Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych

ikfon.defacto.org.pl
Teraz jest 20 wrz 2019, o 18:31

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 24 wrz 2018, o 13:53 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 179
Dramat


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 24 wrz 2018, o 13:53 


Góra
  
 
PostNapisane: 28 wrz 2018, o 13:29 
Offline

Dołączył(a): 14 wrz 2016, o 07:16
Posty: 11
Miłe Klubowiczki i mili Klubowicze!

Witam Was na kolejnym spotkaniu Klubu Konesera Internetowego Klubu Filmowego Osób Niewidomych "Pociąg"!

Zapraszam na film "Elena" Andrieja Zwiagincewa - i do dyskusji o nim.

Na początek opowiastka w formie dialogu. A jeszcze przed nią prośba o wybaczenie, że to piszący te słowa będzie jej bohaterem. Otóż zadzwonił kiedyś telefon, numer mi nieznany, odebrałem:
- Halo?
- Dzień dobry, nazywam się tak i tak, dzwonię z radia takiego i takiego, chciałam pana zaprosić do programu na żywo.
- Bardzo mi miło, dziękuję. A jaki jest jego temat?
- Nowe kino rosyjskie.
- Temat fantastyczny, ale niestety muszę odmówić.
- Dlaczego?
- Nie znam się na nowym kinie rosyjskim.
- Ale przecież coś pan widział.
- Oczywiście, widziałem, w ostatnim roku kilka filmów, ale tam powstaje rocznie pewnie z trzysta filmów, więc tych kilka z pewnością nie daje mi obrazu tamtejszej kinematografii.
- Ale coś pan powie! - głos był jakby podniesiony.
- Widzi pani, ja nie chcę powiedzieć "czegoś", ja chciałbym wypowiadać się kompetentnie, rzeczowo. Z szacunku dla słuchaczy, dla pani, dla twórców rosyjskich.
Zapadła cisza. Po chwili usłyszałem:
- Wie pan, pierwszy raz mi się coś takiego zdarza! - to już był głos pełen pretensji.
- Ale co takiego?
- Że ktoś odmawia!
- Przykro mi.
W taki oto sposób nie wystąpiłem w radio w audycji poświęconej nowemu kinu rosyjskiemu. I nadal twierdzę, że nie znam się na nim. Za mało oglądam, by wydawać generalizujące opinie. Swoją drogą, ta przytoczona wyżej rozmowa więcej niż o moim podejściu do sprawy mówi, jak mi się wydaje, o rozmaitych ekspertach i ekspertach w cudzysłowie - i o kondycji współczesnych mediów w ogóle. I jeśli było mi przykro, to nie z powodu rozczarowania pani dziennikarki, tym bardziej nie z powodu własnej odmowy, ale właśnie z tego, że - nikt nie odmawia.
Wtedy nie znałem dokładnych liczb, ale że teraz sprawa jest naprawdę poważna, jesteśmy wszakże w Klubie Konesera, sięgnąłem po statystyki. Nie znalazłem precyzyjnych informacji co do produkcji, ale na przykład w 2016 roku w rosyjskich kinach miało premierę aż 156 rosyjskich filmów. Innymi słowy: co tydzień trzy! Dodajmy, że wszystkich premier było 486.
I co ja miałbym począć z tymi moimi kilkoma? Lata lecą, a sytuacja się nie zmienia. Wciąż do polskich kin trafia kilka rosyjskich filmów rocznie. Nie liczę oczywiście pojedynczych pokazów festiwalowych, w tym tych z Festiwalu Filmów Rosyjskich Sputnik nad Polską. Gdyby je wszystkie łapać, zjeżdżając Polskę wszeż i wzdłuż, wynik skoczyłby pewnie do kilkunastu tytułów. Wciąż stosunkowo niewielki, niereprezentatywny odsetek całej produkcji. Choć może to tylko moje zdanie.
Z Andriejem Zwiagincewem sytuacja jest odmienna. Bardzo odmienna. Ale zacznijmy od podstawowych danych biograficznych. Andriej Pietrowicz ma lat 54, pochodzi z Nowosybirska, trzeciego co do wielkości miasta Rosji, półtoramilionowego ośrodka handlowego, przemysłowego i naukowego. Tam ukończył szkołę filmową i występował w teatrze. Po przeprowadzce do Moskwy na początku lat dziewięćdziesiątych grywał epizody w serialach, by wreszcie spróbować sił w reżyserii filmowej.
Zadebiutował w 2003 roku "Powrotem". To opowieść o dwu nastoletnich braciach, którzy mieszkają z matką gdzieś na rosyjskiej prowincji. Pewnego dnia, po wielu latach nieobecności, do domu wraca ich ojciec i już następnego dnia zabiera synów na opuszczoną wyspę, gdzie chce im dać szkołę życia. Starszy z braci bez sprzeciwu wykonuje polecenia, młodszy buntuje się przeciw apodyktycznym zapędom rodzica. Taki konflikt musi prowadzić do tragedii.
Film zachwycił krytyków i publiczność na całym świecie. Dopatrywali się w Zwiagincewie następcy Andrieja Tarkowskiego, rosyjskiego arcymistrza kina światowego. Wskazywali na otwarcie religijny, mistyczny charakter dzieła. Na tkwiącą w opowieści fascynującą tajemnicę, odrealnienie fabuły, pozwalające na mnogość interpretacji. Reżyser mówił: „O rzeczach świętych, najważniejszych nie powinno się mówić głośno, bo gdy zaczynamy o nich trąbić, wszystko co święte i magiczne natychmiast się ulatnia. O tym, co najważniejsze, się nie mówi, to się wskazuje i takie było moje zamierzenie w tym filmie”. Udało się.
"Powrót" wygrał festiwal w Wenecji, jeden z trzech najważniejszych na świecie, zdobył Europejską Nagrodę Filmową za odkrycie roku, był nominowany do Złotego Globu, czyli nagrody przyznawanej przez Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej, był też oficjalnym rosyjskim kandydatem do nominacji do Oscara, ale jej nie uzyskał. Zwiagincew sam sobie wysoko zawiesił poprzeczkę.
Cztery lata później nakręcił „Wygnanie”. To opowieść o rodzinie – rodzicach z dwójką dzieci – przeprowadzającej się z miasta do wiejskiego, rodzinnego domu ojca. Ta zmiana powoduje rozliczne komplikacje w ich życiu, na jaw wychodzą rozmaite tajemnice, które każdy w sobie nosi. Film został przyjęty dobrze, choć już nie tak euforycznie jak "Powrót". Na festiwalu w Cannes grający ojca Konstantyn Ławronienko otrzymał nagrodę za rolę męską. Jednak zarówno tematyka, jak i zwłaszcza poetyka filmu sugerowały, że Zwiagincew próbuje odcinać kupony od sukcesu pierwszego filmu, a powrót do "Powrotu" nie był przecież możliwy.
Znów minęły cztery lata i Zwiagincew zaskoczył: pojawiła się "Elena", o której więcej za chwilę.
Później był "Lewiatan" z 2014 roku, kolejne arcydzieło. Portowe miasteczko na północy Rosji, klimat surowy, relacje międzyludzkie także. Na tym tle rozgrywa się konflikt mechanika samochodowego z merem. Ten drugi chce przejąć grunty należące do tego pierwszego. Jako że jesteśmy w rzeczywistości, gdzie przepisy prawa niewiele znaczą, gdzie władza świecka idzie pod rękę z władzą kościelną, za nic mając przyzwoitość, wynik tego starcia jest oczywisty. To dzieło, po obejrzeniu którego kręci się w głowie od nadmiaru mocnych trunków i generalnie człowiek czuje się brudny i zbrukany. Potężne kino!
A co na to świat? Nagroda w Cannes za najlepszy scenariusz, Złoty Glob dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego, nominacja do Oscara w takiejż kategorii, garść nominacji do Europejskich Nagród Filmowych. Tu zauważmy, że tegoż Oscara otrzymał Paweł Pawlikowski za "Idę", zgodnie zresztą z przewidywaniami samego Zwiagincewa, o czym mówiła mi nasza wspólna znajoma. Swój film ocenił niżej niż polską "Idę" i estońsko-gruzińskie "Mandarynki".
"Lewiatan" to wyjątkowy przypadek: ten film nie był pokazywany w Rosji. Za mocno, za odważnie, za krytycznie komentował rosyjską współczesność, czyli, było nie było, Rosję Władimira Władimirowicza Putina. Uderz w stół, a wiadomo, co się zdarzy. Więc Rosjanie filmu obejrzeć nie mogli, ale reszta ludzkości – czemu nie? Zwiagincew to jednak nazwisko w filmowym świecie znaczące. A że film się w tym świecie bardzo spodobał, to stał się wkrótce oficjalnym rosyjskim kandydatego do nominacji do Oscara. Taka zagrywka. U siebie nie puścimy, ale na zewnątrz niech wiedzą, co się u nas kręci, jaka u nas swoboda, co i jak można mówić, wot! Dlatego napisałem wcześniej, z Andriejem Zwiagincewem sytuacja jest odmienna.
Kolejnym, dotychczas ostatnim filmem, jest „Niemiłość” z zeszłego roku. Ten film ze wszech miar słusznie znalazł się w programie ósmej edycji płockiego Festiwalu Kultury i Sztuki (dla Osób Niewidomych), a potem pewnie trafi do "Pociągu", więc nie będę się nad nim rozwodził. Polecam z całych sił, choć to też okrutny film. Nadmienię tylko, że otrzymał nagrodę jury w Cannes, Europejskie Nagrody Filmowe za zdjęcia i muzykę oraz, a jakże, nominacje do Oscara i Złotego Globu w kategorii filmu nieanglojęzycznego.
Zaiste niewielu jest tak utytułowanych filmowców jak Andriej Zwiagincew. A w dodatku wszystkie jego filmy trafiły na polskie ekrany. Stąd o dokonaniach tego twórcy mogę powiedzieć czy napisać więcej niż owo radiowe... coś.
Wróćmy jednak do "Eleny", lub, jakby chciało wielu purystów językowych i translatorskich, do "Jeleny". Napisałem, że Zwiagincew zaskoczył. Po dwu filmach osnutych na tajemnicy, rozgrywających się nie wiadomo gdzie i kiedy, tu pojawił się twardy, gorzki, mały realizm. Chyba nikt nie spodziewał się tak aktualnego dramatu. Anna Sajewicz pisała w "Kinie": "Autor »Powrotu« i »Wygnania« wytrącił broń z ręki tym, którzy zarzucają mu uprawianie »tarkowszczyzny«, a widzów przyzwyczajonych do nieco hermetycznej symbolicznej rzeczywistości swoich filmów zadziwił ostrością spojrzenia na problematykę socjalną".
Elena od dekady jest żoną sporo starszego Władimira. To małżeństwo to forma układu: jej daje bezpieczeństwo finansowe, jemu opiekę i towarzystwo. Z poprzednich związków mają dzieci: Elena nieporadnego, bezrobotnego Sieriożę, Władimir zblazowaną, równie nieporadną Katię. Synowi Sierioży grozi służba wojskowa, ratunkiem mogą być zaoczne studia, ale te kosztują... Więcej dowiecie się, oglądając film z audiodeskrypcją.
Reżyser nie oferuje wielkiej psychologicznej głębi, nie za bardzo bawi się w niuanse, interesują go codzienne, banalne zachowania i czynności, i w ten sposób portretuje zarówno świat luksusu, jak i biedy. A chyba w niewielu krajach na świecie ten społeczny kontrast jest tak wyraźny jak w Rosji. "Jazda ze świata apartamentowców do blokowisk wygląda jak podróż do innego świata. Z przyszłościowego science fiction jedziemy do Rosji, jaką znamy z czarnego, rodzajowego kina: handel obnośny w wagonach elektriczki, bloki na tle przemysłowych kominów, bandytyzm. Ze świata nuworyszowskiego luksusu wjeżdżamy w świat postradziecki, w którym panuje dawna mentalność" – pisał w "Gazecie Wyborczej" Tadeusz Sobolewski.
Obydwa te światy wypełnia pustka. Podobnie jak bohaterów. Niezależnie od wiążących ich relacji międzyludzkich, są w zasadzie samotni. Wszyscy mierzą się z codziennością, z przytłaczającą rosyjską rzeczywistością, gubiąc czas niezbędny na budowanie relacji. Może jedynym tu iskrzącym uczyciem jest miłość matki do syna, choć w drugą stronę już to nie działa.
Ze wszystkich wartości ostała się jedna – pieniądz. Anita Piotrowska pisała w "Tygodniku Powszechnym": "W »Elenie« pogoń za mamoną zrównuje biednych i bogatych, dobrych i złych, młodych i starych. Nawet takie cnoty jak poświęcenie czy miłość pobrzękują dwuznacznością".
Nie wiem, czy zachęciłem do obejrzenia tego filmu. To z pewnością nie jest kino łatwe i przyjemne, choć późniejsze dokonania reżysera są jeszcze cięższe. Ale nie po to spotykamy się w Klubie Konesera, by było miło, tylko by było mądrze i uniwersalnie. Jeśli film bywa sztuką, to wtedy, gdy uderza mocno, zostaje w widzu na długo, skłania do namysłu, powoduje chęć zmiany. Doskonale rozumie to Andriej Zwiagincew, poeta ekranu, współczesny arcymistrz rosyjskiego i światowego kina.

Zapraszam Państwa na spotkanie z "Eleną" i pozdrawiam serdecznie,
Maciej Gil

Proponowane zagadnienia do dyskusji:
- co powoduje, że dzieło sztuki wwierca się w umysł i nie chce go opuścić?;
- przykłady takich dzieł;
- czy katharsis jest wciąż możliwe?;
- kryzys rodziny – przykłady;
- portrety miłości matczynej – przykłady;
- pieniądz jako religia – przykłady;
- filmy krytykujące tu i teraz – przykłady;
- filmowy koniec świata – przykłady;
- kino, sztuka, literatura rosyjskie – za co cenimy, czego tam szukamy?


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 3 paź 2018, o 15:52 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 147
Ja nie znam się na kinie rosyjskim, ba nawet z animacjami, na których punkcie mam bzika, mam problem z ich oceną. Obok super popularnej "Maszy i niedźwiedzia" troszkę parodiującej Walta Disney'a i tłumaczonej nie wiem na ile języków (nawet po turecku widziałam, cha, cha) mamy nawet pełnometrażowy film ("Białą i Strzała") upamiętniający wystrzelenie w kosmos piesków.

Pan Zwiagincew w moim odczuciu karmi nas trudnymi i mało optymistycznymi opowieściami. Uważam tak zwłaszcza po seansie tego filmu "Niemiłość", ale zderzanie rosyjskiego super luksusu z rosyjską nędzą jest według mnie kolejnym dowodem na to, że jak to podkreślając na memach: "Rosja to nie kraj, to stan umysłu".

Na miejscu reżysera wykonałabym film na temat Rosji z punktu widzenia żartobliwych grafik przedstawiających ich prezydenta (a może już dyktatora?) Putina jako jeźdźca tylko nie konnego, a takiego, którego rumakiem jest... niedźwiedź. Ponoć takie grafiki to nawet Rosjanie potrafili wrzucać na swój odpowiednik FB (WKontaktie), co miało być niby wyrazem dumy, że oni maja wodza, a Europejczycy (w tym i my) ... nie za bardzo Wiem jak ocenić naszych polityków.

Czy to nie pokazuje, że Rosja to stan umysłu? Tylko że za taki film, to nawet Rosja nie wysłałaby go za zagranicę, aby bił się o laury.

I jeszcze jedno mi się przypomniało. Dowcip o dwóch biznesmenach (oligarchach). Żart polegał na tym, że najpierw pytał się jeden drugiego o godzinę, ale tylko po to aby sprawdzić, czy rywal ma bardziej wysadzany diamentami zegarek. Taka magia słowna, ponieważ jak wszyscy dobrze wiemy słowo zegarek i fraza, "która godzina?" w języku rosyjskim brzmią prawie tak samo...

Osobiście jakoś mnie nie ciągnie do Rosji, chyba jestem zbytnio wolno myślicielska, ale jakbym miała tam żyć to oczywiście w apartamentowcu, a nie tam gdzie tylko diabeł mówi dobranoc...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 3 paź 2018, o 20:14 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:21
Posty: 44
Szanowny Panie Macieju, Szanowne Forum!
W Pańskim wprowadzeniu bardzo ciekawe są informacje na temat kina rosyjskiego, szczególnie twórczości Andrieja Zwiagincewa, ale tajemniczość i zagadkowość jeżeli chodzi o film "Elena". Do żadnej z Pańskich tez do dyskusji odnieść się nie mogę, gdyż są one dla mnie za trudne.
Relacje między bohaterami ukazane są przez Zwiagincewa w realistycznym kontekście kontrastów społecznych i materialnych współczesnej Moskwy, luksusu eleganckich apartamentowców i prymitywizmu zaniedbanych blokowisk i ich mieszkańców. Jest to obraz typowy dla wielu metropolii europejskich i światowych, będący tłem licznych filmów o tematyce społecznej. Pokazany w początkowych scenach spokojny, zgodny obraz życia starszej pary zupełnie nie przygotowuje na dramatyczne rozwiązanie. Geneza małżeństwa Władimira i Eleny jest w realiach życiowych często spotykana. Podczas pobytu w szpitalu z powodu zapalenia wyrostka Władimir poznaje troskliwą pielęgniarkę, młodszą od siebie, ale dojrzałą już kobietę, żeni się z nią i związek ten zaspokaja wzajemne oczekiwania obojga wygodnego życia w warunkach dobrobytu. Relacje każdego z nich z dziećmi z poprzednich związków są skomplikowane i niesatysfakcjonujące, nie powodują jednak drastycznych konfliktów między małżonkami. Elena przez dłuższy czas budzi moją sympatię, jest zrównoważoną kobietą, spokojnie prowadzącą dom, troskliwą żoną, kochającą matką i babcią. Jest na utrzymaniu Władimira, swoją emeryturę oddaje synowi, a gdy to nie wystarcza na większe czy nadzwyczajne wydatki, oczekuje, aby Władimir pomagał Sierioży. W aspekcie finansowym relacje między Władimirem i Eleną są uczciwe, oparte na zaufaniu. Elena za wszelką cenę pragnie zdobyć pieniądze,które pozwolą uchronić wnuka nieuka przed wojskiem, ale Władimiir waha się i odwleka decyzję. Jest przerażona i zasmucona zawałem serca Władimira, co widać w rozmowie z Katią, pełnym troski zachowaniu w szpitalu, modlitwie w cerkwi. Dopiero gdy po powrocie do domu Władimir nadal odmawia przekazania Sierioży pieniędzy, a nadto ujawnia zamiar sporządzenia testamentu, w którym żona otrzyma dożywotnią rentę, a nie gotówkę i na kartkach kreśli projekt testamentu, Elena podejmuje zbrodniczy zamiar. Postępuje w sposób przemyślany, precyzyjnie zaciera ślady, podmienia leki podając choremu wiagrę, którą Władimir wspomagał swoją potencję, pali kartki z projektem testamentu. Zabiera gotówkę z sejfu i zawozi do domu Sierioży, którego rozentuzjozmowana rodzina oznajmia, że spodziewają się następnego dziecka. Babcia przyjmuje to z radością i cynicznie proponuje, że jeśli urodzi się chłopiec, nazwą go Wołodia. Na pogrzebie zdegenerowana Katia okazuje dużo większy smutek i żal. Ukoronowaniem sukcesu jest scena panoszenia się rodziny Sierioży w mieszkaniu Władimira, Elena wydaje się być w tej sytuacji szczęśliwa.
Poprzez zachowanie rozszyfrowujemy psychikę Eleny i oceniamy ją. Jest przykładem tezy, że w każdym człowieku drzemią pokłady zła i mogą wyzwolić się zbrodnicze instynkty. Ciekawe jest. że u Eleny te instykty uruchomiły się pod wpływem zaślepionej, bezkrytycznej matcznej miłości. Elena nie przeciwstawia się trybowi życia swego syna nieroba i jego bałaganiarskiej rodziny, chce im tylko pomagać. Być może gnieździła się z nimi w tym ciasnym blokowym mieszkaniu, wychodząc za Władimira zostawiła je synowi. To jest częsta motywacja w decyzjach życiowych starszych osób. W scenach odwiedzin Eleny w mieszkaniu Sierioży widać, że więź uczuciowa Eleny z synem i jego rodziną jest znacznie większa, niż z mężem. W stosunku do Władimira jest poprawna i serdeczna, nie sądzę, aby oczekiwał więcej. Elena jest prymitywna w typowo rosyjski sposób,np. wyliczając w rozmowie z Władimirem wady Katii mówi "w dodatku jest bezpłodna" - co to jest za zarzut? Władimir jest postacią bardziej konkretną. Jest zamożny, ma piękne mieszkanie i dobry samochód, chodzi na siłownię, interesuje się kobietami. Troszczy się o Elenę, w testamencie zamierza zapisać jej dożywotnią rentę, aby niczego jej nie brakowało, ale żeby wiecznie bezrobotny syn nie mógł zabrać jej od razu pieniędzy, co niewątpliwie by zrobił. Nie wiemy, kim był Władimir,czy ukradł swoje pieniądze, czy może uczciwie je zarobił, w Rosji też się to zdarza.
Określenie, że jest to dramat wydaje mi się za skąpe. Jest to również film psychologiczny, o problematyce społecznej. Z trzech filmów Zgiaewincewa najlepszy był chyba Lewiatan, ale wszystkie są bardzo dobre. Rosyjska mentalność, moralność, rosyjska rzeczywistość czynią je cciekawszymi, niż gdyby akcja działa się w innym kraju.
Pozdrawiam wszystkich Marta Blimel


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 paź 2018, o 17:28 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:02
Posty: 81
Dzień dobry,
z przyjemnością obejrzałam „Elenę” ponownie. Lubię filmy Zwiagincewa, poza „Wygnaniem” widziałam wszystkie. Moimi faworytami są „Elena” właśnie i „Powrót”. To kino trudne, wymagające od widza uwagi, refleksyjności i skupienia. I tu od razu spróbuję odpowiedzieć na jedno z pytań zawartych we wprowadzeniu: Co powoduje, że dzieło sztuki wwierca się w umysł i nie chce go opuścić?
Myślę, że działa tak kino mądre lub zaskakujące, ujmujące obrazem, grą aktorską, ukazanym problemem albo poruszające jakieś czułe miejsca w sercu widza. Z filmami rosyjskiego reżysera jest tak, że zostają na długo w pamięci chyba z powodu pewnej surowości, fenomenalnego aktorstwa i realizmu, który sprawia, że oglądający niekiedy czuje się uczestnikiem przedstawionych zdarzeń.
Dobrze, że Klub Konesera zechciał ten film pokazać, bo niełatwe kino jest zawsze warte oglądania…
Edyta G.-G.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 paź 2018, o 06:02 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 247
Dzień Dobry Forum

Witaj Szanowny panie Moderatorze

Tak, to smutne, że tak szybko i niedbale media definiują jakość w sztuce i nie tylko sztuce.
Smutne jeszcze bardziej to, że to, co spotykam w ofercie kina, jest tak dalekie od tego, co mógłbym tam spotkać. Pieniądz, oglądalność sprawia, że dziś dobre kino żyje za krótko, w kinie i poza nim.
Chapeau bas Macieju, że pozostajesz sobą. Zostań, bądź.

Twoje wprowadzenia zawsze kipią od wątkowych możliwości do dyskusji. Tym razem zatrzymałem się na - filmowy koniec świata – przykłady. I nie lękaj się, nie chodzi o film „2012” reż. Roland Emmerich czy „Terminator” reż. James Cameron. :)


• W kinie rosyjskim jest taki jeden wyjątkowy reżyser, film. „Ofiarowanie” w reżyserii Andrieja Tarkowskiego.
To, subiektywnie, pierwszy dla mnie film, który obrazuje ludzkie słabości w godzinie końca świata.
Film Tarnowskiego, jak oglądany przez nas film Zwiagincewa, obnaża, jak niewiele współcześnie robimy, by zachować siebie, duchowość.
Tak bardzo igramy z materializmem, że na końcu naszej drogi jest tylko strach, rozpacz, pustka.
Zapewne filmoznawca znalazłby tu klika wspólnych mianowników pomiędzy wspominanymi filmami, ale ja szczególnie doceniam jeden.
Narrację obrazem, tym niemym obrazem.
I tu podziękowania za audio deskrypcję.
Wątpliwość dopadła mnie przy stwierdzeniu „chłopcy grają w piłkę w robotniczych strojach”. To oczywiście efekt subiektywnych i jednocześnie sugestywnych skojarzeń.
Po domowych konsultacjach wiem, że to ubrania codzienne. I pamiętam jak dziś, iż owe codzienne stroje nadają się nie tylko do grania w nogę.

Podziękowania za wybór filmu i wprowadzenie.
Pozdrawiam, dobrego dnia.
MK


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 6 paź 2018, o 14:15 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 22:03
Posty: 266
Witam Forum!

Witaj Maćku!



Podczas VIII edycji Festiwalu w Płocku miałam możliwość obejrzeć kolejny film Andrieja Zwiagincewa „Niemiłość”. Wcześniej w IKFON-ie oglądałam „Lewiatana”, a teraz przyszła pora na „Elenę” tego reżysera. Ponownie Zwiagincew porusza trudną problematykę relacji rodzinnych, ale tym razem perspektywa ulega zmianie. W „Lewiatanie” i „Niemiłości” pośrednią ofiarą są dzieci, w „Elenie” jest inaczej. Poruszający dramat kobiety, która miłością bezkrytyczną kocha dorosłego syna i jego rodzinę. Nie znam się na kinie rosyjskim, ale przyznaję, że filmy Andrieja Zwiagincewa dla mnie są poruszające i paradoksalnie irytujące. Nie ma u niego łatwych i prostych historii, jest uwikłanie, zależności i trudna miłość.
Jak piękna, ale zarazem trudna/bolesna może być miłość rodzicielska opowiadają także produkcje: „Mama”, „Tańcząc w ciemnościach”, czy „Mocna kawa wcale nie jest taka zła”.

Serdeczności

Alicja Nyziak


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 lis 2018, o 20:56 
Offline

Dołączył(a): 14 wrz 2016, o 07:16
Posty: 11
Miłe Klubowiczki i mili Klubowicze!

Na wstępie przepraszam najmocniej za karygodne opóźnienie w przygotowaniu podsumowania dyskusji. Zwaliło się na mnie życie pod postacią obowiązków zawodowych i rodzinnych. Kolokwialnie mówiąc, nie wyrabiam na zakrętach. Upiorna ta jesień, choć taka pogodna.

Oczywiście dziękuję wszystkim osobom, które po obejrzeniu tego niełatwego przecież dzieła zechciały to i owo napisać. Czytałem uważnie, zapewniam.

Nie wiem, czy przesadziłem z zwiłością zagadnienień do dyskusji, czy po prostu film zrobił aż tak duże wrażenie, ale raczej się do nich nie odnosiliście. To nie przygana, absolutnie nie. Wiemy przecież wszyscy, bo rozumiemy konwencję naszego klubu, że te zagadnienia to nie jest egzamin, nawet nie niewinna kartkówka, to pewne podpowiedzi, do których przegródek w pamięci można sięgnąć po obejrzeniu przedmiotowego dzieła. Można, ale nie trzeba. Opinie na gorąco, jeszcze wyraźnie znaczone emocjami po obejrzeniu filmu, są równie wartościowe co, zaryzykujmy takie określenie, eseje na zadany temat.
Niemniej dziękuję osobom, które przywołały rozmaite dzieła, głównie filmowe, podejmujące zwłaszcza dwa tematy: miłości matczynej i żądzy pieniądza. Można by z nich ułożyć niebagatelne cykle tematyczne na poważną imprezę filmową, albo i na jakieś eksperckie seminarium.

Bodaj dwóm osobom nie udało się uniknąć dość krzywdzących, stereotypowych opinii na temat Rosji, a zwłaszcza Rosjanek i Rosjan, ich położenia, zachowań, etyki. Redagując całość dyskusji, pozwoliłem sobie je wyciąć lub przynajmniej utemperować. Proszę o głosy wyważone, poparte wiedzą, nie wyobrażeniami i uprzedzeniami. Zbyt łatwo ulegamy, my, Polacy en masse, stereotypom na temat różnych nacji. Pamiętajmy jednak o tym, że i my bywamy ofiarami takiego myślowego chodzenia na skróty.

Wracając do filmu, to zrobił on wrażenie, oj, zrobił, co wywnioskowałem z nadesłanych opinii. No, może z jednym wyjątkiem. Niech będzie, że potwierdzającym regułę.

Zwróciliście uwagę zwłaszcza na wymiar etyczny postępowania głównej bohaterki, można powiedzieć, że na nim skupiliście się najbardziej, ale także na ścieżkę dźwiękową, na ciszę, na bardzo ograniczony dialog, na muzykę Philipa Glassa. Andriej Zwiagincew lubi i potrafi opowiadać obrazem, lubi inkrustować go znaczeniami i symbolami, ale przede wszystkim jest wybitnym opowiadaczem mocnych historii, czego komu jak komu, ale członkiniom i członkom Klubu Konesera tłumaczyć nie muszę.
Znacie już dobrze jego twórczość i wydaje mi się, że w przeważającej większości dołączacie do licznego, globalnego grona kinofilskiego, wyczekującego kolejnych dzieł tego autora. Co to będzie, nie wiem. Na razie cisza, żadnych wieści.

Może niezłym pomysłem byłoby pokazanie w Klubie Konesera debiutanckiego "Powrotu"?

Dziękuję za "wspólny" seans i jak zwykle ciekawą dyskusję!
Kłaniam się,
Maciej Gil

PS I tradycyjnie wybrane fragmenty przesłanych recenzji, które upodobałem sobie szczególnie:
""Elena" to poruszający obraz o matczynej miłości i pytaniem o jej granice, dającej życie, bezinteresownej, przezwyciężającej wszystkie przeszkody, zdolnej do wszelkich poświęceń, a jednocześnie toksycznej, destrukcyjnej, usprawiedliwiającej kłamstwa, zdolnej do popełnienia zbrodni. Myślę, że nie sposób tego oceniać, tak po prostu bywa, że potęga tego matczynego uczucia, nawet jeśli dla świata zewnętrznego irracjonalna i bezcelowa, staje się dla matki jedynym celem życia i usprawiedliwia stworzone niejako "pod nią" etyczne normy". (pani Dorota Królikowska)
"Smutne stwierdzenia nasuwają refleksje i skojarzenia w odniesieniu do obecnej naszej, polskiej rzeczywistości, smutnej, ale często podobnej. Czy to sprawa sąsiedzkiego naśladownictwa, a może spadku po minionych czasach? Coraz częściej spotykamy apartamentowce, osiedla ogrodzone i chronione całą dobę. Często jesteśmy samotni wśród tłumu. .Czego się boimy? Czy samych siebie? Moim zdaniem Andrzej Zwiagincew kieruje uniwersalne przesłanie do obecnego i przyszłego świata, również do nas, Polaków. Uratować świat przed społeczną katastrofą może uratować jedynie wzajemna miłość, szacunek i życzliwość, a nie pieniądz, który winien być środkiem, a nie celem samym w sobie". (pan Witold Grądzki)
"Co powoduje, że dzieło sztuki wwierca się w umysł i nie chce go opuścić? Myślę, że działa tak kino mądre lub zaskakujące, ujmujące obrazem, grą aktorską, ukazanym problemem, albo poruszające jakieś czułe miejsca w sercu widza. Z filmami rosyjskiego reżysera jest tak, że zostają na długo w pamięci chyba z powodu pewnej surowości, fenomenalnego aktorstwa i realizmu, który sprawia, że oglądający niekiedy czuje się uczestnikiem przedstawionych zdarzeń". (pani Edyta G.-G.)

PPS Gdybym od razu dokonał podsumowania dyskusji, nie mógłbym "pochwalić się" kolejnym zaproszeniem do rozmowy w radiu. Tym razem chodziło o wczesne filmy Antoniego Krauzego w poświęconej mu wspominkowej audycji z okazji Wszystkich Świętych. To twórca, niestety, zaszufladkowany politycznie i artystycznie po ostatnim filmie. Jaki to film, pewnie nie muszę pisać. Nawet wolałbym nie. Znałem pana Antoniego, myślę, że lubiliśmy się nawet, a jego wczesną twórczość i wybrane, zwłaszcza dokumentalne filmy z późniejszej bardzo cenię. Tylko że widziałem je dawno temu, jak policzyłem, pewnie przed z górą dekadą. Trudno powiedzieć, żebym je dobrze pamiętał, mechanizmy pamięci są nieubłagane. A termin nagrania, jak to bywa, nazajutrz. Dzień Wszystkich Świętych zaskoczył radiowców, można by zażartować. Więc podziękowałem, bo nie czułem się dostatecznie kompetnetny, a czasu, by odświeżyć sobie filmy, nie dostałem. I znów usłyszałem, że coś przecież powiem, a chodzi tylko o kwadrans audycji. Tylko! Kwadrans w radiu to szmat czasu! Można powiedzieć wiele mądrego, ale bzdur napleść jeszcze więcej! Lata mijają, a w mediach standardy bez zmian. Ale zaznaczam, że nie jest tak, że zawsze się wymawiam niekompetencją. Zaproszenia przyjmuję ochoczo, gdy tylko mam coś istotnego do powiedzenia...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 8 lis 2018, o 20:56 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL