Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych

ikfon.defacto.org.pl
Teraz jest 7 kwi 2020, o 22:47

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 17 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 3 lis 2017, o 13:38 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 190
Dramat/psychologiczny,


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 3 lis 2017, o 13:38 


Góra
  
 
PostNapisane: 5 lis 2017, o 23:18 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 22:03
Posty: 288
Witam Forum!
Witam pani Mileno!



Czarny łabędź w pełni rozwinął skrzydła.
Z zafascynowaniem patrzyłam na przemianę jaka zachodziła w Ninie. Przyznaję, że chwilami było mi jej żal. Tak naprawdę bowiem życie toczyło się obok niej. A jak bardzo była wyizolowana pokazała scena w lokalu. Gdy Lily doskonale się bawiła, czarowała i kusiła chłopaków, Nina siedziała sztywna i spięta. Kontrast między tymi postaciami był uderzający. Prowokował do postawienia sobie pytania, czy Nina faktycznie była aż tak perfekcyjna? Jeśli spojrzymy na ogromny wysiłek wkładany w ćwiczenia - kroki, ruch, płynność w tańcu - powiem, że tak. Jednak jeśli chodzi o ekspresję, żywiołowość, to pojawiał się pewien dysonans. Nie potrafiła w sposób naturalny uzewnętrznić bogactwa swoich emocji. Na scenie w pewnych partiach była idealna, ale w innych czegoś brakowało. W każdym są zarówno pozytywne, jak i negatywne emocje. Nina była tylko „biała”, co paradoksalnie było czynnikiem ujemnym. A przecież każdy człowiek ma w sobie paletę, na której są te dwa umowne kolory – biel i czerń. Życiowe doświadczenia są najlepszym mistrzem, który uczy je odpowiednio dobierać, mieszać. Łączyć je w całość, która daje pozytywne efekty.
Nina zamknięta w kokonie matczynych pragnień i dążeń była pozbawiona możliwości doświadczania. Dlatego jej schizofreniczne rozdwojenie okazało się tak silne. Lękała się swojego, ciemnego alter ego i słusznie. Pozbawiona pewnych cech nie umiała uwodzić, prowokować i drażnić zmysły partnera. To przekraczało jej możliwości. Mogła tego dokonać jedynie, ta druga Nina. Choć, gdy trener wpił się ustami w jej usta po chwili zaskoczenia odpowiedziała równie namiętnie. Jednak w realu nie odważyła się przekroczyć granicy własnej intymności. Pozostała zamknięta na siebie samą, co było doskonałą pożywką dla jej ciemnej strony. A trzeba przyznać, że w miarę rozwoju fabuły alter ego stawało się coraz bardziej mroczne, rosło w siłę. Wreszcie biel została zdominowana przez czerń. Biały łabędź płynnie przemienił się w czarnego – pełny sukces. Pytanie tylko za jaką cenę? Czy warto poświęcić wszystko dla zrealizowania upragnionych marzeń o wielkości? A swoją drogą, czyje były to marzenia? Matki, niespełnionej baleriny, czy córki?
Wielcy powiadają, że talent to niewielki okruch, reszta to wytrwała, ciężka praca. Nina była wytrwała, ćwiczyła bardzo intensywnie jednak czegoś jej zabrakło. Hm, a gdyby tak połączyć pewne cechy Lily, z osobowością Niny, czy nie powstałaby wtedy idealna balerina? Lily umiała czerpać w odpowiednich proporcjach zarówno z jasnej, jak i ciemnej strony życia.
Doskonała rola Natalie Portman.

Pozdrawiam
Alicja Nyziak


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 6 lis 2017, o 17:20 
Offline

Dołączył(a): 5 lis 2017, o 17:24
Posty: 25
Witam serdecznie Państwa :)
Witam Pani Alicjo.

Pani Alicja ubiegła mnie już z wypowiedzią na temat filmu "Czarny Łabędź" w reżyserii Darrena Aronofsky'ego. Cieszę się, że film wzbudza emocje, oto Nam właśnie chodzi. Jestem ciekawa Państwa wypowiedzi.
Może przypomnę po krótce wprowadzenie do filmu :

„Czarny Łabędź” to historia baleriny Niny (Natalia Portman), która od dzieciństwa marzy o głównej roli w „Jeziorze Łabędzim”. Po latach karkołomnych ćwiczeń i treningów, Nina dostaje wymarzoną rolę. Jest nią zostanie białym i czarnym łabędziem w spektaklu z muzyką słynnego kompozytora – Piotra Czajkowskiego, które wystawia choreograf, a zarazem dyrektor zespołu Thomas Leroy (Vincent Cassel). Dziewczyna, która poza tańcem nie ma innego życia, postanawia być idealna w roli swojego życia. I to staje się tłem dla schizofrenicznego rozdwojenia baleriny. Główna bohaterka mieszka z toksyczną matką (Barbara Hershey), która również była baletnicą, jednakże po urodzeniu córki porzuciła marzenia, na rzecz wychowywania jej. Niewinna i naiwna, żyjąca marzeniami w różowym, wypełnionym zabawkami pokoju, Nina jest wręcz stworzona do roli białego łabędzia. Nie potrafi się jednak odnaleźć jako uwodzicielski, zmysłowy, pewien siebie - czarny łabędź. Rozerotyzowany trener, który powtarza Ninie, by porzuciła technikę na rzecz emocji i zatracenia się, potęgują w niej spiralę szaleństwa. Ta osiąga swoje apogeum, gdy istnieje ryzyko, że bohaterka utraci główną rolę na rzecz wyzywającej nowej dziewczyny w zespole, Lily (Mila Kunis).

Poniżej moje pytania do Państwa, które może ułatwią napisanie opinii i recenzji na temat filmu.
1. Prosiłabym żeby Państwo napisali jakie są odczucia po obejrzeniu tego filmu? Jakie wzbudził u Państwa emocje? Opinii jest wiele i jest multum kontrowersji wokół filmu Aronofsky’iego.
2. Jak Państwo odbieracie główną bohaterkę?
3. Bycie idealną/idealnym? Według bohaterki to bycie perfekcyjnym w każdym tego słowa znaczeniu? A dla Państwa?
4. Relacja matka-córka? Czy tak powinna wyglądać?
5. Motyw przemiany bohaterki? Jaka jest Państwa interpretacja tej przemiany? Jak Państwo interpretują ostatnie sceny filmu?
6. Czy audiodeskrypcja była pomocna w zrozumieniu filmu? Czy spełniła Państwa oczekiwania?

Zapraszam do dyskusji.
Milena Mrowicka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 6 lis 2017, o 17:42 
Offline

Dołączył(a): 5 lis 2017, o 17:24
Posty: 25
Pani Alicjo,

Odnosząc się do Pani wypowiedzi. Doskonale wg mnie Pani ujęła całą "doskonałość" i "niedoskonałość" głównej bohaterki, graną przez Natalie Portman. Aktorka zagrała postać pełną sprzeczności, mimo tego, że na początku bohaterka, nie daje tego po sobie poznać, bo na pierwszy "rzut oka" wydaje się "idealna".
Myśląc także nad pytaniem czy to były marzenia apodyktycznej matki? Czy córki? Pewnie jednej i drugiej bo marzenie matki stało się także marzeniem córki. Nieprawdaż? Tylko - za jaką cenę?

Bardzo skomplikowana psychologicznie rola, trudna do „rozgryzienia” dla widza, a tym bardziej trudna do zagrania. Wg mnie Natalie Portman zagrała ową postać świetnie. Po obejrzeniu filmu, wcale się nie dziwiłam, że film otrzymał Oskara w kategorii "najlepsza aktorka pierwszoplanowa”– aktora zasłużyła na statuetkę w 100%.

Dziękuję Pani Alicjo za pierwszą wypowiedź :) czekamy na dalszą dyskusję i przemyślenia.
Zapraszam,
Milena Mrowicka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 lis 2017, o 01:07 
Offline

Dołączył(a): 13 paź 2016, o 13:24
Posty: 25
Witam
Mimo późnej godziny, postanowiłem podzielić się krótko swoimi emocjami. Ponieważ w filmie ich nie brakowało.
Film ten zostanie zapewne dłużej w mojej głowie. W trakcie seansu doszedłem do momentu, w który pogubiłem się i zastanawiałem się - co się dzieje naprawdę a co tylko w głowie Niny. Faktycznie, początek filmu był dosyć powolny. Dało to widzowi czas na wejście w świat Niny. Umożliwiło to zrozumienie i utożsamienie się z główną bohaterką by w dalszej części filmu wraz z Niną stracić poczucie realności i wraz z Nią doprowadziło do pogubienia się w tym, co jest prawdą na ekranie a co tylko wytworem chorej świadomości
Pozdrawiam Stanley.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 lis 2017, o 09:27 
Offline

Dołączył(a): 5 lis 2017, o 17:24
Posty: 25
Witam,

Dziękuję Stanley za wypowiedź :)

Powtórzę kwestię o której pisałam już wcześniej w wprowadzeniu, że myśląc o filmie „Czarny Łabędź” przychodzą mi do głowy trzy słowa, które określają dla mnie ten film –
przemiana
szaleństwo i
pęd do doskonałości.
Przemiana jest kluczowym motywem tego dzieła. Nasza bohaterka jest grzeczną dziewczynką, podporządkowaną matce, która swoją dorosłą córkę traktuje nadal jak dziecko. Dziewczyna jest jednak bardzo zdeterminowana, aby dostać rolę. Kiedy jej się to udaje, zaczyna dążyć do absolutnej perfekcji, zatraca się w ćwiczeniach i stara się odkryć swoją mroczną naturę, która pozwoliłaby jej jak najlepiej zagrać tytułowego „Czarnego Łabędzia”.
Zatraca się w tym owym szaleństwie – wręcz idealnie.

A jak Państwo interpretują ostatnie sceny filmu? Bo tutaj w tej kwestii, też są różne wersje?
Jakie jest Państwa zdanie?

Czekam na dalsze wypowiedzi i opinie.
Pozdrawiam,
Milena Mrowicka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 lis 2017, o 16:46 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 161
Film o łabędziach – tancerkach. W mojej opinii balet to się zawsze jakoś mrocznie kojarzył. Jak zawsze widziałam zdjęcia ze zrujnowanymi stopami tancerek to zawsze miałam wrażenie, że to jakiś horror, a chociaż to jest sztuka.

Świetny pomysł z tymi inspiracjami ze sztuką malarską Munka a zwłaszcza z tym „Krzykiem”. Z baletem kojarzy mi się animacja „Księżniczka Łabędzi” - zaraz to jest ta sama historia tylko z happy endem, albo ciekawostki o tancerkach teatru „Balszoj”. Ponoć rosyjskie baletnice musiały, jak pokazywało jedno ze zdjęć tańczyć na skrzydłach latającego samolotu… I kto lubił takie widoczki? Stalin, ten morderca. Morderca lubił…. Morderczą i tyrańską sztukę. Film świetny, zwłaszcza te ciemne zdjęcia i fakt jak bezbronna Nina wyłania się z ciemności, ale balet… to nie mój konik. Film ciekawie portretuje tę sztukę, podobnie jak inne dzieło o Billym Eliocie – tylko tam akurat była historia angielskiego chłopaka z robotniczego miasteczka.

Tyle ode mnie, Justa


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 lis 2017, o 12:53 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 269
Dzień Dobry Forum

Dzień Dobry Pani Moderator

Szanuje twórczość Pana Darena za nieoczywistość w manipulacji moimi, widza, emocjami.
To takie nierzeczywiste filmy o rzeczywistych sprawach. I nie inaczej jest w omawianym w klubie konesera filmie. Determinacja na tle społeczeństwie osiągnięć. Modelowanie mojego odbioru artystycznego świata, pół świata. Manipulacja pożądaniem ciemnej strony przemiany natury.
Ciemna strony rywalizacji jest w tym filmie szczegółowo zobrazowana. Fakt jest to kino, w którym obraz ma znaczenie. Stawanie się czarnym łabędziem jest bolesne dla mnie jako widza.
Pan Aronofsky po mistrzowsku korzysta z kreatywnego montażu. Magia bez efektów specjalnych.
Całkiem niezły przepis na ponadczasowe kino.
Ciemno jest w tym filmie od braku przyjemności w podnoszeniu umiejętności Niny.
Ciemno jest tu od eskalacji wrogości wobec konkurencji i samej siebie.
Tragicznie jest gdyż wewnętrzne i fizyczne doskonalenie się ma krwawy finał.
Niesamowita kreacja Pani Portmani te 111 ujęć, w których Pani Natalie tańczy.
Chapeau bas.
Audio deskrypcja na dobrym poziomie, pomocna. Za zbyt sugestywny uważam wstęp do filmu. Osobiste poczucie przyjemności z ponownego odkrywania czarnego łabędzia pozostało.

Dziękuje za wybór filmu i wprowadzenie.
Pozdrawiam
Mariusz Kowalski


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 lis 2017, o 21:47 
Offline

Dołączył(a): 5 lis 2017, o 17:24
Posty: 25
Witam serdecznie Pani Justyno i Panie Mariuszu.
Witam Państwa.

Myśląc o balecie, przed oczami wyobraźni - również, ukazują mi się zniszczone od tańca stopy ;) ale przede wszystkim widać, jak ciężką pracę wykonują owe tancerki. Jak bardzo musi je/ich (też tancerzy) to "wciągać "bez reszty, by tak całkowicie zatracić się w tańcu i w swoich emocjach.

Natalie Portman swoim kunsztem aktorskim pokazała, to co dla Nas "śmiertelników" ;) jest nie do wyobrażenia.
Ciężka praca, chora ambicja doprowadziły bohaterkę filmu do "ideału" szaleństwa.
Dosłownie - pasja ją zniszczyła, a zarazem uwolniła.

Pozdrawiam,
Milena Mrowicka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 lis 2017, o 15:54 
Offline

Dołączył(a): 20 lut 2014, o 16:33
Posty: 53
Ja tu tylko na chwilę i tylko z odpowiedzią na jedno pytanie, ale w moim przekonaniu to ono wnika w sens tudzież przesłanie filmu. Mowa o pytaniu nr 3, tym o byciu idealnym/doskonałym.
Niby odpowiedź jest banalnie prosta: bycie idealnym to bycie sobą! Ale, czy główna bohaterka nie była sobą właśnie przez to, że chciała być kimś innym, a nawet lepszym od samej siebie (przynajmniej w jej przekonaniu)? Chciała być kimś przez siebie wyobrażonym, ale wyobrażonym na podstawie kogoś realnego, kogoś, kogo uznawała za chodzący... tańczący ideał. A tak na prawdę jestem zwolenniczką teorii, mówiącej, iż do doskonałości trzeba i warto dążyć, choć szanse, iż kiedykolwiek dojdzie się do doskonałości są żadne. Dążenie do doskonałości to rozwijanie się, zmienianie (oby na lepsze), uświadamianie sobie własnych zalet, bo wady potrafimy recytować wyrwani w nocy ze snu. Fajnie być perfekcyjnym w jakiejś dziedzinie życia, byleby ta dziedzina nie była naszą ideą fix, bo wtedy mamy paranoję, a nie perfekcję. No i właśnie o tym jest ten film - o samounicestwiającej paranoi. Ta dziewczyna żyła baletem, żyła swoją rolą, fantazjowała na jej temat - po prostu się w niej zatraciła...
Jest też ten film o naszej dwoistej naturze i ciągłej walce dobra ze złem. Każdy z nas ma coś z białego i czarnego łabędzia - fajnie, żeby dominował ten biały. Dobrze jednak mieć na podorędziu tego czarnego, bo czasem sytuacja wymaga, żebyśmy ostro o siebie walczyli, a dobrocią i łagodnością to tylko w bajkach wygrywa się ze złymi mocami. No i ten czarny powinien właśnie pomagać nam w walce ze złem zewnętrznym, a nie z naszym wewnętrznym białym łabądkiem. Kurde, chciałabym na co dzień i od święta być tym białym, a wiem, że mam go w sobie, skoro jednak mam w sobie i tego czarnego, a mam tego pełną świadomość, to i jego czasem wypuszczam na wolność, pozwalając działać - obym tylko nie straciła nad nim kontroli!

P.S.
Jeżeli ten film jest o życiu, a chyba taki właśnie jest, znaczy to, że życie jest thrillerem - i takim chyba właśnie jest!

_________________
Edyta


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 lis 2017, o 18:15 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:05
Posty: 124
Witam wszystkich,
bardzo, ale to bardzo lubię filmy Aronofskyego. Podoba mi się jego sposób przedstawiania bohaterów, których łączy obłęd. Obłęd ten rozumiany jako specyficzna miłość i dążenie do postawionego celu. No może poza "Requiem dla snu".
A już najbardziej zdziwił mnie Noe widziany oczami Aronofskyego. Stąd ciekawi mnie ten reżyser i poproszę o jakieś newsy na jego temat. Może wiadomo coś o Mothe, nowym filmie.

"Czarny łabędź" już dawno wzbudził mój zachwyt. Właśnie to wnikanie w głąb bohatera, pokazanie jego natury, udręki i pogmatwanej psychiki. Podobała mi się muzyka i to wirowanie kamery. AD mi uzmysłowiła, ile kiedyś nie dostrzegłam, ale za dużo tajemnic odkryła już na początku i pozbawiła mnie tej przyjemności. Bardzo żal mi jednak nie jest, bo fabułę już znałam, więc może ta ocena jest mylna.

Podczas dzisiejszego seansu nie umiałam uciec od dwóch filmów: "Whiplash" i "Pianistki". Też tak ktoś miał?

Tymczasem
Magda


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 lis 2017, o 15:00 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 269
Dzień Dobry Forum, Formownicze

Pytasz Magda o filmowe skojarzenia.
Trzymając się filmowego wątku doskonalenie to bardziej pasuje mi „Wielki błękit” Pana Luca czy „Prestiż” Nolana.

No i te „Rydwany ognia”.

Pozdrawiam, przyjemnego.
M.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 lis 2017, o 18:45 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 22:03
Posty: 288
Witam Forum!
Witam pani Mileno!

Nawiązując do pani pytania: "A jak Państwo interpretują ostatnie sceny filmu?"
Pewnie każdy widz dokona własnej, subiektywnej interpretacji. Dla mnie przemiana Niny była wyrazem pewnej dwoistości. Z jednej strony demoniczna osobowość wygrała, doprowadzając bohaterkę do śmierci. Z drugiej sprawiła, że Nina uwolniła w sobie emocje, które sprawiły, że zagrała rewelacyjnie. Dwie sprzeczności, których nie można pogodzić. A może jednak można?

Pozdrawiam

Alicja


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 lis 2017, o 20:04 
Offline

Dołączył(a): 5 lis 2017, o 17:24
Posty: 25
Witam Państwa serdecznie,
Zapytałam się o ostatnią scenę, bo dotarły do mnie słuchy i czytałam na forach, że nasza bohaterka schizofreniczką mogła być po prostu. Oczywiście w filmie, nie "pada" w ogóle taka sugestia i wg mnie bardzo dobrze! bo jakby tak było, to ten film byłby po prostu za "łatwy" do interpretacji.

A dzięki temu, tak jak Pani, Pani Alicjo napisałaś - każdy dokonuje swojej subiektywnej interpretacji. Ta walka wewnętrzna bohaterki była świetnie ukazana.
Życie to ciągła zmiana i praca nad sobą! Nina niby pracowała nad sobą i swoim tańcem, a tak naprawdę, wciąż "stała" w miejscu.

Jeśli chodzi o filmy Aronofsky'iego - to ja się dopiero rozkręcam, choć "Noe: wybrany przez Boga", bardzo mi się podobał. :)

Pozdrawiam,
Milena Mrowicka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 lis 2017, o 21:52 
Offline

Dołączył(a): 5 lis 2017, o 17:24
Posty: 25
Dobry Wieczór Państwu,

Serdecznie dziękuje za wszystkie wypowiedzi oraz opinie na naszym forum.
Cieszę się, że film wzbudził tak wiele emocji!

Więcej wkrótce!
Dziękuje, za wszystko!

Pozdrawiam,
Milena Mrowicka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 20 lis 2017, o 11:43 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:19
Posty: 56
Witam
Na początku trochę akcja drętwa, że tak powiem i ogólnie jak dla mnie akcja taka sobie, dopiero pod koniec zaczęło się coś dziać.
I raczej tylko koniec filmu był jakiś zachwycający i przyciągający uwagę. Chociaż od początku był wątek strachu, ale bardzo słaby.
Pozdrawiam.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 2 gru 2017, o 22:05 
Offline

Dołączył(a): 5 lis 2017, o 17:24
Posty: 25
Witam Państwa!

Serdecznie dziękuję za wszystkie nadesłane recenzje oraz opinie na temat filmu „Czarny Łabędź” w reżyserii Darrena Aronofsky'ego. Praktycznie od pierwszych dni, emaile i wypowiedzi na forum „lały się strumykiem”. Bardzo się ucieszyłam zainteresowaniem filmem, choć w odbiorze nie był łatwy i nie każdemu musiał się film spodobać. Łącznie otrzymałam 21 emaile oraz 8 wypowiedzi na forum. Czas więc, podsumować naszą dyskusję na temat twórczości Aronofsky’ego.

Film został oceniony bardzo pozytywnie, który niósł za sobą wiele emocji – od tych pozytywnych, do tych negatywnych. Nie pozostał dla widzów obojętny, film pozostaje długo w pamięci. Dla niektórych - dziwny, przerażający. Niektórzy nie potrafili zrozumieć tego, jak można się tak zatracić dla „roli.”.

Obraz Aronofsky’ego pokazuje świat artystów, którzy wręcz „walczą” o swoje 5 minut na scenie. Widać było tą walkę od pierwszych minut filmu. Opisywali Państwo, że „wszystko w „Czarnym Łabędziu”, przemyślane jest do końca perfekcyjnie: dialogi, kostiumy, scenografia, zdjęcia. […] To naprawdę fascynujący obraz” albo „po obejrzeniu „Czarnego Łabędzia” będę z pewnością bardziej doceniał tych artystów, którzy wznoszą się na niebotyczne poziomy. Będę zdawał sobie sprawę, jaki wysiłek kryje się za ich sukcesem.„
Film pokazuje, że trzeba przejść bardzo wiele by osiągnąć wymarzony cel. Ukazuje mroczne strony życia artystycznego. Wiele scen w filmie, w bardzo dosadny sposób odzwierciedla życie i pracę prawdziwych baletnic. U wielu z nich, sceny z filmu niczym się nie różniły od rzeczywistości.

Owy perfekcjonizm oraz idealność przewija się przez cały film w sposób istotny - „obraz Aronofsky’ego wywołał falę dyskusji nie tylko w świecie filmowców i krytyków, ale przede wszystkim w środowisku baletowym. Okazuje się, bowiem, że losy głównej bohaterki Niny, która w walce o własną perfekcyjność popada w obłęd, to historia opowiadająca o życiu większości baletnic.”
Dla wielu z Państwa bycie idealnym, to bycie perfekcyjnym w każdym calu. Bycie wzorem, wizją, nieosiągalnym celem. Można starać się być idealnym czy perfekcyjnym, jednakże w życiu każdego człowieka powinna przede wszystkim być równowaga. Niestety u naszej filmowej bohaterki, tej równowagi zabrakło, co doprowadziło ją do obłędu i szaleństwa w dążeniu do ideału.

Końcówkę filmu każdy z Nas może interpretować po swojemu. Reżyser pozwala nam na interpretowanie końcowej sceny, jak Nam się rzewnie podoba i to mnie osobiście ujęło w tym filmie.
Nina – główna bohaterka filmu, grana przez Natalie Portman – jest dziewczyną zagubioną. Niby dorosła, a tak naprawdę jeszcze dziecko. Natalie Portman jest genialną aktorką, która starała się, ukazać dramat swojej bohaterki. „Po latach ciężkiej pracy, morderczych ćwiczeń, Nina otrzymuje wymarzoną rolę. Jej osobowość, konstrukcja psychiczna i skutki wychowania sprawiły, że Nina jest wręcz stworzona do roli białego łabędzia, nie potrafi się jednak odnaleźć jako uwodzicielski, zmysłowy pewny siebie czarny łabędź. Następują kulminacyjne sceny filmu.” – pisze jeden z klubowiczów. W filmie jest wiele seksualności, z czym Nina sobie nie radziła, a głównie, jej psychika sobie z tym nie poradziła. Przemiana bohaterki pokazuje walkę, o ten „ideał” roli - roli białego łabędzia – tego delikatnego, idealnego oraz demonicznego , wręcz szalonego - czarnego łabędzia. W jednym emailu przeczytałam -„Drogę, jaką przebywa Nina w swej metamorfozie z białego w czarnego łabędzia, najlepiej ilustrują dwie rady udzielone jej przez Thomasa. Pierwsza, na początku filmu: „Idź do domu i podotykaj się” oraz druga, przy końcu: „Tylko ona (Lily) stoi na twojej drodze, pozbądź się jej.” Bohaterka była osobą naiwną, nieszczęśliwą. Koniec filmu pokazuje dopiero jej szczęście, w osiągnięciu swojego wymarzonego celu, jednakże - za jaką cenę.

Bardzo ważny jest również, wątek relacji Niny z jej matką. Jest to relacja toksyczna, niedojrzała, pełna zazdrości. Matka, jako dawna niespełniona baletnica, swoje chore ambicje przerzuciła na córkę, która sobie nie radziła z tą presją. Dziewczyna starała się być przede wszystkim tą „idealną” w oczach matki. A matka zajmowała się nią, jak dzieckiem. Pisali Państwo – „Nadopiekuńcza matka na swój sposób otacza ją parasolem ochronnym, Zna przecież blaski i cienie baletu. Chce pluszakami i pastelowym wystrojem pokoju przedłużyć dzieciństwo jej „dziewczynki” Nie zauważa pogłębiającego się psychicznego rozdarcia,” „Stosunek matki do Niny powinien się zmieniać w miarę jej dorastania. Ale ona wciąż widziała w córce małą dziewczynkę, która potrzebuje jej opieki i nadzoru. Nawet wyrzucenie przez Ninę pluszaków, będące symbolicznym skończeniem z dotychczasowym życiem, nie przemówiło do matki, aby zastanowić się nad ich relacjami.” W mojej ocenie najlepsze podsumowanie tej relacji napisała Pani Danuta - „Am­bicja to jed­no, po­kora to dru­gie. Kto umie zrówno­ważyć obie cechy, ma wiele za­let i zdro­wy rozsądek" komu zabrakło tego rozsądku matce czy córce.”

O Audiodekrypcji w swoim imieniu zbyt wiele nie mogę napisać, ponieważ film oglądałam bez audiodeskrypcji (czego bardzo żałuje i więcej takiego błędu nie popełnię!). Audiodeskrypcja przeczytana przez panią Katarzynę Anzorge, została praktycznie przez wszystkich klubowiczów oceniona bardzo dobrze. Wręcz perfekcyjnie :). Oczywiście pozwolę sobie zacytować parę zdań na temat audiodeskrypcji do filmu „Czarny Łabędź” –
• „Na ekranie widzę bardzo mało a w tym filmie audiodeskrypcja jest zrobiona bardzo dobrze np.: opis wyrażanych uczuć na twarzach aktorów, opis ruchów tanecznych, opis gestów, wszystko to pomogło mi wyobrazić sobie to czego nie widzę.”
• „Audio deskrypcja na dobrym poziomie, pomocna.”
• „Audiodeskrypcja znakomita, bardzo pomocna w odebraniu scen filmu i uczuć
malujących się na twarzy Niny.”
• „Myślę, że audiodeskrypcja spełniła swoja rolę.”
• „Audiodeskrypcja jest doskonale napisana i przeczytana. Myślę, że bez wspomagania filmu audiodeskrypcją ludziom niewidomym- takim ja jestem- bardzo trudno byłoby zrozumieć ten film.”
• „Audiodeskrypcja pomogła mi śledzić akcję i rozumieć motywy zachowań bohaterów.”
• „Balet to widowisko, zatem, jak na to wskazuje słowo, jest to przedstawienie do oglądania. Dlatego brak audiodeskrypcji odbiera osobom niewidomym możliwość zapoznania się z tym dziełem. A w tym filmie bardzo dobrze spełniła swoją rolę, za co dziękuję”
• „Muszę tu wyrazić szacunek dla twórczyni audiodeskrypcji, która wspaniale przybliżała mi atmosferę całego filmu. Do tego była ona świetnie czytana.”
• „Ten film należy do grupy filmów, które bardzo trudno byłoby mii zrozumieć bez audiodeskrypcji, ta była na dobrym poziomie, a zwłaszcza kunszt aktorski i lektorski Katarzyny Anzorge wzbogacił w znacznym stopniu odbiór tego dzieła.”
• „No i audiodeskrypcja! Prawdziwa perełka, perfekcyjnie przeczytana przez
panią Kasię Anzorge. To moja ulubiona lektorka!!! W duecie z panem
Markiem Lelkiem dali mi duchową ucztę. Zupełnie zapomniałam, że nie
widzę i oglądam film na czarnym ekranie.”
• „Audiodeskrypcja w tym filmie jest niezbędna, bez niej nie zrozumiałabym filmu. Pani Katarzyna Anzorge przeczytała ją z największym kunsztem. dziękuję.”
• „Czy audiodeskrypcja była pomocna w odbiorze filmu? Dla mnie bardzo. Zarówno treść, jak jej przekazanie zasługują na najwyższą ocenę i uznanie. Dziękuję”
• „I na koniec piękne dzięki za dobrą AD wszeptywaną mi w uszy miłym głosem p. Kasi Anzorge.„

Podsumuje film słowami Pani Alicji Nyziak z dyskusji, która odbyła się na forum –
„Czarny łabędź w pełni rozwinął skrzydła.”

Film godny polecenia i Oskar naprawdę zasłużony dla aktorki. Thiller - w pełnym tego słowa znaczeniu.

Dziękuje Państwu za wspólnie spędzony czas i mam nadzieję, że będzie jeszcze niejedna okazja, by podyskutować wspólnie o kolejnym filmie :).

Pozdrawiam,
Milena Mrowicka


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2 gru 2017, o 22:05 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 17 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL