Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych

ikfon.defacto.org.pl
Teraz jest 6 cze 2020, o 05:02

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 14 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 8 maja 2020, o 06:49 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 192
Miłe Klubowiczki i mili Klubowicze!

Witam Was na kolejnym spotkaniu Internetowego Klubu Filmowego Osób Niewidomych „Pociąg”!

Zapraszam na film „Joker” Todda Phillipsa – i do dyskusji o nim.

Tośmy czasów dożyli! „Pociąg” jest jedynym jak kraj długi i szeroki klubem filmowym, który działa nieprzerwanie, wytrwale, nie daje się jakimś tam wirusom i pandemicznym obostrzeniom. Zawsze był internetowy, wirtualny i dobrze na tym wychodzi. Ot, stały element w tym rozchwianym świecie. Przyszłość niepewna, ale „Pociąg” konsekwentnie mknie dalej. Oto kolejny jego przystanek.
Pisząc najkrócej, jak się da: „Joker” jest niebywałym wydarzeniem w skali globalnej. O skali niewyobrażonej chyba nawet przez jego twórców, którym wyobraźni niewątpliwie nie brakuje. Napisać, że to sukces, to nie napisać nic. Przytoczę dwie liczby: przy budżecie produkcyjnym wynoszącym około sześćdziesiąt milionów dolarów, zarobił na świecie – według oficjalnych danych – ponad miliard dolarów. Ja takich kwot wyobrazić sobie nie potrafię. Co jednak szalenie istotne, sukces kasowy, a zatem frekwencyjny, idzie tu w parze, moim zdaniem, z sukcesem artystycznym. Rzadka rzecz, przyznacie. Albo mi racji nie przyznacie, obejrzawszy już film.
Ja widziałem go trzykrotnie i nawet wybrałem na skromne obchody dziesięciolecia działalności dyskusyjnego klubu filmowego, takiego tradycyjnego, stacjonarnego, który mam przyjemność prowadzić. Wybór nieoczywisty być może, dla klubowych ortodoksów być może wręcz karygodny. A jednak! Sami zobaczycie, ocenicie.
Będziemy mieć tu do czynienia z reprezentantem kina społecznego, gorzkiego i okrutnego w swej wymowie, ale jakże niestety aktualnego. I rzecz szczególna: podobne tony możemy odnaleźć i w arcydzielnym „Parasite” Bonga Joon-ho, i w rodzimej, też całkiem udanej „Sali samobójców. Hejter” Jana Komasy, a i pewnie w wielu innych całkiem nowych filmach. Cóż to za tony? Krytyka coraz głębszych podziałów społecznych, podziałów, rzecz jasna, ekonomicznych. O rosnących masach, jak to się elegancko i po urzędniczemu mówi, nieuprzywilejowanych, czyli dołach, oraz nielicznej górze, coraz bardziej oderwanej nie tylko od mas, ale i od rzeczywistego świata w ogóle.
O czym mowa? Taki cytat: „dwa tysiące stu pięćdziesięciu trzech miliarderów posiada więcej majątku niż cztery miliardy sześćset tysięcy ludzi razem wziętych, a stanowiących sześćdziesiąt procent populacji Ziemi” - ogłoszono na początku tego roku. Co więcej, majątek najbogatszych rośnie z roku na rok w niewiarygodnym tempie, a równocześnie równie szybko przybywa tych najuboższych. „Jeden procent majątku nabogatszego człowieka na świecie, Jeffa Bezosa, właściciela Amazona, pozwoliłby sfinansować roczną opiekę medyczną dla ponad 100 milionów obywateli Etiopii” - co Wy na to? Zainteresowanych wciąż aktualizowanymi danymi odsyłam do raportów międzynarodowej organizacji Oxfam. Dają do myślenia.
Im większe rozwarstwienie, tym większe pogarda i nienawiść. Pierwsza raczej u góry, druga raczej na dole. A odpowiedzią może być bunt mas. Rewolucja. Kto stanie na jej czele?
„Joker” przegrał Oscary z „Parasite”, który okazał się ich sensacją. Inaczej rzecz ujmując, wszyscy przegrali z południowokoreańskim arcydziełem. Z jedenastoma nominacjami, w tym za najlepszy film i najlepszą reżyserię, „Joker” był liderem stawki, ale zyskał tylko i aż dwie statuetki: za rolę Joaquina Phoenixa i za muzykę autorstwa islandzkiej kompozytorki Hildur Guðnadóttir. W drugim planie, w roli niezwykle ważnej, zobaczymy Roberta De Niro, który nawiązuje tu wprost do swojej kreacji w mniej znanym filmie Martina Scorsese z 1983 roku „Król komedii”. Takich odwołań jest tu zresztą więcej. A film wyreżyserował Todd Phillips, kojarzony dotychczas głównie z kumpelsko-imprezowym, czasem nawet całkiem zabawnym trzyodcinkowym cyklem filmowym „Kac Vegas”. Mniej osób kojarzy go jako współproducenta gigantycznego hitu „Narodziny gwiazdy” Bradleya Coopera. A „Jokera” wymyślili i wyprodukowali właśnie Cooper i Phillips. Wydaje się, że jesteśmy świadkami narodzin szalenie mocnego zespołu twórczego. Zobaczymy, czym nas jeszcze zaskoczą? Ale zanim zaczęli realizację dzieła, musieli przekonać do swojej wizji wytwórnię Warner Bros, właścicielkę praw do całego komiksowego uniwersum DC. Bo „Joker” pochodzi właśnie ze świata komiku.
Znacie mnie, nie obędzie się tu bez wątku historyczno-filmowego. Związki sztuki filmowej ze sztuką komiksu są stare jak te dwie sztuki. Wszakże, leciutko tylko upraszczając wywód na tę okoliczność, możemy uznać, że film i komiks są rówieśnikami, dziećmi końca XIX stulecia. Ba! Już podczas pierwszego, tego założycielskiego dla kina pokazu filmowego z wykorzystaniem kinematografu braci Augusta i Louisa Lumiere'ów, czyli 28 grudnia 1895 roku, wyświetlono fabułkę będącą ekranizacją jednostronicowego komiksu autorstwa Hermanna Vogla z 1887 roku. To „Polewacz polany” i numer stary jak świat: ogrodnik podlewa ogród szlauchem, który nadeptuje pewien urwis. Ogrodnik zastanawia się, co jest nie tak, zagląda do szlaucha, a wtedy... Znacie, prawda? Pierwszy film fabularny, pierwsza komedia, pierwsza ekranizacja, no i pierwszy romans komiksu i kina. Piękna sprawa!
Później była cała masa tych związków, bliższych lub dalszych, mniej lub bardziej niebezpiecznych. Kino lubi sięgać po literackie pierwowzory, więc i komiks nie jest tu wyjątkiem. Różne są strategie adaptacyjne: od przenoszenia niemal jeden do jeden, zwłaszcza z zachowaniem plastyki oryginału, po wszelkie zabiegi urzeczywistniania komiksowego świata. Wymienię kilka znakomitych ekranizacji: „Barbarella” Rogera Vadima, „Batman” Tima Burtona, „Dick Tracy” Warrena Beattyego, „Historia przemocy” Davida Cronenberga, „Persepolis” Marjane Satrapi, „Oldboy” Chan-Wook Parka. A gdzie te wszystkie Batmany, Supermany, Spider-Many i cała armia obdarzonych supermocami superbohaterów w obcisłych wdziankach? (Na rodzimym podwórku nie mamy przesadnie wielkich osiągnięć, więc na razie je przemilczę, albo Państwu oddam głos, a zaznaczę tylko, że dobre czasy w tej materii, jak się wydaje, przed nami, bo co nieco jest w produkcji, choćby „Diplodok” według Tadeusza Baranowskiego). Dzisiaj na topie są właśnie kolejne ekranizacje superbohaterskich komiksów. Masa ich powstaje, bo i jest popyt. A niemal wszystkie przybywają do nas zza Atlantyku.
Znów, wybaczcie, uproszczenie: amerykański świat komiksu to tak naprawdę dwa światy, dwa superbohaterskie uniwersa: DC i Marvel, obydwa istniejące, rywalizujące i w tej rywalizacji wzajemnie się napędzające już od ośmiu dekad. Jeśli napiszę, że DC to między innymi Batman, Superman, Wonder Woman, Kobieta Kot i Aquaman, a Marvel to między innymi Spider-Man, Hulk, Iron Man, Kapitan Ameryka i Avengers, to myślę, że nawet osobom, którym daleko do tych światów, coś w głowach zaświta. Że aha, w tych rejonach się obracamy.
W zasadzie wszyscy z wyżej wymienionych doczekali się swoich często całkiem obszernych komiksowych biografii. Przez dekady w kolejnych zeszytach komiskowych czy filmach mieliśmy okazję poznać ich życiorysy. Ale była jedna postać, która, choć powołana do życia już w 1940 roku jako naczelny czarny charakter w Gotham City, czyli mieście Batmana, tej biografii nie miała. Były pewne próby, przez chwilę nawet Joker stał się głównym bohaterem komiksowego cyklu, ale wciąż była tu luka. Coś wiedzieliśmy, ale dalece nie wszystko. Todd Phillips postanowił temu zaradzić. I choć od dłuższego czasu już komiksowe filmy biją rekordy popularności na świecie, to przedsięwzięcie wydawało się ryzykowne. Nigdy dotychczas komiksowy złoczyńca nie był głównym bohaterem filmu, choć grali go już tacy giganci jak Jack Nicholson, Heath Ledger i Jared Leto. Wszakże superbohaterowie wzięli się z innych pobudek, inne mieli zadania: nieść otuchę w niespokojnych czasach, dostarczać nadziei, że zło i niesprawiedliwość zostaną pokonane. Więc żeby czarny charakter pierwszoplanową postacią? Jak to wyszło, w którą stronę poszło?
Tu ważna uwaga: w naszej części świata komiks nie ma się najlepiej. Artystycznie, intelektualnie daje sobie świetnie radę, ale popularności mu brakuje. Dwie są przyczyny takiego stanu rzeczy: nieprzesadnie wielka tradycja, choć datowana od końca XIX wieku, i niezbyt dobra renoma, na której ciąży dziedzictwo peerelu, kiedy, jasne, wydawano dzieła Papcia Chmiela czy wspomnianego Baranowskiego w wielomilionowych nakładach (pod koniec), ale i jednak kłamliwie przypominano, że to ogłupiająca rozrywka rodem ze zgniłego Zachodu (na początku, dość długo trwającym). To się ciągnie za nami. Ale są kraje i kultury, w których sztuka komiksu ma pozycję równą literaturze, teatrowi, kinu. Japonia, Stany Zjednoczone, Belgia, Francja – tam doprawdy wszyscy czytają komiksy, a wydaje się ich tysiące rocznie.
Zatem „Joker”. Światowa sensacja, jak napisałem na początku. Film daleki od dotychczasowych komiksowych adaptacji, za to jakże bliski problemom realnego świata. Niby osadzony w realiach Gotham City, nieistniejącego amerykańskiego miasta, lat 80. ubiegłego stulecia, ale jakże współczesny.
Kończąc, chciałbym dodać, że najprawdziwsze superbohaterki i najprawdziwsi superbohaterowie, dzisiaj skryci są za mas(ecz)kami, odziani w charakterystyczne stroje, pozbawione jednakowoż powiewających peleryn, i codziennie walczą o zdrowie i życie milionów zakażonych koronawirsem. Chwała im za to!
Pozdrawiam serdecznie i zdrowia wszystkim życzę,
Maciej Gil

Proponowane zagadnienia do dyskusji:
- moje ulubione komiksy i powieści graficzne
- ekranizacje komiksów i powieści graficznych
- ekranizacje polskich komiksów
- superbohaterowie popkulturowi
- superbohaterowie codzienności
- podobne ekranowe lub literackie opowieści
- a może ktoś ma receptę na pogłębiające się podziały społeczne?

Do dyskusji zapraszam pod adresem: ikfon@defacto.org.pl
oraz na forum: www.ikfon.defacto.org.pl
Czas dyskusji od 13.05.2020 r. do 24.05.2020 r.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 8 maja 2020, o 06:49 


Góra
  
 
PostNapisane: 16 maja 2020, o 19:39 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 166
O to mój temat! Komiksy, jupi! Jeśli mowa o medykach - prawdziwych bohaterach to ostatnio widziałam piękny mural, że właśnie bohaterowie nie potrzebują tych pelerynek. Superman i inni przyglądają się medykom i ten napis, że "prawdziwi bohaterowie nie potrzebują pelerynek".

To może ja pochwalę się moimi ulubionymi komiksami... tylko taka zagadka - komiks i film mają ten sam czas powstania, ale dopiero pół wieku później komiks oficjalnie stanie się "jedną z muz", bo komiksy jednego z rysowników ... wpadły do muzeów!

Moje ulubione komiksy, które też doczekały się filmowych adaptacji, więc pisząc tę listę mam na myśli i filmy i ich wersje pierwowzorze "w dymkach". Po włosku komiks to "fumetto" czyli "dymki"

10. „Król Lew” produkcja Walta Disney'a z 1994 roku. Ma pierwowzór w komiksach Osamu Tezuki o królu lwie... z lat 50 XX wieku. Przy okazji na podstawie tych komiksów znanych u nas pod tytułem "Kimba biały lew" powstał pierwszy, kolorowy serial animowany w Japonii...

9. „Łebski Harry”. Ulubiona, belgijska, francuska animacja na podstawie komiksu. Charakterystyczny sposób rysunku i humor. Tutaj pojawiły się cytaty i świetne dialogi, co dawało fajny grunt na pisanie komiksów z własnymi postaciami. "Łebski Harry" był jako emitowany w TVN jako serial z masą filmowych żartów...

8 „Mikan Enikki” - z 1992 roku jeszcze nie wiedziałam, że to anime, ale wyrazistość rysunku zwierząt i ludzi, jakby w zupełnie inaczej niż w reszcie znanych animacji, zrobiły swoje. W Mikanie, to fabuła grała pierwsze skrzypce. Utwór bawił i wzruszał i pokazywał problem przemijania. Najdojrzalsza historia z najmłodszych lat. I te oczy...

7. „Digital Monsters”. Połączenie komputera i animacji. Świetna fabuła, wiele postaci, łączenie historii zabawnych stworków z ludzkimi problemami. Dziecko na wózku, rozwód, alkoholizm, konflikty pokazane tak, że nie wywoływały efektów obrzydzenia, a dopiero zmiana na lepsze bohaterów, pomagała im ratować świat przed złem. Oczywiście... na podstawie komisów. Autorem 3 pierwszych sezonów anime jest twórca "Wilczych dzieci" - Mamoru Hosoda. I w tych komiksach / filmach miejscami, się odczuwało,z e to były takie bardziej lekkie wilcze dzieci z elementami filmu "Matrix"... oczywiście z przymrużeniem oka.

6. „Harry Potter” książka J. K. Rowling dobitnie pokazała mi, że warto iść z inspiracjami z własnej kultury (bo Anglicy nie uczą się polskiego!) ... choć o mały włos pod wpływem opinii, że pewnie zgapiłam od Rowling nie pozbyłabym się prawie, debiutanckiej fabuły, która swe wnioski wyniosła od tego, co robili autorzy cyfrowych stworków, a niż... ta pisarka! To taka ciekawostka... i tu tez było pełno fanowskich adaptacji, w tym komiksy! A firma WB... nie raz pokazywała, że nie lubi fanficków...

5. Muminki – wiem, że książki i komiksy i oczywiście nieśmiertelna "Wieczorynka" z TVP. Kiedyś mi powiedziano, że moje obrazki przypominają postacie od Pani Tove.

4. „Księga Przyjaciół Rodu Natsume” anime, które oprócz znanych inspiracji podpowiedziało mi, aby sprawdzić w jakie strachy, kiedyś u nas wierzono. Anime, odebrałam jako powtórkę z romantyzmu. I choć fabularnie nie mam nic z tytułu, gatunek „okruchy życia / magia” od razu przypomniał o Mikanie i dał nowe pole do popisu. To też ma pierwowzór komiksowy!


3. Studio Ghibli: „Grobowiec Świetlików”. Jedna z tych animacji, wobec których nie da się przejść obojętnie. Po obejrzeniu tego dzieła, po raz kolejny przekonałam się, że film z rysowanymi postaciami to nie koniecznie sielanka. Na dodatek świadomość, ze kreowane tam wydarzenia, dotyczyły milionów ludzi, to scena pogrzebu Satoko... Wiecie, o co chodzi! I filmy od Ghibli... tez traktowałabym jak komiksy, bo wydawnictwa czasami robią komiksowe adaptacje... jak kiedyś polskie wydawnictwo się odważy to ja biorę :)

2. „Persepolis” Marjane Satrapi, dobitnie pokazała mi, że rysunki mogą oddawać klimat, ale też i przeciwstawiać się różnym ideologiom, tworzyć dialog. Pod tym kątem, to było niezłe zaskoczenie, że można aż tak układać scenariusz, bazując na absurdzie. I oczywiście najpierw były mroczne komiksy, obalające absurdy z Iranu. Oczywiście., autorka nie mogła z takim dorobkiem być mile widziana we własnym kraju. Wcale bym się nie zdziwiła, jakby ona miała tam taką opinię, jak u nas kontrowersyjna Pani Małgośka Szumowska...

1. Prace Osamu Tezuki zwłaszcza wspomniany na początku „Jungle Emperor Leo”. Wtedy odkryłam, co to anime, a na dodatek okazało się, że wytwórnia Walta Disney'a oprócz adaptowania klasyków literatury, po prostu kradnie pomysły współczesnych twórców. Nigdy nie wpadłabym na pomysł, że ktoś inny wymyślił „Króla Lwa”, choć odcinki z prac Tezuki były emitowane w TV. Tak dawno, że jakby nie Internet, zapomniałabym o tym. Na upartego, można zastanowić się ile jest w „Fantastycznej Szóstce” Disney Pixar z „Astro Boya”? I tak dalej i tak dalej... I to pytanie, gdzie się kończy inspiracja, a zaczyna plagiat? To pytanie tez sobie sama zadaję i nie przypadkowo, tutaj wymieniam twórców, którzy byli solidną inspiracją dla mnie... i tak wymieniam dla Państwa... moje ulubione komiksy. Oczywiście był też i rodzimy Papcio Chmiel, czy te wszystkie gazetowe adaptacje filmów Disney'a i przygody myszy i pewnego kaczora... Superbohaterowie z DC i Marvela ... chyba najlepiej lubiłam Człowieka - Pająka za jego riposty, ale wole nieco inne komiksy. Satyry z Belgii, piękne krajobrazy, ludzie i zwierzaki z Japonii lub komiskowe adaptacje z kina od Disney'a. I nasze rodzime też doczekały się kinowych adaptacji. Może kiedyś w klubie obejrzymy na przykład "Gwiazdę Kopernika", nowego "Kajka i Kokosza" lub już klasyka westernu "Bolka i Lolka na Dzikim Zachodzie" lub może te najnowsze animacje od bielskiego SFR?

Na razie tyle od Justy, ja jeszcze coś napiszę o samym "Jokerze", ale najpierw to był taki mój komiksowy wstęp!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 maja 2020, o 20:40 
Offline

Dołączył(a): 14 wrz 2016, o 07:16
Posty: 12
Cześć, Justyno!

Wiedziałem, że temat Ci podejdzie. Dzięki za tę wyliczankę! Czekam na refleksje po "Jokerze".

Pozdrawiam,
Maciej


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 maja 2020, o 20:47 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:54
Posty: 18
Witam klubowiczów,
na ten film czekałam z wielką niecierpliwością. W ubiegłym roku oglądałam go w kinie, ale nasze internetowe kino jest trochę inne o wiele bogatsze w doznania, bardziej drobiazgowe i ogląda się filmy z innej perspektywy, nie tylko oczami. Dlatego chętnie zasiadłam przed ekranem, nastawiając uszu.
Obraz Jocker jest w moim odczuciu najlepszym filmem, jaki ostatnio powstał, jest to film opowiadający o przemianie głównego bohatera z ofiary, w człowieka czyniącego zło. Jocker jest tu człowiekiem bardzo nieporadnym życiowo, przewrażliwionym, nie mogącym odnaleźć się w społeczeństwie. Mimo dobrych intencji, prób dostosowania się , wciąż obrywa i jest poniewierany przez większość ludzi. Można by powiedzieć jest prześladowany, upokarzany i wykorzystywany przez innych. Do tego dochodzi zaniechanie pomocy przez opiekę społeczną, pozbawienie leków. Samej choćby rozmowy drugim człowiekiem i nikogo nie obchodzi jego los. Jedno ze zdań wywarło na mnie ogromne wrażenie. Kiedy zostaje zapytany czy nachodzą go przygnębiające myśli, odpowieda, że inne go nie nachodzą. W tym zdaniu zawarł cały sens tego obrazu. To że stał się tym, kim się stał. Wiele czynników miało wpływ na tę przemianę, ale najbardziej taki, że został pozostawiony sam sobie. Nie dostał wsparcia od nikogo, nawet jego bliska relacja z matką, okazała się fikcją. Kiedy odkrył, że został adoptowany i nie miał należytej opieki, że był katowany w dzieciństwie przez konkubenta matki, a ta go nie broniła.
Ten film pokazuje przemianę wewnętrzną człowieka, który z powodów zewnętrznych, niezależnych od niego samego , wstępuje na drogę zła. Jego desperacja jest tak wielka, że staje się niebezpieczny. Nie ma już nic do stracenia. Cały ten proces jest dokładnie pokazany w filmie.
To co dzieje się w jego głowie. Scena, w której Jocker maluje twarz przed lustrem białą farbą, gra muzyka w radio, jest ona tak głośna, jakby grała w jego głowie, a kiedy dwoni dzwonek do drzwi, wówczas ścisza się i słyszymy ją tylko z odbiornika radiowego. Został tu przedstawiony pewien psychologiczny schemat, jak bardzo Jocker przeżywa daną chwilę, jak mocno ona zajmuje jego myśli, a dla widzów jest to tylko muzyka z radia. Ten moment uświadomił mi, jak bardzo te wszystkie dźwięki z otoczenia, zajmują uwagę Jockera, są mocniejsze, przeszkadzające, wprost nachalne. Jak bohater filmu żyje chwilą i teraz tylko to się liczy. Frustracja i złość narasta aż do momentu, kiedy nie można już powstrzymać lawiny zła.
Joaqouin Phoenix został słusznie nagrodzony za wykreowaną przez siebie postać Jockera. Jestem zachwycona tym, ile aktor włożył pracy, w przygotowaniu się do roli, a potem genialnym jej odtworzeniu. Jest to najlepiej zagrana postać Jokera w historii kina.
Film zachwycił mnie również przepiękną muzyką, skomponowaną przesz Hildur Guonadottir . Momenty szczególnie smutne, podkreśla rzewnie płacząca wiolonczela, w całym odzywa się bardzo często. A kiedy Jocker ucieka i słychać tupanie jego drewniaków, werble wtórą temu dźwiękowi, rozbrzmiewając coraz głośniej i coraz szybciej.
Ten film dołączam do mojej listy jako numer jeden.
Pozdrawiam Iwona


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 maja 2020, o 19:14 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 166
Joker czyli nie ma to jak uciec z psychiatryka… Bardzo mi się podoba, ujecie od czego zaczęły się perypetie pechowego komika, granego przez Joaquina Phoenixa. Gdy siedziałam losy „wesołka” uświadomiłam sobie, że ciągle pojawiające się nazwisko Wayne z kimś mi się kojarzy. No tak! Batman czyli człowiek – nietoperz! Ciekawe, co by było gdyby tatuś Bruce'a cudownie ożył i ujrzał jak jego, już dorosły synek lata w dziwnym wdzianku po Gotham City w masce na buzi. Przecież w masce, zdaniem tego miliardera „latali po rewirze tylko skończeni tchórze”.

Świetny przytyk do kina super bohaterskiego. Bo Batman w pewnym sensie był tchórzem. Na co dzień miliarder, może żyjący w szklanej bance jak bogaty komik, którego w finale filmu… jak jakiś mafios z Gotham likwiduje Joker. A w nocy zamienia się we współczesnego Zorro… tylko czy Bruce mając wszystko dookoła zapewnione, na pewno rozumiał ludzi, których chronił przed między inny skorumpowanymi policjantami i wariatami pokroju Jokera?

Oczywiście śmierć rodziców na własnych oczach to musiało w nim wywołać traumę i powód do zemsty na tym konkretnym klaunie (trzymając się tej wersji historii), bo w komiksach to był po prostu jeden z ulicznych bandziorów. I film, z którego wracał Bruce to był „Zorro”. Czyżby kolejny fabularny żart?
Wróćmy jednak do biednych bohaterów z Gotham City… Skoro już jesteśmy przy psychiatryku… Według naukowców jeśli mamy do czynienie z chronicznym ubóstwem (tak małe zarobki, głód, brak dobrej odzieży, niepewność jutra) to już to same ciągłe bycie w poczuciu zagrożenia… wywoła dość osobliwą chorobę psychiczną pewnie niczym nie różniącą się od skrajnej depresji, a nawet do posiadania cech socjopaty…

To kolejna wątpliwość, a propo przyczyn złego stanu zdrowia Jokera. Z drugiej strony – oglądanie tych złych, normalnemu człowiekowi czasem sprawi przyjemność. To chyba nie przypadek, że jak przez normy społeczne musisz być milutki to w aktorstwie tak na niby chciałoby się postrzelać do nieuczciwego polityka…

Podobno działają tak samo „bardzo niegrzeczne filmy dla dorosłych”. Ludzie o takich skłonnościach, mają potem mniejsze szanse na zrobienie krzywdy. I może dlatego w Japonii jest mało przestępstw od zboczeńców – pewna część ludzi o takich skłonnościach kompensuje sobie te „chore fantazje” oglądając rysunkowych panów lub panie.

Może filmy o psychopatach…. Pomagają też niektórym osobom z tego typu problemami, aby powstrzymywać ich od takich mordów jakie czynił Joker na ekranie? Bo co by nie gadać to były morderstwa…

I tyle z wrażeń z fabuły – gdy porównamy postacie z filmu z ich pierwowzorami z którymi przyjaźnił się Joker, okaże się, że Ci co okazywali mu nutkę współczucia w wersji z obrazkami z dymkami, będą mu pomagać w przestępczym procederze.

Czy Joker to kliniczny socjopata? W pewnym sensie tak, ale może matka chłopaka, nie była do końca świrnięta, a te „żółte papiery” na jej temat… mogłyby być sfingowane? Z drugiej strony – dobrze, że pokazano w filmie, że przemoc psychiczna zawsze się na nas odbije. Nieszczęśliwy dzieciak w złych relacjach, raczej będzie miał zawsze pod górkę w staniu się tym lubianym i akceptowanym. Z depresji się nie wyrasta.

Jest jeszcze jedna scena, która mnie zastanowiła. Na początku chuligani biją klauna, a na koniec podziwiają klauna… Fajna pointa. Wiecie, co drodzy Państwo… ja widziałam prawdziwego Jokera! Z okazji balu przebierańców, ktoś za upiornego klauna przebrał 3 latka. I ten trzylatek miał straszny grymas na twarzy i podpisali w Internetach mema z nim „Taki mały, a już socjopata. Co on będzie robił za 20 lat?”

Prawdziwy Joker mieszka w Polsce… I to wcale nie żarty jak ten balonowy klaun z komedii Straszny Film 2, który wciągnął pod łóżko jedną z bohaterek. Albo ten Klaun z kontynuacji „Kevina”, który podobnie jak inne wynalazki małego rozbójnika… miały wykończyć dwóch rabusiów.

I tak na marginesie, dlaczego wmawia się dzieciom, że klauni są śmieszni? Facet z podbitymi oczyma, jasną jak trup cerą, zapuchniętym nosem po alko i z buzią jak po botoksie, bawi tylko ludzi starszych niż niejeden pięciolatek.

Może my, łącznie ze mną czyli ludzie po 18+ jesteśmy psychicznie chorzy i dlatego nas to wszystko śmieszy? To trochę tak, jak powiedzieć pilotowi „że totalnie odleciał” i nie mieć tu na myśli fruwania samolotem, a wpadniecie na pomysł godny nie jednego Jokera.

I spokojnie, Justa też totalnie odleciała pisząc tę recenzję! Czy już wspominałam, że w tym filmie Gotham City czasami wydaje mi się tonąc w niezdrowej zieleni… Proszę Państwa mam na myśli paprotki… Już widzę jak mi ktoś uwierzy….

Pozdrawiam, Justa (fanka komiku i dziwnego humoru…).


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 maja 2020, o 17:42 
Offline

Dołączył(a): 22 gru 2014, o 13:20
Posty: 29
Jak dla mnie komentarz Iwony sto procent w punkt, dosłownie nic dodać nic ująć. Głosy w głowie hmmmm, ciekawe wyjście do dyskusji hehe ale faktycznie, już abstrahując od głosów jako takich w głowie jak u tzw. "Wariatów", którzy słyszą głosy, ale właśnie zwykła nadwrażliwość na dźwięk, tak ważna u osób z pozaburzanymi zmysłami, gdzie nadmierny hałas wzbudza wrażenie zagrożenia, gdzie cisza uwypukla demony i lęki, to bardzo interesujący wątek a z pozoru tak nie spodziewany jak dla mnie w dyskusji o Jokerze. Dziękuje za wspólny seans i oby więcej takich perełek. Pozdrawiam Krystian

_________________
Krystian


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 20 maja 2020, o 10:57 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:54
Posty: 18
Witam,
cieszę się że mamy podobne zdanie na ten temat.
Wszystko zaczęło się niewinnie, a jak skończyło?
Pozdrawiam Iwona


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 maja 2020, o 09:46 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:02
Posty: 95
Dzień dobry,
z dużą rezerwą podchodziłam do tego filmu. Klimaty nie moje, stylistyka też nie. Jednak obecność w nim Joaquina Phoenixa, którego uwielbiam w każdym wcieleniu, sprawiła, że zaryzykowałam. I… opłaciło się! „Joker” jest zachwycający, wciągający, intrygujący. Ma znakomitą muzykę, świetny scenariusz. Phoenix genialny, wybitny, uwodzi widza i zręcznie manipuluje jego emocjami. Współczujemy mu, chociaż wiemy, że to morderca, żal nam go, bo jest samotny, ale jego wybuchy nas przerażają. Oscar w pełni zasłużony!
To kolejny film z rodzaju: szkoda, że nie widzę… uśmiech
Niestety, „Joker” ma niezbyt udaną audiodeskrypcję. Zmęczyło mnie powtarzanie imienia bohatera, zwłaszcza wtedy, gdy sceny dotyczyły wyłącznie jego i to nieustanne „Arthur wszedł”, „Arthur popatrzył” było irytujące. Ponadto w opisie przeważały dziwne konstrukcje językowe typu: … jego twarz napięta… jego makijaż rozmazany… Po raz kolejny apeluję, by audiodeskrypcja posługiwała się poprawną polszczyzną.
Dużym zaskoczeniem był dla mnie głos lektorki - Pani Joanny Dukaczewskiej. Miło było po latach znów go usłyszeć.
Panie Macieju, dziękuję za wprowadzenie. Jestem fanką każdej litery, którą Pan stawia w swoich tekstach, nie tylko pisanych dla IKFON…
Z pozdrowieniami
Edyta G.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 maja 2020, o 21:30 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:21
Posty: 48
Witam Panie Macieju i mili klubowicze!
"Joker" Todda Phillipsa wszedł na ekrany w momencie jakby celowo wybranym, aby do końca przerazić i wstrząsnąć światem w obliczu nadciągającej katastrofy i przeczuciu następnych nieuchronnych kataklizmów. Wątek komiksowy pominę, bo to temat nie dla mnie, natomiast jestem bardzo wdzięczna p.Maciejowi i Juscie za wiele informacji, które wprowadziły mnie w temat i rozjaśniły moją niewiedzę. Brak mi słów oddających mój podziw dla kreacji J. Phoenixa, artystycznych walorów filmu, muzyki etc. Ja nigdy nie oceniam audiodeskrypcji,bo wiadomo, że bez niej niewidomy widz nie ma odbioru, ale w przypadku tego filmu muszę podkreślić, że była po prostu znakomita i bez zarzutu, dokładna i trafna, a jdnocześnie odpowiednio dyskretna. Dzięki za to p.Kiełczewskiej i Radkowi oraz pani lektorce.
Jest to film społeczno katastroficzny ukazujący obraz amerykańskiego, a właściwie każdego współczesnego społeczeństwa, w którym wynaturzenia kapitalizmu doprowadziły do ogromnego rozwarstwienia, niesprawiedliwego podziału dóbr, ignorowania roli jednostki i potrzeb słabszych. Tragiczna postać Artura Flecka wzbudza przez dłuższy czas ogromne współczucie, aż do momentu, w którym z ofiary staje się szalonym, pozbawionym skrupułów mścicielem. Obarczony anomalią psychiczną powodującą niekontrolowane wybuchy śmiechu wzbudza rezerwę ze strony otoczenia. Jest żyjącym w biedzie nieudacznikiem, klientem opieki społecznej, która w końcu odmawia mu wsparcia i leczenia. Pracuje w agencji rozrywkowej jako klaun. Wybór tego zawodu jest paradoksalny, bo Artur w ogóle nigdy nie jest wesoły, ma wyłącznie przygnębiające myśli, odczuwa swoją inność i nieufny dystans ze strony otoczenia, jest bardzo samotny. Nie chciał się uczyć, gdyż już w czasach szkolnych postanowił, że będzie bawić ludzi. Wbrew jego wewnętrznej naturze widać, że ma talent do tego zawodu. Przepięknie tańczy, na wygimnastykowane ciało i pełne ekspresji ruchy, potrafi rozśmieszyć publiczność. Próbuje dawać sobie radę, chociaż wszystko sprzysięga się przeciwko niemu, troskliwie opiekuje się chorą matką. Dobija go odkrycie prawdy o swoim pochodzeniu i maltretowaniu w dzieciństwie. Myślę, że takiego ciosu nikt by nie wytrzymał. Uduszenie Peny poduszką jest jedyną przestępczą zemstą Artura, którą rozumiem i usprawiedliwiam. W "Locie nad kukułczym gniazdem" McMurphyteż udusił przyjacielap oduszką, ale z litości. Wtedy byłam jeszcze bardziej wstrząśnięta bezsilnością jednostki wobec odhumanizowanej opresyjności systemu władzy. W filmie Formana także dochodzi do buntu i destrukcji w mikroskali zakładu psychiatrycznego,, wywołanej przez upokarzanych i nieludzko traktowanych pacjentów. Rozumiem stan psychiczny Jokera odrzuconego przez wszystkich, pozostawionego samemu sobie w sytuacji bez wyjścia i głęboko mu współczuję. Ma prawo do nienawiści do społeczeństwa, które doprowadziło go do tego stanu. Mówi , że w nic nie wierzy, chciałby tylko coś zniszczyć. Rozładowując destrukcyjne emocje zabija w metrze trzech facetów w garniturach, którzy się z niego naśmiewają. Cężko rani ścigających go policjantów, w tłumie niezadowolonych ludzi czekających tylko na iskrę zapalną powstaje tumult, rozruchy palenie samochodów i grabieże rozlewają się na całe miasto. Joker przez przypadek staje się inspiratorem i domniemanym przywódcą buntu, on jednak realizuje swoje własne mordercze porachunki ze znienawidzonym społeczeństwem, a konkretnie z ludźmi, których uważa za swoich wrogów. Zabija nożyczkami Randala, oszczędza natomiast karła Garego, który też jest "inny", zabija Mareya Franklina, który potępia zabójstwo w metrze. Znienawidzonego bogacza Thomasa W. ijego żonę na oczach dziecka zabija inny zamaskowany na Jokera buntownik.
Todd Philips daje przestrogę, że niesprawiedliwość społeczna doprowadzi pokrzywdzone warstwy do buntu i destrukcji istniejącego porządku. moim zdaniem nie można jednak uznać Artura Flecka za bohatera i aprobować jego drastycznych metod działania. Obawiam się, że film Phillipsa nie będzie przestrogą przed stosowaniem niszczycielskiej przemocy, a wręcz przykładem do podejmowania usprawiedliwionych działałń przez zbrodniczych buntowników, gdyż w morzu niesprawiedliwości i krzywdy ludzkiej wielu jest psychopatów i socjopatów podatnych na tego typu inspiracje.
Gdy wszyscy wkoło mnie, bo przed pandemią, walili do kina na Jokera, nie miałam nadziei, że będę mogła go obejrzeć, a dzięki IKFON stało się to tak szybko. Jak miłe są takie niespodzianki.
Pozdrawiamwszystkich Marta Blimel


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 maja 2020, o 09:07 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 166
[quote="Marta Blimel"]Witam Panie Macieju i mili klubowicze!
Obawiam się, że film Phillipsa nie będzie przestrogą przed stosowaniem niszczycielskiej przemocy, a wręcz przykładem do podejmowania usprawiedliwionych działań przez zbrodniczych buntowników, gdyż w morzu niesprawiedliwości i krzywdy ludzkiej wielu jest psychopatów i socjopatów podatnych na tego typu inspiracje.
Gdy wszyscy wkoło mnie, bo przed pandemią, walili do kina na Jokera, nie miałam nadziei, że będę mogła go obejrzeć, a dzięki IKFON stało się to tak szybko. Jak miłe są takie niespodzianki.
Pozdrawiam wszystkich Marta Blimel[/quote]

Obawy Pani Marty są w pełni uzasadnione. Pokazywanie złej postaci - Jokera, najpierw jako kopanego przez wszystkich biedaka Artura, który przecież nie był zły, on przecież stał się zły przez ten świat, może rzeczywiście u pewnych ludzi wywołać poczucie usprawiedliwiania zła. Jest nawet takie zjawisko społeczne mówi się, że nasze wartości ulegają procesowi swoistego nadpisania.

Co prawda ci w metrze, panowie w krawatach najpierw skopali Artura, a potem on wyjął spluwę... i fakt za parę kopniaków odpłacił się czymś znacznie gorszym.

I pamiętacie Państwo jak chamsko zalecali się do kobiety? Rzucali w nią frytkami... szkoda, że nie mieli przy sobie całej lodówki. W Gotham City mieszkają sami psychole, a może to jest prawdziwy obraz Ameryki?

Joker to nie jedyny film pokazującego tego "złego" z innej strony. Przypominam film "Czarownica" Disney'a gdzie w wersji aktorskiej, Diabolina czyli ta zła wiedźma od "Śpiącej Królewny" została pokazana jako postać raczej bardziej pozytywna, a na pewno skrzywdzona przez króla - ojca Aurory.

W klasycznej animacji, mamy obrażoną mroczną czarodziejkę i ona starała się tylko o to, aby Aurora ukłuła się igłą od wrzeciona.

Pamiętam jakie pretensje mieli ludzie do "Zwierzogrodu" o pewne skojarzenia, żarty i cytaty. Tam nawet Ojca Chrzestnego można było pokochać bo w zwierzęcej formie był ryjówką / oposem (mały gryzoń) , albo niektorzy mili go wręcz za miłego krecika, a on na usługach w swej mafii miał - białe misie polarne!

W animacji to było fajne - aktorskie adaptacje znanych baśni to robi zamieszanie! Dla kina azjatyckiego, pokazywanie postaci jak zmienia się z powodu pewnych zdarzeń na inna jest typowym zabiegiem. W popularnych tytułach z USA to pewne novum - stąd możemy się bać naszego innego odbioru postaci. Co nagle zła wiedźma staje się dobra?

Kłopot w tym, że w tym pokazywaniu procesu jak z "niewiniątka rodzi się świr", możemy zapomnieć, że pewni ludzie byli źli na przykład Józef Stalin. Historycy się wypowiadali: jak na ówczesne warunki ten dyktator miał troskliwą matkę, jak na biedne dziecko (dzisiejsze standardy, ale wtedy tam był nawet... krezusem!) i pomimo, że miał kłopoty (choroby i pewna niepełnosprawność fizyczna) to nie przeszkadzało to mu być pierwszym urwisem i sam nie jednemu, wydawałoby się zdrowszemu i silniejszemu dziecku dawał taki łomot, że szkoda gadać. A jacy byli rówieśnicy Stalina? Też byli biedni, wódka była, przemoc w rodzinie... (nie mieli tak troskliwej matki, która chuchała i dmuchała na "małego Stalinka"), a jakoś nie wyrośli na krwawych dyktatorów?

To taka ciekawostka... Jeśli już jesteśmy w Gotham City to po architekturze najbardziej mi te miasto kojarzy się z ... Nowym Jorkiem. Oczywiście w wersji mrocznej,

Na razie tyle ode mnie, Justa


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 maja 2020, o 14:12 
Offline

Dołączył(a): 30 paź 2018, o 16:26
Posty: 15
Szanowni Państwo.

Doprawdy nie wiem, czy film to bardziej psychologiczny lub raczej z gatunku dreszczowca…
Podobnie, jak postać Jokera wydaje mi się chwilami zagubiona, by za moment budzić przerażenie zaakcentowane demonicznym śmiechem. A wszystko to skrzętnie ukryte za maską klauna.
Niewątpliwie stał się ofiarą społecznego niezadowolenia i właściwie nie wiadomo, czy to demonstrujący tłum wypatrzył przywódcę w osobie Jokera, czy on sam poczuł w sobie taką misję.

Reżyser filmu wyzywa nasze emocje na pojedynek A tym samym film staje się interesujący.

Pozdrawiam, Bożena.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 maja 2020, o 11:57 
Offline

Dołączył(a): 23 wrz 2013, o 12:58
Posty: 15
Witajcie,

Dawno już tutaj się nie udzielałem z powodu braku czasu i nawału obowiązków ale z oglądaniem filmów ze Stowarzyszenia jestem jak najbardziej na bieżąco.

Obejrzałem film pod tytułem „Joker” z dużym zainteresowaniem, ponieważ jestem fanem ekranizacji związanych z super bohaterami. Jednakże nigdy jakoś do mnie nie przemawiały filmy z serii DC a raczej z uniwersum Marvela. To na rysunkowych serialach Spider-Man, Hulk czy Iron Man wychowywałem się kilkanaście lat temu. Zawsze te ekranizacje czy to bajkowe czy fabularne najbardziej przemawiały do mnie swoją tematyką i akcją dziejącą się w filmie czy serialu. Tutaj należy też wspomnieć jeszcze o jednym znanym super bohaterze, który miał super moce a zarazem był osobą niewidomą. Piszę oczywiście o Daredevilu, który występował epizodycznie w bajce Spider-Man a teraz możemy obejrzeć kilka fabularnych sezonów o jego losach na platformie Netflix. Zawsze chciałem być taki jak on i pomimo utraty wzroku posiadać nadprzyrodzone moce, które nie tylko pozwalały mu poruszać się bez przeszkód ale i walczyć po stronie dobra.

Kończąc już tą wypowiedź muszę powiedzieć, że pomimo tego, że nie spodziewałem się niczego dobrego po tym filmie był on dla mnie dosyć interesujący i ciekawy. Fabuła wciągnęła mnie i pozwoliła jeszcze raz posłuchać filmu związanego z super bohaterami.

Jeśli ktoś jeszcze nie oglądał Spider-Mana czy Daredevila to serdecznie zachęcam aby wciągnąć się w ich losy a na pewno nie pożałujecie.

Pozdrawiam serdecznie Piotrek Malicki

_________________
Piotr Malicki


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 maja 2020, o 12:10 
Offline

Dołączył(a): 10 paź 2013, o 19:34
Posty: 15
Witajcie,

Tak jak mój mąż też już dawno nie odzywałam się na forum z tych samych powodów ale również razem z mężem oglądam wszystkie filmy przesłane nam przez De Facto.

Niestety tematyka super bohaterów do mnie wcale nie przemawia i raczej w swoim życiu nie oglądałam takich produkcji więc ogólnie o super bohaterach za dużo powiedzieć nie mogę.

Mimo to „Joker” samą akcją dziejącą się w filmie wciągnął mnie i zainteresował tak, że chciałam wiedzieć co dalej wydarzy się w tej produkcji.

Szkoda, że tak mało produkcji fantastycznych czy związanych z super bohaterami jest dostępna z polską audiodeskrypcją, ponieważ może to pozwoliłoby mi wciągnąć się bardziej w taką tematykę.

Pozdrawiam Basia.

_________________
Barbara Malicka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 maja 2020, o 21:50 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 22:03
Posty: 302
Cześć!

Ponieważ czekałam na drugą płytę z filmem "Joker", zabieram głos ostatnim rzutem na przysłowiową taśmę.
Film chwilami wywoływał u mnie poczucie lęku. Reżyser uświadomił mi jak mało trzeba żeby ruszyła potężna lawina złości, agresji, przemocy. Z jednej strony wydaje się, że wystarczy iskra, ale z drugiej strony żeby ta iskra mogła spełnić swoją rolę potrzebne jest wiele ujemnych czynników, które nawarstwiają się przez lata. Doskonale zostały one przedstawione na przykładzie głównego bohatera.
Kotłujące się w nim emocje, które stają się coraz mroczniejsze pod wpływem doświadczeń. Tak naprawdę ciągle Arthur tłucze głową w ścianę obojętności, odrzucenia, niespełnionych marzeń, ignorancji i samotności. Jego śmiech budzi strach, ale jednocześnie pokazuje jak zachowują się ludzie wobec odmiennych zachowań. Te zazwyczaj budzą lęk, odrzucenie, obojętność. Jakże często właśnie te emocje pojawiają się w filmie.
Rewelacyjna rola Joaquina Phoenixa, świetna muzyka. "Joker" trzyma widza w napięciu do samego końca.
Pod wpływem wprowadzenia Maćka, zastanowiłam się, czy lubię komiksy z super bohaterami? No i czy mam ulubionego bohatera posiadającego super moce? Hm wyszło mi, że nie posiadam takowego bohatera. Jednak nie sięgałam zbyt często po tego typu produkcje.
Dzisiaj chętniej wróciłabym do komiksowego kasztelana grodu - Mirmiła - uśmiech

Serdeczności

Alicja


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 24 maja 2020, o 21:50 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 14 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL