Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych

ikfon.defacto.org.pl
Teraz jest 15 paź 2019, o 13:25

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 5 gru 2017, o 08:50 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 181
USA, 2016, dramat


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 5 gru 2017, o 08:50 


Góra
  
 
PostNapisane: 6 gru 2017, o 18:24 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:02
Posty: 82
Dzień dobry Forum, Dzień dobry Panie Arturze,
jakże się cieszę, że „Moonlight” znalazł się w programie IKFON. Piękny, mądry i wzruszający jest ten film. Wiele się w nim dzieje, ale często dzieje się w gestach, spojrzeniach. Nie pada tu dużo słów, dialogi są oszczędne, ale emocji jest sporo. Oszczędna jest również gra aktorów i to jest jedna z licznych zalet filmu.
Bardzo lubię takie kino, powolne, skłaniające do zadumy, stawiające widzowi pytania. Nie ma w nim gwiazd, ale jest ciekawa fabuła i to coś, co sprawia, że chce się ten film obejrzeć jeszcze raz, a może nawet wiele razy…
Zwróciłam też uwagę na muzykę. W ważnych dla bohatera momentach staje się monumentalna, niemal patetyczna. Tak mocno wybrzmiewa, jakby reżyser chciał, byśmy kluczowe sceny zapamiętali na pewno, by zrobiły na nas wielkie wrażenie. Myślę na przykład o lekcji pływania, jakiej Juan udzielał Małemu lub o scenie, w której Juan uświadamia go, co to znaczy być gejem i jak ważne jest to, jak o sobie człowiek sam myśli.
A czy zauważyli Państwo, że woda stanowi szalenie istotną rzecz w życiu bohatera? Jest dla niego schronieniem, radością, daje namiastkę wolności i niezależności. Ciekawy motyw...
Na zakończenie słowo o audiodeskrypcji. Była dobra, chociaż nie podkreślała tego, o czym napisał Pan we wprowadzeniu, czyli niebieskiej poświaty. Dobrze, że wcześniej nas Pan o niej uprzedził. Myślę też, że zabrakło informacji o ciekawych sposobach prowadzenia kamery, na przykład w scenach nauki pływania. Oglądałam „Moonlight” z osobą widzącą, więc te informacje zostały mi przekazane.
Dobrze się stało, że AD czytała Pani Hanna Gościniak, bo jej spokojny, ciepły głos znakomicie współgrał z tym, co działo się na ekranie.
Pozdrawiam przedświątecznie
Edyta Grabowska-Gwardiak


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 gru 2017, o 21:18 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 22:03
Posty: 268
Dobry wieczór Forum!

„Moonlight”, dla mnie to film włączający w codziennym zabieganiu przysłowiową stop klatkę. Skłaniający do refleksji nad człowieczym losem. To także film o wykluczeniu, które prowadzi do zewnętrznej przemiany bohatera. Mały, wrażliwy, osamotniony Chiron szuka schronienia przed atakującym i odrzucającym go światem. Nie znajduje go. Chociaż nie, znajduje schronienie na chwilę w ramionach kochanka. Jednak szybko okazuje się, że perfidnie w brutalny sposób zostaje mu ono odebrane. Mała intryga, ogromne konsekwencje.
Barry Jenkins dokonuje w filmie czasowego przeskoku. Tracimy Chirona z oczu, gdy ma 16 lat, powraca do nas, jako mężczyzna około 30-letni. Nie wiem jakie doświadczenia w tym okresie położyły się cieniem na jego życiu. Nagle pojawia się muskularny mężczyzna, w wypasionej bryce, słuchający głośnej muzyki, zachowaniem i strojem sygnalizujący – Ja tutaj rządzę, Ja jestem panem sytuacji. Jednak to tylko pozory. Chiron nadal jest tym samym wrażliwym chłopakiem, który nie potrafi uwolnić się od toksycznej matki. Żyje w uczuciowym osamotnieniu, a może świadomie pozostaje wierny młodzieńczej miłości. Chociaż raczej należałoby napisać, że jego wspomnieniu. Smutno jakoś mi się zrobiło, gdy usłyszałam, że od tamtej pory nie był z nikim blisko. To wyznanie wywołało u mnie lawinę odczuć poczynając od zdumienia, a na współczuciu kończąc.
Przyznaję szczerze, że mimo informacji, że wszyscy bohaterowie w „Moonlight są czarnoskórzy w trakcie oglądania filmu ten fakt uległ zatarciu. Dla mnie kolor skóry portretowanych bohaterów nie miał znaczenia. Barry Jenkins obsadzając w filmie wyłącznie czarnoskórych aktorów, wykluczył podział rasowy. Tutaj zarówno dobro, jak i zło było w tym samym kolorze. Audiodeskrypcja doskonale wkomponowana w filmową fabułę. Choć zabrakło istotnej informacji o niebieskiej poświacie. Pani Hanka sprawiła, że z przyjemnością obejrzałam „Moonlight”.

Pozdrawiam serdecznie

Alicja Nyziak


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 gru 2017, o 11:43 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 250
Dzień Dobry Forum

Dzień Dobry Panie Arturze

I gdyby świat ludzi nie był tak nieżyczliwy i mono kolorowy w odniesieniu do inności wszelakich miałbym film o dorastaniu. Trudnym, bolesnym pełnym niesprawiedliwości tych dużych i tych małych. Niestety uprzedzenia rzucają niezrozumienie, niechęć na dobre kino jakim dla mnie jest „Moonlight”. Montaż, gra aktorska, muzyka, innowacyjna gra kolorem poświaty księżyca , scenariusz, no brawo.
A Hollywood ?
Panie Arturze, subiektywnie oczywiście, Hollywood to Ameryka a ta przyjemna najczęściej jest tylko na ekranie w kinie czy TV. Mitem jest ta równość ras, wyznań, orientacji i filmowo i w życiu.
Jedną mam wątpliwość Panie Moderatorze.
Kwestia życia w zgodzie ze samym sobą nie jest tylko kwestią wykluczeń o jakich opowiada Pan Jankins. To raczej kwestia świadomości bycia szczęśliwym w życiu a szczęście na szczęście jest wolne od uprzedzeń.
Pyta Pan o kolor i nastrój. To ciekawa manipulacja kolorem ale i słowem. I za pomocą słów, scenariusza, mam wrażenie iż tak pięknie na razie może być tylko w filmie. Dialogi pozornie wydają się prozaiczne ale w rzeczywistości mają liryczne zabarwienie.
Twórca wyraźnie wynosi bohaterów nad patologiczne tło wykorzystując czystość uczuć, wiary, nieco naiwnej wiary, w czar pierwszej miłości. Oczywiście dorastanie jest bolesne ale jak wsłucham się w treść to mam wrażenie że chłopcy są niebiescy a nie tylko bywają. Black Boys are blue tak jakoś baśniowo.
Męskość ? Filmowe dorastanie ukazuje pewien proces kształtowania człowieka i w moim odczuciu niczego ostatecznie nie definiuje. Zakończenie pozwala zauważyć oczekiwanie na siebie obu zakochanych, Widzę na końcu nie idealny ale prawdopodobny związek dwojga ludzi.
Relacje między ludźmi nie uznają żadnych odmienności. W sztuce nie ma to znaczenia.
Pamiętam jedną z kampanii społecznych gdzie wykorzystano obraz rentgena by pokazać że miłość nie zna koloru skóry, płci, wyznania, rozmiaru. I chyba twórcy dostali nagrodę Grammy?
Pierwotnie w IKFON miał zostać zaprezentowany film „Mustang” w reżyserii Pani Ergüven i to dobrze że rada programowa zachowała wątek uniwersalnych kwestii wykluczeń.
I dobrze że takie akcje, filmy do mnie trafiają. Jest szansa na zachowanie zdrowego dystansu do siebie i swych fobii.

Pozdrawiam
Mariusz Kowalski

PS. Nie widziałem jeszcze filmu w wersji z audio deskrypcja ale czekam.
Liczę że zobaczę więcej niż w kinie.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 gru 2017, o 17:03 
Offline

Dołączył(a): 14 paź 2016, o 06:10
Posty: 16
Pani Edyto, pięknie dziękuję za Pani wypowiedź. Rzeczywiście, "Moonlight" to film złożony z drobnych gestów i min, nieudolnie ukrywanych muśnięć ciał, odwróconych spojrzeń, drżeń rąk i zbyt szybko zamkniętych powiek. To, co pisze Pani o wodzie, ma bezpośredni związek z koncepcją reżysera - zwykło się wodę utożsamiać z kolorem niebieskim, co w języku angielskim pełni rolę gry słów. Niebieski to po angielsku "blue", a dokładnie takie samo słowo oznacza też kogoś "przygnębionego", "smutnego". Niebieska poświata naznacza też bohaterów przygnębieniem. To wszystko jest pomysł reżysera i operatora tego filmu, którzy starali się użyć wszystkich elementów języka filmowego.
Cieszę się, że film się Pani podobał i zachęcam do dalszej dyskusji!
Artur Zaborski

Pyzunia66 napisał(a):
> Dzień dobry Forum, Dzień dobry Panie Arturze,
> jakże się cieszę, że „Moonlight” znalazł się w programie IKFON. Piękny,
> mądry i wzruszający jest ten film. Wiele się w nim dzieje, ale często
> dzieje się w gestach, spojrzeniach. Nie pada tu dużo słów, dialogi są
> oszczędne, ale emocji jest sporo. Oszczędna jest również gra aktorów i to
> jest jedna z licznych zalet filmu.
> Bardzo lubię takie kino, powolne, skłaniające do zadumy, stawiające widzowi
> pytania. Nie ma w nim gwiazd, ale jest ciekawa fabuła i to coś, co sprawia,
> że chce się ten film obejrzeć jeszcze raz, a może nawet wiele razy…
> Zwróciłam też uwagę na muzykę. W ważnych dla bohatera momentach staje się
> monumentalna, niemal patetyczna. Tak mocno wybrzmiewa, jakby reżyser
> chciał, byśmy kluczowe sceny zapamiętali na pewno, by zrobiły na nas
> wielkie wrażenie. Myślę na przykład o lekcji pływania, jakiej Juan udzielał
> Małemu lub o scenie, w której Juan uświadamia go, co to znaczy być gejem i
> jak ważne jest to, jak o sobie człowiek sam myśli.
> A czy zauważyli Państwo, że woda stanowi szalenie istotną rzecz w życiu
> bohatera? Jest dla niego schronieniem, radością, daje namiastkę wolności i
> niezależności. Ciekawy motyw...
> Na zakończenie słowo o audiodeskrypcji. Była dobra, chociaż nie podkreślała
> tego, o czym napisał Pan we wprowadzeniu, czyli niebieskiej poświaty.
> Dobrze, że wcześniej nas Pan o niej uprzedził. Myślę też, że zabrakło
> informacji o ciekawych sposobach prowadzenia kamery, na przykład w scenach
> nauki pływania. Oglądałam „Moonlight” z osobą widzącą, więc te informacje
> zostały mi przekazane.
> Dobrze się stało, że AD czytała Pani Hanna Gościniak, bo jej spokojny,
> ciepły głos znakomicie współgrał z tym, co działo się na ekranie.
> Pozdrawiam przedświątecznie
> Edyta Grabowska-Gwardiak


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 gru 2017, o 17:08 
Offline

Dołączył(a): 14 paź 2016, o 06:10
Posty: 16
Pani Alicjo, bardzo cieszy mnie to, co napisała Pani o zatarciu koloru skóry bohaterów. Istotnie, mam wrażenie, że reżyserowi udało się stworzyć dramat, który wymyka się przypisaniu do ludzi w zależności od ich koloru skóry. To są uniwersalne doświadczenia, które dotykają wszystkich, pod każdą szerokością geograficzną. Cisną mi się pod klawiaturę słowa Szekspira z "Romea i Julii": "Czyż to, co zwiemy różą, pod inną nazwą inaczej by pachniało?". Pasuje ta kwestia do tego filmu, bo kolor skóry nie wpływa na intensywność dramatu bohaterów ani na wiarygodność, niezależnie od tego, czy w "Moonlight" dostrzeżemy opowieść o niespełnionej miłości czy też o emancypacji chłopaka z nizin. Pisze Pani, że w pewnym momencie Chiron jest muskularnym chłopakiem z wypasioną bryką, ale w środku jest tym samym wrażliwym chłopcem. Czyli znów okazuje się, że pozory miną, a okładka skrywa zupełnie inną książkę, niż byśmy się spodziewali. Siła kina!
Dziękuję za głos i zachęcam do dalszej dyskusji!
Artur Zaborski

Alicja Nyziak napisał(a):
> Dobry wieczór Forum!
>
> „Moonlight”, dla mnie to film włączający w codziennym zabieganiu
> przysłowiową stop klatkę. Skłaniający do refleksji nad człowieczym losem.
> To także film o wykluczeniu, które prowadzi do zewnętrznej przemiany
> bohatera. Mały, wrażliwy, osamotniony Chiron szuka schronienia przed
> atakującym i odrzucającym go światem. Nie znajduje go. Chociaż nie,
> znajduje schronienie na chwilę w ramionach kochanka. Jednak szybko okazuje
> się, że perfidnie w brutalny sposób zostaje mu ono odebrane. Mała intryga,
> ogromne konsekwencje.
> Barry Jenkins dokonuje w filmie czasowego przeskoku. Tracimy Chirona z
> oczu, gdy ma 16 lat, powraca do nas, jako mężczyzna około 30-letni. Nie
> wiem jakie doświadczenia w tym okresie położyły się cieniem na jego życiu.
> Nagle pojawia się muskularny mężczyzna, w wypasionej bryce, słuchający
> głośnej muzyki, zachowaniem i strojem sygnalizujący – Ja tutaj rządzę, Ja
> jestem panem sytuacji. Jednak to tylko pozory. Chiron nadal jest tym samym
> wrażliwym chłopakiem, który nie potrafi uwolnić się od toksycznej matki.
> Żyje w uczuciowym osamotnieniu, a może świadomie pozostaje wierny
> młodzieńczej miłości. Chociaż raczej należałoby napisać, że jego
> wspomnieniu. Smutno jakoś mi się zrobiło, gdy usłyszałam, że od tamtej pory
> nie był z nikim blisko. To wyznanie wywołało u mnie lawinę odczuć
> poczynając od zdumienia, a na współczuciu kończąc.
> Przyznaję szczerze, że mimo informacji, że wszyscy bohaterowie w „Moonlight
> są czarnoskórzy w trakcie oglądania filmu ten fakt uległ zatarciu. Dla
> mnie kolor skóry portretowanych bohaterów nie miał znaczenia. Barry Jenkins
> obsadzając w filmie wyłącznie czarnoskórych aktorów, wykluczył podział
> rasowy. Tutaj zarówno dobro, jak i zło było w tym samym kolorze.
> Audiodeskrypcja doskonale wkomponowana w filmową fabułę. Choć zabrakło
> istotnej informacji o niebieskiej poświacie. Pani Hanka sprawiła, że z
> przyjemnością obejrzałam „Moonlight”.
>
> Pozdrawiam serdecznie
>
> Alicja Nyziak


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 gru 2017, o 18:14 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:02
Posty: 82
Dzień dobry ponownie,
do jeszcze jednego wpisu skłoniła mnie uwaga Alicji o tym, że smutno jej się zrobiło, gdy bohater wyznał, że z nikim więcej nie był.
Przyznam, że mnie także ta scena i to wyznanie zdumiały. W świecie, w którym, jak w serialu „Moda na sukces” lub „Dynastia” niemal każdy śpi z każdym, takie wyznanie robi wrażenie. Uśmiech
Mówiąc jednak poważnie, bo to poważny film, takie słowa sprawiają, że jest jakoś piękniej, mądrzej. Można w naszych zwariowanych czasach pokochać kogoś na zawsze, można być wiernym, można szanować i cenić własne, głębokie przeżycia. Wiem, że to tylko kino, ale może aż kino i może takie wyznanie bohatera zostanie gdzieś, w jakimś sercu i umyśle na dłużej, może będzie wskazówką, a nawet drogowskazem?
Panie Arturze, dziękuję za wyjaśnienia dotyczące wodnego wątku. Mam podobny do tego żywiołu stosunek emocjonalny…
Edyta


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 gru 2017, o 22:45 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:21
Posty: 44
Witam p.Artura i Szanowne Forum!
Film poruszający, głęboko refleksyjny w przedstawieniu wykluczenia jednostki przez prymitywną, okrutną społeczność. Problem uniwersalny, ale umiejscowienie go w społeczności czarnych obywateli Stanów Zjednoczonych czyni go bardziej wyrazistym. Film jest bardzo smutny, gdyż Chiron od dziecka stoi na przegranej pozycji. Szczególnie boli mnie cierpienie samotnego, zalęknionego dziecka, obcego w środowisku szkolnym, nie wspieranego przez rodzinę. Nie ma wzorca męskiego, bo w jego życiu ojciec jest nieobecny, a matka narkomanka dopiero po latach zrozumiała, jak złą była matką. Oparcie znajduje w Juanie, który go chroni i wspiera, uczy go pływać, rozmawia na męskie tematyy, umacnia w nim poczucie godności czarnej rasy. Po śmierci Juana chłopiec musi sam sobie radzić z trudnościami i prześladowaniem przez kolegów. Juan staje się jego wzorcem życiowym, w dojrzałym życiu Chiron całkowicie upodabnia się do Juana. Osiągnięcie pozycji oberdilera narkotykowego, mimo złota i Cadillaca, jest dla mnie karierą wątpliwą, aczkolwiek najbardziej dostępną dla chirona ze względu na jego pochodzenie z warstwy murzyńskiej biedoty, skromną edukację, pobyt w więzieniu. Nawet Kevin zdziwił się, że Chiron został handlarzem narkotyków, gdyż jego cechy charakteru predysponują go do czegoś lepszego. Sądzę, że Chiron oswojonyy od dziecka z narkotykami, mimo. że widzi ich zgubny wpływ na przykładzie własnej matki, traktuje swoje zajęcie jak każde inne przynoszące odpowiedni dochód.
Doskonała jest muzyka, tworząca nastrój i podkreślająca ładunek emocjonalny poszczególnych scen. Zwróciłam uwagę na werbalny minimalizm tego filmu. Dialogi są niezwykle lakoniczne, a mimo to całkowicie wystarczające w przekazie znaczenia i sensu. Nie przypuszczałam, że tak często używana partykuła "no" może mieć wdialogu tyle zastosowań, zastępujących potwierdzenie, zapewnienie i inne wypowiedzi. Wynika to zapewne z małomówności i introwertyczności głównego bohatera, a także operującego prymitywnym słownictwem środowiska w którym żyje, a które nie bawi się w dyskusje i rozważania.
Wybitna jest strona artystyczna filmu, przyroda, ocean, światło księżyca, a najbardziej gra aktorska Chirona i Kewina. Nie wyobrażam sobie, aby można piękniej i subtelniej przeddstawićich wzajemną relację i dojrzewanie emocjitak w scenie młodzieńczego zauroczenia szesnastolatków, jak i gdy po latach spotykają się jako dojrzali mężczyźni.
Film nie ma jednoznacznego happy endu. Happyendem jest niewątpliwie fakt, że się znowu spotkali, że czują to samo uczucie i potrzebę bliskości, tak ważne dla samotnego Chirona, bo każda chwila szczęścia się liczy, a nie wiadomo,co przyniesie życie. Jednoznaczne zakończenie nie ma sensu.
Dla mnie nie ma żadnego znaczenia, czy ludzie są czarni czy biali bądź żółci, jestem absolutnym wrogiem rasizmu i wszelkiej dyskryminacji. Smutne jest, że mimo zniesienia segregacji Murzyni ciągle stanowią w bogatych, nowoczesnychStanach Zjednoczonych biedną, najniższą warstwę społeczną, z której trudno się wyrwać, aczkolwiek nie jest to niemożliwe. Z uwagi na nietolerancyjne regułlyczarnej społeczności Chiron ma małe szanse spełnienia się i samorealizacji.
Pragnę podkreślić, że film jest świetnie nagrany, oryginalna warstwa dźwiękowa nie zagłusza lektora i doskonałej audiodeskrypcji p.Hanki Gościniak.
Pozdrawiam dziękując za wybór bardzo dobrego filmu - Marta Blimel


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 gru 2017, o 20:00 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 22:03
Posty: 268
Witam Forum!
Witam panie Arturze!

Skoro pan zaprasza do dyskusji, to ja z miłą chęcią - uśmiech. Oczywiście, że Kolor skóry nie ma znaczenia. Dlatego przesłanie filmu jest uniwersalne, tak jak wspomniane słowa Szekspira z "Romea i Julii": "Czyż to, co
> zwiemy różą, pod inną nazwą inaczej by pachniało?". Doskonale pasuje ta kwestia do tego filmu.
Przyznam, że zaintrygował mnie pan błękitną poświatą, więc postanowiłam odrobinę kolorystykę zgłębić. Pozwolę sobie podrzucić, co udało się wyszperać i translatorem przetłumaczyć. Przepraszam za pewne niedoskonałości tłumaczenia. O księżycowym blasku wspominał już tutaj Mariusz.

Blask Księżyca: tworzenie pogrubionego koloru i kontrast krajobrazu Emocjonalnego Barry'ego Jenkinsa

Operator James Laxton i kolorysta Alex Bickel ujawniają, jak stworzyli wygląd tegorocznego przełomowego indie; plus ekskluzywne obrazy.

W obrazie "Moonlight" Barry'ego Jenkina pojawia się nieodłączne wizualne napięcie. Osadzona w surowych realiach Liberty City, zubożałej dzielnicy Miami, gdzie dorastali Jenkins i współautor Tarell McCraney, zalana słońcem okolica wypełniona jest jasnymi pastelami. kolory i bujne, tropikalne zielone drzewa i trawa.

"Tarell nazywa Miami" pięknym koszmarem "i myślę, że to, co zrobiliśmy, to mauje ten koszmar w pięknym odcieniu" - powiedział Jenkins w najnowszym podkaście IndieWire. "Chcieliśmy objąć napięcie tego piękna, zestawione z bardzo mrocznymi rzeczami, które dzieją się w historii bohaterów".

Od samego początku Jenkins i operator James Laxton rozmawiali o tym, że chcą odejść od filmu dokumentalnego lub realistycznego, czego można by się spodziewać po amerykańskich indiach zajmujących się sprawami społecznymi, takimi jak "Moonlight". Chcieli poczuć się jak we śnie, który zanurzył publiczność w świat protagonisty Chirona, ale to także było zakorzenione w kolorze i świetle Miami.

Podczas gdy wielu operatorów filmowych gra bezpiecznie w ujawnianiu ciemnych odcieni skóry, szczególnie w ostrym świetle, Laxton zbudował swój wygląd, przyciągając bogaty, piękny kolor z twarzy aktorów, jednocześnie wykonując jeden z najodważniejszych projektów oświetlenia roku.

Testowanie granic kontrastu

Aby uchwycić Miami, Laxton wiedział, że chce, by skóra aktorów miała duży połysk, aby publiczność poczuła, jak słońce bije na nich. Wychodząc z tego, zdecydował, że naprawdę zwiększy współczynnik kontrastu w praktycznie każdej scenie, używając schematu oświetlenia z pojedynczym źródłem światła bez wypełnienia światłem, aby światło padało w cień i wyrzeźbiło twarze postaci.

"Kiedy zobaczyłem te pierwsze zdjęcia z sesji próbnych, szybko zdałem sobie sprawę, że James i Barry naprawdę to robią, a to będzie wizualnie agresywny film", powiedział Alex Bickel, który pracował nad wieloma stylizowanymi indiesami, takimi jak " Kumiko, The Treasure Hunter, "" Blue Ruin "i" Oburzenie "." Barry z pewnością nie grał bezpiecznie z tą historią, a on nie chciał grać bezpiecznie w wizualizacjach. To mnie podnieciło. "

Praca z kolorystą podczas przedprodukcji dała Laxtonowi pewność, jak daleko może on pchnąć kontrast na planie, wciąż upewniając się, że jest tam detal i bogaty kolor, szczególnie w ciemnych odcieniach obsady, gdy ich twarze były w cieniu.

"Pomysł dla nas na planie, na poziomie podstawowym, polega na stworzeniu ekspozycji, która pozwala wejść do DI [Digital Intermediate] z kimś takim jak Alex i mieć miejsce na podejmowanie decyzji dotyczących koloru w poście", powiedział Laxton. "To prawda w każdym filmie, ale szczególnie w" Moonlight ", gdzie były większe możliwości utraty szczegółów w potencjalnie niedoświetlonych częściach kadru."

Tworzenie klasy kolorów

Na wczesnym etapie przedprodukcji Jenkins i Laxton udostępnili zdjęcia Bickelowi jako sposób na wyrażenie tego, czego szukali od jakości światła, które chcieli.

"Zaczynając od materiału testowego, mogłem zobaczyć współczynnik oświetlenia i projekt, który realizują, a moim zadaniem jest zaprojektowanie stopni, które mogą wpływać na emocje, jakie są po obejżeniu" powiedział Bickel.

Dzięki "Moonlight" Bickel pomyślał o obrazie w trzech różnych krokach: tworzy ładny, gruby kolor, wyciągając informacje z tonów średnich, dodając niebieskie do czarnych i drażniąc najjaśniejsze obszary, tak aby biały błysk znajdował się na wierzchu obraz.

Bickel zachwyca się sposobem, w jaki światło Laxton zamienia w cień, modelując twarze postaci, ale wciąż jest tak dużo detali.

"Kiedy robisz dzień na zewnątrz, a twoja ocena będzie miała naprawdę wysoki poziom kontrastu, ciężko będzie nie skończyć z całą masą czarnego i białego białego", powiedział Bickel. "[Dzięki temu filmowi] jest tak wielka obecność w odcieniu skóry. Nigdy nie jest posiekany, skoro nie można tam wejść, aby wyciągnąć szczegóły. "

Ściśle współpracując z Jenkinsem i Laxtonem, Bickel eksperymentował z ocenami, aby uzyskać paletę kolorów i wygląd pasujący do emocjonalnej jakości tego, co chciał DP i reżyser. Pierwszym obrazem, który poczuli trio, był wizerunek Juana (Mahershala Ali).

"To zdjęcie ma wszystko w sobie" Moonlight "," powiedział Laxton. "Ma nasze bujne, tropikalne palmy w tle z jasnym błękitnym niebem. Wspaniałe nasycenie. Ma to, że połysk Miami na skórze i skórze Mahershali ma ten niesamowity kolor i nadal jest stosunkowo ciemny po jednej stronie. W pewnym sensie stanowi to, w jaki sposób chcieliśmy wyglądać. "

Bickel dodaje, że ten obraz stał się tak ważny dla trzech współpracowników, do których stale wracali, używając go jako punktu odniesienia do tego, jak powinna wyglądać reszta filmu.

Emulacja trzech różnych zasobów filmowych

Pracując z naukowcem zajmującym się kolorystyką Billem Feightnerem, Bickel opracował LUTs (formuły matematyczne modyfikujące obrazy), dzięki czemu kolor w filmie reaguje podobnie, jak w przypadku nakręcenia konkretnego materiału filmowego. W "Moonlight", o którym opowiadano w trzech odrębnych rozdziałach, podjęto decyzję, że każdy rozdział będzie naśladować inny film, nadając każdemu własny wygląd.

Pierwszy rozdział miał na celu emulację akcji filmowej Fuji, która według Bickela jest nieco cieplejsza i wydobywa dużo tekstury w odcieniu skóry. W trzecim rozdziale zastosowano zmodyfikowany kodak, który według Bickela jest mniej "powściągliwy" i zapewnia więcej popu i połysku.

Najbardziej wyrazisty rozdział "Księżycowego światła" jest drugim, który Bickel przypisuje staremu filmowi z Agfy, który miał odzwierciedlać. Dawno wycofane niemieckie zasoby filmowe znane były z dodawania cyjanu do najważniejszych obrazów, co nadaje środkowej części "Księżycowego światła" zielonkawo-niebieskiego odcienia. Można to zobaczyć na obrazie Naomie
Źródło:
http://www.indiewire.com/2016/10/moonli ... 201740402/

Pozdrawiam

Alicja


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 gru 2017, o 18:48 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 150
To jest bardzo ciekawa sprawa, że jak czarny powie do drugiego „per czarnuchu” to jest forma przywitania się. Co ciekawe jest taka statystyka, że jeśli czarni czegoś się uczciwie dorobią, to ponoć zmieniają miejsce zamieszkania na dzielnice multikulti albo dla białych, aby uciekać od tego „bagna” wspomnianego we filmie Moonlight. Strefy multikulti to tez takie miejsca ostoi pozytywnych zachodnich wartości. Nie mylić z Europą i z wiadomo jakimi pseudo uchodźcami.

To tyle ze statystyk, a teraz czas na recenzję filmu. Nasycone barwy, a ja coś takiego lubię oglądać. Zastanawiałam się czy Mały pójdzie w ślady swojego opiekuna z pierwszego rozdziału tego filmu. Niestety. Pomimo tego wszystkiego, nie straciłam sympatii do tego bohatera.

Co do audiodeskrypcji. W finałowej scenie kumpel Chirona ma niebieską bluzkę, a nie zieloną, chyba, że ja źle usłyszałam. Ewentualnie to może byął zieleń, tylko moje oczy widziały na niebiesko. Na festiwalu kolor szary wzięłam za zgniłą zieleń, więc Wiecie… mogę się mylić, ale dla mnie to był niebieski i w związku z tym mam pewną teorię.

Niebiescy ludzie, którzy są oświetlanymi przez księżyc czarnymi to symbolicznie osoby, którym udało się dojść do czegoś dobrego, lub nie zatracić siebie. Ta woda, w której Chiron probował się uczyc pływać jest takim symbolem zmagań. W pewnym momencie… nasz bohater w pewnym sensie utonął (poprawczak, kontakt z dilerami), ale może ten finał pozwoli mu na wynurzenie się. W końcu na koniec mamy tego młodego chłopaka o zastanawiającym imieniu. Czy Chiron nie brzmi podobnie jak Charon z mitologii greckiej? A ta woda to może rzeka z krainy umarłych – Styks. Trzeba umieć w niej nie utonąć. Taka refleksja przychodzi mi, ponieważ w pewnym momencie nauczyciele przypominają dzieciakom z dzielnic zagrożonych wykluczeniem o wartości nauki, która będzie dla nich jakby łodzią po tym Styksie.

Nie sądzę, aby kolor skóry był powodem do snucia teorii o wykluczeniu, zwłaszcza, ze dzisiejsza poprawność polityczna niby klasyfikuje tylko białych jako rasistów, ale przecież są organizację typu Black Life Matter, której założyciele zachowują się jak… Naziści. Kolor skory nie jest wyznacznikiem kto zawsze kat, a kto ofiara. I tyle ode mnie, Justa.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 gru 2017, o 17:41 
Offline

Dołączył(a): 22 gru 2014, o 13:20
Posty: 26
tak, mi również podobała się historia pokazująca urwanie życiorysu nastolatka i powrót do jego losów jako dorosłego, już innego mężczyzny, sam znam kilka osób które takie wrazenie sprawiały, w młodości albo były w cieniu albo własnie w centrum uwagi, potem w trakcie dorastania, szkół kolejnych, studiów kontakty sie pourywały a po latach ci którzy za młodu byli szarzy, w cieniu, i ci co brylowali a ci co w mlodosci błyszczelii mówiąc kolokfialnie w dorosłym zyciu są zniszczeni, zmęczeni życiem, oczywiscie to nie reguła poprostu nasunął mi film taką refleksje ze faktycznie znam kilka t takich osobowości, osoby marginalizowane za młodu starają się potrzykroć odbić, udowodnić swoją wartość, a ci którzy za młodu są w centrum szyko schodzą na margines bo myślą próżnie, że tak będzie zawsze i to status dany raz na zawsze, nie trzeba o to dbać, życie pokazuje że nic nie jest dane raz na zawsze.
Mam problem z amerykańskimi filmami gdzie grają czarnoskórzy aktorzy ponieważ wiele wysiłku sprawia mi odróżnianie bohaterów, dlatego audiodeskrypcja bardzo mi pomogła. Nie wiem czy to wypowiedz poprawna politycznie, nie mniej nie jestem rasistą nie po prostu to tylko i wyłącznei refleksja dotyczaca sposobu w jaki widze.
, aktorów afroamerykańskiej urody,

_________________
Krystian


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 gru 2017, o 17:23 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 150
Co do wypowiedzi na temat trudności w odróżnianiu aktorów: z punktu widzenia białego nie łatwo odróżnić Afroamerykanina, ale ten sam Afro ma te same kłopoty z klasycznej urody Europejczykami, albo z Azjatami. taka natura - te cechy drugie z punktu widzenia (detale) najlepiej odróżnia się w kręgu swojej populacji. A jak wzrok nawala to już w ogóle nawet przedstawiciele naszej rasy będą się wydawać jak bliźnięta. Nie ma w tym nic rasistowskiego, tak po prostu jest i tyle :)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 gru 2017, o 23:47 
Offline

Dołączył(a): 14 paź 2016, o 06:10
Posty: 16
Panie Mariuszu, pięknie Pan pisze o tej projekcji. Muszę Panu i Państwu powiedzieć, że uprzedzenia zdarzają się nawet ludziom w moim zawodzie i to do kina. Wiele osób odrzuca kina japońskie albo kino z Indii czy któregoś z krajów Afryki. Nie chcą dać temu kinu szanse. Cieszę się, że na IKFON-ie i w Płocku dajecie Państwo szanse tak różnym filmom, że potarficie o nich dyskutować i znajdować w nich tyle ciekawych wątków. Ja też, Panie Mariuszu, liczę na więcej w kinie. Cieszę się też, że nie zgadza się Pan ze mną co do kwestii wykluczeń, bo mogę Panu przyznać rację. Oczywiście - ona dotyczy zbyt wielu obszarów, by wszystkie wymienić. Nadchodzą święta, więc pozostaje nam wszystkim życzyć, abyśmy nie byli wykluczani i abyśmy nie wykluczali!
Dziękuję za głos!
Artur Zaborski

Mariusz Kowalski napisał(a):
> Dzień Dobry Forum
>
> Dzień Dobry Panie Arturze
>
> I gdyby świat ludzi nie był tak nieżyczliwy i mono kolorowy w odniesieniu
> do inności wszelakich miałbym film o dorastaniu. Trudnym, bolesnym pełnym
> niesprawiedliwości tych dużych i tych małych. Niestety uprzedzenia rzucają
> niezrozumienie, niechęć na dobre kino jakim dla mnie jest „Moonlight”.
> Montaż, gra aktorska, muzyka, innowacyjna gra kolorem poświaty księżyca ,
> scenariusz, no brawo.
> A Hollywood ?
> Panie Arturze, subiektywnie oczywiście, Hollywood to Ameryka a ta przyjemna
> najczęściej jest tylko na ekranie w kinie czy TV. Mitem jest ta równość
> ras, wyznań, orientacji i filmowo i w życiu.
> Jedną mam wątpliwość Panie Moderatorze.
> Kwestia życia w zgodzie ze samym sobą nie jest tylko kwestią wykluczeń o
> jakich opowiada Pan Jankins. To raczej kwestia świadomości bycia
> szczęśliwym w życiu a szczęście na szczęście jest wolne od uprzedzeń.
> Pyta Pan o kolor i nastrój. To ciekawa manipulacja kolorem ale i słowem. I
> za pomocą słów, scenariusza, mam wrażenie iż tak pięknie na razie może być
> tylko w filmie. Dialogi pozornie wydają się prozaiczne ale w rzeczywistości
> mają liryczne zabarwienie.
> Twórca wyraźnie wynosi bohaterów nad patologiczne tło wykorzystując
> czystość uczuć, wiary, nieco naiwnej wiary, w czar pierwszej miłości.
> Oczywiście dorastanie jest bolesne ale jak wsłucham się w treść to mam
> wrażenie że chłopcy są niebiescy a nie tylko bywają. Black Boys are blue
> tak jakoś baśniowo.
> Męskość ? Filmowe dorastanie ukazuje pewien proces kształtowania człowieka
> i w moim odczuciu niczego ostatecznie nie definiuje. Zakończenie pozwala
> zauważyć oczekiwanie na siebie obu zakochanych, Widzę na końcu nie idealny
> ale prawdopodobny związek dwojga ludzi.
> Relacje między ludźmi nie uznają żadnych odmienności. W sztuce nie ma to
> znaczenia.
> Pamiętam jedną z kampanii społecznych gdzie wykorzystano obraz rentgena by
> pokazać że miłość nie zna koloru skóry, płci, wyznania, rozmiaru. I chyba
> twórcy dostali nagrodę Grammy?
> Pierwotnie w IKFON miał zostać zaprezentowany film „Mustang” w reżyserii
> Pani Ergüven i to dobrze że rada programowa zachowała wątek uniwersalnych
> kwestii wykluczeń.
> I dobrze że takie akcje, filmy do mnie trafiają. Jest szansa na zachowanie
> zdrowego dystansu do siebie i swych fobii.
>
> Pozdrawiam
> Mariusz Kowalski
>
> PS. Nie widziałem jeszcze filmu w wersji z audio deskrypcja ale czekam.
> Liczę że zobaczę więcej niż w kinie.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 gru 2017, o 23:50 
Offline

Dołączył(a): 14 paź 2016, o 06:10
Posty: 16
Pani Edyto, dziękuję za to dopowiedzenie. Mam nadzieję, że będzie szansa więcej o tym pomówić w Płocku, bo muszę Państwu powiedzieć, że w Hollywood nadszedł nowy trend, który rezonuje także na polskie gwiazdy. Otóż - uwaga! uwaga! - teraz wierność staje się sexy! Aktorki i aktorzy, celebrytki i celebryci coraz częściej się w jej stronę zwracają, więc warto to zjawisko obserwować. Oczywiście, socjologowie mają na ten temat swoje zdanie, mówią o tym, że w dobie niestałych poglądów i wszystkiego dostępnego tylko wierność, stałość może nam zaimponować. Mam nadzieję, że do tego wrócimy, cieszę się, że Pani o tym napomknęłą.
Serdeczności i wspaniałych świąt!
Artur Zaborski

Pyzunia66 napisał(a):
> Dzień dobry ponownie,
> do jeszcze jednego wpisu skłoniła mnie uwaga Alicji o tym, że smutno jej
> się zrobiło, gdy bohater wyznał, że z nikim więcej nie był.
> Przyznam, że mnie także ta scena i to wyznanie zdumiały. W świecie, w
> którym, jak w serialu „Moda na sukces” lub „Dynastia” niemal każdy śpi z
> każdym, takie wyznanie robi wrażenie. Uśmiech
> Mówiąc jednak poważnie, bo to poważny film, takie słowa sprawiają, że jest
> jakoś piękniej, mądrzej. Można w naszych zwariowanych czasach pokochać
> kogoś na zawsze, można być wiernym, można szanować i cenić własne, głębokie
> przeżycia. Wiem, że to tylko kino, ale może aż kino i może takie wyznanie
> bohatera zostanie gdzieś, w jakimś sercu i umyśle na dłużej, może będzie
> wskazówką, a nawet drogowskazem?
> Panie Arturze, dziękuję za wyjaśnienia dotyczące wodnego wątku. Mam podobny
> do tego żywiołu stosunek emocjonalny…
> Edyta


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 gru 2017, o 23:57 
Offline

Dołączył(a): 14 paź 2016, o 06:10
Posty: 16
Pani Marto, bardzo dziękuję za rozbudowaną wypowiedź i zwrócenie uwagi na wiele ważnych elementów. Również miałem w sobie wielką niezgodę na to, że ten chłopak z filmu ma przed sobą tyle wariantów ścieżek życiowych, a przez to, gdzie się urodził, część z nich została przed nim zamknięta. Film wzbudził we mnie duże emocje - miałem ochotę dosłownie przejść przez ekran i temu chłopakowi pomóc. Gdyby to było takie łatwe... Ale odkąd obejrzałem "Moonlight" jakoś uważniej patrzę na moich studentów, jakoś chętniej z nimi rozmawiam, daję więcej sygnałów, że gdyby tylko mieli problem albo potrzebowali jakiejkolwiek formy pomocy, to jestem. W tym sensie kino ma dla mnie nadal moc sprawczą, bo mnie właśnie do takiego realnego działania popchnęło. A chcę Państwu powiedzieć, że mam studentów z całego świata - z Bliskiego Wschodu, z Afryki, ze Stanów Zjednoczonych, z Białorusi. W mojej grupie międzynarodowej jest ich prawdziwa mieszanka. Spytacie, czy może być wśród nich Chiron, skoro pewnie wszyscy mieli pieniądze, że przylecieć studiować do Polski. Odpowiem: jestem przekonany, że tak, bo wykluczeniu może podlegać każdy. Dobrze, że Barry Jenkins nakręcił ten film!
Pomyślności na święta!
Artur Zaborski

Marta Blimel napisał(a):
> Witam p.Artura i Szanowne Forum!
> Film poruszający, głęboko refleksyjny w przedstawieniu wykluczenia
> jednostki przez prymitywną, okrutną społeczność. Problem uniwersalny, ale
> umiejscowienie go w społeczności czarnych obywateli Stanów Zjednoczonych
> czyni go bardziej wyrazistym. Film jest bardzo smutny, gdyż Chiron od
> dziecka stoi na przegranej pozycji. Szczególnie boli mnie cierpienie
> samotnego, zalęknionego dziecka, obcego w środowisku szkolnym, nie
> wspieranego przez rodzinę. Nie ma wzorca męskiego, bo w jego życiu ojciec
> jest nieobecny, a matka narkomanka dopiero po latach zrozumiała, jak złą
> była matką. Oparcie znajduje w Juanie, który go chroni i wspiera, uczy go
> pływać, rozmawia na męskie tematyy, umacnia w nim poczucie godności czarnej
> rasy. Po śmierci Juana chłopiec musi sam sobie radzić z trudnościami i
> prześladowaniem przez kolegów. Juan staje się jego wzorcem życiowym, w
> dojrzałym życiu Chiron całkowicie upodabnia się do Juana. Osiągnięcie
> pozycji oberdilera narkotykowego, mimo złota i Cadillaca, jest dla mnie
> karierą wątpliwą, aczkolwiek najbardziej dostępną dla chirona ze względu na
> jego pochodzenie z warstwy murzyńskiej biedoty, skromną edukację, pobyt w
> więzieniu. Nawet Kevin zdziwił się, że Chiron został handlarzem narkotyków,
> gdyż jego cechy charakteru predysponują go do czegoś lepszego. Sądzę, że
> Chiron oswojonyy od dziecka z narkotykami, mimo. że widzi ich zgubny wpływ
> na przykładzie własnej matki, traktuje swoje zajęcie jak każde inne
> przynoszące odpowiedni dochód.
> Doskonała jest muzyka, tworząca nastrój i podkreślająca ładunek emocjonalny
> poszczególnych scen. Zwróciłam uwagę na werbalny minimalizm tego filmu.
> Dialogi są niezwykle lakoniczne, a mimo to całkowicie wystarczające w
> przekazie znaczenia i sensu. Nie przypuszczałam, że tak często używana
> partykuła "no" może mieć wdialogu tyle zastosowań, zastępujących
> potwierdzenie, zapewnienie i inne wypowiedzi. Wynika to zapewne z
> małomówności i introwertyczności głównego bohatera, a także operującego
> prymitywnym słownictwem środowiska w którym żyje, a które nie bawi się w
> dyskusje i rozważania.
> Wybitna jest strona artystyczna filmu, przyroda, ocean, światło księżyca, a
> najbardziej gra aktorska Chirona i Kewina. Nie wyobrażam sobie, aby można
> piękniej i subtelniej przeddstawićich wzajemną relację i dojrzewanie
> emocjitak w scenie młodzieńczego zauroczenia szesnastolatków, jak i gdy po
> latach spotykają się jako dojrzali mężczyźni.
> Film nie ma jednoznacznego happy endu. Happyendem jest niewątpliwie fakt,
> że się znowu spotkali, że czują to samo uczucie i potrzebę bliskości, tak
> ważne dla samotnego Chirona, bo każda chwila szczęścia się liczy, a nie
> wiadomo,co przyniesie życie. Jednoznaczne zakończenie nie ma sensu.
> Dla mnie nie ma żadnego znaczenia, czy ludzie są czarni czy biali bądź
> żółci, jestem absolutnym wrogiem rasizmu i wszelkiej dyskryminacji. Smutne
> jest, że mimo zniesienia segregacji Murzyni ciągle stanowią w bogatych,
> nowoczesnychStanach Zjednoczonych biedną, najniższą warstwę społeczną, z
> której trudno się wyrwać, aczkolwiek nie jest to niemożliwe. Z uwagi na
> nietolerancyjne regułlyczarnej społeczności Chiron ma małe szanse
> spełnienia się i samorealizacji.
> Pragnę podkreślić, że film jest świetnie nagrany, oryginalna warstwa
> dźwiękowa nie zagłusza lektora i doskonałej audiodeskrypcji p.Hanki
> Gościniak.
> Pozdrawiam dziękując za wybór bardzo dobrego filmu - Marta Blimel


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 gru 2017, o 00:03 
Offline

Dołączył(a): 14 paź 2016, o 06:10
Posty: 16
Pani Alicjo, bardzo dziękuję za tę tytaniczną pracę. Właściwie jedyne, co przychodzi mi jeszcze do głowy, co mógłbym dopowiedzieć, to jest w ogóle kwestia słońca. W ciepłych miastach Stanów Zjednoczonych, takich na przykład jak Los Angeles, Amerykanie powtarzają, że słońce świeci dla wszystkich po równo. I to jest o tyle ważne, że właśnie w takich miastach jak Los Angeles stacjonuje najwięcej bezdomnych. To jest naprawę niesamowity kontrast - bogate West Hollywood, na którego ulicach kłębią się z namiotami bezdomni to niezapomniany widok, odzierający ze złudzeń o wspaniałości Ameryki. Natomiast też pozwalający zrozumieć sens przesłania powiedzenia o świecącym dla wszystkich tak samo słońcu. Ta poświata, zwiększony kontrast i prześwietlenie także z tym powiedzeniem koresponduje. Niezależnie od tego, co przeżywa bohater, słońce jest dla niego sprawiedliwe, o czym się nieustannie przypoimna.
Wspaniałych świąt!
Artur

Alicja Nyziak napisał(a):
> Witam Forum!
> Witam panie Arturze!
>
> Skoro pan zaprasza do dyskusji, to ja z miłą chęcią - uśmiech. Oczywiście, że Kolor
> skóry nie ma znaczenia. Dlatego przesłanie filmu jest uniwersalne, tak jak wspomniane
> słowa Szekspira z "Romea i Julii": "Czyż to, co
> > zwiemy różą, pod inną nazwą inaczej by pachniało?". Doskonale pasuje ta
> kwestia do tego filmu.
> Przyznam, że zaintrygował mnie pan błękitną poświatą, więc postanowiłam odrobinę
> kolorystykę zgłębić. Pozwolę sobie podrzucić, co udało się wyszperać i translatorem
> przetłumaczyć. Przepraszam za pewne niedoskonałości tłumaczenia. O księżycowym blasku
> wspominał już tutaj Mariusz.
>
> Blask Księżyca: tworzenie pogrubionego koloru i kontrast krajobrazu Emocjonalnego
> Barry'ego Jenkinsa
>
> Operator James Laxton i kolorysta Alex Bickel ujawniają, jak stworzyli wygląd
> tegorocznego przełomowego indie; plus ekskluzywne obrazy.
>
> W obrazie "Moonlight" Barry'ego Jenkina pojawia się nieodłączne wizualne
> napięcie. Osadzona w surowych realiach Liberty City, zubożałej dzielnicy Miami, gdzie
> dorastali Jenkins i współautor Tarell McCraney, zalana słońcem okolica wypełniona
> jest jasnymi pastelami. kolory i bujne, tropikalne zielone drzewa i trawa.
>
> "Tarell nazywa Miami" pięknym koszmarem "i myślę, że to, co
> zrobiliśmy, to mauje ten koszmar w pięknym odcieniu" - powiedział Jenkins w
> najnowszym podkaście IndieWire. "Chcieliśmy objąć napięcie tego piękna,
> zestawione z bardzo mrocznymi rzeczami, które dzieją się w historii bohaterów".
>
> Od samego początku Jenkins i operator James Laxton rozmawiali o tym, że chcą odejść
> od filmu dokumentalnego lub realistycznego, czego można by się spodziewać po
> amerykańskich indiach zajmujących się sprawami społecznymi, takimi jak
> "Moonlight". Chcieli poczuć się jak we śnie, który zanurzył publiczność w
> świat protagonisty Chirona, ale to także było zakorzenione w kolorze i świetle Miami.
>
> Podczas gdy wielu operatorów filmowych gra bezpiecznie w ujawnianiu ciemnych odcieni
> skóry, szczególnie w ostrym świetle, Laxton zbudował swój wygląd, przyciągając
> bogaty, piękny kolor z twarzy aktorów, jednocześnie wykonując jeden z
> najodważniejszych projektów oświetlenia roku.
>
> Testowanie granic kontrastu
>
> Aby uchwycić Miami, Laxton wiedział, że chce, by skóra aktorów miała duży połysk, aby
> publiczność poczuła, jak słońce bije na nich. Wychodząc z tego, zdecydował, że
> naprawdę zwiększy współczynnik kontrastu w praktycznie każdej scenie, używając
> schematu oświetlenia z pojedynczym źródłem światła bez wypełnienia światłem, aby
> światło padało w cień i wyrzeźbiło twarze postaci.
>
> "Kiedy zobaczyłem te pierwsze zdjęcia z sesji próbnych, szybko zdałem sobie
> sprawę, że James i Barry naprawdę to robią, a to będzie wizualnie agresywny
> film", powiedział Alex Bickel, który pracował nad wieloma stylizowanymi
> indiesami, takimi jak " Kumiko, The Treasure Hunter, "" Blue Ruin
> "i" Oburzenie "." Barry z pewnością nie grał bezpiecznie z tą
> historią, a on nie chciał grać bezpiecznie w wizualizacjach. To mnie podnieciło.
> "
>
> Praca z kolorystą podczas przedprodukcji dała Laxtonowi pewność, jak daleko może on
> pchnąć kontrast na planie, wciąż upewniając się, że jest tam detal i bogaty kolor,
> szczególnie w ciemnych odcieniach obsady, gdy ich twarze były w cieniu.
>
> "Pomysł dla nas na planie, na poziomie podstawowym, polega na stworzeniu
> ekspozycji, która pozwala wejść do DI [Digital Intermediate] z kimś takim jak Alex i
> mieć miejsce na podejmowanie decyzji dotyczących koloru w poście", powiedział
> Laxton. "To prawda w każdym filmie, ale szczególnie w" Moonlight ",
> gdzie były większe możliwości utraty szczegółów w potencjalnie niedoświetlonych
> częściach kadru."
>
> Tworzenie klasy kolorów
>
> Na wczesnym etapie przedprodukcji Jenkins i Laxton udostępnili zdjęcia Bickelowi jako
> sposób na wyrażenie tego, czego szukali od jakości światła, które chcieli.
>
> "Zaczynając od materiału testowego, mogłem zobaczyć współczynnik oświetlenia i
> projekt, który realizują, a moim zadaniem jest zaprojektowanie stopni, które mogą
> wpływać na emocje, jakie są po obejżeniu" powiedział Bickel.
>
> Dzięki "Moonlight" Bickel pomyślał o obrazie w trzech różnych krokach:
> tworzy ładny, gruby kolor, wyciągając informacje z tonów średnich, dodając niebieskie
> do czarnych i drażniąc najjaśniejsze obszary, tak aby biały błysk znajdował się na
> wierzchu obraz.
>
> Bickel zachwyca się sposobem, w jaki światło Laxton zamienia w cień, modelując twarze
> postaci, ale wciąż jest tak dużo detali.
>
> "Kiedy robisz dzień na zewnątrz, a twoja ocena będzie miała naprawdę wysoki
> poziom kontrastu, ciężko będzie nie skończyć z całą masą czarnego i białego
> białego", powiedział Bickel. "[Dzięki temu filmowi] jest tak wielka
> obecność w odcieniu skóry. Nigdy nie jest posiekany, skoro nie można tam wejść, aby
> wyciągnąć szczegóły. "
>
> Ściśle współpracując z Jenkinsem i Laxtonem, Bickel eksperymentował z ocenami, aby
> uzyskać paletę kolorów i wygląd pasujący do emocjonalnej jakości tego, co chciał DP i
> reżyser. Pierwszym obrazem, który poczuli trio, był wizerunek Juana (Mahershala Ali).
>
> "To zdjęcie ma wszystko w sobie" Moonlight "," powiedział Laxton.
> "Ma nasze bujne, tropikalne palmy w tle z jasnym błękitnym niebem. Wspaniałe
> nasycenie. Ma to, że połysk Miami na skórze i skórze Mahershali ma ten niesamowity
> kolor i nadal jest stosunkowo ciemny po jednej stronie. W pewnym sensie stanowi to, w
> jaki sposób chcieliśmy wyglądać. "
>
> Bickel dodaje, że ten obraz stał się tak ważny dla trzech współpracowników, do
> których stale wracali, używając go jako punktu odniesienia do tego, jak powinna
> wyglądać reszta filmu.
>
> Emulacja trzech różnych zasobów filmowych
>
> Pracując z naukowcem zajmującym się kolorystyką Billem Feightnerem, Bickel opracował
> LUTs (formuły matematyczne modyfikujące obrazy), dzięki czemu kolor w filmie reaguje
> podobnie, jak w przypadku nakręcenia konkretnego materiału filmowego. W
> "Moonlight", o którym opowiadano w trzech odrębnych rozdziałach, podjęto
> decyzję, że każdy rozdział będzie naśladować inny film, nadając każdemu własny
> wygląd.
>
> Pierwszy rozdział miał na celu emulację akcji filmowej Fuji, która według Bickela
> jest nieco cieplejsza i wydobywa dużo tekstury w odcieniu skóry. W trzecim rozdziale
> zastosowano zmodyfikowany kodak, który według Bickela jest mniej
> "powściągliwy" i zapewnia więcej popu i połysku.
>
> Najbardziej wyrazisty rozdział "Księżycowego światła" jest drugim, który
> Bickel przypisuje staremu filmowi z Agfy, który miał odzwierciedlać. Dawno wycofane
> niemieckie zasoby filmowe znane były z dodawania cyjanu do najważniejszych obrazów,
> co nadaje środkowej części "Księżycowego światła" zielonkawo-niebieskiego
> odcienia. Można to zobaczyć na obrazie Naomie
> Źródło:
>
> http://www.indiewire.com/2016/10/moonli ... 201740402/
>
> Pozdrawiam
>
> Alicja


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 gru 2017, o 00:08 
Offline

Dołączył(a): 14 paź 2016, o 06:10
Posty: 16
Pani Justyno, bardzo ciekawa interpretacja i refleksja. Bardzo dziękuję. Rzeczywiście, ten kolor w filmie nasuwa tak wiele skojarzeń, a przecież jest niby tylko kolorem. A dopisujemy mu tyle znaczań, tak usilnie czegoś w nim szukamy. Myślę, że tak samo jest z kolorem skóry. Nawet jeśli nie chcemy, to i tak narzuca nam jakieś komunikaty. Coś mu dopisujemy. Czegoś z niego się chcemy dowiedzieć. Myślę też, że rasizm, o którym Pani pisze, nie jest zarezerwowany dla białych. Jest takim samym problemem w każdej społeczności, o czym pięknie śpiewałą Katie Melua w swojej piosence, która brzmiała tak: "If the black man is rasist, is it O.K.?", czyli "Czy gdy czarny jest rasistą, to wszystko w porządku?". Oczywiście, że nie w porządku. W żadnym przypadku.
Wszystkiego pięknego na święta!
Artur Zaborski

Justyna Margielewska napisał(a):
> To jest bardzo ciekawa sprawa, że jak czarny powie do drugiego „per
> czarnuchu” to jest forma przywitania się. Co ciekawe jest taka statystyka,
> że jeśli czarni czegoś się uczciwie dorobią, to ponoć zmieniają miejsce
> zamieszkania na dzielnice multikulti albo dla białych, aby uciekać od tego
> „bagna” wspomnianego we filmie Moonlight. Strefy multikulti to tez takie
> miejsca ostoi pozytywnych zachodnich wartości. Nie mylić z Europą i z
> wiadomo jakimi pseudo uchodźcami.
>
> To tyle ze statystyk, a teraz czas na recenzję filmu. Nasycone barwy, a ja
> coś takiego lubię oglądać. Zastanawiałam się czy Mały pójdzie w ślady
> swojego opiekuna z pierwszego rozdziału tego filmu. Niestety. Pomimo tego
> wszystkiego, nie straciłam sympatii do tego bohatera.
>
> Co do audiodeskrypcji. W finałowej scenie kumpel Chirona ma niebieską
> bluzkę, a nie zieloną, chyba, że ja źle usłyszałam. Ewentualnie to może
> byął zieleń, tylko moje oczy widziały na niebiesko. Na festiwalu kolor
> szary wzięłam za zgniłą zieleń, więc Wiecie… mogę się mylić, ale dla mnie
> to był niebieski i w związku z tym mam pewną teorię.
>
> Niebiescy ludzie, którzy są oświetlanymi przez księżyc czarnymi to
> symbolicznie osoby, którym udało się dojść do czegoś dobrego, lub nie
> zatracić siebie. Ta woda, w której Chiron probował się uczyc pływać jest
> takim symbolem zmagań. W pewnym momencie… nasz bohater w pewnym sensie
> utonął (poprawczak, kontakt z dilerami), ale może ten finał pozwoli mu na
> wynurzenie się. W końcu na koniec mamy tego młodego chłopaka o
> zastanawiającym imieniu. Czy Chiron nie brzmi podobnie jak Charon z
> mitologii greckiej? A ta woda to może rzeka z krainy umarłych – Styks.
> Trzeba umieć w niej nie utonąć. Taka refleksja przychodzi mi, ponieważ w
> pewnym momencie nauczyciele przypominają dzieciakom z dzielnic zagrożonych
> wykluczeniem o wartości nauki, która będzie dla nich jakby łodzią po tym
> Styksie.
>
> Nie sądzę, aby kolor skóry był powodem do snucia teorii o wykluczeniu,
> zwłaszcza, ze dzisiejsza poprawność polityczna niby klasyfikuje tylko
> białych jako rasistów, ale przecież są organizację typu Black Life Matter,
> której założyciele zachowują się jak… Naziści. Kolor skory nie jest
> wyznacznikiem kto zawsze kat, a kto ofiara. I tyle ode mnie, Justa.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 gru 2017, o 00:13 
Offline

Dołączył(a): 14 paź 2016, o 06:10
Posty: 16
Panie Kryspinie, dziekuję za wypowiedź. Nie widzę nic niepoprawnego w tym, że mam Pan problem z odróżnieniem aktorów innego kolorus skóry. Ja sam tak mam z aktorami egzotecznych kinematografii, które słabo znam. Znam też wielu krytyków z Chin, Japonii czy Indonezji, którym z kolei europejscy aktorzy zlewają sie w całość. Czasem tak po prostu jest. Cieszę się, że film się Panu podobał. To, na co zwraca Pan uwagę, jest rzeczywiście dość powszechne - jak to lubimy mówić, co z niego wyrosło, a tak dobrze się zapowiadał. Szkoda właśnie - tak jak Pan pisze - że takie podsumowania robimy nie wtedy, kiedy można pomóc, tylko jak już na tę pomoc zazwyczaj jest za późno, co pięknie pokazuje "Moonlight".
Dobrych świąt Panu życzę!
Artur Zaborski

Kryspin napisał(a):
> tak, mi również podobała się historia pokazująca urwanie życiorysu
> nastolatka i powrót do jego losów jako dorosłego, już innego mężczyzny,
> sam znam kilka osób które takie wrazenie sprawiały, w młodości albo były w
> cieniu albo własnie w centrum uwagi, potem w trakcie dorastania, szkół
> kolejnych, studiów kontakty sie pourywały a po latach ci którzy za młodu
> byli szarzy, w cieniu, i ci co brylowali a ci co w mlodosci błyszczelii
> mówiąc kolokfialnie w dorosłym zyciu są zniszczeni, zmęczeni życiem,
> oczywiscie to nie reguła poprostu nasunął mi film taką refleksje ze
> faktycznie znam kilka t takich osobowości, osoby marginalizowane za młodu
> starają się potrzykroć odbić, udowodnić swoją wartość, a ci którzy za młodu
> są w centrum szyko schodzą na margines bo myślą próżnie, że tak będzie
> zawsze i to status dany raz na zawsze, nie trzeba o to dbać, życie pokazuje
> że nic nie jest dane raz na zawsze.
> Mam problem z amerykańskimi filmami gdzie grają czarnoskórzy aktorzy
> ponieważ wiele wysiłku sprawia mi odróżnianie bohaterów, dlatego
> audiodeskrypcja bardzo mi pomogła. Nie wiem czy to wypowiedz poprawna
> politycznie, nie mniej nie jestem rasistą nie po prostu to tylko i
> wyłącznei refleksja dotyczaca sposobu w jaki widze.
> , aktorów afroamerykańskiej urody,


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 22 gru 2017, o 00:13 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL