Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych

ikfon.defacto.org.pl
Teraz jest 20 wrz 2019, o 17:51

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 27 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 2 lip 2019, o 11:09 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 179
“Dalida. Skazana na miłość” – reżyseria Lisa Azuelos. Produkcja Francja, rok 2016

Filmowe biografie muzycznych gwiazd przeżywają ostatnio wielką popularność. Jeszcze niedawno na ekranach święciła triumfy “Bohemian Rhapsody” – opowieść o Freddym Mercurym, ostatnio zaś do kin wszedł “Rocketman”, czyli historia życia i twórczości Eltona Johna. “Dalida. Skazana na miłość” nie jest może filmem tej rangi, bo to przede wszystkim produkcja europejska, bardziej kameralna, a i gwiazdorstwo głównej bohaterki było zupełnie innego formatu i rozkwitało na zupełnie innych scenach. Niemniej blask Dalidy i jej piosenki nadal pozostają nieśmiertelne. Jej burzliwe, przedwcześnie zakończone życie, pełne trudnych doświadczeń, miłosnych perypetii i wielkich skandali, od dawna czekało na dużą filmową biografię (w 2005 roku powstał o niej miniserial). Ciekawostką może być fakt, że sławna piosenkarka zdążyła wystąpić w aż osiemnastu filmach, jakkolwiek nigdy nie udało jej się zrobić prawdziwej kariery na ekranie.
Francuska reżyserka Lisa Azuelos urodziła się w 1965 roku, najsłynniejsze piosenki Dalidy, jak “Paroles paroles” czy “Gigi L’amoroso”, mogły więc towarzyszyć jej już w dzieciństwie. Po latach, celując w trzydziestą rocznicę śmierci artystki, składa hołd nie tylko charyzmatycznej postaci sceny muzycznej, ale i wrażliwej kobiecie, dla której show biznes okazał się jaskinią lwa.
Naprawdę nazywała się Ioanda Cristina Gigliotti. Urodziła się w 1933 roku w Kairze, we włoskiej rodzinie, co w przyszłości uczyni z niej obywatelkę świata. Będzie śpiewać po włosku, francusku, arabsku, angielsku czy hiszpańsku. Jedną z pierwszych jej dziecięcych traum były poważne problemy ze wzrokiem, podobnie jak polityczne uwikłanie jej ojca, pierwszego skrzypka opery kairskiej, oskarżanego w latach czterdziestych o współpracę z włoskim faszyzmem. Film Azuelos powraca do tych dramatycznych momentów, by pokazać, co ukształtowało przyszłą artystkę – co uczyniło ją silną i zdeterminowaną, a zarazem niepewną siebie i zagubioną w wielkim świecie.
Film odtwarza największe wzloty i upadki Dalidy, jej przeobrażanie się z “brzydkiego kaczątka” w egipską królową piękności, a wreszcie w gwiazdę największych światowych estrad, takich jak paryska Olimpia czy nowojorska Carnegie Hall. Nie mogło w nim zabraknąć głośnych romansów Dalidy, między innymi z malarzem Jeanem Sobieskim i Alainem Delonem, z którym w 1973 roku nagrała swój największy przebój “Paroles paroles”. Najciekawsze jednak wydaje się muzyczne dojrzewanie Dalidy, jej niezwykła elastyczność jako artystki, która z mistrzyni lirycznej piosenki potrafiła przeistoczyć się w diwę epoki disco czy wykonawczynię arabskich standardów. Nazywana ”Kleopatrą piosenki”, urzekała nie tylko swoim magnetycznym niskim głosem czy sugestywną interpretacją, ale także spektakularną sceniczną prezencją, podkreślaną na ekranie przez bajeczne kostiumy i charakteryzację.
Tym większy staje się w filmie kontrast między Dalidą w świetle reflektorów, uwielbianą i podziwianą, mającą na koncie 170 milionów sprzedanych płyt, a jej życiem prywatnym, naznaczonym przez osobiste tragedie, szkodliwe substancje i równie toksycznych ludzi. Reżyserka opowiada tę historię w dużej mierze samymi piosenkami Dalidy (w filmie wykorzystano aż 50 jej utworów). Często sięga także po konwencje melodramatu – gatunku zbudowanego wokół niespełnionej miłości, bo to właśnie ona, w połączeniu z wielkim osamotnieniem, chroniczną melancholią, z kolejnymi fascynacjami i rozczarowaniami, doprowadziła w 1987 roku do samobójczej śmierci piosenkarki.
Dalidę gra w filmie młoda włoska aktorka Sveva Alviti. Mimo fizycznego podobieństwa, nie jest jej idealnym sobowtórem i nie śpiewa samodzielnie jej utworów. Obdarzona delikatniejszą urodą (autentyczna Dalida miała bardziej męskie rysy twarzy), wnosi do kreacji tej postaci coś kruchego, co bardziej uwiarygodnia tragiczną historię artystki, która dziś jest nie tylko jedną z ikon środowiska LGBT, ale przeżywa, między innymi za sprawą tego filmu, swą kolejną, pośmiertną młodość, chociażby na YouTube.

Zagadnienia do dyskusji:

Czym są dziś dla Państwa piosenki Dalidy – sentymentalną podróżą czy raczej odkryciem?
Czy bohaterka filmu była bardziej ofiarą własnych demonów czy też innych ludzi, bezwzględnie wykorzystujących ją i jej popularność?
Jak film o Dalidzie wypada na tle innych filmów o gwiazdach piosenki, jak na przykład “Niczego nie żałuję” o Édit Piaf?
W filmie pada ważne zdanie: “Życia się nie marzy – życie się przeżywa”. Jak byście Państwo odczytali tę sentencję w kontekście biografii tytułowej postaci?
Dalida funkcjonowała na scenie przez trzydzieści lat. Czy w świecie show biznesu można pozostać niezależnym i spełnionym - jako artysta i jako człowiek? Czy dziś Dalida miałaby na to jakąkolwiek szansę?
Zwykli śmiertelnicy marzą o barwnym, ekscytującym życiu swoich idoli, podczas gdy same gwiazdy wręcz przeciwnie – pragną zwykłego życia zwykłych ludzi. W jaki sposób można odnieść ten paradoks do filmu o Dalidzie?

Czekam na Państwa pod adresem: ikfon@defacto.org.pl
Do dyskusji zapraszam na forum: www.ikfon.defacto.org.pl
Czas dyskusji w IKFON „Pociąg”: od 01.07.2019 r. do 14.07.2019 r.
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2 lip 2019, o 11:09 


Góra
  
 
PostNapisane: 2 lip 2019, o 18:17 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Witam wszystkich klubowiczów serdecznie i zapraszam do dyskusji o "Dalidzie".


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 lip 2019, o 10:54 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Drogie Klubowiczki i Klubowicze,

Jesteśmy prawie na półmetku naszej rozmowy wokół filmu "Dalida. Skazana na miłość". Spłynęły już do mnie Wasze pierwsze komentarze mailowe.
Czekam z utęsknieniem na jakąś dyskusję na Forum. Czy film się Państwu podobał? Jakie uczucia wywołał? Co myślicie Państwo o jego bohaterce?

Serdeczności
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 lip 2019, o 13:03 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:54
Posty: 15
Witam
film ” Dalida. Skazana na miłość” obejrzałam z przyjemnością, zainteresowała mnie ta postać, choć na początku jej nie kojarzyłam zbyt dobrze, jednak już w pierwszych scenach z filmu wiedziałam dokładnie o kim jest ten film. Wystarczyło mi wysłuchanie znanych melodii,tak kiedyś popularnych,jej piosenki trochę dziś zapomniane. Nucę je sama czasem, choćby piosenkę „Dzidzi amorozo”, „Ciao Bambino”, gdzieś tam przewijają się w mojej głowie. Historia smutna, powielająca się w odniesieniu do wielkich artystów, ludzi scen. Każdy z nich tak samo jak my wszyscy szuka miłości, bliskości i akceptacji, nie tylko na scenie ale i w życiu prywatnym, bycia kochanym bez względu na wszystko, bezwarunkowej miłości i sami chcą nią obdarzyć bliską osobę. Różnie się toczą związki, jedne trwają niemal wiecznie, inne krótkie i burzliwe. Może dlatego lubię oglądać filmy biograficzne dlatego, że są częścią prawdziwego życia, są autentyczne i wzruszające, może właśnie w nich odkrywam cząstkę siebie i swoich przeżyć.
Znane powiedzenie mówi, że życie pisze najlepsze scenariusze jest jak najbardziej prawdziwe. Smutne zakończenia takich historii bywają nader częste, w naszym dyskusyjnym klubie już takie mieliśmy, np. "Amy Winehouse".
Co do audiodeskrypcji to zauważyłam małe potknięcia jeśli chodzi o lateralizację audiodeskryptora, myli się w stronach lewa prawa co do pozycji ciała bohaterki, taki mały błąd jednak istotny.
Oto moje krótkie spostrzeżenia pozdrawiam Iwona


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 lip 2019, o 16:44 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:02
Posty: 81
Dzień dobry,
przywołana do porządku przez Panią Moderator melduję gotowość do dyskutowania. Uśmiech
Film o Dalidzie zrobił na mnie duże wrażenie. Podobało mi się ujęcie tematu, to znaczy ciekawy sposób przedstawienia losów artystki poprzez ważne epizody z jej życia, kariery. Taki rodzaj teledysku o Dalidzie, bo sceny zmieniały się szybko, a niektóre ujęcia były krótkie, co nieźle oddawała audiodeskrypcja. Mam na myśli na przykład tę część filmu, kiedy Dalida poznaje hrabiego. Ujęcia pary w samolocie, na spacerach, w łóżku i tak dalej były interesujące i bez niepotrzebnych słów wiele widzowi wyjaśniły/pokazały. Zresztą dużą zaletą tego obrazu jest jego nieprzegadanie, pewna skrótowość.
Pani Anito, pyta Pani o to, czy piosenki Dalidy to odkrycie, czy wspomnienie. Dla mnie to drugie… Lubię wczesną Dalidę, tę bardziej spokojną, ale moją ulubioną piosenką jest duet z Delonem. Uwielbiam „Paroles, paroles”!!!
Cieszę się, że mogłam ten piękny i nieco nostalgiczny film obejrzeć. Chętnie do niego jeszcze powrócę w jakieś chłodne, jesienne popołudnie. To dobra pora na obrazy, po których sporo się rozmyśla o życiu, losie, zmarnowanych szansach i samotności w tłumie.
Edyta G.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 lip 2019, o 17:54 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Pani Iwono,

Rzeczywiście, na tym właśnie polega paradoks filmów czy książek biograficznych. Szukamy w nich informacji na temat osób wyjątkowych, a często znajdujemy ludzi podobnych do nas, przeżywających bardzo ludzkie problemy. Czasami tego rodzaju odkrycie działa wręcz terapeutycznie. Okazuje się, że nasze zwykłe, szare życie wcale nie jest takie najgorsze, bo to "na świeczniku" bywa często pułapką - każdy dramat, każda tragedia i strata odbywa się tu w świetle reflektorów, na widoku publicznym. A to, jak wiadomo, nie sprzyja radzeniu sobie z przykrymi doświadczeniami.
Cieszę się, że film się Pani podobał.

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 lip 2019, o 18:06 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Pani Edyto,

Ten film ma wiele wspólnego z wideoklipem. Można zaryzykować stwierdzeniem, że opowiada on o życiu Dalidy w rytm jej przebojów i w taki właśnie sposób jest montowany. Są tu więc i momenty, liryczne, i tragiczne, i ekstatyczne, a wszystko to przemieszane ze sobą w teledyskowej formie.
Na długie, zimowe wieczory będzie to lektura znakomita, choć myślę, że piosenki Dalidy są na każdą porę roku. I w ogóle się nie starzeją - w przeciwieństwie do strojów, fryzów i całego tego blichtru, w którym Dalida jako artystka nigdy się do końca nie odnalazła, poszukując w życiu rzeczy najprostszych, a zarazem najważniejszych.

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 lip 2019, o 07:44 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 247
Dzień Dobry Forum

Dzień Dobry Pani Anito

Faktycznie filmowa opowieść o Jolancie pojawiła się na ekranach w dobrym momencie. Rozpędzony mechanizm ludzkiej ciekawości pozwolił ocalić od zapomnienia Dalidę. I to jest opowieść proporcjonalna do osobowości artystki.
I to chyba owa osobowość postaci decyduje o rozmachu produkcji?
Tak, ta formuła ukazuje utalentowanego człowieka, który staje się niewolnikiem własnych marzeń, pragnień, potrzeby kochania i bycia kochanym. Dobrze, subiektywnie, że film nie skupia się na wyzysku artysty przez wytwornie, producentów a na człowieczej samotności.
Dalida wybrzmiewała i wybrzmiewa szczerością emocjji a te łatwo zmanipulować, wykorzystać.
I tą kruchość udało się pokazać w filmie. Zestawienie wielkiego telnetu z nierozumieniem przeslania wybrzmiewa poruszeniem. Subiektywnie rzecz jasna.
Piosenki , postać Dalidy wiecznie żywe . Dowodem choćby wersja „Pa! Role” w wykonaniu Pani Magdy Umer i Pana Janusza Gajosa.
Dziękuje za wybór filmu i wprowadzenie.

Pozdrawiam, dobrego dnia.

Mariusz Kowalski


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 lip 2019, o 11:50 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 147
To nie jest film dla wrażliwych ludzi ze skłonnością do depresji. Może marny ze mnie psychoterapeuta, ale zastanawiam się jaki wpływ na Dalidę – miały jej wspomnienia z dzieciństwa. Scena ze szczuciem okularnicy – jakoś nie za fajne kojarzy się komuś, kto nie raz został zwyzywany od „okularnic”, ale na szczęście chyba miałam większego farta. Powiedziałabym coś więcej o tej zakonnicy, że zamiast gadać coś o ludziach pokrzywdzonych, że takich pan Bóg lubi… ja wzięłabym kija i zaprowadziłabym porządek z jej rówieśniczkami, a Dalidę już w tej chwili wysłałabym do dobrego psychoterapeuty. Oczywiście, łatwo mi to pisać, bo wtedy to były inne czasy, ale kliniki do aborcji już miały się dobrze na czarnym rynku, co okazują kolejne sceny w tym… filmie.

Dalida założyła pewną maskę, byle tylko nie przypominać tej „brzyduli”. Tytuł filmu skojarzy mi się z podtytułem filmu o wokaliście grupy Dżem, „czyli skazany na bluesa”. Może pragnienie prawdziwej miłości jest jak jedyny w swoim rodzaju narkotyk, którego nie da się zdobyć u żadnego dilera? I to jest oczywiście bardzo smutne jak kompleksy tuszuje się pod piękną fryzurą, ale co jeśli nie ma się czym tych kompleksów tuszować? Piosenkarka swoimi występami dawała nadzieję innym, może chwile zapomnienia od szarugi i co ciekawe, to też ją uszczęśliwiało, więc sama nie rozumiem… W ostatnich sekwencjach za sprawą niegrzecznego plakatu Dalida troszkę mi przypominała Madonnę – królową współczesnej muzyki pop (ona podobnie jak Dalida pochodziła z tradycyjnej, chrześcijańskiej rodzinki). Czyżby ostatnie sceny z tego filmu były jakby ostrzeżeniem dla Madonny? Takim głosem jakby „nie idź w tę stronę dziecko?” Tylko nie wiem czy Madonnę coś uratuje skoro jej ostatnie popisy to iście satanistyczne, czarne msze. Ostatni teledysk jak piszą w internetach to nawet przypomina pożar katedry Notre Dame. Ciekawy przypadek.

Jeśli mowa o sławie i o tym, że niby gwiazdy pragną życia zwykłych śmiertelników, a ci zwyczajni chcą być jak gwiazdy, to przypomniała mi się jedna z nowych piosenek Dawda Podsiadł o tytule „Trofea”. Facet narzeka sobie na te wszystkie laury i trofea, że „W kraju nad Wisłą, każdy mówi mi na ty A moje nazwisko to czytany głośno szyld”, ale to przecież tylko jedna strona medalu… Bo jest jeszcze jedno powiedzenie „od przybytku głowa nie boli”. Jeśli ktoś bogaty nagle spadnie finansowo w dół, to nawet 500+ nie pomoże na leczenie nowych kompleksów.

W filmie podobała mi się rodzina Dalidy – w końcu jakaś włoska rodzina nie kojarzy mi się z mafią i szkoda, że nie udało mi się ocalić piosenkarki.
W filmie nie podobały mi się pewne sceny w toalecie, bo niestety troszkę podchorowana jestem i w sposób naturalny robiło mi się niedobrze… Mówi się, że odbiór dzieła filmowego to bardzo subiektywne odczucie. Tak wtedy moje myśli krzyczały „Dalidka daj sobie już spokój z tym…. Szkoda tego pysznego makaronu!” Reszty nie kontynuujmy, bo szkoda układu trawiennego, finito i basta! Justa.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 lip 2019, o 18:53 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Pani Justyno,

Jak zawsze przepyszny komentarz :-) Intrygujące wydaje mi się zestawienie Dalidy z Madonną. Myślę, że ta ostatnia, mimo pewnych podobieństw, jest akurat przeciwieństwem nieżyjącej pieśniarki. Madonna to twarda sztuka i szczwany lis, ostro rozpychający się łokciami w show biznesie. To także doskonale opakowany produkt, który sam siebie wymyśla i z powodzeniem sprzedaje. Dalida wydaje mi się bardziej krucha i podatna na zranienie, bardziej też podatna na wpływy z zewnątrz i pomimo wszystkich masek - nie aż tak sztuczna i prowokacyjna jak Madonna. Choć może to kwestia różnych epok, w których obu paniom przyszło żyć i śpiewać? Być może kiedyś powstanie filmowa biografia Madonny, z której dowiemy się, że wcale nie była taka przebojowa, że miała osobiste problemy, a jej publiczny wizerunek był całkowitym zaprzeczeniem jej prawdziwej twarzy.

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 lip 2019, o 19:38 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 22:03
Posty: 266
Dobry wieczór Forum!

Witam pani Anito! uśmiech

Z ogromną przyjemnością obejrzałam film „Dalida”. Reżyserka pozwoliła mi przenieść się w przeszłość, która nie była dla mnie sentymentalną podróżą, ale nie była także odkryciem. Dalida, Dalida chyba każdy przynajmniej ze słyszenia zna to imię. Także w mojej głowie ono się od lat kołacze, ale trudno było je umiejscowić, przypisać do odpowiednich piosenek. Teraz po obejrzeniu produkcji Lisy Azuelos jest łatwiej. Nie oczywiste, stało się czytelne. Można powiedzieć, że oto kolejna smutna historia, w której sława, popularność miesza się z samotnością, smutkiem i rozpaczą. Niebezpieczna mieszanka, prowadząca do śmierci. Film, który warto obejrzeć, bo skłania do zadumy i refleksji. Może to idiotyczne, ale momentami na scenie Dalida kojarzyła mi się z Marylą Rodowicz. Wielkie szoł, światła, choreografia.
Jeśli chodzi o audiodeskrypcję, to chwilami była ona mało precyzyjna. Jak interpretować obrotowe drzwi windy …? W scenie samobójstwa hrabiego pojawia się informacja, że jego ciało jest blade. Czy w takim razie był nagi? Podobnych wpadek było znacznie więcej.

Serdecznie pozdrawiam

Alicja


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 lip 2019, o 20:51 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Pani Alicjo,

To fantastyczne, że film o Dalidzie wzbudza tyle różnorodnych skojarzeń i emocji. Dopiero co przeczytałam wpis porównujący ją do fenomenu Madonny, teraz znajduję u Pani skojarzenie z Marylą Rodowicz. Jest coś na rzeczy - wszystkie wymienione artystki to przede wszystkim niezrównane showmanki, dla których wizerunek sceniczny zawsze był niemniej ważny niż wykonywane utwory. Nasza Maryla miała jednak zdecydowanie więcej szczęścia w życiu, a już na pewno więcej szczęścia do ludzi - mimo, że przyszło jej występować w czasach przaśnej komuny i o luksusach, w jakie opływała Dalida, mogła sobie tylko pomarzyć. Ale jeszcze raz przekonujemy się, że nie to jest najważniejsze.

Co do audiodeskrypcji, skrupulatnie zbieram wszystkie Państwa głosy. Przekażę je organizatorom po zakończeniu dyskusji wokół filmu.

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lip 2019, o 21:07 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:21
Posty: 44
Dzień dobry Forum, dzień dobry Pani Anito!
Film niestety nie podobał mi się. Powinien mi się podobać, gdyż lubię filmy biograficzne,uwielbiam piosenkę francuską i podziwiam ciekawe i przekonywujące recenzje i opinie p. Anity. To przez to, że nie lubię Dalidy i nigdy w jej piosenkach nie gustowałam, a po tym filmie przekonanie to jeszcze się ugruntowało. No cóż, gusty są różne i nie powinno to decydować o odbiorze filmu. Film składa się w znacznej mierze z teledysków, które obrazują sukces estradowy piosenkarki. Dla mnie jest to obraz trochę sztuczny, treści biograficznej jest za mało, nie można teledyskami stworzyć prawdziwego obrazu życia człowieka. Szczególnie nie podobały mi się piosenki z późniejszych lat Dalidy, połączone z tańcem w asyscie grup tancerzy, chociaż podziwiam wszechstronność jej talentów. Dobrą stroną filmu jest wiele świetnych tekstów piosenek, szczególnie podobała mi się piosenka którą Dalida śpiewa tuż przed śmiercią o samotności, miłości par jednopłciowych etc. P.Anita pisze, że Dalida była symbolem środowisk lgbt, ale z filmu to nie wynika, jedyna sugestia w tej ostatniej piosence i że brat kazał opiekunce wynająć sobie mieszkanie. A może coś przegapiłam, bo trochę przysnęłam w czasie tych rewii tanecznych. Do audiodeskrypcji też mam zastrzeżenia,zwłaszcza denerwowały mnie te buzie niezależnie od wieku, płci i sytuacji, a sądziłam, że jest to określenie pasujące do dzieci.
Serdecznie wszystkich pozdrawiam Marta Blimel


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 lip 2019, o 09:02 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Pani Marto,

No właśnie - to, że potrafimy różnić się w opiniach, jest również bardzo cenne. Wierzę, że nie każdego może przekonywać taka migawkowo-teledyskowa formuła filmu biograficznego.
Zwykle tego rodzaju filmy opowiadają w sposób bardziej epicki, linearny, ale to się zmienia, zwłaszcza w filmowych biografiach gwiazd estrady, czego dowodem na przykład "The Rocketman", czyli pokazywany właśnie w kinach film o Eltonie Johnie. Zrobienie do niego audiodeskrypcji będzie dużym wyzwaniem - tyle się tam dzieje w obrazie i z obrazem. Istny kalejdoskop wrażeń.
Co do LGBT, Dalida stała się ikoną tych środowisk raczej już pośmiertnie, stąd nie było konieczności akcentować tego w filmie. Wrzuciłam Państwu tę informację we wprowadzeniu jako pewną ciekawostkę.

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 lip 2019, o 10:03 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 147
[quote="Anita Piotrowska"]Pani Justyno,

Intrygujące wydaje mi się zestawienie Dalidy z Madonną. Myślę, że ta ostatnia, mimo pewnych podobieństw, jest akurat przeciwieństwem nieżyjącej pieśniarki. Madonna to twarda sztuka i szczwany lis, ostro rozpychający się łokciami w show biznesie. To także doskonale opakowany produkt, który sam siebie wymyśla i z powodzeniem sprzedaje. Dalida wydaje mi się bardziej krucha i podatna na zranienie, bardziej też podatna na wpływy z zewnątrz i pomimo wszystkich masek - nie aż tak sztuczna i prowokacyjna jak Madonna.

Pani Anito, pomiędzy Madonną i Dalidą jest wiele różnic, ale jak się spojrzy na finałowy "niegrzeczny" plakat to od razu nasuwają się takie skojarzenia. Oczywiście gdyby kiedyś powstała filmowa biografia Madonny to nasze wątpliwości mogłyby być ostatecznie rozstrzygnięte.

Dużo podpowiadają stroje artystek, ale też i ich pseudonimy. Dalida miała określany swój sceniczny wizerunek - raczej, jasne sukienki w miarę grzeczne, a potem był szok. Madonna - pseudonim, a zarazem pierwsze imię artystki. Czyżby nie pamiątka po jakiejś zaszufladkowanej dziewczynce z grubymi szkłami na nosie i w warkoczykach?

Poszukałam w Internetach:

"Rodzice Madonny pokładali dużo sił w rzymskokatolickie wychowanie dzieci. 1 grudnia 1963, w wieku trzydziestu lat, na raka sutka zmarła matka przyszłej piosenkarki, mającej wówczas pięć lat[5]. Śmierć matki wywarła olbrzymi wpływ na Madonnę, która niejednokrotnie wypowiadała się o niej wywiadach i poruszała jej temat w swojej twórczości. W jednym z wywiadów wyznała: „Zaczęłam rozumieć, co straciłam już na zawsze. Obraz matki, z jednej strony spokojny, ale z drugiej – groteskowy, prześladuje mnie do dziś”

Ojciec Madonny miał podobny los jak ojciec Dalidy. I Jeszce jedno info:

"Madonna uczęszczała do katolickich szkół podstawowych imienia św. Franciszka i Andrzeja, gimnazjum West Middle School i szkoły średniej Rochester Adams High School. W 1966 została bierzmowana, przyjmując trzecie imię Veronica[8]. Choć zdobywała świetne wyniki w nauce, była nielubiana ze względu na niekonwencjonalne zachowania, takie jak pokazywanie chłopcom bielizny[8]. W wieku czternastu lat wystąpiła na szkolnym konkursie talentów, pokryta odblaskową zieloną i różową farbą, sprawiając wrażenie nagiej i wijąc się na scenie. Rodzina i uczniowie uznali występ za skandaliczny[5]. W jednym z wywiadów artystka opisała siebie z czasów szkolnych następująco: „Samotna dziewczyna poszukująca czegoś. Nie byłam buntowniczką w typowy dla młodzieży sposób. Interesowało mnie bycie w czymś dobrą. Nie goliłam się pod pachami i nie malowałam, jak normalne dziewczyny. Uczyłam się i zdobywałam dobre stopnie. Chciałam być kimś”

Myślę, że Dalida też chciała być kimś :)

pozdrawiam, Justa


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 lip 2019, o 12:54 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Pani Justyno,
Dziękujemy za wyczerpujący risercz :-) Mogłaby powstać o tym praca naukowa pod tytułem "Analiza porównawcza fenomenu Dalidy i Madonny w kontekście ich prywatnych biografii" ;-)
A tak pomijając już wszystkie podobieństwa i różnice, to która z wokalistek: Madonna czy Dalida, wydaje się Państwu ciekawsza, bardziej utalentowana i ponadczasowa?
Która z nich ma na koncie lepsze piosenki?
Pozdrowienia
Ania Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 lip 2019, o 20:50 
Offline

Dołączył(a): 19 kwi 2013, o 18:35
Posty: 10
Dobry wieczór Pani Anito i witam wszystkich uczestników Forum.Oglądałem trochę nietypowy film biograficzny, zgadzam się z moimi przedmówcami, że formuła tego filmu sporo odbiega od typowych produkcji biograficznych. Dla mnie ten film był przypomnieniem wspaniałych koncertów tej utalentowanej piosenkarki, obdarzonej ciekawym i charakterystycznym głosem, którego nie można było pomylić z innymi wykonawcami. W tym filmie usłyszałem nie tylko zapomniane szlagiery, ale także piosenki, których wcześniej w ogóle nie słyszałem. Było to całkiem przyjemne przeżycie estetyczne.
Odnosząc się do porównania bohaterki naszego filmu do Madonny, w mojej opinii Dalida absolutnie wygrywa ten pojedynek. O ile Madonna robi większy szoł na estradzie, to Dalida zdecydowanie przewyższa ją poziomem artystycznym i większą zmysłowością.
Pozdrawiam wszystkich, życząc przyjemnej dyskusji.
Andrzej Ł.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 lip 2019, o 21:25 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Panie Andrzeju,

Myślę, że Dalida jest ciekawsza od Madonny również pod względem czysto wokalnym. Poza tym głos amerykańskiej wokalistki bywa często miksowany czy wzmacniany i dziś już nie bardzo wiadomo, jak on brzmi naprawdę. Dalida śpiewała jeszcze w czasach, kiedy nie bardzo dało się oszukiwać, choć oczywiście istniał już playback. Technologia nagrań czy obróbki dźwięku była jednak na zupełnie innym etapie rozwoju.
Dla mnie Dalida jest też po prostu bardziej ludzka - i to nie tylko ze względu na tragiczną śmierć czy omawiany przez nas film o niej. Było coś bardzo przejmującego w jej wokalnych interpretacjach. Zmysłowość, o której Pan wspomina, wydaje mi się o wiele bardziej naturalna. Nie tak prowokacyjna i drapieżna, jak w przypadku Madonny.

Pozdrowienia
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 lip 2019, o 17:18 
Offline

Dołączył(a): 30 paź 2018, o 16:26
Posty: 9
Dzień dobry Pani Anito, dzień dobry Forum.

Pragnę jednak kilka słów poświęcić reżyserce filmu – Lisie Azuelos. To doprawdy bardzo kunsztowna praca, ażeby przedstawić życie gwiazdy w sposób, w jaki to uczyniła. Uboższy w dialogi, bogatszy w klipy video film miał za zadanie obudzić w widzu wyobraźnię poprzez interpretację migawek video. Treść piosenek śpiewanych przez Dalidę była wypełniona wydarzeniami z jej życia i stanowiła jakoby uzupełnienie znaczenia wszystkich plakatów i innych trików na ekranie. Film bardzo spektakularny biorąc pod uwagę nie tylko sposób przedstawienia życia piosenkarki, lecz również zmieniające się stroje – w zależności od panującej mody.
Ujęła mnie ostatnia scena, podczas której Dalida wchodzi na schody ustawione na scenie tyłem do widzów.Na ich końcu, obrócona nadal tyłem, unosi rękę do góry, nad ręką napis złożony z liter jej pseudonimu artystycznego. To piękny akt pożegnania się nie tylko z śledzącymi obraz filmowy, ale także z fanami.
Bohaterka filmu w mojej opinii nieco przewrotna. Zagubiona, wrażliwa kontra egocentryczna. Nie wiem, czy nie przesadzę, ale z pewnymi cechami „ famme fatale”. Sam pseudonim artystyczny „Dalida” może przywodzić na myśl biblijną postać „ Dalila” – obie postaci z cechami charakterystycznymi dla „ kobiety fatalnej”.
Pozdrawiam, Bożena.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 lip 2019, o 18:00 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Pani Bożeno,

Na samym początku kariery scenicznej i filmowej pseudonim gwiazdy brzmiał właśnie Dalila. W latach pięćdziesiątych w Egipcie było to bardzo popularne kobiece imię. Ponieważ za bardzo kojarzyło się z postacią Dalili, czyli biblijnej femme fatale, oraz z hollywoodzkim filmem "Samson i Dalila" z 1949 roku, doradzono piosenkarce, by zmieniła imię na Dalida. I tak już zostało. Czy była kobietą fatalną? Być może tak, choć przede wszystkim przywiodła do zguby samą siebie.

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 lip 2019, o 14:47 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 22:03
Posty: 266
Witam pani Anito!

W moim odczuciu Dalida, jest znacznie bardziej autentyczna i ponadczasowa. Przyznaję, że nie przepadam za Madonną, jako osobowością, jak dla mnie zbyt wiele tam sztuczności. Choć oczywiście należy docenić tytaniczną pracę wokalistki.

Podzielam zdanie Marty w odniesieniu do audiodeskrypcji. Pani Sylwia używa określenia buzia zarówno opisując twarz postaci, jak i same usta. Utrudniało to odbiór obrazu.

Pozdrawiam

Alicja


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 lip 2019, o 16:44 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:02
Posty: 81
Witam ponownie Forum i Panią Moderator,
zapytała Pani o wybór pomiędzy Madonną a Dalidą. Bez wahania wybieram Barbrę Streisand! Uśmiech
To mądra, silna i piekielnie utalentowana kobieta. Nie ujawnia sekretów prywatnego życia, nie zawiesza się na mężczyznach, nie jest kreacją samej siebie. Marzy mi się film o niej, oj marzy…
Podzielam sąd Pani Bożeny, że Dalida to taka mieszanka charakterologiczna. Wrażliwa, ale jednak rzucała mężczyzn bez skrupułów, chciała dziecka, ale dokonała aborcji, bo partner był zbyt młody. Myślę, że melancholia była jej przekleństwem i być może list pożegnalny dowodzi, że ta melancholia przerodziła się w głęboką depresję.
Pozdrowienia
Edyta G.
Post scriptum
Pani Anito, we wrześniu mamy projekcję „Fugi”, a w „Tygodniku Powszechnym” ukazała się kiedyś fenomenalna recenzja tego filmu przez Panią napisana. Czy udałoby się nam ją przekazać? Może dołączyć do wprowadzenia? Nie wiem, jak wygląda sytuacja z prawem autorskim, prasowym itp.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 lip 2019, o 16:53 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Drodzy Klubowicze i Klubowiczki,

Powoli zmierza ku końcowi nasza dyskusja wokół filmu "Dalida. Skazana na miłość". Jeszcze dziś i jutro czekam niecierpliwie na Państwa głosy.
Tymczasem wrzucam kolejny temat do refleksji, podsunięty w recenzji Pana Andrzeja Liczmonika.
Pytanie brzmi: Jeśli zostaliśmy obdarzeni jakimś talentem, to czy mamy obowiązek poświęcić osobiste szczęście dla dobra ludzkości?
Ciekawa jestem Państwa opinii - w kontekście filmu i nie tylko.

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 lip 2019, o 10:34 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Pani Edyto, Pani Alicjo,

Czyli Dalida prowadzi w tych zapasach ;-) I bardzo się z tego cieszę. A Barbrę Streisand też uwielbiam, choć to zupełnie inna "kategoria wagowa".

Co do mojej recenzji z filmu "Fuga", jak najbardziej można ją dołączyć do wprowadzenia. Pytałam też o prawa autorskie - nie będzie problemu. Mam tylko wątpliwość, czy wprowadzając film należy zamieszczać jego gotową interpretację. Może lepiej pozostawić Państwu więcej przestrzeń dla własnych rozmyślań? Nie chciałabym się narzucać ze swoim punktem widzenia.

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 lip 2019, o 10:57 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
I jeszcze moja odpowiedź dla Pana Mariusza Kowalskiego - przepraszam, że dopiero teraz, ale gdzieś mi umknął Pana wpis.
Bardzo dziękuje za wyrażoną opinię i przede wszystkim za podsunięcie nam świetnej interpretacji "Paroles, paroles" - w wykonaniu Magdy Umer i Janusza Gajosa. Nie znałam tego wcześniej. Ileż w tej wersji subtelnej ironii!
Polecam Państwu ten utwór - jest dostępny na YouTube.

Pozdrawiam
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 lip 2019, o 18:13 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:02
Posty: 81
Pani Anito,
to może uda się dołączyć Pani tekst do podsumowania? Upieram się, bo warto by wszyscy członkowie IKFON go poznali. No i jeszcze mamy w planach „Nić-widmo”, a w „Tygodniku Powszechnym”… uśmiech
Pozdrowienia bardzo serdeczne dla Pani i Dyskutantów
Edyta G.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 lip 2019, o 08:36 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Pani Edyto,
Porozmawiam o tym z Panią Renatą.
Serdeczności
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 16 lip 2019, o 08:36 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 27 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL