Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych

ikfon.defacto.org.pl
Teraz jest 23 sty 2019, o 18:34

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 15 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 16 gru 2018, o 20:36 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 171
Film „Captain Fantastic” (2016 r.), czas trwania: 1 godzina 58 minut
gatunek: komediodramat
reż. Matt Ross
scenariusz: Matt Ross
kostiumy: Courtney Hoffman
scenografia: Russell Barnes
muzyka: Alex Somers
zdjęcia: Stephane Fontaine
występują:
Viggo Mortensen jako Ben
George MacKay jako Bodevan
Samantha Isler jako Kielyr
Annalise Basso jako Vespyr
Nicholas Hamilton jako Rellian
Shree Crooks jako Zaja
Charlie Shotwell jako Nai
Trin Miller jako Leslie
Frank Langella jako Jack

audiodeskrypcja: Hanna Chojnacka-Gościniak, konsultacja : Ewa Ćwiek
czyta: Hanna Chojnacka- Gościniak


Dzień dobry
Zapraszam Państwa po raz drugi w tym roku, tym razem do wspólnego przeżywania filmu w reżyserii Matta Rossa „Captain Fantastic”. Premiera odbyła się 23 stycznia 2016 roku podczas Festiwalu Filmowego Sundance, największego corocznego festiwalu filmów niezależnych w USA. Budżet filmu wyniósł zaledwie 5 milionów dolarów. Obraz zdobył wiele nominacji do prestiżowych nagród, m.in. nominacje do Oskara, Złotego Globu i BAFTY dla najlepszego aktora (Viggo Mortensen) oraz nominację Amerykańskiej Gildii Aktorów Filmowych dla najlepszego zespołu aktorskiego, czyli wszystkich aktorów grających pierwszo i drugoplanowe role w filmie.
Rzeczywiście, rzadko się zdarza tak doskonale dobrana obsada, tak naturalna, autentyczna, sprawiająca wrażenie, że nie grają, tylko są postaciami z filmu. Dotyczy to zarówno aktorów profesjonalnych, jak Viggo Mortensena w roli ekscentrycznego Bena, a także wszystkich jego filmowych dzieci.

Ben jest ojcem sześciorga dzieci, które wspólnie z żoną wychowuje z dala od zgiełku miasta. Żyją inaczej niż przeciętna amerykańska rodzina: jedzą to, co uda im się upolować, nie chodzą do normalnej szkoły, uczą się sztuki przetrwania, żyjąc w miłości i wzajemnym szacunku. Kiedy sytuacja rodzinna zmienia się, muszą stawić czoła cywilizacji.

Tyle opis dystrybutora filmu, sugerujący, że będziemy mieli do czynienia z obyczajowym obrazkiem z „życia pewnej dziwnej rodziny”, która zdecydowała się na życie z dala od cywilizacji i co z tego wynikło. To jednak zbyt proste, bo film Matta Rossa taki nie jest. To głębokie, ekscentryczne, hippisowskie, antysystemowe, wzruszające ale też czasami wkurzające kino o bliskości i ucieczce, o niegodzeniu się na komercjalizację każdej sfery życia i hipokryzję, w której często tkwimy po uszy. To film o miłości, stracie, rozpaczy a jednocześnie o wielkiej potrzebie bliskości, wsparcia i szczerości. Film o różnych odcieniach rodzicielstwa i rodzinnych wartości ale też krytyka ogarniętej konsumpcjonizmem Ameryki (reszty świata także). To film o radzeniu sobie z otaczającym nas światem, o marzeniach, o potrzebie akceptacji, zrozumienia.


Nie powiem o tym filmie, że jest interesujący, ciekawy, dobry czy bardzo dobry, bo zgodnie z tym, czego uczy swoje dzieci Ben:
Nie mów „interesujący!” Użyj słów, które coś znaczą!

Matt Ross od pierwszych scen filmu jest konsekwentny, buduje swój obraz na zderzaniu przeciwieństw, kontrastach, przedstawia racje i błędy obu stron.
Zaczyna się od pięknych okoliczności przyrody – surowe ale urocze krajobrazy w górzystych lasach stanu Waszyngton. Za zdjęcia odpowiedzialny był Stéphane Fontaine, którego poznaliście już przy okazji filmu „Jackie”. Jego kamera pokazuje nam miejsce, w którym z chęcią znaleźlibyśmy się na chwilę, a w którym od lat wiedzie egzystencję rodzina Cashów. Jedzą to, co zdobędą w lesie, sami wytwarzają wszystkie domowe sprzęty, spędzają ze sobą dużo czasu, polują, trenują przetrwanie a konflikty rozwiązują na drodze dyskusji – „przedstaw argumenty” – to polecenie jest hasłem przewodnim. Zamiast Bożego Narodzenia obchodzą „dzień Noama Chomsky'ego" (czołowy amerykański myśliciel). To jednak nie są dzikie dzieci lasu - ojciec dba o ich rozwój umysłowy, daje im do czytania dzieła z zakresu astronomii i fizyki, książki dotyczące seksu, praw człowieka, starsi czytają klasyków światowej literatury a także… „Czerwoną książeczkę" Mao. Nic w tym dziwnego, Ben to ekscentryczny hippis o lewicowych poglądach, uczący dzieci wolności, niezależności, stojący na stanowisku, że bardziej w życiu przyda im się wiedza o tym, jak przetrwać w trudnych warunkach, niż to, czego uczy szkoła, a co nie pozostaje w głowach młodych ludzi.
Jeden z recenzentów napisał: Film jest krytycznym spojrzeniem na otaczający nas świat. Jest wyśmianiem obecnego systemu edukacji, który nie uczy nas myśleć, a jedynie zmusza do zapamiętywania wyuczonych regułek, tym samym ograniczając naszą zdolność do posiadania własnej, konstruktywnej opinii oraz rozwiązania problemów. Jest krytyką panującego konsumpcjonizmu, podążania ślepo za promocjami, a nie rzeczywistymi potrzebami. To krytyka stylu życia jaki prowadzi obecnie większość ludzi. To także przypomnienie jak ważna jest bliskość, wsparcie i szczerość. Żeby nie było zbyt kolorowo twórcy nakreślili subtelnie także drugą stronę medalu ukazując zagubienie dzieci we współczesnym świecie i panujących w nim normach. Pokazano także, że zbyt radykalne podejście do jakiegokolwiek tematu nie przynosi nic dobrego. (http://filmowasofa.blogspot.com/2017/03 ... enzja.html)

Ben to jednak nie podstarzałe dziecko kwiat, tylko twardy, czasami despotyczny i bardzo wymagający człowiek Treningi, które urządza swoi dzieciom, są trudną szkołą przetrwania, bardziej tresurą niż wychowaniem. Już pierwsza scena filmu wzbudzać może grozę – banda brudnych, wymazanych błotem ludzi urządza zasadzkę na jelenia, któremu po złapaniu najstarszy syn Bena podrzyna gardło i zjada jego wnętrzności. To rytuał przejścia od wieku młodzieńczego do dorosłości. Scena obrzydliwa, okrutna, naturalistyczna. A z drugiej strony pokazująca niezwykłe więzi łączące rodzinę, ich troskę o siebie, miłość, poczucie odpowiedzialności. Dzieci dostają od ojca w prezencie noże do zabijania i oprawiania zwierząt, łuki do polowania. Są wysportowane, bystre, radzą sobie w ekstremalnych warunkach, ale … są nieprzystosowane do życia w społeczeństwie.
A co z matką?
To tak naprawdę jest punktem wyjścia do opowieści.
U Leslie, żony Bena, kilka lat wcześniej zdiagnozowano chorobę dwubiegunową. Gdy jej stan w ostatnim czasie bardzo się pogorszył, trafiła do szpitala. Tam popełniła samobójstwo.
Śmierć ukochanej żony, matki – czy film budowany jest wokół rozpaczy i żałoby? W pewnym sensie tak, ale to nie żałoba oparta na płaczu i smutku tylko na buncie przeciw podważaniu decyzji Leslie co do pogrzebu, przeciw uzurpowaniu sobie prawa do decydowania o tym, co jest dla kogo najlepsze, najwłaściwsze. Pogrążony w żałobie Ben i dzieci wyruszają przez Amerykę, by pochować matkę zgodnie z jej ostatnią wolą. Proszę zwrócić uwagę na scenę ich wkroczenia do kościoła – banda kolorowych ptaków – Ben w czerwonej marynarce, starsze dziewczynki z wiankami we włosach, najstarszy syn w kolorowej marynarce, jedno z dzieci w masce przeciwgazowej. Cyrk? Brak szacunku dla miejsca, majestatu śmierci? Demonstracja, popis czy konsekwentne chronienie swojej rodziny, jej przekonań, prawa decydowania o sobie?
Śmierć matki, awantura podczas pogrzebu, nieprzejednana postawa dziadka, który oskarża Bena o śmierć córki i zamierza odebrać mu dzieci sprawiają, że coś zaczyna pękać, wymykać się. Mamy bunt jednego z chłopców, który krzyczy, że to przez Bena matka zachorowała. Najstarszy, Bodevan, zarzuca ojcu, że zrobił z nich dziwolągi. Rodzina żony oskarża Bena o znęcanie się nad dziećmi.
Nie będę zdradzać, jak rozwinie się dalej akcja filmu, życzę Państwu niezapomnianych wrażeń przy oglądaniu tego skromnego, ale bardzo emocjonalnego filmu. Może Was zachwyci, może oburzy, na pewno nie pozostawi obojętnym.
Zachęcam do dyskusji po obejrzeniu „Captain Fantastic” i proponuję odpowiedzieć sobie na pytania:

1. Większość osób po obejrzeniu filmu wyrażała zachwyt: „czarujący, mądry, wzruszający, szczery i prawdziwy” – to najczęściej powtarzające się opinie. A Wy co sądzicie? Czy film skłania do przemyśleń, czy jest tylko amerykańską bajką o pewnej utopii?
2. Ben to supertata czy superściema? Kapitan fantastyczny, przewodnik po trudnym świecie i autorytet czy despota, tyran, któremu się wydaje, że zbawia świat?
3. Czyja droga jest właściwa? Kto tutaj powinien się zmienić? Ben, który odizolował dzieci od prawdziwego życia, dając im namiastkę niezależności czy tzw. reszta społeczeństwa, żyjąca w pogoni za tym, by wciąż mieć więcej? Czy dzieci Bena rzeczywiście dają sobie radę, skoro nie potrafią nawiązywać najprostszych relacji z innymi? Zwróćcie uwagę na scenę, w której najstarszy syn Bena wykrzykuje ojcu w twarz, że nie wie o życiu absolutnie nic, nie ma pojęcia o niczym, co nie zostało napisane w książkach.
4. A może ten film nie jest anarchistyczną opowieścią, tylko raczej rozważaniami nad istotą rodzicielstwa, o tym, czym ono jest, rolą ojca i przejmowaniem przez niego kontroli nad życiem dzieci. I o tym, że czasami, w imię ich dobra, trzeba zweryfikować swoje przekonania?
5. Na koniec proponuję zastanowić się nad końcową częścią filmu, od momentu, gdy Ben zostawia dzieci u dziadków i odjeżdża. W licznych dyskusjach na forach filmowych pojawiła się sugestia, że zakończenie filmu wcale nie jest takie, jakie się wydaje. Czy to, co się zdarzyło, jest prawdą, czy tylko imaginacją zrozpaczonego Bena? Może to wszystko dzieje się tylko w jego głowie, przecież wcześniej widywał zmarłą żonę? Sielankowe zakończenie, sugerujące całkowitą przemianę Bena i jego rodziny, to klęska jego dotychczasowych przekonań czy może imaginacja udręczonego umysłu na temat tego, co by było, gdybym uległ, poddał się?


Gorąco Państwu polecam film „Captain Fantastic” i zapraszam do dyskusji.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 16 gru 2018, o 20:36 


Góra
  
 
PostNapisane: 20 gru 2018, o 19:35 
Offline

Dołączył(a): 31 sie 2017, o 21:16
Posty: 19
Drodzy Państwo

w przedświątecznym czasie warto na chwilę się zatrzymać i przyjrzeć rodzinie Cashów
Minęło już kilka dni od udostępnienia filmu i jestem bardzo ciekawa Waszej opinii. W recenzjach po premierze dominowały zachwyty" "małe, wielkie kino", "Zaskakujący na kilku poziomach", "istna perełka w morzu nijakości cotygodniowych premier", itd. A czy Wy podzielacie to, co ja napisałam? Przypomnę:
"Captain Fantastic" to głębokie, ekscentryczne, hippisowskie, antysystemowe, wzruszające ale też czasami wkurzające kino o bliskości i ucieczce, o niegodzeniu się na komercjalizację każdej sfery życia i hipokryzję, w której często tkwimy po uszy. To film o miłości, stracie, rozpaczy a jednocześnie o wielkiej potrzebie bliskości, wsparcia i szczerości. Film o różnych odcieniach rodzicielstwa i rodzinnych wartości ale też krytyka ogarniętej konsumpcjonizmem Ameryki (reszty świata także). To film o radzeniu sobie z otaczającym nas światem, o marzeniach, o potrzebie akceptacji, zrozumienia.
W filmie mamy zderzenie dwóch światów - tego reprezentowanego przez Bena i jego dzieci oraz tego, którego przedstawicielem jest przede wszystkim ojciec zmarłej żony Bena, uważający, że ten zniszczył jego córce życie. Przekonuje Was historia wyizolowanej od cywilizacji rodziny Bena?
Czekam na Wasze opinie:)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 gru 2018, o 16:52 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:46
Posty: 19
Witam
Film mi się podobał. Jest to jednak według mnie takie niemożliwe życie, które raczej się nie zdarza.
Z drugiej strony rodzina zmarłej powinna uszanować jej ostatnią wole i nie narzucać powszechnych zasad.
M


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 gru 2018, o 19:18 
Offline

Dołączył(a): 31 sie 2017, o 21:16
Posty: 19
Pani Joanno

rzeczywiście, sposób życia rodziny Bena wydaje się być utopią, fantazją stworzoną na potrzeby filmu ale może w ten sposób łatwiej nam spojrzeć na otaczający świat z dystansem, krytycznie, dostrzec jego wady i zalety?

Proszę zwrócić uwagę, że reżyser Matt Ross tworząc rodzinę Cashów i rodzinę jego żony, z którą spotykają się na pogrzebie, tak naprawdę przeciwstawia sobie dwa światy i pozwala nam zastanowić się, który z nich jest lepszy. I czy na pewno tylko jeden jest dobry? Ross ocenę pozostawia widzowi, sygnalizuje to, co nie funkcjonuje prawidłowo i w jednym, i w drugim. Sam trochę bardziej skłania się ku stylowi życia Bena, bo przecież duża część filmu to krytyka konsumpcjonizmu, podążania ślepo za promocjami, a nie rzeczywistymi potrzebami. To krytyka systemu edukacji, który nie uczy nas myśleć, a jedynie zmusza do zapamiętywania wyuczonych regułek. Ale to też podkreśla, że radykalizm w jakiejkolwiek sprawie nie przynosi nikomu nic dobrego.
Pozdrawiam ciepło


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 gru 2018, o 20:15 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:21
Posty: 38
Witam Panią Moderator i Szanownych Klubowiczów!
Myślę, że nawet w kraju tak liberalnym i nie ograniczającym wolności jednostki ludzkiej jak Stany Zjednoczone, przedstawiony przez Matta Rossa eksperyment rodzinno - społeczny nie może mieć pierwowzoru rzeczywistego. Film wymierzony jestw w wszechobecny konsumpcjonizm, określający cel i sposób życia współczesnego społeczeństwa. Przeciwwstawieniem jest rodzina Cashów, żyjąca w symbiozie z naturą, z dala od cywilizacji. Dzieci wychowywane są według rygorystycznych, surowych reguł stworzonych przez ojca. Program wychowawczy kładzie główny nacisk na trenowanie sprawności fizycznej i wytrzymałości w trudnych warunkach oraz książkową edukację z różnych dziedzin według własnegowyboru Bena, skłaniającą do myślenia i wnioskowania. Dzieci są zdyscyplinowane, mają szczegółowo zaplanowane i rozpisane obowiązki. Czy jest to rodzina szczęśliwa? W zasadzie tak, bo jest bardzo zżyta, wszyscy się wspierają i kochają, jednak dzieci poprzez swoją izolację nie posiadają podstawowych umiejętności społecznych, pozwalających orientować się i funkcjonować w normalnym życiu. Z natury rodziccielstwa wynika całkowite uzależnienie dzieci od rodziców. Przy braku kontroli społecznej rodzice mogą krzywdzić dziecko, jeśli to odpowiada ih poglądom wychowawczym, np. nie szczepić lub nie posyłać do szkoły. I tu mamy przykład filmowej utopii. Do czego przyda się dziecku umiejętność przetrwania w lesie będąc wyposażonym tylko w nóż i krzesiwo? To dobre na obozy surwiwalowe. Skąd Ben ma pewność, że wskazywany przez niego dobór lektur jest optymalny dla rozwoju dzieci? Czy ojciec ma prawo narażać bezpieczeństwo, a wręcz życie dzieci ryzykownymi wspinaczkami na skałkach?Wbrew intencji reżysera nie bawi mnie scena pozyskiwania żywności przy pomocy oszustwa i kradzieży jako straszliwie niewychowawcza, a przecież nie mamy do czynienia z komedią kryminalną, tylko z filmem o przesłaniu społecznym. Mimo wszystko nie można uznać Bena za despotycznego ojca potwora. Poświęca dzieciom cały swój czas, zajmuje się nimi kształtując w nich wiele pozytywnych cech. Kontrastuje to z wizerunkiem wielu współczesnych narcystycznych, zajętych głównie sobą ojców. Wmonolicie rodziny Cashów pojawiają się rysy, Ben niema szans na długotrwałe stosowanie swoich metod i utrzymanie autorytetu. Reillan buntuje się, obwinia ojca o śmierć matki, Bodevan zamierza rozwinąć skrzydła i studiować, w czym jak się okazało wspierała go matka. W miarę rozwoju wydarzeń Ben dojrzewa do zrozumienia swoich Błędów. Gdy Reillan postanowił zostać u dziadków iteść zagroził wezwaniem policji, Ben zrozumiał, że wobec obrażeń fizycznych Reillana prawo nie stanie po jego stronie. Diametralnie zmienił swoją postawę dopiero po zawinionym przez siebie tragicznym wypadku Wespy, który nieomal zakończył się jej śmiercią. Gdy Ben skapitulował i zgodził się na pozostanie dzieci u dziadków, rodzeństwo w geście wzruszającej solidarności z ojcem przekradło się do autobusu postanawiając zrealizować plan buddyjskiego pochówku Leslie. Scena kradzieży trumny na cmentarzu jest zabawna, spalanie zwłok w atmosferze radości, wspólnego śpiewu i tańca pozytywnie kontrastuje z żałobnym nastrojem naszych uroczystości pogrzebowych, ale wsypanie prochów ludzkich do sedesu zrobiło na mnie makabryczne wrażenie. Nie znam się na obrządku buddyjskim, ale czy to naprawdę tak może być zgodnie z wymogami tej religii? Było to jeszcze trudniejsze do przyjęcia od naturalistycznej sceny poderżnięcia gardła jeleniowi, łącznie z piciem jego krwi i jedzeniem surowej wątroby, pomijając aspekt antyhumanitarny,którego jak widać Ben nie brał pod uwagę.
Zakończenie filmu traktuję realistycznie. Happy end polega na zrozumieniu przez Bena, że konieczna jest w znacznym stopniu zmiana warunków życia dzieci,umożliwienia im normalnego wykształcenia.
Nie podzielam przytoczonych przez panią Renatę pochwał i pozytywnych ocen filmu. la mnie jest on utopijnym eksperymentem, opartym na błędnych, fałszywych założęniach. Współcześnie funkcjonują różne projekty antykoncumpcjonistyczne jak minimalistyczne gromadzenie dóbr, grupowe dzielenie się, wykorzystywanie odpadów etc.
Szanuję wybór Rady Programowej, kierującej się rozszerzaniem naszej orientacji w kierunkach filmowych, ale wybór tego filmu mnie dziwi.
Serdecznie wszystkich pozdrawiam dołączając najlepsze życzenia świąteczne i noworoczne Marta Blimel


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 gru 2018, o 22:30 
Offline

Dołączył(a): 31 sie 2017, o 21:16
Posty: 19
Pani Marto

ma Pani rację, pisząc, że rodzina Cashów to utopijny eksperyment oparty na błędnych założeniach. Są dwie zasadnicze sceny, które każą zastanowić się nad szczerością intencji Bena i wyznawanych przez niego poglądów: z jednej strony mamy pierwotny rytuał przejścia w dorosłość, krwawą, okrutną scenę polowania, z drugiej strony mamy "polowanie" w supermarkecie czyli zwykłe oszustwo, bezczelną kradzież. Jak to drugie zdarzenie, nie jednostkowe przecież w życiu rodziny, ma się do wyznawanych poglądów o potrzebie prawdomówności, szczerości? Pozwolę sobie zacytować fragment opinii jednej z uczestniczek dyskusji, pani Marii, która napisała: "wybór modelu życia jaki dokonał Ben jest w pewien sposób fałszywy. jest w opozycji do  konsumpcjonizmu, promocji kultu rzeczy a nie wartości. ale jednocześnie korzysta z tych udogodnień i wytworów cywilizacji. Owszem są rytuały wejścia w dorosłość, treningi przetrwania, życie na odludziu, ale czas reguluje zegarek a nie pory dnia, żywność jest kupowana a nawet kradziona w sieciach, narzędzia są kupowane a nie wytwarzane  a przestrzeń pokonuje się autobusem a nie pieszo czy konno. Rodzina korzysta z dorobku cywilizacji w postaci książek, których treść niejako zastępuje realia życia".
Ale przecież nie tylko o krytykę konsumpcjonizmu w tym filmie chodzi. Mamy t przecież jeszcze walkę o uszanowanie ostatniej woli zmarłej a przede wszystkim chyba opowieść o dojrzewaniu Bena do bardziej odpowiedzialnego ojcostwa. Ben zrozumie, że równowaga, kompromis jest nieunikniony, jeśli chce zachować jedność rodziny. Musi zrewidować swoje radykalne poglądy, musi się skonfrontować z bolesnymi słowami, które rzucają mu w twarz synowie.
Czego my się możemy nauczyć po obejrzeniu tego filmu, co z niego wynieść? Chyba przede wszystkim to, że w życiu nie powinny rządzić radykalne prawdy, że nie ma jednego, idealnego sposobu na życie, Że zawsze to musi być wypadkowa wielu okoliczności, tego, co jest najlepsze dla wszystkich a nie tylko dla jednej osoby.
A co do konsumpcjonizmu - żyjemy w takich czasach, że naprawdę mamy wybór. Nie musimy rezygnować ze zdobyczy cywilizacji ale nie możemy stać się ich zakładnikami. Protest przeciw temu, że rzeczy i kult pieniądza nami rządzi nie musi polegać na ucieczce do lasu tylko na rozsądku we wszystkim, co robimy. Na równowadze.
Pozdrawiam ciepło i życzę wszystkiego dobrego na święta, spokoju i radości.
Renata Kraszewska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 gru 2018, o 23:21 
Offline

Dołączył(a): 13 paź 2016, o 13:24
Posty: 18
Witam Wszystkich.
5 milionów toż to istna darmocha :) Biorąc pod uwagę ilość efektów ale Ja nie o tym. Mam wrażenie że film miejscami był trochę infantylny, niektóre sceny wręcz zabawne. Jednak film bardzo fajnie się oglądało, wydaje mi się że każdy może w nim znaleźć coś dla siebie. Mi bardzo spodobała się muzyka, która wnosiła bardzo dobrą atmosferę.
Tak przy okazji chciałem złożyć wszystkim najlepsze życzenia z okazji Świąt.
Do życzeń dorzucam słowa "Bena"
"(...) Żyj jak by każdy dzień być Twoim ostatnim, ciesz się nim, bądź odważny ale smakuj życie"...
Pozdrawiam Stanley


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 gru 2018, o 18:16 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 135
Jest to film, którego tytuł wprowadza człowieka w błąd. Myślałam, że będzie polemika z mitem superbohatera w oczach Ameryki, a tutaj na pierwszy plan idzie robinsonada. Potem jest jeszcze lepiej – maili Indianie i ich „wódz” o socrealistycznych poglądach jedzie do „cywilizacji” i musi się zmierzyć z wrogiem – to znaczy z dziadkiem adwokatem. Na tle pięknych zdjęć natury otrzymujemy ważny przekaz – o szanowaniu czyiś poglądów. Mam tu na myśli oczywiście tragikomiczną scenę pogrzebu. Rzeczywiście jest to straszne, że rodzice żony głównego bohatera jakby nie znali jej testamentu, ale co ja bym zrobiła na ich miejscu? Czy pozwoliłabym na taką ostatnią wolę córki? Czemu akurat… sedes?

Jeśli ma to pokazywać kpinę ze świata Zachodu, to brawo… udało się. Brawo – ja i brawo ty. Parafrazując reklamę sieci komórkowej, ale u tak w końcu „cywilizacja” dopadła małych robinsonów. Jednak chce wierzyć, że oni wezmą z niej co najlepsze (to znaczy nie będą tacy puszyści jak reszta chorego społeczeństwa na otyłość). Nie ukrywam, że sarkastyczny śmiech mnie wziął jak usłyszałam „ale katolików to wyzywać można”, jakby to oni byli całym złem świata. Dobrze wiemy, że tak nie jest, ale oczywiście dobre poczucie humoru przyda się nawet najbardziej bogobojnym i wtedy filmowy „Katolik” albo jak kto już woli Chrześcijanin nie będzie straszy.

Tylko, że sztuką nie jest wyzywanie na Chrześcijan, polecam spróbować pograć na nerwach innym wyznaniom. Tylko one… nie będą uznawały tego tylko za lekko kąśliwy, filmowy żart. Taka jest prawda. I biada reżyserowi gdyby tylko źle pokazał pewnego brodatego proroka w turbanie…
Ostatnio jeden bokser tego wyznania znany jako Amir Khan życzył chrześcijańskim fanom „wesołych” i od razu dostał masę komentarzy, to znaczy gróźb śmierci, że jest hańbą i powinien zginać, bo dobry Muzułmanin nie powinien życzyć nikomu „Wesołych Świat”. To taka dygresja...

Lepiej krytykować kogoś, kto cię na pewno nie zabije. Takie są fakty, ale to nic w końcu mamy święta Bożego Narodzenia i najlepiej co możemy zrobić to cieszyć się. Nasza radość to najlepsza broń, przeciwko tym, którzy wygadują, że „śmiertelnym grzechem jest życzyć Chrześcijaninowi i Buddyście Wesołych Świąt”. Buddysta pewnie obchodzi w tym czasie inne święta, ale ma do tego prawo, oczywiście.

To tak a propo, wrzucania kamyczków światopoglądowych. W sumie ten film można tez potraktować jako gest przeprosin dla Indian przez białych imigrantów przede wszystkim z Wielkiej Brytanii – zwanych dzisiaj obywatelami USA. Oni do dziś mieszkają w rezerwatach, gdzie mają swoje kasyna i nie muszą płacić podatków, ale czy to jest godne odszkodowanie za żucia co najciemniej tysiąca zabitych przodków?

I tyle ode mnie, życzę Państwu Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku, Justa


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 gru 2018, o 15:24 
Offline

Dołączył(a): 31 sie 2017, o 21:16
Posty: 19
Witam Państwa po świętach

Można z lekką ironią podśmiewać się z tego, czy pięciomilionowy budżet filmu "Captain Fantastic" to dużo, czy mało, ale proszę wziąć od uwagę, że średni budżet filmu amerykańskiego w 2016 roku wyniósł 73 miliony dolarów:)
Macie Państwo rację, że z filmu każdy coś może wynieść dla siebie. Dla jednych przesłaniem będzie apel o to, żeby we wszystkim zachować równowagę, dla innych silna więź łącząca ojca i dzieci, dla kogoś z kolei walka o to, by szanować wolę innych, ich poglądy, wyznania, itd., żeby nie podporządkowywać wszystkiego swoim poglądom.
Film wzrusza, porusza, trochę śmieszy ale może też szokować - no bo jak to? Żyć w dziczy, polować, nie chodzić do szkoły, kraść? A prochy matki spuścić w sedesie? Uderzenie między oczy i poddanie w wątpliwość wszystkiego, co do tej pory myśleliśmy o rodzinie Cashów.
Swoistym komentarzem do losów rodziny po śmierci matki, zderzeniu dwóch światów, którego doświadczają dziec w czasie podróży na pogrzeb, są słowa piosenki śpiewanej podczas palenia zwłok matki (Sweet child of mine z repertuaru Guns N; Roses) - "dokąd teraz zmierzamy?"
Jeśli chcecie przypomnieć sobie ten utwór to znajdziecie go pod linkiem:
https://www.youtube.com/watch?v=Zdh2hot8rjU
A całą ścieżkę dźwiękową tu:
https://www.youtube.com/watch?v=iFCrtw63FNk


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 gru 2018, o 17:07 
Offline

Dołączył(a): 30 paź 2018, o 16:26
Posty: 3
Witam wszystkich poświątecznie!
Kontrast dwóch światów przedstawiony w obrazie Matta Rossa pt. „ Captain Fantastic” przynagla widza do dokonania wyboru tego, co w mniemaniu ogólnie przyjętych zasad funkcjonowania w społeczności wydaje się najlepsze a przynajmniej dobre.
O ile w filozofii życia głównego bohatera – Bena- brakuje zdolności do nawiązywania kontaktów międzyludzkich, o tyle w świecie powszechnego nabywania rzeczy materialnych brakuje radzenia sobie w przypadkach totalnego zagrożenia egzystencji.O ile nie mamy możliwości ludzkich relacji, o tyle gubimy się w świecie, w którym jesteśmy konglomeratami tego, co jest fikcją a rzeczywistością.
Odpowiedź na pytanie, jak żyć, aby nasze życie było optymalne widać w scenie zgolenia brody przez Bena, co mogłoby oznaczać powrót do cywilizacji. Natomiast podanie ręki Benowi przez dziadka dzieci to ukłon w stronę tego, co zdołał nauczyć ojciec.
Choć pozbawił je „ normalnego” dzieciństwa, to jednak nauczył myśleć i radzić sobie w ekstremalnych sytuacjach.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 gru 2018, o 15:05 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 226
Dzień Dobry Forum
Dzień Dobry Pani Renato

Brawo Rada Programowa IKFON! Końcówka roku, święta a tu kumulacja Odmiennych Uroków Socjalizmu. Z jednej strony brutalnie udarci z prywatności, marzeń w filmie Pana D.Lean. Z drugiej rewolucja Che Bena w reżyserii Pana M. Ross.

Czerwono mi w tych filmach a nie ma tam ani widu ani słychu Św. Mikołaja. – uśmiech. :)

Tak, potwierdzam to bardzo dobre kino. Po historii Christopher McCandless potrzebowałem w kinie nowego, ostrego, podrasowanego ironią, obrazu super bohatera naszych nowych barwnych czasów, Film ów serwuje rodzinę bohaterów, która posiada wszystkie narzędzia by przetrwać w świecie konsumpcji i być szczęśliwym sobą. Refleksje, owszem dopadają ale i wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Genialny scenariusz i ścieżka dźwiękowa palce lizać.

Imaginacja? Film jest czymś w rodzaju filmowej iluminacji. Zobrazowania ludzkiego prawa do wolności.

Pozdrawiam i udanego skoku do Nowego 2019 Roku!
Mariusz Kowalski


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 gru 2018, o 21:27 
Offline

Dołączył(a): 31 sie 2017, o 21:16
Posty: 19
Drodzy Państwo

Filmoman napisał: " jak żyć, aby nasze życie było optymalne" i to chyba może być jedna z refleksji po obejrzeniu filmu "Captain Fantastic". Jak żyć? Tak, jak Ben pewnie się nie da bo i po co? Ale nie zaszkodziłoby wziąć odrobinę i od Bena, i od tych po "drugiej stronie". Poczuć się wolnym, nie być zakładnikiem tego, co możemy kupić, zdobyć, osiągnąć. Żyć tak, żeby nie ranić innych, szanować ich wolę i sposób bycia, móc uczyć się tylko tego, co w życiu będzie nam potrzebne i umieć tę wiedzę zastosować w życiu.
Ben, kochający ale i despotyczny ojciec, autorytarny, ale uczący też dzieci samodzielności, umiejętności dawania sobie rady w sytuacjach ekstremalnych i umiejętności bronienia swojego zdania. Zapomniał tylko nauczyć dzieci radzenia sobie w sytuacjach zwykłych kontaktów z innymi ludźmi. Odizolował je od świata, bo wierzył w to, że ustrzeże je przed komercjalizacją, wyścigiem szczurów, bylejakością życia, hipokryzją? Pewnie tak, tylko że to utopia. Czy trzeba uciekać od cywilizacji i ludzi by się przed tym wszystkim uchronić? Przecież mamy wybór i wcale nie musi to być od razu ucieczka do lasu.
Dziadek, kochający wnuki i nieznoszący zięcia, obarczający go winą za śmierć córki. Chce bronić dzieci przed życiem, jakie zafundował im ojciec. Czy robi źle? Tak, wtedy, gdy nie szanuje woli Leslie co do pogrzebu. Nie, gdy idzie o dobro dzieci. To, co jest receptą na kryzys to kompromis, równowaga, umiejętność zrewidowania swoich, skrajnych nawet, poglądów. Czy ktoś przegrał/ wygrał w tym pojedynku na style życia? Chyba nie. Mamy trudną sztukę "odpuszczania" i pójścia drogą najlepszą dla dzieci.
Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 gru 2018, o 06:16 
Offline

Dołączył(a): 9 kwi 2016, o 19:57
Posty: 18
Ups... Zbyt długo się zastanawiałam podczas pisania i mój post gdzieś
"zaginął w akcji":-)
Zaczynam więc raz jeszcze...
Witam w sobotni poranek!
Podnoszę kciuk w górę na znak aprobaty dla wyboru tego filmu. Dla mnie to film nieoczywisty i prowokacyjny, o dwóch skrajnych biegunach wychowania współczesnego człowieka: homo sociologicus z jednej strony- jednostki bezwolnej i komformistycznej, podporządkowującej się normom życia społecznego, z drugiej zaś- "malowanego ptaka", któremu nieuchronnie grozi rozdziobanie... A pomiędzy, wzruszająca, coraz rzadsza, umiejętność budowania więzi rodzinnych i to wszystko, o czym Państwo już pisali. Z pewnością film ten pozostanie dłużej w mojej głowie jako baza do przemyśleń, jak znaleźć "złoty środek"...
Dobrego Roku, na miarę potrzeb i marzeń każdego z nas!
Serdeczności,
Dorota


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 gru 2018, o 19:28 
Offline

Dołączył(a): 31 sie 2017, o 21:16
Posty: 19
Pani Doroto, drodzy Forumowicze

to co Pani napisała to cudowne podsumowanie dyskusji, kwintesencja tego, o czym pisali Państwo tu na forum i w korespondencji mailowej: "film nieoczywisty i prowokacyjny, o dwóch skrajnych biegunach wychowania współczesnego człowieka: homo sociologicus z jednej strony- jednostki bezwolnej i komformistycznej, podporządkowującej się normom życia społecznego, z drugiej zaś- "malowanego ptaka", któremu nieuchronnie grozi rozdziobanie... A pomiędzy, wzruszająca, coraz rzadsza, umiejętność budowania więzi rodzinnych".
Bo przecież moglibyśmy długo dyskutować, może nawet chwilami spierać o to, czy Ben stłamsił dzieci, całkowicie je sobie podporządkował, czy wręcz przeciwnie, uczył je samodzielnie myśleć, bronić swojego zdania, dawać sobie radę w zetknięciu z naturą. Czy może to dziadek miał rację, gdy starał się wyrwać dzieci spod kurateli znienawidzonego zięcia i dać im wszystko to, z czego zrezygnowała ich córka, matka dzieci. Ale to, co jest niepodważalne, to silne więzi między Benem a dziećmi, nawet wtedy, gdy zaczynają się buntować, gdy rzucają mu w twarz, że zrobił z nich dziwaków. Oni się naprawdę lubią, szanują i potrafią spędzać ze sobą czas. Opiekują się sobą, wspierają, wyczuwają swoje emocje, potrafią rozładować gniew czy frustrację. Są "malowanymi ptakami", które ojciec zapomniał nauczyć jednej, trudnej sztuki - nie dać się rozdziobać. Ale film pokazuje, że nie jest za późno.
Czy my, żyjący na co dzień w tzw. cywilizowany sposób, jesteśmy dać innym tak dużo siebie, jak rodzina Cashów? Czy my czasami nie jesteśmy bardzo samotni w tłumie ludzi, bo nie bardzo mamy co ze sobą robić, nie mamy pomysłu na wspólne spędzanie czasu?
Ni bronię Bena, nie osądzam dziadka i jego rodziny. To, co dla większości osób, które zdecydowały się podzielić swoją opinią o filmie, było najważniejsze, to powtarzana już wielokrotnie zasada środka, kompromisu, równowagi.
I o to chodzi, i tego życzę na Nowy Rok:)
Pozdrawiam ciepło
Renata Kraszewska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 2 sty 2019, o 13:23 
Offline

Dołączył(a): 31 sie 2017, o 21:16
Posty: 19
Dzień dobry

przyszedł czas na podsumowanie filmu „Captain Fantastic”. To film, który nikogo nie pozostawia obojętnym, nawet jeśli nie wszystkim się podobał, to i wtedy daje się wyczuć silne emocje, jakie odbiorcami filmu targały.
Na różne wątki zwracali Państwo uwagę. Większości z Was film się podobał, kilka osób zwróciło jednak uwagę, że gdyby nie wprowadzenie i nie doskonała audiodeskrypcja, trudno byłoby go zrozumieć.
Co okazało się najważniejsze? Przede wszystkim sposób wychowywania dzieci, choć dla większości z Was to czysta utopia, w prawdziwym życiu niemożliwa do zrealizowania. Pani Marta na przykład napisała: „Do czego przyda się dziecku umiejętność przetrwania w lesie będąc wyposażonym tylko w nóż i krzesiwo? To dobre na obozy surwiwalowe. Skąd Ben ma pewność, że wskazywany przez niego dobór lektur jest optymalny dla rozwoju dzieci? Czy ojciec ma prawo narażać bezpieczeństwo, a wręcz życie dzieci ryzykownymi wspinaczkami na skałkach?”

Pan Witold napisał: „Przesłanie zamysł reżysera jest jasny i czytelny. To film o radzeniu sobie w otaczającym, zakłamanym, pełnym hipokryzji świecie. Film ten to rodzaj buntu przeciw coraz szczelniej ogarniającej nas komercjalizacji w każdej sferze życia. To film o potrzebie i znaczeniu miłości, rozpaczy i pomocy, o potrzebie wzajemnej bliskości wsparcia i szczerości”.

Natomiast Filmoman retorycznie pytał: „Jak żyć, aby nasze życie było optymalne ?"
Duża część filmu to krytyka konsumpcjonizmu, podążania ślepo za promocjami, a nie rzeczywistymi potrzebami. To krytyka systemu edukacji, który nie uczy nas myśleć, a jedynie zmusza do zapamiętywania wyuczonych regułek. Ale to też podkreśla, że radykalizm w jakiejkolwiek sprawie nie przynosi nikomu nic dobrego.
Ale przecież nie tylko o krytykę konsumpcjonizmu w tym filmie chodzi. Mamy tu przecież jeszcze walkę o uszanowanie ostatniej woli zmarłej a przede wszystkim chyba opowieść o dojrzewaniu Bena do bardziej odpowiedzialnego ojcostwa. Ben zrozumie, że równowaga, kompromis jest nieunikniony, jeśli chce zachować jedność rodziny. Musi zrewidować swoje radykalne poglądy, musi się skonfrontować z bolesnymi słowami, które rzucają mu w twarz synowie.
Czego my się możemy nauczyć po obejrzeniu tego filmu, co z niego wynieść? Chyba przede wszystkim to, że w życiu nie powinny rządzić radykalne prawdy, że nie ma jednego, idealnego sposobu na życie, Że zawsze to musi być wypadkowa wielu okoliczności, tego, co jest najlepsze dla wszystkich a nie tylko dla jednej osoby.
A co do konsumpcjonizmu - żyjemy w takich czasach, że naprawdę mamy wybór. Nie musimy rezygnować ze zdobyczy cywilizacji ale nie możemy stać się ich zakładnikami. Protest przeciw temu, że rzeczy i kult pieniądza nami rządzi nie musi polegać na ucieczce do lasu tylko na rozsądku we wszystkim, co robimy. Na równowadze.
Podsumowaniem niech będą słowa Pani Doroty: „Dla mnie to film nieoczywisty i prowokacyjny, o dwóch skrajnych biegunach wychowania współczesnego człowieka: homo sociologicus z jednej strony- jednostki bezwolnej i komformistycznej, podporządkowującej się normom życia społecznego, z drugiej zaś- "malowanego ptaka", któremu nieuchronnie grozi rozdziobanie... A pomiędzy, wzruszająca, coraz rzadsza, umiejętność budowania więzi rodzinnych”
A Pani Maria napisała: „Mądry przekaz, że każde przekroczenie granicy jest błędem (…) Każde zbyt radykalne podejście do jakiegokolwiek tematu nie przynosi niczego dobrego”.

Ja przyznam, że zastanawiałam się też, czy choroba Leslie, żony Bena (depresja, choroba dwubiegunowa) była powodem tego, że wiedli życie "leśnych ludzi", żeby ukryć, ochronić ją przed światem? A może Ben widząc, jak traci żonę, jak choroba mu ją zabiera, bał się, że "świat zewnętrzny" zabierze mu dzieci i dlatego trzymał je przy sobie, były przecież tak naprawdę uzależnione od niego.
Śmierć Leslie, podróż na pogrzeb, zderzenie z prawdą wykrzyczaną przez synów, wypadki dzieci - to wszystko uświadomiło Benowi, że choćby nie wiem jak starał się odizolować dzieci od zła czającego się za progiem lasu, to mu się to nie uda. Że prawdziwa wolność, to wolność wyboru, jaką będą miały jego dzieci.

Dziękuję Państwu za czas spędzony razem przy okazji dyskusji o filmie „Captain Fantasic” i życzę w 2019 roku wielu ciekawych filmów, które nie pozostawią ani przez chwile obojetnym.

Pozdrawiam ciepło i serdecznie wszystkich
Renata Kraszewska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2 sty 2019, o 13:23 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 15 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL