Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych

ikfon.defacto.org.pl
Teraz jest 15 paź 2019, o 14:37

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 17 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 24 lis 2018, o 22:11 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 181
MAUDIE | wprowadzenie do filmu

Zapraszam Państwa na seans filmu pt. „Maudie” w reżyserii Aisling Walsh, czułą opowieść w której zakochała się publiczność i krytycy na całym świecie. Będzie to prosta i wzruszająca historia o niełatwym życiu nieprofesjonalnej malarki z Nowej Szkocji (Kanada) – Maud Lewis. Będzie to opowieść o miłości kruchej, ale pełnej energii kobiety, do niejakiego Everetta – samotnika i gbura, która rozbija wszelkie stereotypy klasycznych romansów. Będzie to również historia o pasji, niezależności, i konsekwencjach własnych decyzji. Będzie to wreszcie wzruszający traktat o wolności.

I choć forma filmu, nie odbiega od konwencjonalnej biografii, to trzeba przyznać, że film został solidnie zrealizowany i świetnie zagrany przez dwójkę aktorów: Sally Hawkins, która wciela się w postać Maud i Ethan Hawke, grającego Everetta. Być może wynika to z faktu, że sama historia Maud Lewis jest na tyle niezwykła, że - aby dobrze ją opowiedzieć - potrzebna jest klasyczna narracja.

Maudie i twórczość poza sztuką

„Nie potrzeba mi wiele. Tak długo jak mam pędzel w dłoni i maluje, jest dobrze” - mówi Maud do swojej przyjaciółki. Maud Lewis urodziła się 7 marca 1903 w South Ohio w Nowej Szkocji (Kanada). Od dzieciństwa cierpiała na młodzieńcze reumatoidalne zapalenie stawów. Zmagała się z dużym bólem, przez który trudno było jej normalnie funkcjonować. Posłuszeństwa odmawiały zarówno dłonie, jak i stopy. Mimo to, lubiła rysować. W 1935 roku zmarł jej ojciec, a w 1937 roku odeszła matka. Zgodnie ze zwyczajem panującym w tamtych czasach jej brat odziedziczył dom rodzinny. Przez krótki czas mieszkała razem z nim, a następnie przeniosła się do Digby, gdzie zamieszkała ze swoją ciotką. W wieku 34 lat, wyszła za mąż za Everetta Lewisa, handlarza ryb. Zamieszkali w Marshalltown w jednopokojowym domu Everetta. Całkowita powierzchnia domu to 16 metrów kwadratowych, na których mieściły się: kuchnia, sypialnia (na antresoli), pracownia Maud oraz warsztacik Everetta, gdzie wykonywał wszystkie prace domowe.

Żyli skromnie, wręcz biednie, ale wierni samym sobie. Maud Lewis towarzyszyła swojemu mężowi podczas jego codziennych obowiązków. On sprzedawał ryby. Ona swoje obrazki, po 25 centów za sztukę. W większości jej dzieła były małe, liczące 20x25 cm. Czasami sięgała po większe formaty. Lubiła też malować ściany ich maleńkiego domku, drzwi, meble i okna. Zawsze używała żywych kolorów i nigdy ich nie mieszała. Farby nakładała bezpośrednio z tubki. Uwielbiała malować: kwiaty, woły, konie, ptaki, jelenie i koty. Wiele z jej obrazów to krajobrazy.

Między 1945 a 1950 rokiem wiele osób zaczęło zatrzymywać się pod domem Lewis w Marshalltown przy drodze krajowej nr 1, głównym szlaku turystycznym w zachodniej Nowej Szkocji, i kupować jej prace za 2 lub 3 dolary. Zaczęła się nią interesować prasa i telewizja. Dwa z jej obrazów zostały zamówione do Białego Domu, w 1970 roku podczas prezydentury Richarda Nixona. Dziś prace Maudie, sprzedawane na aukcjach, osiągają kwoty kilkunastu tysięcy dolarów, czasami nawet przekraczają kwotę 20 000. 19 maja 2017 roku, wyceniany na 16 000 dolarów, obraz Maud Lewis osiągnął cenę 45 000 dolarów.

Twórczość takich ludzi jak Maud Lewis określa się jako ludową, naiwną, samorodną, czystego serca. Francuzi mówią na nią art brut, Anglosasi – outsiders art. W przygotowanej dla Państwa audiodeskrypcji padają opisy: „dziecinne”, „infantylne” obrazy. Proszę nie dać się tym określeniom zwieść. Jej obrazy, na pierwszy rzut oka, faktycznie wyglądają tak, jakby namalowało je dziecko. Są radosne, żywe, bez zachowywania właściwych proporcji, pokazujące tylko jasną stronę życia. Powiedzieć o nich że są „infantylne” to tak jakby postawić znak równości między słowami „prosty” i „prostacki.”
To właśnie ich prostota i pozorna „naiwność” jest ich siłą. Postrzeganie ich wyłącznie przez pryzmat estetyki, naiwnymi czyni nas samych. Wartość prac Lewis leży zarówno w jej dziele jak i jej trudnej, acz fascynującej biografii. Są i nie są twórczością, raczej systemem wartości, imperatywem moralnym, pokarmem, może nawet językiem lub formą zapisu tego co w twórcy „siedzi”.

W Polsce też mieliśmy i mamy takich twórców. Najsłynniejsi, choć nieżyjący już, to Edmund Monsiel z Wożyczyna, Nikifor z Krynicy czy Teofil Ociepka z Bydgoszczy. Dziś są to: Genowefa Magiera z Nieszawki czy Henryk Żarski z Pakówki. To ludzie żyjący na marginesie społeczeństw, bez wykształcenia artystycznego (często bez żadnego wykształcenia), skrzywdzeni przez ludzi lub mocno doświadczeni przez los. To twórcy, którzy „czerpią" sami z siebie, z własnego wnętrza, a nie z zapożyczonych szablonów i wzorców sztuki klasycznej czy współczesnej.

„Maluję wszystko z pamięci. Niewiele kopiuję. Ponieważ nigdzie nie chodzę, sama wymyślam rysunki” - deklarowała uśmiechnięta Maud Lewis w dokumencie z 1965 roku.

Twórcy tacy jak ona są anty-artystami, tworzą, ale nie uprawiają sztuki. Często nie mają pojęcia, że ich twórczość to sztuka lub tak jej nie nazywają. Zwykle tworzą w ukryciu, w ciszy i samotności, nie dla odbiorcy, nie dla uznania tylko dla siebie. Jeśli uznanie kiedyś się pojawia, to mimowolnie, bez ich udział i często bez ich zainteresowania. Ich egzystencja nie jest ani radosna, ani kolorowa. Przez lata uważano, że Lewis była osobą radosną i pełną energii, tak samo, jak jej obrazy. Ludzie wyobrażali ją sobie jako szczęśliwego elfa, który malował całe dnie w swoim pięknym domku, ale to była jednak brutalna rzeczywistość.

Twórcy filmu

Przejdźmy jeszcze na chwilę do twórców filmu, zacznając od Sally Hawkins, na której ten obraz „stoi”. Filigranowa brunetka, metr sześćdziesiąt wzrostu, powierzchowność małej dziewczynki, mimo ponad 40 lat na karku. Jest kojarzona z neurotycznymi lub – nomen omen – naiwnymi bohaterkami, takimi jak Ginger w „Blue Jasmine” Woody’ego Allena czy Eliza w „Kształcie wody” Guillermo del Toro. Za obie role otrzymała nominację do Oscara dla najlepszej aktorki, ale statuetki nie dostała. Dlatego za słuszne możemy uznać stwierdzenie, że jest jedną z najzdolniejszych i mocno niedocenianych aktorek swojego pokolenia.

Sally Hwakins postać Maudie podaje nam subtelnie, w gestach, w ułomnościach, w spojrzeniu. „Pojawiłem się na planie tydzień przed rozpoczęciem zdjęć. Sally trzy do czterech godzin dziennie spędzała na malowaniu” - wspomina Ethan Hawke. - „Pracowała z nauczycielką tańca i specjalistą od poruszania, który pomagał jej zrozumieć, co młodzieńczy artretyzm robi z ciałem. Doskonaliła swój kanadyjski akcent. Stało się dla mnie jasne, że pracuję z kimś, kto aspiruje do perfekcji, najwyższego poziomu doskonałości”.

Ethan Hawke − rocznik 1970 − to jeden z najbardziej znanych aktorów amerykańskich, kojarzony głównie z kinem niezależnym. Debiutował jako nastolatek w „Odkrywcy” u boku Rivera Phoenixa (1985), a pierwszą ważną rolę stworzył u Petera Weira („Stowarzyszenie Umarłych Poetów”). Pracował m.in. z Sidneyem Lumetem, Alfonso Cuarónem, Richardem Linklaterem oraz Pawłem Pawlikowskim. Cztery razy był nominowany do Oscara.

Everett Howke’a jest mocnym i ciekawym kontrapunktem dla postaci Maudie. Silny żylasty mężczyzna, nieufny, zamknięty w sobie, rzadko dialogującym, raczej rzucający komendy. Nie jest przyjemniaczkiem i gościem, którego chcielibyście spotkać na ulicy. Bywa porywczy, ale w taki sposób jakby się tego wstydził. Poznanie Maud wybija go z jego własnych przyzwyczajeń. „Za dużo bólu wniosłaś do mojego życia” - powie w pewnym momencie. Zwróćcie uwagę jak pięknie rozwija swą postać.

A na marginesie dodam, że przed miesiącem Hawke był gościem American Film Festiwal w Polsce, aby promować swoje dwa nowe filmy. Podczas rozmowy z dziennikarzem Gazety Wyborczej przyznał, że do realizacji jednego z nich natchnął go Paweł Pawlikowski. Powiedział też, że kręcąc z nim „Kobietę z piątej dzielnicy”, zakochał się w języku polskim. „Mieliśmy scenę z Joanną Kulig, która czyta mi po polsku. Do dziś myślę o tym z sentymentem. Podobnie jak o Joannie. To wybitna aktorka, a w „Zimnej wojnie” jest po prostu fenomenalna” - powiedział.

Na koniec 50-letnia reżyserka filmu - Aisling Walsh, Irlandka. W 1989 roku debiutowała pierwszym pełnometrażowym filmem „Joyriders”, do którego napisała też scenariusz. Rozgłos i uznanie przyniósł jej „Szkoła dla łobuzów” o piekle młodych uczniów irlandzkiej szkoły katolickiej, dziejący się w czasie II wojny światowej. „Maudie” jest jej czwartym, pełnometrażowym filmem. Podkreśla, że przygotowywała się do niego bardzo starannie. Odwiedziła, m.in. Muzeum Halifax, gdzie dom Maud i Everetta został przeniesiony po ich śmierci.

„Jednym z największych wyzwań było odtworzenie małego domku, w którym żyli główni bohaterowie filmu.” - mówiła w wywiadach. - „Razem z moim scenografem Johnem Handem chcieliśmy pozostać wierni oryginałowi tak bardzo, jak tylko się da. Chcieliśmy przedstawić świat Maudie tak wiernie, jak to tylko możliwe - od obrazów, przez meble, najdrobniejsze przedmioty, który udało nam się wypatrzeć na archiwalnych zdjęciach. Nie ma żadnych wskazówek dotyczących tego, od czego, i jak Maud zaczynała ozdabiać swoimi rysunkami wnętrze domu. Żadnych śladów mówiących o pierwszym obrazie lub wskazówki, w którą stronę mogły ewoluować. Dlatego zdecydowaliśmy, że to musi być coś prostego – pochodzącego z jej otoczenia”

Ostatecznie scenografowie zbudowali cztery repliki domku, przedstawiające różne etapy życia pp. Lewis. Zapraszam Państwa do ich domu, do świata Maud Lewis.

Niecierpliwie czekam też na Państwa opinie o filmie, wrażenia, odczucia.
Chciałbym też dowiedzieć się, czym – Państwa zdaniem - jest twórczość dla Maudie?
Co to znaczy tworzyć? Dlaczego Maudie wybrała życie z Everettem? I co to spotkanie, wspólne życie przez ponad 30 lat, dało każdemu z nich?
Zapraszam do dyskusji 26 listopada do 9 grudnia pod adresem e-mail: klubkonesera@defacto.org.pl oraz na forum:ikfon.phorum.pl

Radek Łabarzewski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 24 lis 2018, o 22:11 


Góra
  
 
PostNapisane: 25 lis 2018, o 14:51 
Offline

Dołączył(a): 12 cze 2013, o 13:01
Posty: 10
Dzień dobry.
Film, a przede wszystkim postawa głównej bohaterki wywarły na mnie ogromne wrażenie.
Jej pogoda ducha, optymizm, pełne miłości i przyjaźni nastawienie do świata, ludzi, zwierząt, wewnętzna siła oraz pasja są w mojej ocenie godne naśladowania.

Pozdrawiam. Aneta Wawrzos.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 lis 2018, o 17:40 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:02
Posty: 82
Dzień dobry,
piękny i mądry film pokazał nam Klub Konesera. Myślę, że to takie dzieło, które na długo pozostaje z widzem, a ze mną zostanie na pewno…
Sally Hawkins po roli w „Kształcie wody” wskoczyła dość wysoko na listę moich ulubionych aktorek, ale po „Maudie” przeniosła się jeszcze o kilka pozycji wyżej i zaczyna deptać po piętach Meryl Streep uśmiech
Panie Radosławie, dziękuję za wstęp do filmu. Tyle w nim ciekawych informacji!
Z pozdrowieniami
Edyta G.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 2 gru 2018, o 15:24 
Offline

Dołączył(a): 5 kwi 2018, o 17:42
Posty: 10
Dzień dobry,
sprawdziłem ocenę tego ciekawego filmu na portalu Filmweb i w zupełności się z nią zgadzam. Jest 7.8, ja dałbym nawet 8.
W tej przejmującej historii najbardziej podoba mi się przemiana męża głównej bohaterki, znakomicie zagranego przez Ethana Hawkea. Początkowa szorstkość a nawet obcesowość zmienia się, pod wpływem upartej Maud, w nieśmiałą czułość i dość nietypową, ale jednak miłość.
Zachwyciła mnie też muzyka Michaela Timminsa.
Pozdrawiam
Mariusz G.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 2 gru 2018, o 16:19 
Offline

Dołączył(a): 30 paź 2018, o 16:26
Posty: 11
Dzień dobry Forum!
To moja pierwsza opinia tutaj umieszczona i mam nadzieję, nie ostatnia. Zatem witam wszystkich serdecznie. Dziękuję Panu Radosławowi za „ Wprowadzenie” do filmu „ Maudie”.
Fascynująca pierwszoplanowa postaćkobiety parającej się z przeciwnościami losu. Uparcie dąży do celu malując świat takim, jak go postrzega- kolorowy, pełen uroku. Tym samym uświadamia widzom, że gdy ma się w życiu pasję, można go przeżyć ciekawie i bez specjalnego utyskiwania nad własną dysfunkcją. Manifestując prostotę i szczerość łagodzi charakter partnera życiowego, który w finale pokazuje pierwsze symptomy wrażliwości – mam tu na myśli uśmiech i łzę w oku. Długoletnie małżeństwo tych dwojga sprowadza się do wzajemnego przywiązania i zrozumienia, aby w ostateczności uświadomić bohaterom, iż to, co ich spotkało jest piękne i niepowtarzalne.
Kolejnym wzruszającym fragmentem filmu jest ten, w którym Maudie obserwuje rodzinę swojej córki i , dowiadując się, że jest zdrowa i szczęśliwa, odchodzi nie ujawniając własnej tożsamości. Nie jestem pewna, czy ktokolwiek z nas byłby w stanie postąpić podobnie, gdyż więzy rodzinne są naczelną wartością.
Jestem pełna uznania dla Sally Hawkins za trud, który włożyła w naukę odegrania postaci kobiety dotkniętej artretyzmem. I chociaż niektórym aktorom zarzuca się rutynę podczas odgrywania ról, tej aktorce trudno będzie to udowodnić.
Bożena.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 gru 2018, o 20:44 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 150
Oglądając obrazy Maudie dostrzegam to coś z naszego Nikifora. Choć chyba bardziej wolę te obrazki. Jak na moje oko, mają bardziej żywe kolory i są bardziej świeckie. Spodobała mi się scena finałowa z listem o gosposi. Gosposia przyszła nieco na dłużej i już tak została, aż chce się tak napisać… lub namalować.

Jestem pełna podziwu dla aktorki jak i oczywiście prawdziwej Maudie, jeśli chodzi o malowanie. Mając problemy z dłońmi preferowała machanie pędzlem. To wcale nie jest takie proste, zwłaszcza jak palce u rąk odmawiają posłuszeństwa. Ja tam z łapkami takich problemów nie mam… a wcale tak się nie garnę do emaliowania farbami.

U nas w Polsce jest miejscowość, gzie mieszkańcy pomalowali swoje domy w takie barwne kwiaty i to jest nasz towar eksportowy. To dowodzi, że do sztuki ludowej nie koniecznie pasują tylko szkodliwe epitety „dziecinne i naiwne”. „Infalntylne” jakby to jeszcze dorzucili krytycy, tylko czy oni potrafią to powiedzieć z odpowiednim, francuskim akcentem? Jeśli nie, to niech lepiej tak nie mówią, bo to źle świadczy o ich zdolnościach… lingwistycznych. Takie z nich wykształciuchy były – to oczywiście moje sarkastyczne żarty, skierowane do współczesnych, internetowych krytyków, oglądających w TV „Mam talent”.

Co do stosowania wyrazistych barw i rysownia w konturach, koneserzy sztuk plastycznych z internetów lubią czasem hejta dać, tylko ciekawe czy sami wykonaliby takie prace jak na przykład Maudie? Oglądając te obrazy, człowiek nabiera chęci do wymyślania czegoś i to chyba jest najważniejsze. Swoją drogą ciekawe czy na miejscu naszej bohaterki, takie osoby jak sprzedawca ze sklepiku też sięgnąłby po farbki? Niby pięciolatek tak maluje, ale jakoś jego obrazków na ladzie nie było.

To tyle ode mnie, Justa – ostatnio troszkę zdenerwowana na hejterów, więc musiała sobie odreagować… na piśmie. Mam nadzieję, że jest to wybaczalne, a nie takie samo jak zaklęcia niewybaczalne w Harym Potterze. Swoją drogą to byłoby ciekawe, przygotować AD do jakiegoś z filmów o Harrym Potterze, nieprawdaż?


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 gru 2018, o 20:49 
Offline

Dołączył(a): 30 maja 2016, o 04:46
Posty: 39
Dzień dobry Pani Bożeno,
pierwsza Pani opinia na forum i w dodatku bardzo - moim zdaniem - celna. Cieszę się, że mamy podobne odczucia co do tego filmu.

Wspomina pani o tym fragmencie, kiedy Maudie obserwuje rodzinę swojej córki, nie próbuje nawiązać kontaktu i odchodzi. „Nie jestem pewna, czy ktokolwiek z nas byłby w stanie postąpić podobnie, gdyż więzy rodzinne są naczelną wartością” - pisze Pani. Faktycznie musiało być to trudne, choć w tym przypadku psychologicznie uzasadnione. Maud to kobieta, z jednej strony posiadająca niewyczerpane pokłady miłości i empatii, z drugiej strony ta, która o wolność walczyła i ceni ją nad życie.

Myślę, że miała świadomość, że wejście w życie córki, która nawet nie ma pojęcia o jej istnieniu, byłoby ogromnym szokiem dla młodej kobiety. Myślę, że widok młodej szczęśliwej mężatki i przyszłej matki wystarczył Maud. Wnioski nasuwały się same. Utracona ale "zmartwychwstała" córka żyje szczęśliwie. A to dla każdego rodzica jest najważniejsze.

Pozdrawiam serdecznie
Radek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 gru 2018, o 21:00 
Offline

Dołączył(a): 30 maja 2016, o 04:46
Posty: 39
[quote="Mariusz"]Dzień dobry,
sprawdziłem ocenę tego ciekawego filmu na portalu Filmweb i w zupełności się z nią zgadzam. Jest 7.8, ja dałbym nawet 8.
W tej przejmującej historii najbardziej podoba mi się przemiana męża głównej bohaterki, znakomicie zagranego przez Ethana Hawkea. Początkowa szorstkość a nawet obcesowość zmienia się, pod wpływem upartej Maud, w nieśmiałą czułość i dość nietypową, ale jednak miłość.
Zachwyciła mnie też muzyka Michaela Timminsa.
Pozdrawiam
Mariusz G.[/quote]

Ja bym też dał 8, choć w mojej prywatnej skali "siódemka" to dość wysoka ocena. Dziękuję za Pana opinię.
pozdrawiam Radek Łabarzewski


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 gru 2018, o 21:17 
Offline

Dołączył(a): 30 maja 2016, o 04:46
Posty: 39
[quote="Pyzunia66"]Dzień dobry,
piękny i mądry film pokazał nam Klub Konesera. Myślę, że to takie dzieło, które na długo pozostaje z widzem, a ze mną zostanie na pewno…
Sally Hawkins po roli w „Kształcie wody” wskoczyła dość wysoko na listę moich ulubionych aktorek, ale po „Maudie” przeniosła się jeszcze o kilka pozycji wyżej i zaczyna deptać po piętach Meryl Streep uśmiech
Panie Radosławie, dziękuję za wstęp do filmu. Tyle w nim ciekawych informacji!
Z pozdrowieniami
Edyta G.[/quote]


Dzień dobry Pani Edyto,
przyznam, że Sally Hawkins w „Kształcie wody” zagrała brawurowo i uratowała ten film, pełen klisz, zbyt dosłownych cytatów z innych filmów i dość banalnej historii. W „Maudie” również gra ja z nut, ale wreszcie dostała scenariusz godny jej talentu. Podobno do tej roli przymierzana była Rachel McAdams. Myślę, że zgodzi się Pani ze mną, że dobrze się stało, że Maudie zagrała Sally.
Pozdrawiam
Radek Łabarzewski


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 gru 2018, o 21:20 
Offline

Dołączył(a): 30 maja 2016, o 04:46
Posty: 39
[quote="wrzos33"]Dzień dobry.
Film, a przede wszystkim postawa głównej bohaterki wywarły na mnie ogromne wrażenie.
Jej pogoda ducha, optymizm, pełne miłości i przyjaźni nastawienie do świata, ludzi, zwierząt, wewnętzna siła oraz pasja są w mojej ocenie godne naśladowania.

Pozdrawiam. Aneta Wawrzos.[/quote]

Dobry wieczór Pani Aneto,
Dziękuję za podzielenie się swoją opinią. Pozdrawiam Radek Łabarzewski


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 gru 2018, o 21:58 
Offline

Dołączył(a): 30 maja 2016, o 04:46
Posty: 39
[quote="Justyna Margielewska"]U nas w Polsce jest miejscowość, gzie mieszkańcy pomalowali swoje domy w takie barwne kwiaty i to jest nasz towar eksportowy. To dowodzi, że do sztuki ludowej nie koniecznie pasują tylko szkodliwe epitety „dziecinne i naiwne”. „Infalntylne” jakby to jeszcze dorzucili krytycy, tylko czy oni potrafią to powiedzieć z odpowiednim, francuskim akcentem? Jeśli nie, to niech lepiej tak nie mówią, bo to źle świadczy o ich zdolnościach… lingwistycznych. Takie z nich wykształciuchy były – to oczywiście moje sarkastyczne żarty, skierowane do współczesnych, internetowych krytyków, oglądających w TV „Mam talent”.[/quote]

Dobry wieczór Pani Justyno,
Pisze pani: „U nas w Polsce jest miejscowość, gzie mieszkańcy pomalowali swoje domy w takie barwne kwiaty i to jest nasz towar eksportowy.”

Takich twórców, którzy nie mają wykształcenia plastycznego i nie są dostrzegani przez świat sztuki a malują swoje domy lub tworzą rzeźby, instalacje wokół własnych domostw jest więcej w Polsce, Czechach czy Francji. Choć nie chciałbym ich prac nazywać „towarem”. Od wielu lat żywo interesują się tą twórczością.
Podam 3 przykłady z Polskich, Czech i Francji.

Polska, Brusy (woj. pomorskie). Tam znajduje się magiczny ogród Józefa Chełmowskiego (1934-2013) - człowieka, który był bileterem w kinie, portierem, zwrotniczym na kolei, a nawet laborantem czy pszczelarzem. Ja go znam jako malarza i twórcę cudownych drewnianych rzeźb, rzeźbionych uli, aniołów i świątków zasiedlających jego domu, ogród i podwórze. Na ścianach jego domu do dziś są wykonane przez pana Józka piękne murale, a nad drzwiami rzeźbiony portal. Jednym słowem, jego twórczość zawładnęła pejzażem, wspaniale wpisując się w otaczającą przyrodę. Prace wypełniały dosłownie każdy zakamarek tego magicznego miejsca.
To co stworzył Chełmowski w swoim domu i wokół niego Francuzi nazywają art brut (sztuka surowa) lub art d’inspires des Habitants-Paysagistes” (dzieła inspirowane „zamieszkałym” pejzażem).

Czechy. Biskupice - mała, licząca 300 mieszkańców, wioska w powiecie Třebíč na czeskiej Wysoczyźnie. Na jej końcu jest mały, kolorowy domek, w którym kiedyś mieszkała Františka Blechova. Na jego dachu siedzi wielki biały kot w cętki. Ogród przed domem „zamieszkuje” kilkadziesiąt kolorowych figur. Wszystkie zwrócone w stronę drogi. Jakby czekały na gości. Muzykanci gotowi do gry, gnomy, książęta i księżniczki – do zabawy. Są też zwierzęta: zebry, żyrafy, słonie, lwy, żółwie i żaby. Wszystkie oswojone przez Františzkę Blechovą, która swoje Safari zaczęła tworzyć w l. 70 XX wieku.

Blechova nie była wykształconą osobą. Większość życia spędziła na polu, w pobliskiej spółdzielni rolnej. W 1940 roku wspólnie z mężem wzniosła mały domek, wokół którego posadzili owocowe drzewa i klomby. Początkowo twórcza energia i talent pani Franciszki objawił się na okiennych ramach i framugach drzwi, które wymalowała na kolorowo.

W tym samym, barwnym stylu realizowała swoje rzeźby. Jej mąż był murarzem, więc praca w betonie nie była jej obca. Szare betonowe figury szybko zyskały kolorowe ubrania, plamy i łaty. „Normalni” ludzie uprawiają w ogrodzie warzywa, kwiaty, drzewa owoce. Františka Blechova (1911-2001) uprawiała sztukę, tworząc przez kilkadziesiąt lat betonowe rzeźby.

Francja. Coinche (region centralny). Na drzewie tabliczki własnoręcznie wykonane przez Petit Pierre’a „Zakazane dla samochodów”, „Zabronione dla psów, bardzo proszę”. Dalej na siatce: „Wejście 15 do 20 osób”, „Karuzela od 15 do 19 godziny”. Z boku zdjęta tabliczka z napisem: „Karuzela działa w każdą niedzielę od 15 h do 19 h jest zabronione przyjeżdżać z wizytą do Karuzeli w inne dni tygodnia, nawet w sobotę, bardzo proszę”

Karuzela Petit Pierre’a liczy kilkaset obiektów (figur postaci, pojazdów, zwierząt, maszyn rolniczych) z pomalowanego metalu i skomplikowany systemem mechanicznych przekaźników, którymi Petit Pierre, siedzący w budce uruchamiał, m.in.: bicze wodne, polewając zaskoczonych, zbyt ciekawych, gości.

Dotknięty zespołem Franceschettiego-Kleina, głuchoniemy od urodzenia Pierre Avezard zwany Małym Piotrem (Petit Pierre) przez całe życie wypasał krowy. Jego inteligencja i kreatywność objawiła, gdy skonstruował dla swego gospodarza dystrybutor pożywienia dla krów. Swój najsłynniejszy wynalazek „karuzelę” zaczął budować w 1937 roku w stodole gospodarza.

Przez 40 lat, w wolnych od pracy chwilach, zbierał wszystko czego ludzie chcieli się pozbyć: puszki, kawałki metalu, drewna , opony i przerabiał je w niezwykłą machinę. Wyposażył ją w panel kontrolny zasilany przez mały silnik elektryczny, który poprzez system pasów i przekładni uruchamiał „scenki rodzajowe” w różnych miejscach karuzeli. Widząc rosnące dzieło szef Avezarda dał mu mały kawałek ziemi i domek, przy którym wkrótce Piotruś postawił drewnianą, wyrastającą ponad 23 metry w górę, wieże Eiffel’a. Pod koniec lat 60. XX wieku „Karuzela Małego Piotra” stała się lokalną atrakcją, odwiedzaną w każdą wiosenną i letnią niedzielę przez całe rodziny z wioski i okolic.

Mam nadzieję, że nie zanudziłem swoim wywodem, ale chciałem się podzielić, bo twórczość takich ludzi jak Maud jest mi bardzo bliska. Serdeczności
Radek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 gru 2018, o 16:07 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:02
Posty: 82
Witam ponownie,
Panie Radku,
zgadzam się z Panem absolutnie! Maudie to wymarzona rola dla S.H. Włożyła w nią wiele pracy, ale chyba też wiele serca, ku naszej, czyli widzów, radości i przyjemności.
Pozdrawiam
Edyta


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 gru 2018, o 18:54 
Offline

Dołączył(a): 20 lut 2014, o 16:33
Posty: 51
Zgadzam się, że jest to prosta i wzruszająca historia – ja też się w niej zakochałam. Aż trudno uwierzyć, że jest prawdziwa, że Maud Lewis jest prawdziwa, czy raczej była. A była tak niepospolicie zwyczajna swoim sposobem bycia i pasją malowania motyli, ptaszków, tulipanów czy drzewek, że aż zazdrość bierze. Też bym chciała taka być, tak mało chcieć, tak dużo z siebie dawać, a przede wszystkim uśmiechać się promiennie i widzieć słonce tam, gdzie inni widzą cień. Była dużym dzieckiem z potrzebą wyrażania swoich uczuć i odczuć za pomocą pędzla i farby w najprostszej formie, być może dla niej najłatwiejszej. Zresztą, nie forma w twórczości Maud Lewis była ważna, tak mi się przynajmniej wydaje. Ona nie fotografowała świata za pomocą farby i pędzla – ona go po prostu odczuwała, chłonęła, upajała się nim i po swojemu interpretowała, wyłuskiwała to, co najpiękniejsze i najważniejsze, po czym wyrzucała z siebie w postaci kolorowych obrazków. Przykładem niech będzie namalowany kurczak – pamiątka po tym prawdziwym, z którego ugotowała potrawkę albo pejzaż, w którym zawarła wszystko to, co w każdej porze roku najpiękniejsze.
Najważniejsze, że robiła to, co uwielbiała robić, że miała odwagę to robić, nawet tam, gdzie kolorowe ptaszki i motyle pasowały najmniej, w warunkach, gdzie najprościej byłoby skulić się w kącie i płakać nad swoim losem. Twórczość Maud była radosna, bo sama Maud taka była. Trochę infantylna też była, ale co w tym złego? Niektórym ludziom z tym do twarzy, zwłaszcza gdy infantylność potraktować jako sposób bycia, a nie myślenia.
„Maudie” to piękny film o pięknym człowieku. Chciałoby się dopowiedzieć, że o pięknym życiu, ale byłoby to spore nadużycie tudzież wyjątkowo infantylne podejście do tematu. Bądź co bądź za bajkową twórczością Maud Lewis krył się ból i deformacja ciała. Być może infantylna strona jej osobowości to dar z niebios. Oczyma dziecka patrzyła na świat i ludzi, było w tym może sporo naiwności, ale dzięki temu podejmowała śmiałe decyzje, które w efekcie okazywały się dla niej szczęśliwe.
Dziękuję za ten film, za wprowadzenie mnie do świata Maud Lewis, o istnieniu której nie miałam dotąd bladego pojęcia. Zadanie dla mnie na najbliższe kilka tygodni lub miesięcy, to wyćwiczyć promienny uśmiech al’a Maud Lewis!

_________________
Edyta


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 gru 2018, o 06:27 
Offline

Dołączył(a): 22 gru 2014, o 13:20
Posty: 26
Miłość miłość przypadkowa dwoje ludzi staje na swojej drodze przypadkiem on okazuje obojętność ona domaga się uczuć, ale niekiedy taka obojętność kryje za sobą prawdziwe głębokie uczucie co wydaje mi się miało miejsce w przypadku drugiego bohatera, ciekawa fabuła co do zasady nie lubie romansów ale to w końcu film biograficzny a romans jest historią bohaterki, jej częścią życia, oczywiście romans jako gatunek a nie w dosłownym naczzeniu bo przecież byli para nie kochankami heh To tyle ode mnie krótko refleksyjnie

_________________
Krystian


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 gru 2018, o 11:55 
Offline

Dołączył(a): 9 kwi 2016, o 19:57
Posty: 19
Dzień dobry Wszystkim, witaj, Radku!
Niestety, nie mam czasu na przeczytanie wpisów na forum, z góry więc przepraszam, jeśli będę powtarzać zamieszczone wcześniej opinie. film bardzo w moim guście, bardzo plastyczny, jak przystało na tematykę-malarski. cudne pejzaże, kolory, rozległe nie skażone cywilizacją plenery... Pięknie o każdej porze roku.. Nic dziwnego, że Maud mówi, iż++ jej inspiracją jest widok z okna, obwiedziony okienną ramą. Ona musi malować, to potrzeba jej duszy, to ją uspokaja, to się z niej "wylewa"...
I ta, może i w sposób konwencjonalny, ale jakże pięknie przedstawiona droga, prowadząca do spotkania dwojga ludzi: głód miłości i bycia komuś potrzebnym.. Nie wiem, dlaczego, ale podczas oglądania przywoływałam film "Fortepian" w reżyserii Jane Campion, w którym dwoje judzi z "różnych światów" połączyła muzyka...
Film poruszył wrażliwe pokłady mojej duszy, wywołał wiele ciepłych uczuć...
Bardzo dziękuję i ciepło pozdrawiam,
Dorota


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 gru 2018, o 22:11 
Offline

Dołączył(a): 13 paź 2016, o 13:24
Posty: 24
Witam
Bardzo dobre wprowadzenie.
Co do filmu przychodzi mi do głowy proste przysłowie. "Mowa jest srebrem a milczenie złotem." Trudno mi pisać o tym filmie, ponieważ uważam że film przemawiał do emocjonalnej części. Chciałbym powiedzieć tylko tyle: dziękuje za dobry film.
pozdrawiam wszystkich
Stanley


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 gru 2018, o 18:54 
Offline

Dołączył(a): 30 maja 2016, o 04:46
Posty: 39
Szanowni Państwo,
bardzo dziękuję za możliwość współdzielenia tego filmu z Wami i za dobre słowa. Tak jak już napisałem twórczość Maud jest mi bardzo bliska. Cieszę się, że film o niej dorównał jej talentowi, a Sally Hawkins odegrała tę rolę wyśmienicie, i że E. Hawk jej w tym wtórował.

Bardzo ładnie ujęła to Pani Bożena pisząc: „Jestem pełna uznania dla Sally Hawkins za trud, który włożyła w naukę odegrania postaci kobiety dotkniętej artretyzmem. I chociaż niektórym aktorom zarzuca się rutynę podczas odgrywania ról, tej aktorce trudno będzie to udowodnić.” Ja myślę, że nikt nawet się nie ośmieli.
Cenne i trafne dla mnie są spostrzeżenia Pani Edyty, która napisała:

„(...) nie forma w twórczości Maud Lewis była ważna, tak mi się przynajmniej wydaje. Ona nie fotografowała świata za pomocą farby i pędzla – ona go po prostu odczuwała, chłonęła, upajała się nim i po swojemu interpretowała, wyłuskiwała to, co najpiękniejsze i najważniejsze, po czym wyrzucała z siebie w postaci kolorowych obrazków. Przykładem niech będzie namalowany kurczak – pamiątka po tym prawdziwym, z którego ugotowała potrawkę albo pejzaż, w którym zawarła wszystko to, co w każdej porze roku najpiękniejsze.”

Dziękuję za ten opis. Dziękuję też Panu Krystianowi, Stanleyowi, Dorocie i wszystkim pozostałym za wasze opinie.

Pan Stanley napisał, że trudno mu pisać „o tym filmie, ponieważ uważam że film przemawiał do emocjonalnej części. Chciałbym powiedzieć tylko tyle: dziękuje za dobry film.” Ja dziękuję za dobry czas, zarówno forumowiczom jak i osobom przesyłającym maile.

Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku życzę dużo dobra, dobrych filmów i mocy artystycznych wzruszeń w 2019 roku.
pozdrawiam wszystkich
Radek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 10 gru 2018, o 18:54 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 17 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL