Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych

ikfon.defacto.org.pl
Teraz jest 6 cze 2020, o 04:09

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 18 paź 2019, o 13:08 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 192
Wprowadzenie do filmu FUGA, reżyseria Agnieszka Smoczyńska. Produkcja: Polska/Czechy/Słowacja 2018.

Agnieszka Smoczyńska to jedna z najciekawszych współczesnych reżyserek polskich młodszego pokolenia, rozpoznawalna również w Europie i na świecie. Sławę i nagrody przyniósł jej debiutancki film „Córki Dancingu” z 2015 roku, który brawurowo łączył w sobie wampiryczny horror, musical z czasów Peerelu i opowieść o dziewczęcym dorastaniu. Od tamtej pory Smoczyńska zdążyła nakręcić jeszcze dwa odcinki serialu „1983”, wyprodukowanego przez platformę Netflix, oraz jedną z nowelek w filmie „Atlas grozy”, inspirowanym folklorem z różnych stron świata. Powstała w 2018 roku „Fuga” to niewątpliwie najdojrzalszy tytuł w dorobku reżyserki – współczesna opowieść o kobiecie, która znika pewnego dnia bez śladu na skutek utraty pamięci, po czym wraca do domu jako zupełnie inna osoba.
Inspiracją dla tej opowieści stały się autentyczne wydarzenia. Przed kilkoma laty podczas emisji programu telewizyjnego „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie” pewien mężczyzna rozpoznał na ekranie własną córkę, która zaginęła jakiś czas wcześniej. Poruszona tą historią aktorka Gabriela Muskała (znana choćby z filmów „Wymyk”, „Moje córki krowy” czy „7 uczuć”) postanowiła napisać o tym scenariusz, który następnie przedstawiła Agnieszce Smoczyńskiej i zdecydowała się zagrać w nim główną rolę. Jej bohaterka zostaje znaleziona na Dworcu Centralnym w stanie zaburzonego kontaktu z rzeczywistością. Nie wie, kim jest, ani skąd się tam wzięła. Zostaje nazwana Alicją, lecz rodzina rozpoznaje w niej Kingę – czterdziestoletnią żonę i matkę, o której dwa lata wcześniej zaginął słuch. Alicja/Kinga powraca do rodzinnego domu, który dziś wydaje się jej całkowicie obcy, podobnie zresztą jak otaczający ją ludzie: mąż, synek, rodzice. Czy kobieta rzeczywiście niczego nie pamięta? A jeśli rzeczywiście była kiedyś Kingą, to kim jest ona dzisiaj dla swoich bliskich? Kogo tak naprawdę kochają: Alicję czy Kingę? Czy kobieta, która nie pamięta samej siebie, powinna dostosować się do swojego dawnego obrazu? I wreszcie - jak odbudować dawną bliskość? W „Fudze” kłębi się cała masa podobnych pytań, z każdą chwilą narasta w widzu niepokój i rodzą się kolejne wątpliwości, co czyni z filmu Smoczyńskiej nie tyle dramat obyczajowy o rodzinnym kryzysie, co egzystencjalną przypowieść o tym, kim jesteśmy dla samych siebie, a kim dla innych. I wiele spośród tych pytań do końca pozostaje otwartymi.
Również tytuł filmu kryje w sobie wiele znaczeń. Bezpośrednio odnosi się do zaburzenia nerwicowego zwanego fugą dysocjacyjną, która polega na ucieczce od nieprzyjemnej sytuacji, na wykasowaniu swojej przeszłości i dotychczasowej tożsamości. Ale fuga to również nazwa wielogłosowego utworu muzycznego, w którym każdy z głosów prowadzi inny temat - być może tu kryje się klucz do zrozumienia relacji łączących Alicję/Kingę z mężem i krewnymi. Problem niepamięci dotyczy bowiem również pozostałych bohaterów filmu, którzy w symboliczny sposób zdążyli pogrzebać zaginioną, aby móc dalej funkcjonować jako rodzina. Powrót głównej bohaterki do domu zaburza ten sztucznie wypracowany spokój. Zwłaszcza, że już nie przypomina ona dawnej siebie.
To jednak tylko jedna z wielu możliwych interpretacji filmu „Fuga”, w którym pada stosunkowo niewiele słów, ażeby pozostawić jak najwięcej przestrzeni do indywidualnego odczytania tej historii. Zimna paleta barw i głuche, dudniące czy świszczące dźwięki podkreślają wrażenie obcości, niepewności, braku zakorzenienia w ekranowym świecie. „Staraliśmy się zbliżyć do tego momentu w trakcie depresji czy załamania nerwowego, w którym każda muzyka, niemal każdy dźwięk dookoła człowieka chorego, po prostu uwiera, boli i potęguje stan cierpienia” – mówiła reżyserka w jednym z wywiadów. Dołóżmy do tego spowolniony, ostrożny rytm opowiadania, kontemplujący pojedyncze detale, to znów przeplatany fragmentami snów i subiektywnych wizji – wszystko to pozwala chwilami nawet dosłownie wejść do głowy głównej bohaterki. Buduje przy tym aurę tajemnicy, którą widz musi w znacznym stopniu rozwikłać samodzielnie. Choć równocześnie wcale nie musi, albowiem film Smoczyńskiej bardziej odwołuje się do naszych intuicji i emocji niż do racjonalnych narzędzi poznawania prawdy.

Proponowane zagadnienia do dyskusji:
• Jak to możliwe, że bohaterka po swoim powrocie pamięta PIN do karty kredytowej i gdzie są w domu korki, a nie pamięta swoich najbliższych?
• Jak opisalibyście Państwo relacje panujące w tej rodzinie – postawę matki, ojca i męża Alicji/Kingi, a także ogólną atmosferę w obu domach?
• Z czego wynikają agresywne zachowania chłopca wobec matki?
• Jak zinterpretowalibyście Państwo zabawę bohaterki i chłopca z przeklejaniem karteczek?
• Co tak naprawdę wydarzyło się podczas wyjazdu nad morze?
• Czy w scenach erotycznym między małżonkami chodzi o budzenie uśpionej „pamięci ciała” czy może raczej o odkrywanie się nawzajem na nowo?
• Od czego tak naprawdę uciekła Kinga/Alicja? Czy jest szansa, że kiedykolwiek powróci do domu na dobre?
• „Wrócisz do siebie” – mówi w pewnym momencie z nadzieją w głosie matka bohaterki. Ale co to znaczy w tym konkretnym przypadku „powrócić do siebie”?
• Czy Krzysztof słusznie postąpił, odprawiając psychoterapeutę? Czy była szansa na wspólne przepracowanie doświadczonej przez bohaterkę traumy?
• Jakie inne filmy o utracie pamięci Państwo widzieli i czym wyróżnia się na tym tle film Agnieszki Smoczyńskiej?
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 18 paź 2019, o 13:08 


Góra
  
 
PostNapisane: 23 paź 2019, o 17:27 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Drogie Klubowiczki i Klubowicze,
Jakie wrażenia po filmie "Fuga"? Czekam z utęsknieniem na Państwa komentarze :-)
Serdeczności
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 paź 2019, o 18:52 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:05
Posty: 125
Witam Forum
Witam Pani Anito,

tuż po seansie „Fugi” to pierwsze co miprzychodzi do glowy, to analogie utraty pamięci z utratą wzroku. Pierwsza i najogólniejsza jest taka, że bardzo trudno jest wrócić do dawnego życia (zapomnianego/utraconego) i żadne karteczki nie pomogą. Druga rzecz to rzeczone karteczki i konkluzja: jak nieudolnie/nieporadnie nasze rodziny (filmowa i rzeczywiste) próbują pomóc”choremu”. Kolejna rzecz, to scena z panią w urzędzie. Ileż to razy urzędnik pytał czy potrafię się podpisać, zwracając się , o zgrozo, nie do mnie lecz do mojego przewodnika. Albo jeszcze ten rodzaj izolacji, poczucie bycia w innym świecie, nieswoim świecie…
Ma ktoś podobnie?

Co do filmu…

Od tych które PAMIĘTAM :), że oglądałam (są to akurat wymienione przez
Panią w treści maila tytuły Nolana), to „Fuga” jest dla mnie bardziej autentyczna i mocniej skupiona na relacjach i chciejstwach członków rodziny. Taka bardziej nasza, nie sensacyjna, ale i chyba mniej intrygująca.
Z kolei film, który (a mało takich) zawsze mnie bawi, bez względu na liczbę seansów to „Kac Vegas” :) Też przecież o niepamiętaniu :)

Przypominam sobie również (tak na gorąco przynajmniej) dwa tytuły książkowe. Pierwszy to „Hashtag” Mroza, po przeczytaniu którego w krótkim czasie usłyszałam pierwsze wzmianki o filmie Agnieszki Smoczyńskiej i myślałam, że to jakaś moda na temat fugi dysocjacyjnej się zrobiła oraz „Zanim zasnę” Steve’a Watsona, przy czym ta historia o utracie pamięci jest o innym jej rodzaju.
Aha, i powieści Ludluma z Bbournem w tytule.

Na tle tych fabuł to mam wrażenie, że Alicja (w przeciwieństwie właśnie do wyżej wymienionych bohaterów) dobrze się czuje w skórze Alicji i nie napiera tak szaleńczo i zaciekle na powrót do dawnego życia. Owszem, zadaje pytania, ale wszystko ma raczej zaspokoić jej ciekawość podsycaną ludźmi wokół a nie tęsknotę.

Tymczasem
Magda


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 paź 2019, o 20:24 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Pani Magdo, Drodzy Państwo,

Dziękuję za skojarzenia literackie, najbardziej jednak zaintrygowało mnie Pani porównanie sytuacji bohaterki do utraty wzroku. Czy Państwo też mieli takie skojarzenia? Czy ktoś miał podobne doświadczenia i odczucia? A co do samej Alicji, to też mam wrażenie, że wcale nie tęskni ona za dawną sobą. Nawet, jeśli prawie nic nie pamięta, to gdzieś podskórnie, jak i również ma podstawie obecnych relacji z najbliższymi, czuje, że kiedyś nie było między nimi najlepiej, i że tak naprawdę nie ma do czego wracać. Ale może warto teraz zbudować coś od nowa? Czy to w ogóle jest możliwe, skoro inni pamiętają? Dużo pytań ten film stawia. Czekam na Państwa opinie.

Serdeczności
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 paź 2019, o 15:55 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:19
Posty: 56
Witam
Film bardzo wciągający, poruszając ciekawy temat, jakim jest ludzki mózg.
Dlatego do końca nie wiadomo, dlaczego bohaterka coś pamiętała, a czegoś nie. Ja osobiście wyczułem kwestie, ze nie chciała wszystkiego pamiętać.
W takiej sytuacji utraty pamięci najlepszym terapeutą jest rodzina i otoczenie, gdzie się przebywało.
Wszystkie kwestie z powracaniem do tz. przed. To zależy , jak było przed i jak komuś zależy.
Z tego co wywnioskowałem za dobrze nie było, a nawet odnalezienie, mężowi za bardzo nie było na rękę.
Może życie poukładał sobie na nowo.
Pozdrawiam Bartek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 paź 2019, o 21:57 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Panie Bartku,

Mnie się też wydaje, że bohaterka do pewnego stopnia wypierała ślady przeszłości, choć być może robiła to podświadomie.
Myślę też, że nie był to tylko wypadek samochodowy, ale dużo więcej - co się przez lata nawartstwiało w tym domu.
Scenariusz filmu pozostawia to naszym domysłom, dlatego możemy uruchomić wyobraźnię i zastanowić się wspólnie, jak mogło wyglądać życie Alicji i jej męża przed jej zniknięciem.

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 paź 2019, o 09:25 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:19
Posty: 56
Tak P. Anito
Właśnie tak mogło być, sielanki nie było . Miłość jakoś przeszła, kłótnie itp...
Więc ten cały wypadek to może ucieczka? Zastanawia mnie dlaczego mąż już ją pogrzebał, jak nie było ciała? Może czegoś nie zrozumiałem ?

Pozdrawiam Bartek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 paź 2019, o 10:12 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Panie Bartku, drodzy Państwo

Myślę, że mąż symbolicznie pogrzebał Alicję z dwóch powodów. Po pierwsze, dla dobra dziecka - żeby nie żyło płonną nadzieją na powrót matki. Tak naprawdę jednak postanowił odciąć się od przeszłości grubą kreską, bo ten związek najzwyczajniej się nie udał, brakowało w nim miłości i zrozumienia.
To oczywiście tylko moja hipoteza, dopuszczalnych jest wiele innych interpretacji.
Ciekawa jestem, jak Państwo to odczytujecie.

Pozdrowienia
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 paź 2019, o 19:05 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Drodzy Państwo,
Za nami półmetek naszej rozmowy o filmie "Fuga". Zapraszam do wzięcia udziału w dyskusji oraz do nadsyłania komentarzy i recenzji.
Serdeczności
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 paź 2019, o 11:37 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:19
Posty: 56
Re
i jeszcze to stwierdzenie, że teraz już wiesz dlaczego cię nie szukałem, bo umarłych się nie szuka.
Symoliczny pogrzeb, a słowa dobijające, chociaż do końca nie wiadomo, czy Alicja chciała być odnaleziona.
Lepiej jakby została w takim stanie NN
Pozdro. B.R.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 paź 2019, o 11:47 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Ano właśnie. Wiele wskazuje na to, że między bohaterami panowała kiedyś ostra zima i nie bardzo jest do czego wracać.
Pozdrowienia
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 paź 2019, o 19:59 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:21
Posty: 48
Witam Pani Anito i Szanowne Forum!
Bezradna, zagubiona, niedostosowana Alicja jaką widzimy na początku filmu budzi współczucie i ciekawość, co ją doprowadziło do tego stanu. Mózg jak po udarze, choć ciało sprawne, uczy się na nowo funkcjonować w społeczeństwie i w rodzinie. To jest doskonale przedstawione. Natomiast jaka była przeszłość Alicji, jakie traumatyczne wydarzenia były jej udziałem, musimy się domyślać z jej wizji i przeżywanych stanów lękowych oraz niezbyt konsekwentnych wypowiedzi Krzysztofa. Odnaleziona Alicja pamięta wiele szczegółów, jak rozkład pomieszczeń,usytuowanie korków czy pin do karty kredytowej, ale jej wnętrze jest emocjonalną pustynią, nie odczuwa uczuciowej więzi z najbliższymi, nawet z dzieckiem, z którym dopiero stopniowo nawiązuje relacje. Z trudem i niewielkim zaangażowaniem adaptuje się do funkcjonowania we własnej rodzinie, psychicznie i zewnętrznie jest innym człowiekiem, obcym i obojętnym. Rodzice zachowują się wspaniale, są pełni cierpliwości i dobrej woli, miłość rodzicielskaw jest jak zazwyczaj bezwarunkowa. Gorzej z siostrą, szwagrem, mąż pełen rezerwy i pytań, dręczy go, co robiła podczas dwuletniej nieobecności. Czyżby sobie nie miał nic do zarzucenia? Mimo, że głęboko współczuję Alicji, jej zachowanie w domu i "zdzirowata" jak to określił Krzysztof osobowość denerwuje mnie, wydaje mi się, że mogłaby się bardziej starać. Trudno mi się wczuć w jej psychikę, mam za mało wiedzy na temat tego rodzaju zaburzeń. Scena na plaży wskazuje, że Alicja przeżywa potworny strach, że znowu utraci Daniela, że coś mu się stało. Sceny erotyczne to według mnie nawiązanie nowej relacji z pociągającym mężczyzną, a nie powrót do dawnych uczuć i przeżyć.
Miłość do dziecka wraca, o czym świadczy wiele sytuacji, a jednak Alicja decyduje się je opuścić odchodząc z domu. Tego nie rozumiem. widocznie choroba nie minęła albo jest nieodwracalna.
Pytań w filmie jest wiele, każdy widz będzie miał swoją wersję. Dowiedziawszy się, że Krzysztof chce wystąpić o rozwód i zatrzylmać syna, Alicja w panice wsiadła z dzieckiem do samochodu i podczas szybkiej jazdy miała wypadek. Daniel wypadł z auta, Alicja myślała, że zginął. Chciała umrzeć, zabić się, biegła w las, drzewa, korzenie ziemia, tory kolejowe. Obudziła się już nic nie pamiętając. Krzysztof znalazł auto na miejscu wypadku i syna, któremu nic się nie stało. Czy i jak szukał, czy nie szukał Alicj, dokładnie nie wiemy. Aby wytłumaczyć zniknięcie matki synowi, umieścił w miejscu wypadku tablicę nagrobną i palił tam znicze, co ma wydźwięk nieco makabrycznywobec braku zwłok. następczyni szybko się znalazła, dziecko nawet mówiło do niej mamusiu. Moim zdaniem Krzysztof po odnalezieniu się Alicji zachowywał się wobec niej bardzo poprawnie, czyniąc wszystko, aby ułatwić jej powrót do poprzedniego życia. Może robił to bardziej dla Daniela, niż dla siebie. Następczyni też taktownie się usunęła. Błędna była decyzja o rezygnacji z pomocy doktora Michała. Może to była niewiedza, może mniemanie, że już sami sobie poradzą. Pozbawił tym Alicję ostatniej szansy.
W filmie widzimy normalną, serdeczną, wielopokoleniową rodzinę, dobrobyt, dobra praca, dziecko otoczone miłością i troską. Nie ma rodzin idealnych, i w tej zarysowują się zgrzyty. Ale z tego można wyjść, to wcale nie musi być koniec. Zdarzył się jednak wypadek Alicji i jego następstwa. Alicja tak bardzo się zmieniła, że nie nadawała się i nie chciała być ze swoją rodziną, a Krzysztof nie sprzeciwiał się jej odejściu.
Dla mnie ten film jest przejmująco smutny, bo Alicja Kinga wprawdzie żyje, ale tak, jakby umarła. Nie udało się jej wrócić do przerwanego dawnego życia, a co czeka ją w niepewnej samotnej przyszłości? Doskonale oddaje to mistrzowsko wyreżyserowana ostatnia scena filmu i towarzysząca jej dychotomiczna muzyka.
Pozdrawiam Marta Blimel


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 paź 2019, o 19:59 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 166
Panie Bartku, drodzy Państwo

Myślę, że mąż symbolicznie pogrzebał Alicję z dwóch powodów. Po pierwsze, dla dobra dziecka - żeby nie żyło płonną nadzieją na powrót matki. Tak naprawdę jednak postanowił odciąć się od przeszłości grubą kreską, bo ten związek najzwyczajniej się nie udał, brakowało w nim miłości i zrozumienia.
To oczywiście tylko moja hipoteza, dopuszczalnych jest wiele innych interpretacji.
Ciekawa jestem, jak Państwo to odczytujecie.

Anita Piotrowska

Myślę, że coś w tym jest, ale poraziła mnie scena jak ten niby kochający mąż, wyzywa cudownie odnaleziona żonę od nastoletnich dziwek. Nie wiem na ile była to amnezja - dopuszczam wersję, ze PINY do karty kredytowej, a traumatyczne wspomnienia znajdują się w innych partiach naszego mózgu, jak coś takiego jak świadomość i podświadomość.

Ich synek - mógł na dobre znów scalić ten związek. Zastanawiały mnie te sceny - wizje z lasem i zakopywaniem się w ziemi - niczym trup lgnący do życia. Tylko to nie film o zombie, ale nieco czarnego humoru też tam było - te kolorowe pineski. W pewnej chwili pomyślałam sobie, że ktoś tam czyhał na życie Alicji. Może ojciec rodziny? Bo jak to było powiedziane "że umarłych się nie szuka".

Jakby mi ktoś za życia pokazał mój nagrobek, że tu niby jestem, tam pod glebą... nie wiem jakbym to zniosła. Ludzka psychika może i wiele traum znieść, ale jak już limity zostają przekroczone, to wtedy dla samego "biologicznego przeżycia" .... lepiej po prostu nie pamiętać.

Film oglądałam i czekałam na najgorsze, a tu tylko rozstanie?! Nie wiem co mam myśleć o takich the end, ale raczej nie jest to happy end...

I tyle ode mnie, Justa


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 paź 2019, o 20:11 
Offline

Dołączył(a): 30 paź 2018, o 16:26
Posty: 15
Witam Pani Anito i pozdrawiam Forumowiczów.
Podobnie do Pani Magdaleny, przychylam się do stwierdzenia, iż utrata pamięci i sposób zachowania bliskich kojarzy mi się z pojawieniem się osoby niepełnosprawnej w rodzinie. Na początku powoduje chaos, następnie pogodzenie się z nową sytuacją,poszerzenie wiedzy na temat dysfunkcji… Uważam, iż rezygnacja z porad psychologa była błędem, ponieważ nikt inny lepiej niż tenże nie przybliżyłby problemów związanych z chorobą głównej bohaterki.
Zdziwiona jestem zachowaniem matki Alicji/Kingi, gdyż nagminne pranie i prasowanie, gotowanie zapasów żywności nie pomoże córce powrócić do równowagi. Nie Tędy droga. Może lepiej byłoby, gdyby Alicja/Kinga sama powoli przejęła te obowiązki domowe a matka zaprosiłaby córkę np. na spacer? Znacznie lepiej poradził sobie z nową sytuacją ojciec.
Intrygująca jest postać Ewy, pojawia się i znika, aby na koniec filmu zaznaczyć swoją obecność ponownie. Można się tylko domyślić - bo przed takim zadaniem postawiła nas reżyser filmu- że dziwnie tajemniczo przyczyniła się do rozpadu małżeństwa przed zniknięciem Alicji/Kingi.

Podobno scenariusz pisze samo życie…Z wielką ochotą czekam na film, w którym nie będzie niuansów powodujących rozpad rodziny, bo to temat obecnie dośćpowszechny. Przepraszam za porównanie instytucji małżeństwa do budowania domu lub urządzania mieszkania, lecz czyż nie można przewartościować niektórych priorytetów w życiu rodzinnym podobnie, jak poprzestawiać nmeble, zmienić dekoracje, aby mieszkanie, dom nabrały znowu blasku?
Pozdrawiam serdecznie, Bożena.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 paź 2019, o 21:46 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Pani Marto, Justyno, Bożeno, drodzy Forumowicze i Forumowiczki,

Cieszę się, że tyle różnych spostrzeżeń i punktów widzenia wyłania się na temat filmu "Fuga". Reżyserka byłaby pewnie bardzo zadowolona z tego, jak intensywnie jej film żyje w nas i ile ciekawych przestrzeni w nas otwiera. Weźmy choćby obraz rodziców Alicji/Kingi - nie ma tu jednoznacznej interpretacji. Dla jednych z Państwa stają oni na wysokości zadania w kryzysowej sytuacji, troszcząc się o dom i rodzinę córki, dla innych, wręcz przeciwnie - zawodzą na całej linii, skupiając się tylko na codziennym krzątactwie i nie budując relacji w głąb.
Równie dwuznaczna jest postać Ewy - czy nie za szybko zajęła miejsca Kingi? Ale to już pytanie do filmowego Krzysztofa, którego postać słusznie wzbudza w Państwu rozliczne wątpliwości. Ja też uważam, że zbyt szybko "pozamiatał" po swojej żonie i matce swego dziecka. Może dlatego bohaterka nie chce i nie potrafi powrócić do dawnej siebie?
I tu pojawia się pytanie o istotę związku miłosnego: kogo tak naprawdę kochamy - całą osobę, jakąś wiązkę jej cech czy też nasze wyobrażenie o niej?

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 2 lis 2019, o 20:07 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:47
Posty: 5
Z zainteresowaniem, ciekawością i empatią obejrzałam film Agnieszki Smoczyńskiej "Fuga". Wzbudził on we mnie całą gamę emocji i jeszcze więcej pytań. Z uwagą przeczytałam także zamieszczone na forum opinie. Interesujące porównanie Magdy osoby z amnezją do osoby po utracie wzroku. Przyznam, nie analizowałam tego pod takim kątem. Być może czas już zaleczył rany a ja przywykłam do nietypowego traktowania. Ale coś w tym jest. Każdego rodzaju "inność" wzbudza w społeczeństwie jakąś niezrozumiałą blokadę, niemoc, dystans i nieadekwatne do sytuacji działania. Zwłaszcza najbliżsi próbują pomagać, wyręczając i ustępując we wszystkim. To zgubne i irytujące dla poszkodowanego, ale jednocześnie najlepsze i jedyne rozwiązanie z punktu widzenia najbliższych. Z czasem wszystko ulega zmianie, ale obie strony muszą do tego dojrzeć i na to pozwolić.
Myślę, że zarówno nasza filmowa bohaterka, jak i osoby dotknięte traumatycznymi przeżyciami często budują w sobie mur, uniemożliwiający dotarcie do nich z jakąkolwiek pomocą. A mur taki może zburzyć tylko zrozumienie, empatia i wspólne działanie. Rodzina nie umie pomóc Alicji, choć bardzo się stara, ale ona sama im tego w żaden sposób nie ułatwia. Pewnie robi to podświadomie. Być może kieruje nią lęk, może niepewność i frustracja zaistniałą sytuacją, ale nie ma w niej chęci współpracy. Wydaje się, że jedyną osobą, której Alicja potrafi zaufać, i która mogłaby jej pomóc jest doktor Michał. Ale mąż Alicji odprawia go "z kwitkiem". Dlaczego? Może sam ma coś do ukrycia? Może boi się ujawnienia prawdy, która mogłaby "wypłynąć" podczas rozmów z terapeutą? Postać Krzysztofa od początku nie wzbudza zaufania. Wydaje się, jakby powrót żony zupełnie nie był mu "na rękę" i nie pasował do jego już poukładanego na nowo życia. Ale najciekawsze a zarazem najbardziej nieoczekiwane jest zakończenie. Dlaczego Alicja odchodzi? Dlaczego zostawia swojego synka? Rodzinę? Reżyserka pozostawia tutaj widzowi swobodę interpretacji. Myślę, że to celowy zabieg. Tym samym jakby umieszcza widza w centrum wydarzeń, jednocześnie zmuszając go do własnej oceny i analizy sytuacji. Każdy może dopasować tutaj swój scenariusz, oparty na własnych problemach, doświadczeniach, obserwacjach, przemyśleniach. To wartość dodana filmu. Być może Alicja czuje się niezrozumiana, nieakceptowana, niepotrzebna. Może po dwuletniej nieobecności nie potrafi dopasować się do domowej rzeczywistości? A może wraz z powracającą pamięcią wróciły wydarzenia, przez które miało dojść do rozwodu. Może właśnie dlatego nie chciała zostać z rodziną? Co prawda już wcześniej wykrzyczała, że wróciła do domu tylko na chwilę, ale nie wiemy, kiedy podjęła ostateczną decyzję. Przecież relacje z synem i mężem zaczęły się stabilizować. A może czuła lęk przed tym, że nie potrafi być dobrą matką, skoro naraziła swoje dziecko na takie niebezpieczeństwo? W pewnym momencie pada z jej ust pytanie jaką wcześniej była matką. Raczej nie dowiemy się, jakie uczucia, obawy i wątpliwości miotały Alicją, ale możemy zastanawiać się nad jej wyborem, porównując go do swoich życiowych doświadczeń. I nawet nie będąc w sytuacji Alicji, możemy je przeanalizować i ocenić. Poza wszelkimi walorami, film posiada jeszcze wartość edukacyjną. Oby nikt nie musiał dopasowywać swojego życia do scenariusza filmu, ale daje on pewien ogląd zachowań osób w przypadku choroby jaką jest fuga dysocjacyjna.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 2 lis 2019, o 22:31 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Pani Ewo,

Dziękujemy za ten komentarz. To już kolejny bardzo empatyczny głos w dyskusji o tym, co przydarzyło się bohaterce "Fugi" i jej najbliższym, a co może stać się udziałem każdego z nas, niekoniecznie pod postacią amnezji czy utraty wzroku. Wystarczy, żebyśmy nagle przestali być tacy, jakimi byliśmy dotychczas w oczach innych. Żebyśmy przestali spełniać czyjeś wyobrażenia i wyszli z roli, którą nam przypisano. Okazuje się, że ta nowa sytuacja tworzy dramat niemocy, w którym chcąc nie chcąc biorą udział wszyscy uczestnicy dramatu, nie tylko osoba bezpośrednio poszkodowana. I nie wystarczy jedynie chcieć to zmienić, bo wiadomo co jest wybrukowane naszymi dobrymi chęciami. Trzeba jeszcze nauczyć się współodczuwać i współrozumieć, a to są już często cechy nadludzkie, szczególnie dla ludzi uwikłanych w emocjonalne zależności czy inne zaszłości.
Cieszę się bardzo, że film Agnieszki Smoczyńskiej skłania nas nie tylko do chłodnych analiz psychologicznych, ale i do głębszej identyfikacji z bohaterką, co nie jest przecież łatwe, bo nie należy ona do kategorii postaci zabiegających o naszą sympatię.

Pozdrawiam Panią serdecznie, jak i wszystkich Forumowiczów i Forumowiczki :-)
Anita Piotrowska





zZ zainteresowaniem, ciekawością i empatią obejrzałam film Agnieszki Smoczyńskiej "Fuga". Wzbudził on we mnie całą gamę emocji i jeszcze więcej pytań. Z uwagą przeczytałam także zamieszczone na forum opinie. Interesujące porównanie Magdy osoby z amnezją do osoby po utracie wzroku. Przyznam, nie analizowałam tego pod takim kątem. Być może czas już zaleczył rany a ja przywykłam do nietypowego traktowania. Ale coś w tym jest. Każdego rodzaju "inność" wzbudza w społeczeństwie jakąś niezrozumiałą blokadę, niemoc, dystans i nieadekwatne do sytuacji działania. Zwłaszcza najbliżsi próbują pomagać, wyręczając i ustępując we wszystkim. To zgubne i irytujące dla poszkodowanego, ale jednocześnie najlepsze i jedyne rozwiązanie z punktu widzenia najbliższych. Z czasem wszystko ulega zmianie, ale obie strony muszą do tego dojrzeć i na to pozwolić.
Myślę, że zarówno nasza filmowa bohaterka, jak i osoby dotknięte traumatycznymi przeżyciami często budują w sobie mur, uniemożliwiający dotarcie do nich z jakąkolwiek pomocą. A mur taki może zburzyć tylko zrozumienie, empatia i wspólne działanie. Rodzina nie umie pomóc Alicji, choć bardzo się stara, ale ona sama im tego w żaden sposób nie ułatwia. Pewnie robi to podświadomie. Być może kieruje nią lęk, może niepewność i frustracja zaistniałą sytuacją, ale nie ma w niej chęci współpracy. Wydaje się, że jedyną osobą, której Alicja potrafi zaufać, i która mogłaby jej pomóc jest doktor Michał. Ale mąż Alicji odprawia go "z kwitkiem". Dlaczego? Może sam ma coś do ukrycia? Może boi się ujawnienia prawdy, która mogłaby "wypłynąć" podczas rozmów z terapeutą? Postać Krzysztofa od początku nie wzbudza zaufania. Wydaje się, jakby powrót żony zupełnie nie był mu "na rękę" i nie pasował do jego już poukładanego na nowo życia. Ale najciekawsze a zarazem najbardziej nieoczekiwane jest zakończenie. Dlaczego Alicja odchodzi? Dlaczego zostawia swojego synka? Rodzinę? Reżyserka pozostawia tutaj widzowi swobodę interpretacji. Myślę, że to celowy zabieg. Tym samym jakby umieszcza widza w centrum wydarzeń, jednocześnie zmuszając go do własnej oceny i analizy sytuacji. Każdy może dopasować tutaj swój scenariusz, oparty na własnych problemach, doświadczeniach, obserwacjach, przemyśleniach. To wartość dodana filmu. Być może Alicja czuje się niezrozumiana, nieakceptowana, niepotrzebna. Może po dwuletniej nieobecności nie potrafi dopasować się do domowej rzeczywistości? A może wraz z powracającą pamięcią wróciły wydarzenia, przez które miało dojść do rozwodu. Może właśnie dlatego nie chciała zostać z rodziną? Co prawda już wcześniej wykrzyczała, że wróciła do domu tylko na chwilę, ale nie wiemy, kiedy podjęła ostateczną decyzję. Przecież relacje z synem i mężem zaczęły się stabilizować. A może czuła lęk przed tym, że nie potrafi być dobrą matką, skoro naraziła swoje dziecko na takie niebezpieczeństwo? W pewnym momencie pada z jej ust pytanie jaką wcześniej była matką. Raczej nie dowiemy się, jakie uczucia, obawy i wątpliwości miotały Alicją, ale możemy zastanawiać się nad jej wyborem, porównując go do swoich życiowych doświadczeń. I nawet nie będąc w sytuacji Alicji, możemy je przeanalizować i ocenić. Poza wszelkimi walorami, film posiada jeszcze wartość edukacyjną. Oby nikt nie musiał dopasowywać swojego życia do scenariusza filmu, ale daje on pewien ogląd zachowań osób w przypadku choroby jaką jest fuga dysocjacyjna.
byś


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 lis 2019, o 16:18 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Dziękuję wszystkim Uczestnikom i Uczestniczkom naszej dyskusji. "Fuga" to film, który co chwila nam się gdzieś wymyka, aż chciałoby się rzec: ucieka.
Cieszę się, że poświęciliście Państwo swoją uwagę, myśli i emocje, by spróbować pochwycić w słowa to wszystko, co w tym filmie najbardziej niepokojące i ulotne.

Serdeczności
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 4 lis 2019, o 16:18 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL