Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych

ikfon.defacto.org.pl
Teraz jest 25 lut 2020, o 10:32

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 39 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 19 sty 2020, o 19:47 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 189
Na początku był reportaż Mateusza Pacewicza „Kamil, który księdza udawał”, opublikowany w 2014 roku na łamach „Gazety Wyborczej”. Jego autor miał wówczas zaledwie 24 lata i wkrótce potem stał się twórcą jednego z najciekawszych polskich scenariuszy filmowych mijającej dekady. W oparciu o swój tekst prasowy stworzył historię fikcyjną, którą na ekran przeniósł Jan Komasa. Opowieść o samozwańczym kapłanie idealnie trafiła w swój czas: film „Boże Ciało” podbił nie tylko festiwal w Gdyni i polskie kina, ale znalazł się na tak zwanej krótkiej liście kandydatów do Oscarowych nominacji i doczekał się wielu nagród oraz dystrybucji kinowej za granicą. A być może to dopiero początek jego światowych sukcesów.
Historia wydaje się tyleż prosta, co nieprawdopodobna. Dwudziestoletni Daniel w wyniku zwolnienia warunkowego opuszcza poprawczak i udaje się do małej miejscowości na Podkarpaciu. Porzuca jednak pracę w stolarni i trafia na plebanię, gdzie zaczyna podawać się za księdza. Sprzyja temu nagły wyjazd miejscowego proboszcza, a parafianie entuzjastycznie przyjmują rzekomego zastępcę. Tymczasem żarliwie wierzący, choć jednak samozwańczy ksiądz staje naprzeciw społeczności, która niedawno doświadczyła potwornej traumy – w wypadku samochodowych zginęła szóstka młodych ludzi. Mieszkańcy miasteczka czują się osieroceni w swojej żałobie. Jest w nich również silny gniew wobec sprawcy tragedii, lecz także wobec jego najbliższych. Czy księdzu Tomaszowi (bo tak teraz nazywa się Daniel) uda się dobrze wypełnić swoją duszpasterską misję? W jaki sposób jego pojawienie się wpłynie na problemy lokalnej społeczności? Czy i jak długo uda się utrzymać w tajemnicy jego wielkie oszustwo? „Boże Ciało” to film, który łączy precyzyjną jak szwajcarski zegarek narrację oraz wiarygodne tło społeczne z wieloma istotnymi pytaniami.
W filmie Komasy łatwo dopatrzyć się czegoś jeszcze większego. Niektórzy na przykład widzą w nim metaforę całego polskiego społeczeństwa po katastrofie smoleńskiej - pogrążonego w bólu, ale także dramatycznie podzielnego i skłóconego. To jednak tylko doraźna interpretacja i jedna z wielu możliwych. Mało który polski film tak otwarcie i tak uczciwie dotykałby najistotniejszych kwestii związanych z polską religijnością. Wskazuje na to już sam tytuł. Niewiele też filmów z taką powagą zastanawiało się nad istotą kapłaństwa. Po fali filmów krytycznych wobec rodzimego kleru dostajemy uniwersalną, a zarazem bardzo lokalną i swojską przypowieść, która nie ma w sobie nic z prowokacji czy oskarżycielskiej publicystyki. Wręcz przeciwnie: łatwo dopatrzeć się w niej symboliki ewangelicznej oraz przesłania, które ma szansę trafić zarówno do wierzących, jak i niewierzących. Przed nami tytuł, który zdecydowanie bardziej łączy niż dzieli.
„Boże Ciało” to zarazem najdojrzalszy film w dorobku Jana Komasy. Znamy go jako reżysera „Sali samobójców” czy „Miasta 44”, a za chwilę wejdzie do kin kontynuacja pierwszego z wymienionych tytułów, czyli „Hejter”. Tym razem zrobił film kameralny i wyciszony, choć jednocześnie naładowany podskórnym napięciem, chwilami przewrotny i komiczny, a chwilami niezwykle brutalny. Nie byłoby aż tak mocnego efektu, gdyby nie fenomenalna rola główna Bartosza Bieleni – młodego aktora, bardziej znanego dotychczas z teatru. Jego charyzma kryje się już w samym wyglądzie: anielskim i diabelskim, chłopięcym i dziewczęcym jednocześnie, a przede wszystkim w przeszywającym hipnotycznie spojrzeniu. Sprawia to, że przez cały czas trwania filmu postać fałszywego księdza wymyka się nam i aż do końca pozostaje zagadką. Towarzyszą Bieleni także inni wybitni aktorzy: Zdzisław Wardejn w roli proboszcza alkoholika, znana z filmu „Nina” Eliza Rycembel w roli miejscowej dziewczyny podkochującej się w nowym kapłanie, czy grająca Kościelną Aleksandra Konieczna, którą pamiętamy z filmów „Ostatnia rodzina” i „Jak pies z kotem”. W tle pojawia się także bardzo przekonujący bohater zbiorowy, czyli zwyczajni mieszkańcy miasteczka, ukazani przez twórców bez szyderstwa i poczucia wyższości, za to z pewną dozą sympatii i współczucia.
Wina i kara, zemsta i przebaczenie, pojedyncze oszustwo i zbiorowa hipokryzja – wokół tych pojęć toczy się od kilku miesięcy gorąca dyskusja wokół filmu „Boże Ciało”. Wiele w niej zależy od światopoglądu widza, ale też od jego otwartości na nowy, świeży głos wypowiadający się w kwestiach najistotniejszych. Film Komasy raczej tę dyskusję otwiera niż ją zamyka.
Proponowane zagadnienia do dyskusji:
• Czy historia przedstawiona przez Pacewicza i Komasę wydaje się Państwu wiarygodna?
• Czy bylibyście Państwo w stanie uwierzyć i zaufać takiemu przewodnikowi duchowemu, jak samozwańczy ksiądz Tomasz?
• Czy Państwa zdaniem chłopak z kryminalną przeszłością miałby jakiekolwiek szanse, żeby zostać prawdziwym księdzem?
• Jak opisalibyście Państwo zaproponowany przez głównego bohatera model duszpasterstwa?
• Czy „Boże Ciało” w swojej wywrotowej chwilami wizji chrześcijaństwa może być odbierane jako film kontrowersyjny?
• Jak ten obraz ma się do innych polskich tytułów filmowych przedstawiających dzisiejszy kler?
• Jaki obraz polskiej prowincji wyłania się z filmu „Boże Ciało”? Jak prezentuje się on na tle innych tego typu filmów, jak choćby „Twarz” Małgorzaty Szumowskiej czy kino Wojciecha Smarzowskiego?
• Jak można zinterpretować tytuł filmu Komasy?
• Czy wpisywanie „Bożego Ciała” w opowieść o zbiorowej traumie posmoleńskiej to przekonujący trop?
• Jakie refleksje przynosi zakończenie filmu?
• Czy zdaniem Państwa Daniel jako ksiądz Tomasz pozostawił za sobą w miasteczku jakiś ważny i trwały ślad?
Zapraszam do dyskusji od 20.01.2020 do 2.02.2020.
Czekam na Państwa pod adresem: ikfon@defacto.org.pl oraz na forum: http://www.ikfon.defacto.org.pl
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 19 sty 2020, o 19:47 


Góra
  
 
PostNapisane: 20 sty 2020, o 10:54 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Dzień dobry,

Zapraszam do dyskusji o "Bożym Ciele". Odkąd napisałam wprowadzenie, trochę się zmieniło, a mianowicie film Jana Komasy z listy kandydujących do nominacji awansował na film nominowany do Oscara, co jest dla polskiego kina wielkim wyróżnieniem i potwierdzeniem jego wysokiej klasy. Oraz świadczy o uniwersalności tego filmu, Na dodatek, pod koniec minionego roku doszły zza oceanu wieści, że Hollywood wykupiło prawa autorskie do "Bożego Ciała", ażeby nakręcić amerykański serial na podstawie tej historii.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i czekam na opinie.
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 sty 2020, o 16:26 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:02
Posty: 92
Dzień dobry Pani Anito,
trzymam mocno kciuki za oscarowy sukces filmu Komasy, ale na moment je puściłam, by napisać kilka słów o tym wybitnie ciekawym dziele.
Po pierwsze: porusza i wzrusza. Daje widzowi wiele tematów do przemyślenia i skłania do zadumy nad naszą mentalnością. Lubimy oceniać, moralizować, krytykować. „Boże Ciało” jest od tego nawyku wolne.
Po drugie: mam wrażenie, że ten film przytula do serca wszystkich nieszczęśników – młodzież z poprawczaka, małomiasteczkową kościelną, księdza-alkoholika. Nikogo się tu nie potępia, nie skazuje od razu.
Ogromnym walorem jest obsada. Znakomity Simlat, cudowny Wardejn, wybitna Konieczna i świetny Lichota sprawiają, że daję obrazowi ocenę 10! O Bartoszu Bieleni nie ma co pisać, bo chyba zebrał już w prasie wszystkie pochwały i komplementy.
Pyta Pani, czy coś po księdzu Tomaszu zostanie. Tak, świadomość, że osoba duchowna może być człowiekiem, który potrafi i chce pomagać, że umie jednoczyć, a nie dzielić…
Wracam do trzymania kciuków i bardzo serdecznie pozdrawiam
Edyta G.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 sty 2020, o 17:01 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Pani Edyto,

Dziękuję za komentarz. Rzeczywiście, ten film ma coś takiego w sobie, że po obejrzeniu go nie czujemy się ani lepsi, ani gorsi od bohaterów.
Pokazuje natomiast, że ludzie są na pewno lepsi od swoich historii, i że świat jest o wiele bardziej skomplikowany niż nam się wydaje.
Cudowne uzdrowienie lokalnej społeczności jest raczej niemożliwe, ale podzielam Pani nadzieję, że jakiś ślad pozostanie.
Że fałszywy ksiądz zadziałał trochę jak psychoterapeuta i po jego odejściu nic jednak nie będzie takie samo.
Czasami potrzebny jest taki Boży szaleniec.

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 sty 2020, o 06:38 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:02
Posty: 92
Pani Anito,
jakże pasuje to określenie „boży szaleniec” do postaci głównego bohatera! Tak, tacy ludzie sieją ferment, który czasem jest zaczynem czegoś nowego, dobrego i pięknego. I nawet jeśli z zaczynu wyjdzie w sumie zakalec, to jednak coś zostaje… uśmiech
Pozwalam sobie jeszcze dorzucić cytat z wywiadu, jakiego Jan Komasa udzielił Januszowi Wróblewskiemu dla tygodnika „Polityka”: „ W „Bożym Ciele” kłamca wydobywa z ludzi prawdę.” Jakie to głębokie, a jednocześnie proste określenie sensu tego fenomenalnego filmu…
Pozdrowienia
Edyta G.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 sty 2020, o 12:51 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Pani Edyto,
Ano właśnie. Ten film pokazuje, że nie warto zamykać się w świecie naszych utartych przekonań, bo dobro może czasem przyjść z najmniej oczekiwanej strony.
I czasem trzeba wstrząsnąć całym "systemem", żeby coś się na trwałe zmieniło.
Ale mam też przekorną nadzieję, że pojawią się w tej dyskusji głosy zwracające uwagę na kontrowersyjność głównego bohatera :-)
Pozdrowienia
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 sty 2020, o 16:39 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 22:03
Posty: 285
Dzień dobry Forum!

Dzień dobry pani Anito!

Z przyjemnością ponownie obejrzałam film „Boże Ciało”. Reżyser oparł filmową fabułę na historii, która zdarzyła się naprawdę. Jednak jego obraz jest fikcją, którą możemy umiejscowić w dowolnym punkcie kuli ziemskiej. No dobrze skupmy się na rodzimym „ogródku”, czyli w Polsce.
Zachwyciła mnie dobrze spięta w spójną całość przekrojowość filmu. Zakład poprawczy, relacje w nim panujące, schematyczność oceniania człowieka ukazana w różnych wątkach. Unikanie prawdy, uwikłanie, zależności i dysonans, jaki wprowadza brak akceptacji utartych postaw i zachowań. Daniel wymyka się sprawdzonym mechanizmom działania. Może dlatego, że nie ma nic do stracenia, a może wręcz przeciwnie ma do stracenia bardzo wiele. Udaje mu się przebić przez mur wzajemnej nienawiści i obłudy panującej w miasteczku. Kazania, które głosi trafiają do ludzkich serc, bo mówiąc je do nich mówi o własnych uczuciach, o własnej małości i błędach. Jest w tym wszystkim bardzo autentyczny. Choć pojawia się w tym pozytywnym obrazie Daniela/księdza Tomasza także pewna obłuda. Nie ulega wątpliwości, że jako kapłan zrobił wiele dobrego, jednak świadomie oszukuje pośrednicząc między wiernym, a Bogiem w akcie spowiedzi lub chrztu. Jak niebezpieczna to "gra" pokazuje scena, gdy do spowiedzi najpierw przychodzi parafianka, a następnie Pinczer. Grzechy kobiety są trywialne, ale grzechy, o których mówi Pinczer już nie. Zwłaszcza, że są to przewinienia tego, który właśnie spowiada. Taka przewrotność, która wiele pokazuje.
W filmie Jana Komasy są sceny, które mówią wiele samymi gestami. Jedna z nich to ta, gdy obok domu wójta przechodzi kondukt pogrzebowy z prochami Sławka. Wójt patrzy i wykonuje wymowny gest obmywania rąk.
Chwilami pewien dysonans w odbiorze filmu wywoływała u mnie audiodeskrypcja. Nie wiem jakie to są pełne usta, wąskie? Ten opis kłuci mi się, bo jest sprzeczny. Zaskakują określenia: skina głową, czy ubocze miasteczka. Rozumiem skinąć komuś głową, czy ręką, ale skina…
Nie wiem, co to jest blant? Jak interpretować bierze bucha? Czy to są jakieś regionalizmy i dlatego mam problem z ich rozszyfrowaniem?
Serdecznie pozdrawiam


Alicja Nyziak


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 sty 2020, o 21:27 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Pani Alicjo,

Dziękuję bardzo za wszystkie celne i cenne uwagi - te związane z audiodeskrypcją przekażę dalej.

Jeżeli chodzi o wspomniane przez Panią słowa, to pochodzą one ze slangu młodzieżowego. Buch oznacza zaciągnięcie się papierosem, a blant to skręt z marihuaną. Mamy prawo ich nie znać :-)

Co do samego filmu, cieszę się, że zwróciła Pani uwagę na pewną dwuznaczność postaci Daniela. Wielka w tym zasługa grającego go Bartosza Bieleni, którego twarz zachwyca i niepokoi jednocześnie. Dołóżmy do tego cały arsenał jego środków aktorskich, wyniesiony zresztą głównie z teatru. Rok temu miałam okazję oglądać tego aktora w przedstawieniu "Wesele" Jana Klaty na deskach Teatru Starego. Bielenia również grał tam księdza, ale jakże innego od roli w filmie Komasy!

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 sty 2020, o 17:52 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 157
Podoba mi się te określenie "boży szaleniec". Widziałam grafikę przestawiającą bohatera z jego wykrzyczanym uśmiechu i wielkimi oczyma, jakby ze sceny z tym krzyczeniem pod ołtarzykiem ofiar wypadku i on miał w ręce nagrodę filmowego Oskara. Istotnie to "boży szaleniec".

Widziałam już film nie raz, nie będę się powtarzać, ale na jednym ze spotkań filmowych z "Bożym Ciałem" mogłam posłuchać opowieści Pani Barbary grającej postać wdowy na czym polegała praca nad filmem. To wszytko przypominało prace bardziej nad dokumentem, a niż filmem fabularnym. W napisach końcowych ponoć znajduje się osoba o imieniu i nazwisko duchownego. Więc nie dziwota, że ludzie film przeżywają jakby to był dokument... bo w końcu wszytko się od dokumentu zaczęło i reżyser chciał zachować ten klimat. Choć to fabuła - ksiądz oszust, zbitek kilku postaci ludzkich.

I jeszcze taka ciekawostka o "Bożym Ciele": na stronie https://lubelski.pl/o-wierze-ktora-czyn ... zja-filmu/ zamieszczono taką interpretacje ruchu kamery we filmie: "Jan Komasa stawia na wiele ujęć realizowanych w planach bliskich. W „Bożym Ciele” postacie, a szczególnie Daniel często pokazane są w półzbliżeniach, zbliżeniach, a nawet za pomocą detali. To celowy zabieg mający na celu szczegółowe przekazanie myśli i emocji aktorów, co tworzy wyczuwalną nic intymności między bohaterem a widzem. To kluczowe elementy, na których w głównej mierze bazuje ten film."

I jak tu tego filmu nie nazywać dokumentalnym po takich zabiegach? Tutaj fikcja udaje dokument i w ten sposób bierze ludzi na emocje. W efekcie dostajemy bardzo szczere kino. Takie techniki operatorskie odnajdujemy też w dokumentach, a jak aktorom zaleca się do tego jeszcze grać jak w arteterapeutycznej dramie to taki efekt murowany.

Pozdrawiam, Justa


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 sty 2020, o 20:51 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Pani Justyno,
Bardzo się cieszę, że pisze Pani o tym niby dokumentalnym charakterze filmu. Jak się okazuje, przysporzyła ona twórcom i producentom "Bożego Ciała" nie lada kłopotów.
Mimo że, tak jak Pani mówi, postać Kamila jest kompilacją kilku "fałszywych księży", wcześniej był reportaż o pewnym konkretnym księdzu. I on pod koniec ubiegłego roku oskarżył twórców filmu o przywłaszczenie sobie jego historii. Nie wiem, czy sprawa znalazła finał w sądzie, ale na pewno fakt, że film jest tak prawdziwy i tak silnie gra na emocjach, miał jakiś wpływ na reakcję tego "prawdziwego księdza" - który nota bene zdążył już założyć rodzinę i dziś jest mistrzem ceremonii pogrzebowych.
Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 sty 2020, o 15:57 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:02
Posty: 92
Witam ponownie,
muszę się podpisać pod tym, o czym wspomniała Alicja. Przyznam, że odkąd konsultuję audiodeskrypcję - walczę z tym określeniem „skina głową”. Niestety, twórcy ad upodobali sobie tę formę, a ona jest niepoprawna. Poza tym wydaje mi się, że audiodeskrypcja powinna posługiwać się literacką polszczyzną, zatem żargon, slang, kolokwializmy stanowczo nie powinny się w niej pojawiać!
Alicjo, dziękuję za Twój głos.
Pozdrowienia
Edyta


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 sty 2020, o 16:22 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Pani Edyto, Pani Alicjo,
Co prawda takie wyrażenia jak "blant" czy "buch" powoli zadomowiają się w języku potocznym, lecz - jak słusznie Panie piszą - audiodeskrypcja powinna być nie tyle kolokwialna czy ekspresyjna, co przede wszystkim zrozumiała. Zwrócę na to uwagę, pisząc podsumowanie naszej dyskusji.
Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 sty 2020, o 15:04 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 22:03
Posty: 285
Witam!

Cześć Edyto!

Bardzo proszę - uśmiech.
Przyznaję, że owo skina głową mocno mnie zdumiało, dlatego sprawdziłam określenie w słowniku. Tak jak wspominałam znalazłam skinąć ręką, głową, ale nie skina. Moim zdaniem poprawność językowa w audiodeskrypcji ma duże znaczenie.

A tak z innej beczki. Oglądałam "Boże Ciało" z mężem i opowiadał mi jak rewelacyjna jest w tej produkcji gra światłem.

Pozdrawiam

Alicja Nyziak


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 sty 2020, o 17:36 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Pani Alicjo,
Dziękuję za przypomnienie o świetle. Będę się starać więcej o tym pisać we wprowadzeniach.
Sposób oświetlenia odgrywa w "Bożym Ciele" rolę szczególną, ze względu na złożoną naturę jego bohatera i wieloznaczność całej sytuacji.
Pozdrowienia
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 sty 2020, o 08:58 
Offline

Dołączył(a): 22 gru 2014, o 13:20
Posty: 27
Film ciekawy, po obejrzeniu byłem z przyjaciółką w kościele i przypomniało jej się, że gdy miała pierwszą komunię o księdzu chodziły plo9tki jako ma dziecko na boku, w pakiecie z partnerką zresztą i tak po latach refleksja, czy jeżeli to była prawda to sakrament od takiego księdza jest ważny,,,, Moim zdaniem tak, bo ona przystąpiła w dobrej wierze, nie wiedząc czy ksiądz spełnia nazwijmy to "wymagania celibatu i prawa kościelnego" to taka prywatna refleksja. Co do samego filmu już, ciekawie zrobiony, jak wspomniano wyżej, można go wielowątkowo postrzegać, a raczej z różnego ujęcia problematyki, Początek dla mnie trochę mało ujawniał sytuacji, ale może to tylko moje subjektywne odczucie. Generalnie polecam,

_________________
Krystian


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 sty 2020, o 11:07 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Panie Krystianie,
Bardzo ciekawy wątek Pan poruszył, dotyczący ważności sakramentów udzielanych przez nieuprawnione osoby. Ponieważ nie mam wykształcenia teologicznego, żeby na ten temat się wypowiadać, wklejam Państwu poniżej ciekawą rozmowę ze znawcą prawa kanonicznego, również w kontekście filmu "Boże Ciało".
Na końcu jest adres strony, gdzie znajduje się wywiad.
Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska

Co sprawia, że dany sakrament – np. małżeństwo, bierzmowanie, eucharystia, chrzest – są ważne lub nieważne, godziwe lub niegodziwe? I co to oznacza w praktyce?
Z ks. Markiem Zaborowskim – doktorem prawa kanonicznego, byłym sędzią Sądu Diecezjalnego w Tarnowie oraz Sądu Metropolitalnego w Wiedniu, proboszczem parafii p.w. św. Jana Chrzciciela w Książnicach – rozmawia Karol Wojteczek.

Karol Wojteczek: Liczne media przypominały w ostatnich tygodniach historię chłopaka, który stał się pierwowzorem głównego bohatera filmu „Boże Ciało”. Wiele mówiło się w tych artykułach o jego trudnym dzieciństwie, o dobrych intencjach, o pewnych nawet kaznodziejskich talentach. Ja jednak chciałbym zapytać o konsekwencje, jakie tego rodzaju mistyfikacja niesie dla wiernych. Co z osobami, które uczęszczały na „fałszywe” niedzielne msze święte czy nawet spowiadały się u oszusta, przystępując potem do Komunii świętej?

Ks. Marek Zaborowski: Człowiek, który symuluje sprawowanie tych sakramentów, dopuszcza się dużego nadużycia, które niesie za sobą poważne konsekwencje – sakramenty symulowane są sprawowane nieważnie.

Tylko ważnie wyświęcony kapłan ma prawo do sprawowania Eucharystii czy też sakramentu pokuty. Odnośnie do tego sakramentu dochodzi jeszcze konieczność posiadania „jurysdykcji” od własnego ordynariusza – czy to biskupa diecezjalnego, czy też przełożonego zakonnego.

Oczywiście wierni korzystający nieświadomie z posługi fałszywych „kapłanów” pozostają w błędzie niezawinionym. Tym niemniej tego rodzaju oszustwo wyrządzą im poważną krzywdę, gdyż zostają oni pozbawieni łask i dóbr duchowych wynikających z przystępowania do sakramentu pokuty czy Eucharystii.
Czytaj także:
Kleryk o „Bożym Ciele”: Znalazłem w filmie istotę kapłaństwa

Czy oszust jest w takiej sytuacji zobowiązany do zachowania tajemnicy spowiedzi na równi z prawdziwym kapłanem? Oszukani wierni wyrażali o to poważne obawy…

Tak, z tym że jeżeli mistyfikator decyduje się symulować sakrament pokuty, przypuszczać należy, że i tajemnica spowiedzi nie jest dla niego żadną świętością.

Pamiętajmy również, że wierni, którzy dowiedzieli się o tym, że zostali oszukani, mają obowiązek wyspowiadać się od ostatniej ważnej, dobrej spowiedzi.

A co w przypadku pozostałych sakramentów? W filmie mamy na przykład scenę udzielania przez fałszywego kapłana chrztu świętego. Czy taki sakrament jest do powtórzenia?

Co do sakramentu chrztu świętego, to należy stwierdzić, iż może go udzielić każdy. Warunkiem jest szczera intencja i chęć sprawowania tego, czego chce Kościół, a więc sakramentu chrztu. Oczywiście w normalnej sytuacji chrztu udziela duchowny, a więc kapłan czy też diakon. Zdarzają się jednak sytuacje nadzwyczajne, choćby w obliczu niebezpieczeństwa śmierci, gdy sakramentu tego udziela np. pielęgniarka bądź położna i pozostaje on ważny – jeżeli tylko zachowane są materia i forma sakramentu oraz intencja szafarza, czyli sprawującego sakrament.

Czy to oznacza, że jeśli chrztu ze szczerą intencją udzielałby oszust, to chrzest taki pozostaje ważny?

Tak. O ile osoba udzielająca chrztu zachowa materię i formę sakramentu, czyli użyje wody, najlepiej poświęconej, i wypowie formułę: „Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.

To może kolejny przykład. Pierwowzór filmowego Daniela wycofał się ze swojej mistyfikacji, stając przed koniecznością sprawowania nabożeństwa ślubnego. Z drugiej strony jest to przecież sakrament, którego małżonkowie udzielają sobie nawzajem.

Dla ważności małżeństwa w sytuacji zwyczajnej konieczne jest zachowanie trzech istotnych elementów: konsensusu małżeńskiego, czyli aktu woli nupturientów, wolności od przeszkody małżeńskiej oraz kanonicznej formy. W formie tej zawiera się oczywiście konieczna obecność nupturientów, czyli osób zawierających związek małżeński, oraz dwóch świadków zwykłych i świadka urzędowego, jakim zazwyczaj jest kapłan bądź diakon.

Wyjątkiem jest sytuacja nadzwyczajna, jak np. niebezpieczeństwo śmierci albo brak dostępności kapłana (przez minimum miesiąc), ale to nie są przypadki, do których się w tej rozmowie odwołujemy.

Czyli w sytuacji zawarcia małżeństwa wobec oszusta istnieje konieczność jego powtórzenia?

Istnieje możliwość tzw. sanowania małżeństwa, czyli jego uważnienia. Przy założeniu oczywiście, że małżonkowie podtrzymują wolę trwania w związku małżeńskim. Rzecz jasna można też raz jeszcze powtórzyć formę zawarcia małżeństwa.
Czytaj także:
Z poprawczaka na plebanię. Historia z filmu „Boże Ciało” wydarzyła się naprawdę

Czym w takim razie różni się ważność sakramentu od jego godziwości? Miałem wrażenie, że media, w kontekście wspomnianej przeze mnie historii, często używały tych terminów zamiennie.

Ważność sakramentu odnosi się do spełnienia warunków koniecznych do jego zaistnienia. Warunki takie dla przykładu sakramentu małżeństwa podałem przed chwilą. Brak godziwości oznacza natomiast brak owocności danego sakramentu.

Tutaj przykładem może być sakrament bierzmowania. Sakrament ten przyjęty przez osobę nieprzygotowaną, pozostającą w stanie grzechu ciężkiego, ale przystępującą ze szczerą intencją jego przyjęcia, pozostaje ważny. Niemniej jednak nie przynosi on owoców, jakie przynieść powinien, czyli umocnienia siedmioma darami Ducha Świętego.

Jeżeli jednak w późniejszym czasie przyjmujący sakrament uzupełni zaistniałe braki, sakrament odżywa w nim i przynosi odpowiednie owoce.

A przekładając to na, pojawiające się też w powyższym kontekście, porównanie sytuacji oszusta do np. kapłana prawdziwego, ale nie pozostającego w stanie łaski uświęcającej.

Tak jak mówiłem, warunkiem ważności sprawowanej Eucharystii czy sakramentu pokuty jest przyjęcie sakramentu święceń przez tego, kto sprawuje tajemnice wiary – sakramenty święte. Sakramenty, a przez nie Chrystus, działają ex opere operato, czyli na mocy dokonanego znaku i pozostają ważne niezależnie od stanu łaski uświęcającej wyświęconego szafarza.

Oczywiście sprawowanie sakramentów bez stanu łaski uświęcającej jest niegodziwe dla ich szafarza, ale nie dla wiernych, którzy spełniają wymagania dotyczące ich przyjęcia. Dlatego też sytuacje świętokradzkiego sprawowania sakramentów świętych przez kapłana w grzechu ciężkim i symulowania ich przez oszusta są rzeczywistościami całkowicie odmiennymi.

A jak w takim razie wygląda sytuacja prawno-kanoniczna osób podszywających się pod kapłanów, ale nie symulujących sakramentów? Najwięcej chyba takich przypadków oszustw dotyczy bowiem wyłudzeń przy okazji wizyt duszpasterskich.

Sam fakt podszywania się pod kapłana i pełnienia jakichkolwiek przynależnych mu funkcji już jest przekroczeniem prawa kanonicznego i stanowi podstawę do zasądzenia przez właściwego biskupa stosownej kary kanonicznej.

Ważne jest jednak w tym wypadku szczegółowe zbadanie przez ordynariusza konkretnego przypadku. Poznanie sytuacji i motywacji sprawcy, tak aby można go było nie tylko ukarać, ale również mu pomóc.

Brak świadomości świętości sakramentów wiąże się zazwyczaj z jakimś rodzajem niedojrzałości, zaburzeń osobowościowych, i tu może być potrzebna np. pomoc psychologiczna. Z mojej wiedzy wynika, że pod kapłanów często podszywają się osoby poranione emocjonalnie, np. nieprzyjęte do seminarium bądź usunięte z niego.
https://pl.aleteia.org/2019/11/24/zrozu ... dziwe/czyl


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 sty 2020, o 23:37 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:21
Posty: 46
Dobry wieczór Pani Anito i mili dyskutanci!
Ależ mi Pani zamieszała cytowanymi wątkami z prawa kanonicznego. To jeszcze bardziej zawiłe od sporów kompetencyjnych między Sądem Najwyższym, Trybunałem Konstytucyjnym i neoKRS. W obszernej warstwie zagadnień moralnych, psychologicznych i społecznych aspekt ważności i skuteczności sakramentów w omawianym filmie nie został zauważony,aczkolwiek i nad nim można się pochylić. Oparty na mistyfikacji głównego bohatera film Komasy bardzo realistycznie i prawdziwie przedstawia obraz polskiej prowincji i jej społeczności, środowisko zakładu poprawczego. Na tle oglądanych ostatnio filmów o tematyce dotyczącej kleru i funkcjonowania Kościoła jako instytucji ,jak "W imię", "Kler", "Tylko nie mów nikomu", film "Boże Ciało" jest zupełnie neutralny, pozbawiony elementów krytyki czy demaskowania patologii. Społeczność miasteczka jest autentycznie religijna, związana z miejscową parafią i odczuwająca potrzebę praktyk religijnych. Na ile głęboka jest ta religijność, to już inna sprawa, proboszcz mówi "ludzi dużo, wiernych mało". Ksiądz ma autorytet. Jak pojedziemy na prowincję, to widzimy, że tak jest. Widzimy to równiież w TVP. W "Bożym Ciele" mamy dwie pozytywne postacie kapłanów, Daniela nie liczę, bo on może jedynie symbolizować wizję idealnego księdza. Proboszcz - przyzwoity, szczery, uczciwy wobec swego nałogu i błędów, ale zbyt słaby aby zdobyć się na obiektywizm i odwagę w obliczu miejscowej tragedii. charyzmatyczny ksiądz Tomasz imponuje umiejętnością wniknięcia w środowisko chłopców w zakładzie poprawczym, staje się idolem, wzorcem duchowym dla Daniela. Daniel, mimo swojej przestępczej przeszłości, którą poznajemy z prowokacyjnej pseudo spowiedzi Pinczera, jest głęboko wierzący, interesuje się sprawami religijnymi, pragnie pójść do seminarium. We wszystkim naśladuje księdza Tomasza - w treści kazań, w psychologiccznym oddziaływaniu na grupę skłóconych parafian, co widzimy w scenie pod tablicą pamiątkową z wyrzucaniem złych emocji wraz z głośnym krzykiem. Znam tę metodę jako stosowaną przez psychologów na różnych grupowych szkoleniach i zawsze mnie to peszyło, może nie miałam emocji do wyrzucenia. Nie wiem, czy coś pomogły wyrzucane przez Danielagromkie k... Ta scena jest słaba, ale inne są mocne i dobre. Daniel jak samotny szeryf konsekwentnie dąży do ustalenia prawdy i skłania, a wręcz zmusza rodziców ofiar do zaakceptowania trudnych realiów wypadku. Zauważmy, że rozpoznawszy Pinczera na stolarni, chce uciekać, spakował już torbę. nie doprowadził swego dzieła do końca, tzn.do pochowania Sławka na cmentarzu,więc zostaje i działa dalej. Nie ulega groźbom Pinczera, ocala pieniądze parafii. Pogrzeb Sławka odbywa się uroczyście, a mądre, wzruszające słowa pseudo kapłana wyzwalają w sercach parafian głęboko ukryte iskry ludzkiej przyzwoitości. Dopiero przyjazd księdza Tomasza przerywa mistyfikację Daniela. Ksiądz Tomasz nie demaskuje publicznie Daniela, proponuje mu dyskretny wyjazd. Daniel sam dokonuje coming outu, obnażając przed parafianami pokryty tatuażami tors. Daniel wraca do poprawczaka, gdzie Bonus dokonuje na nim swej krwawej zemsty. Można powiedzieć, że tak kończy się Daniela przygoda z koloratką.
Nawiązując do zaproponowanych przez p. Anitę zagadnień do dyskusji:
Sytuacja przedstawiona w filmie jest prawdopodobna, miała przecież w przeszłości zbliżone pierwowzory. Daniel ma wielkie predyspozycje do kapłaństwa, posiada odpowiednie walory intelektualne i psychiczne, przede wszystkim wrażliwość, empatię, odwagę. Może nawet potrafiłby powstrzymać się od seksu, na razie nie musiał, bo tylko udawał księdza. Gdyby ktoś taki starał się o przyjęcie do seminarium, powinien zostać zaakceptowany. Nie można go automatycznie skreślać z powodu ciążącego na nim wyroku. Co pozostało w miasteczku po Danielu? Obawiam się, że rozczarowanie i pustka. Trzeba było już grać do końca, był za uczciwy, niepotrzebnie się ujawnił. To zdeprecjonuje jego nauki i mądre kazania. Jedyna nadzieja, że nie wykopią urny Sławka z grobu. Porównywanie konfliktu w miasteczku z sytuacją naszego społeczeństwa po katastrofie smoleńskiej jest zbyt daleko idące. Konflikt w miasteczku udało się Danielowi zażegnać, skłaniając rodziców zmarłych nastolatków do zaakceptowania wypieranych faktów świadczących o przyczynieniu się przez nich do wypadku, wdowa też przyznała się do wyrzutów sumienia. Daniel uruchomił w ludziach chrzescijańskązdolność do wybaczenia i pojednania. Katastrofa smoleńska trwale podzieliła nasz naród. Chociaż teoria zamachu upadła i nikt już jej nie lansuje, nowe teorie i problemy społeczne pogłębiają przepaść nie do zasypania.
Muszę jeszcze odnieść się do audiodeskrypcji, bo sprowokowały mnie koleżanki. O ile "skina" i "ubocze" są słowotworami, akceptowalnymi przeze mnie ze względu na skrócenie i uproszczenie opisu, to nie widzę nic złego w blancie i braniu bucha. Określenia te,stosowane w slangu młodzieżowym, zostały użyte do opisu zachowań młodych uczestników swobodnyej młodzieżowej imprezy. Gdyby słowa te były użyte w dialogu, nikt nie miałby zastrzeżeń. Nie przesadzajmy z tą poprawnością lingwistyczną. Przecież tłumaczono nam, że język audiodeskrypcji ma być żywy i autentyczny, oddający charakter i nastrój opisywanej sceny. Co innego w teoretycznym wykładzie lub artykule naukowym - tu wyłącznie terminologia użyta w wyjaśnieniu pani Anity.
Nad wwyraz się rozpisałam, za co przepraszam.
Pozdrawiam wszystkich Marta Blimel


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 sty 2020, o 11:51 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Pani Marto,

Dziękujemy za świetny komentarz. Myślę, że Pani analiza filmu okaże się dla wielu klubowiczów bardzo cenna. Wyjaśnia wiele wątpliwości, jakie mogły się pojawiać w trakcie filmu, zwłaszcza co do oceny postępowania bohaterów, ich motywacji i ostatecznych efektów. Wiele też w Pani słowach zrozumienia i współczucia, nie tylko wobec głównego bohatera.

Poruszony przez Panią problem audiodeskrypcji ciągle pozostaje otwarty. Dla jednych wyrażenia slangowe będą irytujące i niezrozumiałe, dla innych wzbogacą koloryt audiodeskrypcyjnej narracji - i pewnie trudno tu wszystkim dogodzić.

Zaintrygował mnie wątek Pani wypowiedzi dotyczący "wyrzucania emocji". Jak to jest? Czy uważacie Państwo tę metodę psychoterapeutyczną, zastosowaną w filmie przez Daniela, za skuteczną i wszechstronną? A co z nim samym i jego emocjami? Czy film dostarcza nam pełnego obrazu psychologicznego postaci Daniela?

Ciekawa jestem Państwa spostrzeżeń i opinii.

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 sty 2020, o 12:31 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:19
Posty: 56
Witam.
Bardzo dobry film. Pokazuje jak chłopak, który miał coś za uszami, chciał być dobry.
I szerzyć to dobro, można powiedzieć, że się nawrócił. Jednak nie dane mu było zostać księdzem z prawdziwego zdarzenia.
Więc, gdy tylko nadarzyła się okazja, wszak podstępem, ale chciał dawać dobro.
Miał jednak dobre serce pomimo swojej przeszłości.
I szkoda, że nie mógł zostać prawdziwym księdzem, wtedy może wyszedłby na ludzi i rozsławiał dobroć, a tak?
To nie jestem pewien, czy w tym poprawczaku i po nim coś z niego będzie?
Chyba że mimo wszystko, będzie dalej trwał w tej dobroci. Nie podda się.
Pozdrawiam Bartek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 sty 2020, o 14:57 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 255
Dzień Dobry Forum

Dzień Dobry Pani Anito
„Boże Ciało” odbieram jako uniwersalny przekaz ludzkich pragnień. Chwyciwszy się zapotrzebowania na to co jeszcze człowiek może, chce to film Jana Komasy nie różni się specjalnie od filmu Martina McDonagha.
Zarówno Mildred i Daniel nie mając nic, chwytają się za bary z własnymi oraz lokalnymi traumami. Frapujące to rozgrywka gdy nasz bohater z niczego z tego , że nic nie musi zmienia i siebie i życie dookoła.
Przyznaję, bez użycia przemocy, że metody pracy reżysera czynią dla mnie jego filmy atrakcyjnym produktem. Kontrolowana improwizacja w pracy aktorskiej daje odczuć swobodę, realność akcji, postaci acz pazur w owej historii to kunszt twórców.
Wzruszająca manipulacja.
Zestawienie zasad, czasem brutalnych, narzuconych reguł, przywilejów z wiarą w Boga, siebie zmusza do zaangażowania.
Jako człowiek dorastający w czasach gospodarki centralnie planowanej pamiętam jak polski kościół jednoczył w idei wolności. Komasa w swym filmie próbuje, subiektywnie oczywiście, unaocznić nowe zapotrzebowanie na ideę, wiarę, Boga.
Zapotrzebowanie, które jest w człowieku a nie systemie religijnym czy społecznym.
Z ekranu bije we mnie równo i dobro i zło. Nowy wymiar moralności zrodzony z bólu, pustki. Niesamowite możliwości odnajdywania różnych ludzkich interakcji.
Pyta Pani :
• Jak opisalibyście Państwo zaproponowany przez głównego bohatera model duszpasterstwa?
Zamykanie modelu zachowania Daniela w wątku duszpasterstwa chyba nie jest dobre.
Na innym tle moglibyśmy spotkać Daniela jako zawodnika sportów MMA, który w poprawczaku uczy, pomaga przetrwać bezbronnemu. Nie jest trenerem, nie ma uprawnień a wie i czuje że trzeba pomóc.
To tak jakby analfabecie pomóc napisać list o tak w filmie „Dworzec nadziei” reż. Walter Salles..
I może Daniel jest Jokerem duszpasterstwa?

• Czy „Boże Ciało” w swojej wywrotowej chwilami wizji chrześcijaństwa może być odbierane jako film kontrowersyjny?
Pani Anito „Boże Ciało” jako dobry film musi prowokować gdyż faktem jest kryzys kapłaństwa, kościoła, który wymaga reform. Kwestia czy my ludzie potrzebujemy reformy, zmiany?
• Jakie refleksje przynosi zakończenie filmu?
Tak, frapująca brutalna klamra. W moim odczuciu trzymając się akcji filmu mam jedną.
W bólu zrodzony, z bólu wyzwolony.
Pani Anito, w omawianym przez nas filmie poruszyła mnie bardziej scena ostatniego namszczenia. Rodzinny dom, jacy by nie byli bliscy ludzie ,własne lóżko, dobre słowo na koniec. Dobra śmierć. That’s life.
Dziękuje za wybór filmu i wprowadzenie.
Pozdrawiam
Mariusz Kowalski


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 sty 2020, o 16:51 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Panie Bartku, Panie Mariuszu,

Dziękuję za komentarze. Panu Mariuszowi dziękuję szczególnie za skojarzenia z filmem "Trzy bilboardy za Ebbing, Missouri", bo zapewne ten film ma Pan na myśli. Nigdy bym nie wpadła, żeby te dwa tytuły jakoś ze sobą połączyć.
Dużo nowych pytań wypływa z Panów wypowiedzi. Czy to "bycie dobrym", o którym pisze Pan Bartek, jakoś "opłacało" się samemu bohaterowi? Czy on sam z tego coś wyniósł pozytywnego dla siebie? Mimo, że ta postać jest w centrum wydarzeń i tyle wokół zmienia, strasznie mało o niej wiemy.
Kolejne postawione pytanie, zapewne bardzo indywidualne: czy rzeczywiście potrzebujemy tej zmiany w Kościele? Czy nadal odczuwamy w nim jakąś duchową wspólnotę? Może sama istota religii kryje się właśnie w tym, co pokazuje scena z ostatnim namaszczeniem?

Zachęcam wszystkich do dyskusji.
A Panu Mariuszowi przyznaję swojego prywatnego Oscara za nazwanie Daniela "Jokerem duszpasterstwa" :-)

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 sty 2020, o 10:59 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:46
Posty: 21
Witam forumowiczów. Dziś udało mi się odzyskać dane potrzebne do logowania, więc powtórzę to co napisałam w wiadomosci e-mail.

Jak wspominałam film miałam okazje obejrzeć podczas pokazu, organizowanego przez Fundacje Katarynka we Wrocławiu. Film mi się podobał i myślę,że w zupełności należy się  nominacja do nagród Oscara.
Bardzo dobrze oddaje charakter polskiego społeczeństwa.


Czy można porównać filmową społeczność do czasu po katastrofie smoleńskiej?
Moim zdaniem pewne podobieństwo jest.


Wówczas wszyscy byliśmy pogrążeni w smutku, żałobie, szoku. Nieważne było kto z jakiej opcji politycznej zginął. Gromadziliśmy się wspólnie na ulicach , byliśmy solidarni razem, aż do pewnego momentu. Zaczęło się obwinianie i szukanie odpowiedzialnych za katastrofę.



W filmie lokalna społeczność również pogrążona w smutku razem  spotykala się pod pamiątkową tablicą. Jednak jednocześnie szukając winy w kierowcy drugiego auta , stali się obłudni i zakłamani, Zamiast być razem nienawiść zasłoniła im oczy potępiając żonę kierowcy wykluczając ją ze społeczności.

Daniel w roli księdza sprawdził się bardzo dobrze, potrafił dotrzeć do parafian, mówiąc wprost, prostym językiem, trochę znanym z własnego doświadczenia.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 sty 2020, o 12:03 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Pani Joanno, drodzy Forumowicze,

Raz jeszcze dziękuję za wypowiedź. Też uważam, że film Komasy można oglądać zarówno w skali mikro, jak i makro. I w każdej z interpretacji tylko zyskuje.
Co do traumy posmoleńskiej - ponieważ wielu z Państwa w swoich komentarzach do tego wątku powraca i uważa go za nadinterpretację, postanowiłam przeczesać internet pod tym właśnie kątem. W prawie każdym wywiadzie z reżyserem ów wątek się pojawia. Komasa mówi wprost o naszej zbiorowej żałobie i o podziałach, które ona ujawniła, a następnie jeszcze bardziej pogłębiła. Reżyser twierdzi nawet, że zrobił film niejako "rocznicowy" - wszak w tym roku mija dziesięć lat od katastrofy.

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 sty 2020, o 13:04 
Offline

Dołączył(a): 30 paź 2018, o 16:26
Posty: 14
Witam Forumowiczów.
Dzień dobry Pani Anito.

Zwiastuny o nadchodzącej premierze filmu J.Komasy „ Boże ciało”, ani trochę nie były przesadzone. Film bardzo prawdziwy i poruszający.

Daniel przywodzi mi na myśl Mesjasza prowadzącego tę małą społeczność na właściwą drogę wybaczenia. Trzeba było odrobinę zmiany, aby wykrzesać z wiernych emocje głęboko schowane w sercu. Na moją uwagę zasłużyła inna interpretacja modlitwy do Boga, podczas której Daniel prosił, aby pomógł zrozumieć dlaczego niektóre nieszczęśliwe wydarzenia musiały mieć miejsce.

Pytanie, czy po odejściu Daniela wierni wrócą do tradycyjnego schematu odprawiania mszy świętej? Wszakże byli zawiedzeni i rozczarowani jego odejściem.
Obawiam się, że tak. Nie jest moim zamiarem obrażać uczucia religijne kogokolwiek, gdyż sama należę do osób wierzących.
Na Forum pojawiło się pytanie, czy chcemy odchodzić od klasycznej tradycji celebrowania mszy? Jeżeli daje nam wyciszenie i pojednanie z Bogiem, to po co taka zmiana? Każdy powinien zadecydować o tym indywidualnie.
Uczestnicząc w wielu kościołach podczas odprawiania liturgii miałam sposobność przekonać się, iż tradycja tradycją, lecz wiele zależy od nastawienia duchownego do celebrujących. Łagodność i wyrozumiałość zachęca każdego do udziału w życiu kościoła.

Jakoś trudno sobie wyobrazić, jak amerykańscy producenci/reżyserzy chcą na podstawie fabuły „ Bożego ciała” nakręcić serial. Zupełnie inna mentalność ludzi i inne podejście do zaangażowania w kwestię wiary...Choć może to przewrotność okaże się interesująca. Życzę im powodzenia w poziomie oglądalności.

Pozdrawiam serdecznie
Bożena.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 sty 2020, o 15:34 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Pani Bożeno,

Jak już gdzieś napisałam - chyba w indywidualnym mailu - Amerykanie świetnie się odnajdują w filmowym świecie Jana Komasy. Nasz kolega Artur Zaborski uczestniczył niedawno w przedoscarowych pokazach filmu w Hollywood. Okazuje się, że religijna ekspresja Daniela bliska jest religijności protestanckiej - ale tej ewangelikalnej, amerykańskiej właśnie.
Czasem widzimy to na filmach: wierni wręcz tańczą w kościele, przeżywają rozmaite uniesienia, płaczą. Znika gdzieś kościelna celebra, która wprowadza dystans. Nie ma też sztywnej hierarchia oddzielającej wiernych od ich duszpasterza. Jest za to silna wspólnotowość.
Pewnie dlatego w USA widownia tak pozytywnie reaguje na film "Boże Ciało".
Dlatego bardzo jestem ciekawa tego serialu :-)

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 sty 2020, o 21:09 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:05
Posty: 117
Dobry wieczór forum,
dobry wieczór Pani Anito,
tak się zastanawiam nad tytułem tego filmu. Boże Ciało to tajemnica eucharystii i adoracja istnienia Boga w każdej chwili wokół nas. I takie kwestie o Bożej obecności są w filmie bardzo często powtarzane w dialogach od początku (msza w poprawczaku) po sam koniec filmu (msza w miasteczku prowadzona przez proboszcza, przeplatana ze scenami bójki w poprawczaku). Ja idę tym tropem w interpretacji tytułu.
Można tu też postawić pytajnik. I o to chyba teżchodzi, by widz się zastanowił w co wierzy, jak wierzy i kiedy wierzy.
I to już indywidualna sprawa widza, ale do zadania sobie pytania: ‘czy wierzę’ zmusza nas fabuła, pokazując przemoc w poprawczaku czy nienawiść mieszkańców do wdowy po kierowcy. Co myśleć w takich momentach? Większość zaczyna wtedy wątpić, ale pseudo ksiądz Tomasz każe wtedy się modlić o to, byśmy mogli to wszystko jakoś ogarnąć i zrozumieć. I jest w tym kawał psychologii.
Podoba mi się takie duchowno-psychologiczne podejście Daniela. I to do mnie akurat dociera.

W ogóle uważam sam scenariusz za genialny. Czuć, że napisany przemyśleniami młodego człowieka. Świetnie się ten film ogląda, jest interesujący, fajnie zagrany. Oprócz tego świetne są te sceny z elementami terapeutycznymi (krzyki pod tablicą ze zdjęciami), ta obnażająca chciwość jak goście klękali na kolana w błocie, a ta z obnażeniem przez Daniela tatuażu z konturem Matki Boskiej bardzo mnie jakoś wzruszyła. Ani przez chwilę się nie nudziłam.

I szczerze gratuluję filmowi nominacji do Oscara, trzymam bardzo mocno kciuki za zgarnięcie statuetki. Film ma olbrzymie szanse. Ostatnio słyszałam w tv w wywiadzie z Pacewiczem, że prawa do remake’u kupili też Koreańczycy, jakiś kraj Ameryki Południowej, więc to jest znamienne i dobrze wróży.

No i na koniec chciałam o żużlu… Ci co byli na festiwalu pewnie pokiwają z politowaniem głowami, bo tam się zaczęła moja wypowiedź. Chodzi o scenę, w której Pinczer chce zabrać telewizor z domu proboszcza. Kiedy go chwyta, to na ekranie jest transmitowany mecz żużla. Audiodeskrypcja o tym nie wspomina, , mówi tylko, że telewizor jest włączony, ale oglądając często właśnie w telewizji mecze żużla, odgłos znany mi od lat i nie dający się pomylić z żadnym innym uświadomił mi, co akurat „leci’ w tym telewizorze.
I teraz tak: ja dalej obstaję przy tym, że ten dzień to był czwartek, a w czwartki w telewizji nie ma żużla. Jest w piątki i niedziele (od lat) na nSport polska liga, a w soboty na Cannal+ są transmitowane rundy GP (Mistrzostw Świata).
I obstaję przy tym, bo chronologia scen mnie utwierdza w tymprzekonaniu. Mmamy dzień i procesję Bożego Ciała, potem AD podpowiada, że jest wieczó i Daniel tańczy z dziećmi, w tle śpiewa Marta, potem ona dalej śpiewa i AD mówi, że jest noc i tam też na tym festynie Daniel mówi, że pieniądze z tacy z dzisiejszej mszy przeznacza na pogrzeb Sławomira, po czym wraca do domu, gdzie czycha na niego Pinczer i chce tej kasy z tacy, tu też AD opisuje, iż jest noc, a zatem to wszystko dzieje się tej samej doby czyli w czwartek.
Ewentualnie można by po logo programu w telewizorze dojść, czy to był piątek, sobota czy niedziela, tak jak to Pani Producentka sugerowała, że skąd mam pewność iż to był ten sam dzień, więc jeśli ktoś może, niech popatrzy i napisze, to może jeszcze coś ciekawego wyniknie z tego malusieńkiego epizodu.
Aswoją drogą, malusieńki bo malusieńki, ale cały świat zobaczy skraweczek najlepszej ligi żużlowej na świecie albo choćby dowie się, że w Polsce oprócz piłki nożnej (a też był taki fragment w filmie, gdzie w tv był mecz nogi) żużel jest uwielbianym sportem a stadiony żużlowe są bardziej oblegane i zapełniane niż te piłkarskie. Poza tym w zeszłym roku Mistrzem Świata w speedwayu został Polak- Bartosz Zmarzlik, więc to się świetnie złożyło z tym pokazaniem żużla w Bożym Ciele.

Tymczasem
Magda


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 sty 2020, o 22:03 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Pani Magdo,
Gratuluję iście detektywistycznego podejścia do szczegółów. Nie mam, niestety, w tym momencie dostępu do filmu Komasy, żebym mogła sprawdzić, jak to z tym żużlem było.
Być może komuś z forumowiczów uda się to ustalić. Czasami scenarzyści naginają rzeczywistość czy - jak to się mówi - zakrzywiają czasoprzestrzeń. A może to był tylko fragment programu sportowego, a nie regularna transmisja?
Najwyraźniej twórcy filmu potraktowali ów szczegół niezobowiązująco.
Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 31 sty 2020, o 12:47 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 255
Dzień Dobry Forum

Potwierdzam, pani Anito przytoczony tytuł jest zgodny z moim skojarzeniem.
I want bardzo podziękować The Anita Piotrowska Film Acadamy za wyróżnienie.
Jestem happy i very zaskoczony.

Senkju!

Pozdrawiam, wszystkiego dobrego in New Year!
God bless IKFON!

PS O której bankiet? :)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 31 sty 2020, o 13:06 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Panie Mariuszu, drogie Forum,
Na razie szykujemy Oscarowe kreacje. Czerwony dywan zostanie rozwinięty 9 lutego o północy. Bankiet na cześć zwycięzców o godzinie 5 rano czasu polskiego. Oczywiście w Los Angeles :-)
Pozdrowienia
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 lut 2020, o 14:37 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:46
Posty: 21
Dzień dobry

Pani Anita pytała jeszcze: Czy chłopak z kryminalną przeszłością, ma szanse dostać się do seminarium i zostać kapłanem?

Myślę, że w obecnych czasach i sytuacji związanej z Kościołem, byłoby to niemożliwe.
Chociaż, tak sobie pomyślałam o naszym bohaterze. Jeśli jego chęci wstąpienia do seminarium były szczere, to..., czemu nie?
Może nie zostałby księdzem.
Myśle, że pobyt w seminarium było by lepszym miejscem resocjalizacji, niż zakład poprawczy. Ewentualnie mógłby to być zakon.

Pozdrawiam
Joanna


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 lut 2020, o 17:47 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Pani Joanno,
Teoretycznie każdy ma prawo naprawić swoje winy i pójść za głosem swojego powołania. Procedury są jednak nieubłagane.
Opcja z zakonem wydaje mi się bardzo prawdopodobna, choć zakonnik służy ludziom w inny sposób i przede wszystkim nie ma tak wielkiego autorytetu jak kapłan.
Nie mówiąc o zakonnicach :-(
Pozdrawiam
Ania Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 lut 2020, o 18:36 
Offline

Dołączył(a): 20 mar 2015, o 20:19
Posty: 9
Dzień dobry, film „Boże ciało" obejrzałam po raz pierwszy. Z zaciekawieniem śledziłam losy głównego bohatera, który poszukuje swojej drogi życiowej. Pragnie się odciąć od minionej rzeczywistości. Rozpoczyna nowe życie w miasteczku, realizując swoje marzenia, jako sługa Boży. Czyni dobro, głosi kazania, które skłaniają do refleksji. Mnie poruszyło zdanie, „Wybaczyć to kochać kogoś mimo jego winy…”.
Zwróciłam między innymi uwagę na scenę, w której ludzie w eleganckich ubraniach w czasie kazania klęczą w błocie, moim zdaniem, świadczy to o tym, jak wielkim zaufaniem obdarzyli Daniela. Szkoda tylko, że znalazły się osoby, które mu zburzyły jego nowy świat. Musiał wrócić do poprawczaka. Granica między dobrem, a złem jest bardzo cienka.
Serdecznie pozdrawiam – Renata


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 lut 2020, o 19:54 
Offline

Dołączył(a): 20 mar 2015, o 20:19
Posty: 9
Bardzo przepraszam za błąd w wyrazie Ciało, przez nieuwagę napisałam małą literą.
Pozdrawia
Renata


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 lut 2020, o 20:11 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Pani Renato,

Dziękuję za opinię. Zaufanie jest w tej historii kwestią bardzo istotną. Bez niego nie wydarzyłoby się to wszystko między Danielem a mieszkańcami, jak i pomiędzy nimi nawzajem.
Moim zdaniem, ów kredyt zaufania wziął się z potężnych deficytów, jakie Daniel odkrył w tej społeczności. Pozostawiona sama sobie, z nie była w stanie samodzielnie się podźwignąć z traumy. I przede wszystkim nie była w stanie wybaczyć. Dla mnie to lekcja chrześcijaństwa w najczystszej postaci.

Pozdrawiam
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 lut 2020, o 22:09 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:54
Posty: 16
Witam Wszystkich,
o bohaterach tego filmu powiedziano już tu wiele dobrego. Film pokazuje, że nie ma ludzi zupełnie dobrych i zupełnie złych, każdy ma swoje jasne i ciemne strony. Fabuła oparta na prawdziwej historii dowodzi, że nawet chłopak mający problemy z prawem, może pomóc innym w rozwiązywaniu konfliktów. Rozumiejąc „od podszewki” ludzkie reakcje na krzywdę i niesprawiedliwość, stara się pogodzić lokalną społeczność, co po części mu się udaje. Mówiąc o swoich niedoskonałościach i przewinieniach, zyskuje zaufanie lokalnej społeczności.
Moim zdaniem audiodeskrypcja w wielu obrazach nie zgadza się, występuje wiele przekłamań, co jest nie w porządku do osób niewidomych. Przykładam jest scena z ostatniego namaszczenia, gdzie jest mowa, że kobieta bierze głęboki oddech, gdy ta ma ledwo rozchylone usta. Następna scena mówi o przygryzaniu warg, a te ledwo widocznie się poruszają. To tylko dwa z przykładów a jest ich więcej. A już określenie czarnej koszulki, którą ma na sobie Daniel, jako „żonobijka” , wgniotło mnie w krzesło. To sugestia nieadekwatna do postaci księdza, który przecież nie bije żony, a nawet jej nie ma. Taka sugestia mija się z celem, może gdyby to była postać męża bijącego żonę, miałoby sens. Wiem, że takie określenie funkcjonuje nawet w języku angielskim, ale w tym filmie nie ma prawa bytu. Poza tym w audiodeskrypcji nie powinno używać się tak dosadnej sugestii, to widz ma sam sobie wyrobić zdanie o filmie i scenach, po to przecież widzem jest.
Iwona


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 lut 2020, o 23:00 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Pani Iwono,

Dziękujemy za opinię o filmie i za kolejny ważny wpis na temat audiodeskrypcji. Powraca temat określeń slangowych i kolokwialnych - przydatne czy nieprzydatne? Opinie są raczej podzielone.
Choć muszę przyznać, że sama stosunkowo niedawno poznałam słowo "żonobijka" - jako określenie męskiego podkoszulka bez rękawów. Podobnie jak potoczne określenie czapki z daszkiem - i nie mam tu na myśli poczciwej bejsbolówki, ale jej raczej niecenzuralny odpowiednik ;-)

Pozdrowienia
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 2 lut 2020, o 12:58 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:05
Posty: 117
Dzień dobry Forum,
dzień dobry Pani Anito,
już wszystko wiem. W tej 'żużlowej scenie' jest wykorzystany fragment meczu ligowego Leszna z Częstochową. Jest to 7 bieg, pierwszeokrążenie, a stan meczudo tej pory wynosi 21:15. Transmisja oczywiście nSport. To wszystko można wyczytać z grafik, które akurat widać na ekranie.
Jako fanka żużla nie mogłam się tego nie dowiedzieć i proszę mi wybaczyć taki odskok od fabuły.
Pozdrawiam
Magda


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 2 lut 2020, o 13:13 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Pani Magdo,
Cieszę się, że się udało :-)
Serdeczności
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 2 lut 2020, o 23:21 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 93
Drogie Forumowiczki i Forumowicze,

Bardzo wszystkim dziękuję za aktywny udział w naszej rozmowie. Mnóstwa ciekawych rzeczy się dowiedziałam i czuję, jakbym dzięki Państwu obejrzała ten wspaniały film na nowo.

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2 lut 2020, o 23:21 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 39 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL