Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych

ikfon.defacto.org.pl
Teraz jest 20 wrz 2019, o 17:45

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 24 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 26 sie 2019, o 17:51 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 179
Wprowadzenie do filmu JESZCZE NIE KONIEC, reżyseria Xavier Legrand. Produkcja: Francja 2017

Wszystko zaczyna się niczym w typowym dramacie sądowym. Niedługo po rozwodzie Miriam i Antoine spotykają się na przesłuchaniu, podczas którego ma zapaść decyzja, jak będzie wyglądała teraz opieka nad ich wspólnymi dziećmi. A w szczególności nad jedenastoletnim synkiem Julienem. Ojciec chciałby, żeby pieczę nad chłopcem sprawowali wspólnie, podczas gdy kobieta, zarzucając byłemu mężowi stosowanie przemocy domowej, domaga się dla siebie wyłącznej opieki. Kto tu mówi prawdę? W jaki sposób prawo rozstrzygnie ten spór? Jak będzie funkcjonowała dalsza współpraca skłóconych rodziców? I wreszcie: jak zachowają się dzieci w obliczu konfliktu dorosłych?
Otwierająca „Jeszcze nie koniec” scena staje się punktem wyjścia dla filmu, który aż do samego końca trzymał będzie swojego widza na skraju fotela, dawkując napięcie i emocje, zamieniając studium rozbitej rodziny w istny thriller psychologiczny, w którym główną role odgrywa manipulacja i różne formy agresji. Pełnometrażowy debiut reżyserski Xaviera Legranda (rocznik 1979), nagrodzony na festiwalu w Wenecji, zaskakuje pod tym względem swoją dojrzałością. Z jednej strony każe swojemu widzowi zająć konkretne stanowisko w rzeczonej sprawie, ale z drugiej strony konsekwentnie pielęgnuje w nas niepewność, jaki będzie tej sprawy ostateczny finał.
W jednej z końcowych scen filmu pojawia się postać sąsiadki z naprzeciwka – starszej pani, która staje się świadkiem kulminacyjnych wydarzeń. Widz „Jeszcze nie koniec” spełnia w filmie podobną rolę: z początku nie widzi i nie wie wszystkiego, nie posiada namacalnych dowodów, musi wierzyć bohaterom na słowo, ale w pewnym momencie nie może mieć już wątpliwości, co się wydarzyło w tej rodzinie. Brzmi to wszystko dość enigmatycznie, ale tak właśnie opowiedziany jest film Legranda – jakbyśmy zaglądali w czyjeś życie przez uchylone drzwi. Widać to choćby w scenie, w której córka bohaterów, osiemnastoletnia Josephine, przeprowadza w szkolnej toalecie test ciążowy – szczegółów musimy domyślić się sami. Dlatego lepiej nie zdradzać zbyt wiele na temat filmowej fabuły. Dość powiedzieć, że mamy do czynienia z realistyczną opowieścią o tym, jak bardzo głębokie rany pozostawia rozpad rodziny – i w dorosłych, i w dzieciach. Jakkolwiek rozwód nie zawsze przecież jest opcją najgorszą z możliwych, zwłaszcza w obliczu przemocy.
Na szczególną uwagę zasługuje w filmie postać małego Juliena, którego gra debiutujący na ekranie Thomas Gioria. Tu warto dodać, że sam reżyser również zaczynał swoją karierę filmową od aktorstwa (już jako siedmiolatek zagrał w poruszającym dramacie Louisa Malle`a „Do zobaczenia, chłopcy”), toteż potrafi znakomicie prowadzić swojego dziecięcego aktora. Julien to najbardziej skomplikowany bohater tego filmu - często milczący, to znów reagujący instynktownie i próbujący na swój dziecięcy sposób rozeznać się w problematycznej sytuacji rodzinnej.
Wydawałoby się, że historia kina zna wiele podobnych dramatów rozwodowych, by wymienić tylko irańskie „Rozstanie” Asghara Farhadiego, rosyjską „Niemiłość” Andrieja Zwiagincewa czy „Trzy kolory: Biały” Krzysztofa Kieślowskiego. Najgłośniejszym tytułem o tej tematyce była oczywiście „Sprawa Kramerów” Roberta Bentona z 1979 roku, z Meryl Streep i Dustinem Hoffmanem w rolach rozstających się małżonków. Francuski film różni się zasadniczo od produkcji amerykańskiej i od wszystkich wspomnianych wcześniej tytułów. Przede wszystkim nie występują w nim wielkie nazwiska, a styl filmowy, jakim posługuje się Legrand, jest zdecydowanie bardziej powściągliwy, wręcz surowy i, co za tym idzie, bliższy zwykłemu życiu i naszym codziennym doświadczeniom. W tym małym, skromnym filmie zrezygnowano nawet z muzyki ilustrującej przeżycia bohaterów – napisom końcowym towarzyszy więc kompletna cisza, pozwalająca wybrzmieć finałowej scenie jeszcze mocniej.





Proponowane zagadnienia do dyskusji:
Czy oglądając historię konfliktu Miriam i Antoine`a od razu byliście Państwo w stanie zająć stanowisko po którejś ze stron?
Czy sytuacja rodzinna przedstawiona w filmie Xaviera Legranda jest wiarygodna i uniwersalna?
Jak opisalibyście Państwo postawę głównej bohaterki w obliczu przemocy? Czy jej zachowanie jest zgodne z tym, co w psychologii nazywa się syndromem ofiary?
Jaki obraz współczesnej rodziny wyłania się z filmu „Jeszcze nie koniec”? Czy w przypadku tej konkretnej, bardzo przeciętnej familii możemy mówić o rodzinnej patologii?
Czy można uznać film „Jeszcze nie koniec” za film o współczesnym kryzysie męskości?
Jak w kontekście przedstawionych w filmie wydarzeń skomentowalibyście Państwo postawę rodziców Antoine`a?
Jak oceniacie Państwo pokazaną w filmie pracę sądu i służb mundurowych?
Jakie wrażenia przyniósł Państwu finałowy kwadrans filmu – od momentu powrotu Miriam i Juliena z urodzin?
Co sądzicie Państwo o ostatnim ujęciu filmu, w którym obserwowana przez sąsiadkę Miriam odwzajemnia to spojrzenie – jakby patrzyła wprost na nas?
Na koniec tradycyjnie zapytam, jak zinterpretowalibyście Państwo polski tytuł filmu „Jeszcze nie koniec”.
Czekam na Państwa pod adresem: ikfon@defacto.org.pl
Do dyskusji zapraszam na forum: www.ikfon.defacto.org.pl
Czas dyskusji w IKFON od 26.08.2019 do 08.09.2019
Zapraszam Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 26 sie 2019, o 17:51 


Góra
  
 
PostNapisane: 26 sie 2019, o 21:15 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Witam raz jeszcze wszystkich Klubowiczów i Klubowiczki,
Jakie macie Państwo wrażenia po filmie JESZCZE NIE KONIEC?
Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 31 sie 2019, o 18:20 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 22:03
Posty: 266
Witam pani Anito!

Przyznam szczerze, że gdy policjanci obezwładniali Antoine czekałam kiedy powie – to jeszcze nie koniec. Zazwyczaj bowiem w takich historiach łatwo przewidzieć ciąg dalszy. Sądy są bardzo wyrozumiałe dla dręczycieli własnych rodzin.
Scena rozpoczynająca film, to klasyczny obraz. Dwoje rodziców udowadniających swoje racje. W tej scenie zaczęłam opowiadać się po stronie ojca. Wydał mi się bardziej wiarygodny. Miriam sprawiała wrażenie kobiety, która pragnie odizolować dzieci, a zwłaszcza synka od ojca. Dalsza fabuła pokazała mi, że byłam w błędzie. Oglądając filmy, które opowiadają o przemocy w rodzinie często zastanawiam się dlaczego maltretowane kobiety nie potrafią przeciwstawić się oprawcy? Dlaczego ukrywają przemoc, której są ofiarami? Odpowiedzi wydają się proste, ale to tylko pozór. W rzeczywistości na ich postawę składa się wiele elementów, które trudno zrozumieć postronnemu obserwatorowi.
Ostatni kwadrans, o który pani pyta, to kumulacja emocji, rosnące napięcie. Scena trwa na tyle długo, że oczywiste jest, że wydarzy się coś strasznego.
Bardzo dobry film, skłaniający widza do refleksji.
Żałuję tylko, że nie mogłam zobaczyć spojrzenia Miriam, o którym pani wspominała.

Serdecznie pozdrawiam

Alicja Nyziak


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 wrz 2019, o 08:13 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Pani Alicjo,

Dziękuje za komentarz. Ja też do pewnego momentu miałam problem, po której stanąć stronie. I też na samym początku instynktownie kibicowałam ojcu, który przed prawniczkami świetnie odgrywał swoją rolę - ofiary, pozbawianej dostępu do własnych dzieci. W takich chwilach uruchamia nam się stereotyp złej matki, która bierze odwet na byłym mężu.
I dopiero na podstawie drobnych sygnałów zaczynamy odkrywać prawdziwy obraz sytuacji.
Metoda "słowo przeciwko słowu", stosowana wówczas, gdy nie ma ewidentnych dowodów winy, okazuje się czasem bardzo zawodna. Dlatego pytałam Państwa, co myślicie na temat funkcjonowania pokazanych w filmie instytucji, takich jak sąd czy policja. Niby wszystko działało tu jak należy, ale wystarczyło zrobić wcześniej porządny wywiad środowiskowy - może nie doszłoby do tragedii. Z drugiej strony, zdaję sobie sprawę, jak trudno czasami wniknąć w zamknięty świat czyichś problemów i jeszcze właściwie je ocenić.
I o tym także jest film Legranda.

Pozdrawiam Panią serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 wrz 2019, o 09:24 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 22:03
Posty: 266
Pani Anito!

Nie tyle uruchomił mi się sterotyp "złej matki", co współczucie dla ojca pozbawianego kontaktu z dziećmi. Postawa matki sprawiała, że większą sympatię czułam dla ojca. Na podstawie ukazanego obrazu powiedziałabym, że matka nie zgłaszała przemocy w rodzinie odpowiednim służbą - scena, gdy ojciec zjawia się na imprezie córki i jest agresywny wobec byłej żony. Zachowanie córki także wiele mówi - jej lęk, obawa o matkę, Reżyser przedstawia nam określony obraz i na jego podstawie wyciągamy wnioski. Nie wiemy jak wyglądała sprawa rozwodowa, czy pojawiły się materiały związane z przemocą domową. Sądy bazują na przedstawionym/zebranym materiale. Czy ktoś zaniedbał swoje obowiązki - brak (tak jak pani wspomina) wywiadu środowiskowego.


Serdecznie Pozdrawiam

Alicja Nyziak


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 wrz 2019, o 11:21 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Pani Alicjo,

No właśnie - wiemy o przeszłości tej rodziny bardzo niewiele, dlatego uruchamiają się w nas emocje (jak w Pani przypadku - współczucie dla męża), a czasem jednak stereotypy (wielu widzów mogło zobaczyć w bohaterce po prostu kobietę utrudniającą ojcu kontakty z dziećmi). Właśnie te wątpliwości czy liczne niewiadome sprawiają, że musimy przejść przez to piekło razem z bohaterami i jeszcze na koniec dostać mocno obuchem w głowę, żeby zobaczyć, jak bardzo poukrywana bywa prawda o przemocy w rodzinie.

A co myślą o tym inni Klubowicze i Klubowiczki? Z jakimi odczuciami i przemyśleniami zostawił Państwa film Legranda?

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 2 wrz 2019, o 12:47 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 247
Dzień Dobry Forum
Dzień Dobry Pani Anito

Jaki obraz współczesnej rodziny wyłania się z filmu „Jeszcze nie koniec”? Czy w przypadku tej konkretnej, bardzo przeciętnej familii możemy mówić o rodzinnej patologii?

To jest bardzo dobrze skonstruowany scenariusz. Dobrze gdyż filmowy dramat rodziny wynika z złożoności trudnych relacji. Spotkanie adwokatów stron w obliczu temidy jest mistrzowskim wejściem do kłębowiska emocji. Odkrywanie win, przewin w związku Państwa Besson nie pozwala stawać po żadnej ze stron acz naturalnie sympatie, antypatie uruchamiają się instynktownie. Gdy poznaje toksyczność relacji ojciec syn w układzie pokoleniowym zauważam że winy mają długie, mocne korzenie. Ten kryzys można by narysować dalej niż do Joela?
Kryzys męskości ? A może to brak dobrych wzorców?
„To jeszcze nie koniec” obrazuje raczej proces powielania błędów w budowaniu rodziny, relacji. Wypracowanie nowych mocnych wzorców w rodzinie będzie trwać bez końca.
Mnogość wątków sprawia że dalby się zrobić serial choć taki chyba już jeden jest, „Niewinne kłamstewka”?

Pozdrawiam, dobrego dnia.
Mariusz Kowalski


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 2 wrz 2019, o 15:32 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Panie Mariuszu, drogie Forum,

Czy ma Pan na myśli serial "Wielkie kłamstewka", pokazywany właśnie przez HBO? Jeśli tak, to uważam to za bardzo ciekawe skojarzenie. W obu przypadkach jest mowa o swego rodzaju "systemowej przemocy domowej", odradzającej się pod różnymi postaciami w różnych pokoleniach. Aż strach pomyśleć, jak będzie wyglądało życie dorosłego Juliena z takimi doświadczeniami i takim wzorcem męskości. Bo myślę, że jest to jednak film o jakimś kryzysie męskości - tej wszechwładnej i bezkarnej, która dziś jest otwarcie potępiana i karana, a której ofiarami są przecież nie tylko kobiety i dzieci, lecz również sami mężczyźni, nie potrafiący odnaleźć się w innej roli.

Czekam na Państwa opinie w tej sprawie :-)
Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 3 wrz 2019, o 14:35 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:21
Posty: 44
Witam Pani Anito, witam Państwa Forumowiczów!
Obserwacja przebiegu rozprawy sądowej o ustalenie opieki i kontaktów z dziećmi nie sugerowała rzeczywistej przyczyny konfliktów w tej rodzinie. Antuan dobrze się kamuflował w roli kochającego ojca, przekonywująco argumentując konieczność utrzymywania częstych kontaktów z synem. Nie można nic zarzucić bezstronnemu prowadzeniu rozprawy i dokładnemu analizowaniu przez sędzię materiału dowodowego, jednak Antuan był tak przekonywujący w twierdzeniu, że niechęć dzieci do widywaniia się z ojcem jest spowodowana naciskiem ze strony matki, że werdykt wypadł na jego korzyść. Dzieci były świadkami stosowania przemocy wobec matki i wywołlywania przez ojca awantur i dlatego nie chcą mieć znim do czynienia. Córkę też uderzył i uszkodził jej rękę, bo nie podobało mu się, że całowała się zchłopakiem. Z przykrością obserwujemy, jak Antuan bezwzględnie egzekwuje co do godziny widzenia z Julienem, a głównym celem jego działań jest śledzenie byłej żony i próby nawiązywania z nią kontaktów. Przejawia patologiczną zazdrość, która wywołuje wybuchy gwałtownej agresji, jest cynicznym despotą bezwzględnie realizującym swój plan. Wywołuje awanturę w domu swoich rodziców, którzy potępiają jego zachowanie. Nie zwraca uwagi na to, jak to przeraża Juliena, który boi się o matkę. Wykrada z plecaka numer telefonu Miriam, zmusza syna do ujawnienia ich nowego adresu. Charakterystyczna jest scena w mieszkaniu Miriam, do którego Antuan wdarł się podstępnie. Płacze, zapewnia, że się zmienił. Miriam w odruchu litości przytula go. Nie świadczy to o przebaczeniu ani o przekreśleniu przeszłości, Miriam nie prezentuje syndromu ofiary. On płacze nad swoją bezsilnością i zranionym ego, że ona sama wraz z dziećmi organizuje sobie normalne życie. Julien gra wspaniale, jest wzruszający w swojej obronie matki i dziecięcej, niestety bezskutecznej przebiegłości. Jozefine jest w innej sytuacji, ma ucieczkę w swojej miłości, która jest dla niej najważniejsza, żyje jej problemami i radościami. Dramatyzm ostatnich scen wyjaśnia wszystko - zazdrość, która prowadzi do zbrodni, może choroba psychiczna, a na pewno charakteropatia, która nie ma jednak znaczenia dla oceny działania z rozeznaniem. Chciałabym, aby w naszym kraju policja i służby interwencji kryzysowej działały tak profesjonalnie i skutecznie.
Wracając do pierwszej sceny, sędzia się jednak pomyliła, dała się zwieść pozorom i fałszywym argumentom. Dziecko, z którego uczuciami i psychiką Antuan zupełnie się nie liczył, służyło mu do szykanowania i mszczenia się na byłej żonie. Film bardzo prawdziwy i uniwersalny świetnie osadzony we współczesnych realiach społecznych.
Polski tytuł filmu sugeruje, że utarczki między rodzicami o ustalenie kontaktów nie kończą się aż do pełnoletności dzieci, ale po tym, co zrobił Antuan to już na pewno jakichkolwiek kontaktów być nie może.
Film z gatunku, które bardzo lubię, ale brak muzyki nie był dla mnie zaletą, brakowało mi jej jako dodatkowego wyrazu nastroju czy tła wydarzeń.
Serdecznie pozdrawiam Marta Blimel


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 3 wrz 2019, o 15:40 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Pani Marto,

Dziękujemy za recenzję. Pytając o syndrom ofiary, miałam na myśli lękliwą i wycofaną postawę Miriam - z psychologicznego punktu widzenia całkowicie zrozumiałą, ale być może ukształtowaną jeszcze w dalekiej przeszłości, w jej rodzinnym domu.
Proces znęcania się nad rodziną, fizycznego i psychicznego, w przypadku Antoine`a musiał trwać latami. Miriam do pewnego momentu zapewne godziła się na to.
Domowi agresorzy bywają zresztą świetnymi manipulantami, czego próbkę również dostajemy w filmie. Bohaterka ma jeszcze siłę, by walczyć o spokój i bezpieczeńtwo swoje i dzieci, ale chwilami miałam wrażenie, że jest na skraju załamania. Miała, na szczęście, duże wsparcie swoich dzieci, bliskich i powołanych do tego instytucji.

Czekam na Państwa głosy i pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 wrz 2019, o 07:11 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 247
Dzień Dobry Forum
Dzień Dobry Pani Anito
Tak mam na myśli serial stworzony przez David E. Kelley. I oczywiście w omawianym przez nas filmie mamy „europejski system przemocy domowej” pokazany okiem Europejczyka ale kryzys człowieczeństwa podobny. Pan Xavier bije widza batem artystycznej ciszy, pauzy w obrazie i to działa. W huku dramatu cisza dla mnie brzmi najgłośniej.
Tak, zarysowana przerażająca wizja życia dorosłego Juliena dobrze dopełnia interpretację tytułu.
Pozdrawiam, dobrego dnia.
Mariusz Kowalski


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 wrz 2019, o 09:34 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Panie Mariuszu,

Czasami różne filmy korespondują ze sobą w bardzo ciekawy sposób. Do kin wejdzie za chwilę świetny francuski film "Dzięki Bogu", który opowiada, zresztą w odniesieniu do faktów, o mężczyznach molestowanych w dzieciństwie przez pewnego księdza. A jednego z bohaterów, ofiarę seksualnych nadużyć, gra tu Denis Ménochet, czyli znany nam Antoine z filmu "Jeszcze nie koniec". Ciekawe zestawienie. Nie chciałabym nadinterpretować ani usprawiedliwiać bohatera, ale może i on kiedyś doświadczył jakiejś formy przemocy. Pomyślałam tak, widząc tego świetnego aktora w jakże odmiennej roli.

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 wrz 2019, o 16:16 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 147
Aż chciałoby się napisać TO JESZCZE NIE KONIEC, JA WAS DORWĘ! I ZABIJĘ… JAK …. nie wiem czy w języku francuskim jest ten zwrot, ale gdy chłopak podstępnie chce wykiwać ojca dręczyciela i te sceny wątpliwej troski w aucie… człowiek dochodzi do wniosku, że list pokazany na początku filmu, nie mógł być dyktowany przez złą matkę, która do celów prywatnych chciałaby skrzywdzić byłego małżonka. Przez cały film czekałam na tragedię i mocne uderzenie dostaliśmy na finał. Już myślałam, że krew poleje się na urodzinach córki, jednak nie spodziewałam się takiego rozstrzygnięcia.

I ta scena udawanej rozpaczy, albo była to jakaś schizofrenia, jednak to nie zmienia faktu, że krzywdzona osoba przez kata zawsze gdzieś tam w środku chyba wierzy, „że już nie uderzy” (równie dobrze ofiarą mógłby być i mężczyzna, może tu wkradł się stereotyp, a może statystyki wciąż wskazują, że panowie częściej zachowują się nie po męsku).

I tyle z realizmu, mogłabym pochwalić za zdjęcia i za fantazyjna fryzurę narzeczonego córki głównej bohaterki. On miał krótkie włosy ale też jeden długi warkoczyk jak bohater azjatyckiego komiksu Ranma. Ten Ranma by l dość śmieszny jeszcze z innego powodu – jak się go oblało gorącą wodą to zamieniał się w kobietę, a jak chłodną to wracał do swojej płci.

To taka ciekawostka… jednak przyznam, że ostatnio IKFON dużo się nieszczęść na dużym ekranie zebrało: narkotyki, przemoc, śmierć… Istne dance macabre! Więc następnym razem polecam coś głupiego lub śmiesznego, żeby się móc rozerwać… byle nie jak islamiści! Swoja drogą ciekawe czemu w tym filmie nie znalazła się żadna Muzułmanka mówiąca, że bicie żony i strzelanie do niej to normalne u mężczyzn… a te ostatnie zachowanie to nawet wyglądało jak „zabójstwa honorowe”, a może to był konwertyta? Strach zadawać te pytania, dobrze, że starsza pani czuwała...

Pozdrawiam, Justyna Margielewska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 wrz 2019, o 16:38 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Pani Justyno,

Przy kolejnym filmie, czyli NIĆ WIDMO, będzie zdecydowanie lżej, nawet trochę do śmiechu, jakkolwiek też będzie o wojnie płci ;-)

A z tą przemocą domową to jest tak, niestety, że nie zna ona narodowości ani religii. Rodzina z filmu Legranda wydaje się niespecjalnie religijna, co dość typowe dla laickiej Francji.
W Polsce, kraju podobno katolickim, za zamkniętymi drzwiami też dzieją się rzeczy wołające o pomstę do nieba. Czyli wcale nie trzeba do tego islamu czy jakiejkolwiek religii.
Najważniejsze, żeby było skuteczne prawo i instytucje działające przynajmniej tak sprawnie, jak we Francji.

Pozdrawiam Panią serdecznie :-)
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 wrz 2019, o 19:20 
Offline

Dołączył(a): 13 paź 2016, o 13:24
Posty: 24
Witam wszystkich.
Czytając komentarze na tym forum trzeba przyznać że już prawie wszystko zostało powiedziane na temat tego filmu. Film dobry, temat trudny. Scenariusz trzymał się kupy. Była niepewność, zaskoczenie, zmiana poglądu na temat bohatera. Po obejrzeniu dochodzę do wniosku że rozstania bywają trudne.
Pozdrawiam Stanley


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 wrz 2019, o 21:21 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Panie Stanleyu,

Rozstania bywają trudne i bolesne, ale czasem są niezbędne, by zakończyć toksyczną relację, pójść o krok dalej i odzyskać szacunek do samego (czy samej) siebie.
Dla mnie JESZCZE NIE KONIEC jest właśnie filmem o wielkiej odwadze, która pomimo strachu i niepewności jutra każe naszej bohaterce przerwać wreszcie spiralę przemocy i upokorzenia.
Czyli przezwyciężyć ten nieszczęsny syndrom ofiary, który polega między innymi na bierności.

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 6 wrz 2019, o 15:35 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 147
[quote="Anita Piotrowska"]Pani Justyno,

A z tą przemocą domową to jest tak, niestety, że nie zna ona narodowości ani religii. Rodzina z filmu Legranda wydaje się niespecjalnie religijna, co dość typowe dla laickiej Francji.
W Polsce, kraju podobno katolickim, za zamkniętymi drzwiami też dzieją się rzeczy wołające o pomstę do nieba. Czyli wcale nie trzeba do tego islamu czy jakiejkolwiek religii.
Najważniejsze, żeby było skuteczne prawo i instytucje działające przynajmniej tak sprawnie, jak we Francji.

Pozdrawiam Panią serdecznie :-)
Anita Piotrowska[/quote]

Oczywiście, że warto aby były instytucje umiejące reagować, jednak pewne kultury - dają pozwolenie a wręcz NAKAZUJĄ na tego rodzaju postępowanie wobec kobiet. Po prostu definicja "przyzwoitego mężczyzny" (możesz być prezesem, profesorem, naukowcem, wynalazcą, Noblistą, ale jak dasz w twarz kobiecie jesteś zerem damskim bokserem - to rozumienie kultury Zachodniej) jest różna dla różnych kultur. Ten problem dotyczy zwłaszcza Francji i nie wspominanie o tym, pokazywanie tylko białego przemocowego faceta, a tego o arabskich rysach Francuza jak w imię swego bóstwa katuje rodzinę już nie... jest troszkę hipokratyczne.

Rodzina Legranda może przedstawiać laickiego Francuza (pewnie potomka dawnych Chrześcijan katolików / Protestantów), gdzie mamy pewien kryzys męskości, ale inny Francuz... nie pozwoli sobie aby ludzkie stworzenie bez duszy, które jak mu spojrzy prosto w oczy jest dziwką, domagało się od sądów alimentów, ani tym bardziej swoich praw do dzieci i samostanowienia. Zza ścianami zdolnych prawników, dzieją się dramaty w obszarach zamieszkiwanych przez ludność nie asymilująca się z naszą kulturą (strefy no go czyli nie idź tam), tam policja francuska boi się chodzić, i tam dopiero ofiary przemocy domowej - cytując jednego polskiego Muzułmanina "mają gówno do gadania". Przepraszam za wulgaryzm. Za takie teksty, alkoholik z laickiej rodziny lub chrześcijańskiej dostanie prędzej czy później niebieską kartę (byle jak najszybciej służby reagowały, oczywiście w Polsce to pomyłka), ale u tamtych drugich to wtrącanie się z butami do ich kultury.... Oczywiście istniej a pewni "oświeceni" Muzułmanie ale stanowią mniejszość. Albo to jest takija wobec nas. Oby nie.

I tyle ode mnie, Justa


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 6 wrz 2019, o 16:10 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Pani Justyno,

W Polsce coraz częściej podnoszą się głosy, żeby nasz kraj wypowiedział Konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet, ratyfikowanej w 2015 roku. I tego obawiałabym się znacznie bardziej niż hipokryzji czy poprawności politycznej francuskich sądów.
Zgadzam się jednak z Panią, że każdy przypadek znęcania się nad kobietą, dzieckiem czy kimkolwiek, bez względu na krąg kulturowy, z którego pochodzi, powinien być ścigany przez obowiązujące prawo.
Myślę, że Legrand chciał tylko pokazać, że czasem najciemniej bywa pod latarnią.

Serdeczne Panią pozdrawiam
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 6 wrz 2019, o 18:32 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 147
[quote="Anita Piotrowska"]Pani Justyno,

Zgadzam się jednak z Panią, że każdy przypadek znęcania się nad kobietą, dzieckiem czy kimkolwiek, bez względu na krąg kulturowy, z którego pochodzi, powinien być ścigany przez obowiązujące prawo.
Myślę, że Legrand chciał tylko pokazać, że czasem najciemniej bywa pod latarnią.

Serdeczne Panią pozdrawiam
Anita Piotrowska[/quote]

O tym jacy są polscy politycy i co sobą reprezentują szkoda gadać... Aż jestem ciekawa tego nowego filmu w polskim kinie parodiującym "naszą elitę polityczną". Co do latarni - ma Pani rację, a w naszym kraju to nawet odpowiednio konserwować latarni nie potrafią. Ostatnio taka jedna się złamała na placu zabaw. Dobrze, że obyło się bez ofiar śmiertelnych. Jednak jeśli "ta nasza elita" nie potrafi przypilnować stanu ulicznych lamp... to jak ma sobie radzić z poważniejszymi tematami? I tym a la pamflet wpisem kończę ten wywód, aby nieco złagodzić sytuację i pozdrawiam, Justa


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 wrz 2019, o 11:03 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Drodzy Klubowicze i Klubowiczki,

To JESZCZE NIE KONIEC, ale powoli zbliżamy się do końca naszego spotkania z filmem Xaviera Legranda.
Choć padło tu już wiele ciekawych i niekonwencjonalnych opinii, ciągle czekamy na Państwa głosy - wrażenia, skojarzenia i uwagi.

Serdeczności
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 wrz 2019, o 16:54 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 247
Pani Anito
Tak, korespondencja to współczesna formuła magii kina. :)
Pan Denis Ménochet ma w swojej fizjonomii to coś co sprawiło iż, podczas omawianego filmu, spodziewałem się wybuch agresji fizycznej. Wykreowana postać ma baraki w równowadze w emocjonalnej i jednocześnie jest dobrze wyposażona fizycznie. A to przy niewerbalnej konstrukcji dramatu ma znaczenie.
I to chyba takie komunikowanie sprawia że ów kryzys męskości rysuje się bardziej.
Choć postać Miriam nie ma dobrego kontaktu z dziećmi, naiwnie szuka poczucia bezpieczeństwa w nowej znajomości nie dyskutujemy o kryzysie kobiecości?
Dziękuje za wprowadzenie.
Pozdrawiam, dobrego wieczoru.
Mariusz Kowalski


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 wrz 2019, o 17:37 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Panie Mariuszu,

Ciekawe jest to, co Pan pisze o Miriam. Czy ona w jakikolwiek sposób krzywdzi swoje dzieci? Mam wrażenie, że robi wszystko, co w jej mocy, by je uchronić.
Zapewne popełnia błędy wychowawcze, ale kto w jej sytuacji zachowałby zimną krew?
I to chyba naturalne, że Miriam będzie "szukać poczucia bezpieczeństwa w nowej znajomości". Oby tylko nie trafiła na kolejnego Antoine`a, który będzie swoje frustracje odreagowywał na najbliższych.
Agresja jest cechą ludzi niepewnych siebie i zakompleksionych. W ten sposób maskują oni swoje słabości. Mężczyznom jest na ogół trudniej do tych słabości się przyznać, podczas gdy kobiety stają się coraz silniejsze, odważniejsze i starają się samodzielne podejmować decyzje. Czy to jest ten wspomniany przez Pana "kryzys kobiecości"? Ja tu widzę coś wręcz przeciwnego, ale oczywiście możemy się różnić w poglądach :-)

Serdecznie pozdrawiam
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 wrz 2019, o 08:01 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 247
Pani Anito
Tak, to prawda. Omawiany film pozwala zauważyć powtarzalność zachowań wraz z ich słabościami. „To jeszcze nie koniec” dobrze obrazuje słabe strony ludzkiej natury a najbardziej przejmująca jest rola dzieci w chwili rozpadu rodziny. To jest subiektywna wizja acz powstały kryzys ma wielu ojców i matek.
Z treści wychwytuje iż błędy wychowawcze to nie pokłosie aktywnego wątku. One mają swe korzenie wcześniej. I to chyba jeszcze bardziej obrazuje nieskończoność historii ?
Jedno czuje po projekcji. Film jak życie nie jest ani czarny ani biały.
Pozdrawiam, dobrego dnia.
Mariusz Kowalski


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 wrz 2019, o 09:31 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Panie Mariuszu,

Dziękuję za inspirujące wątki w dyskusji i również życzę Panu miłego dnia ;-)

Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 9 wrz 2019, o 09:31 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 24 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL