Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych

ikfon.defacto.org.pl
Teraz jest 21 wrz 2021, o 21:12

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 4 gru 2020, o 23:48 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 203
Szanowni Państwo,

Po raz ostatni już w tym roku mam przyjemność zaprosić Państwa do wspólnego seansu w ramach naszego klubu filmowego. Grudniową propozycją, wieńczącą tegoroczną przygodę z kinem, będzie brytyjski film „Nie ma nas w domu” z 2019 roku w reżyserii Kena Loacha. Ten twórca ma na swoim koncie całe mnóstwo filmów, w tym kilka nagradzanych na różnych festiwalach. W 2006 roku otrzymał Złotą Palmę na 59 Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes za film „Wiatr buszujący w jęczmieniu”, opowiadający o irlandzkiej wojnie o niepodległość. Dokładnie dziesięć lat później, podczas 69 MFF w Cannes w 2016 roku ponownie został nagrodzony Złotą Palmą, tym razem za film „Ja, Daniel Blake”, którego tytułowy bohater, chcąc wesprzeć samotną matkę z dwójką dzieci, zostaje wplątany w wir wydarzeń i niepowodzeń rodem z kart powieści Franza Kafki. Ken Loach działa w przemyśle filmowym od 1967 roku i na swoim koncie ma ponad trzydzieści filmów kinowych, oraz niewiele mniej produkcji telewizyjnych. Są to niemal zawsze dramaty obyczajowe, dotyczące ludzkich spraw i ludzkich problemów. Kino Loacha cieszy się uznaniem u widzów na całym świecie, a on sam jest uznawany za jednego z czołowych przedstawicieli kina społecznego.

„Nie ma nas w domu” doskonale wpisuje się w tak lubiany przez Loacha schemat fabuły. To portret archetypowej brytyjskiej rodziny, na którą składają się: żona Abby, mąż Ricky i dwójka ich dzieci – Seb i Liza Jane. Matka opiekuje się osobami starszymi, ojciec właśnie rozpoczął nową pracę w firmie kurierskiej. Reżyser przedstawia w swoim najnowszym filmie ich zwyczajne, codzienne życie. Jak mówi w pewnym momencie pracodawca Ricka, „każda rodzina ma problemy”, i to jedno krótkie zdanie zawiera w sobie właściwie całą istotę filmu. Bohaterowie, jak każda rodzina, przeżywają razem lepsze dni, jednak znacznie częściejborykają się z przeróżnymi problemami – zmęczeniem, niepowodzeniami w pracy, czy szkolnymi wybrykami zbuntowanego nastoletniego syna, który ucieka z lekcji, maluje graffiti na murach budynków, a nawet wdaje się w bójki. Możnaby złośliwie stwierdzić, że „Nie ma nas w domu” to właściwie film o niczym, że nie ma tu żadnych ekscytujących wydarzeń, które mogłyby trzymać widza w napięciu, że właściwie każdego z nas mogłoby spotkać to samo. Byłoby to jednak znaczne spłycenie tematu – w końcu nie każda historia musi obfitować w zwroty akcji, tak jak nie każda historia musi kończyć się dobrze. Czasem dobrze jest porzucić „filmowość” i przyjrzeć się bliżej zwykłemu ludzkiemu życiu, a społeczne kino Kena Loacha to dobry przykład takiego zwykłego życia, zgrabnie przeniesionego na ekran. „Nie ma nas w domu” to film dość smutny, rysujący przed widzem obraz tego, jak nierozwiązywane i bagatelizowane problemy stopniowo mogą doprowadzić do powolnego rozpadu podstawowych więzi rodzinnych.

Jak zwykle przy okazji naszych okołofilmowych dyskusji, proponuję kilka wątków, które warto podjąć przy okazji rozmowy o filmie:

1)Czy przedtem mieliście Państwo styczność z kinem Kena Loacha? Macie Państwo jakieś ulubione jego filmy?
2)Czy styl reżysera i zamiłowanie do opowiadania prostych historii „z życia wziętych” przypadł Państwu do gustu, czy może wręcz przeciwnie?
3)Jak powiedział kiedyś prawdziwy mistrz kinematografii, Alfred Hitchcock: „Film to życie, z którego wymazano plamy nudy”. Idąc tą logiką, można uznać, że filmy Loacha to właśnie te pozostawione „plamy nudy”. Jakie macie Państwo zdanie na temat tego typu kina? Wolicie tego typu przyziemne historie, czy chętniej sięgacie po te, kolokwialnie mówiąc, „bardziej filmowe”?
4)Jak oceniają Państwo głównych bohaterów? Sympatyzowaliście z nimi podczas seansu? A może wręcz przeciwnie? Który z członków rodziny najbardziej zapadł Państwu w pamięć, kogo najbardziej polubiliście?
5)Jak odbieracie Państwo otwarte zakończenie filmu? Jak myślicie, jak losy rodziny Rickiego i Abby mogły potoczyć się dalej?

Zachęcam gorąco do udziału w dyskusji, jak zawsze prowadzonej tu na forum oraz drogą mailową. Pozdrawiam serdecznie wszystkich z Państwa i życzę udanego seansu.
Gorąco zachęcam do obejrzenia filmu i dzielenia się wrażeniami, w dniach od 7.12.2020 do 20.12.2020 droga e-mailową ikfon@defacto.org.pl oraz na www.ikfon.defacto.org.pl

Jakub Kraszewski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 4 gru 2020, o 23:48 


Góra
  
 
PostNapisane: 12 gru 2020, o 19:37 
Offline

Dołączył(a): 20 lut 2019, o 08:49
Posty: 26
Szanowni Państwo,

Przypominam, że od kilku dni trwa dyskusja na temat filmu "Nie ma nas w domu" Kena Loacha. Jestem bardzo ciekawy, jak oglądało się Państwu ten film. Jakie wzbudził emocje? Czy sympatyzowaliście z bohaterami, a może wręcz przeciwnie? W ramach ciekawostki warto wspomnieć, że Ken Loach ma bardzo specyficzny sposób pracy z aktorami. Przeważnie nie daje on im gotowego scenariusza, a raczej zarys konkretnej sceny, z każdym aktorem omawia każdą scenę indywidualnie. Aktorzy nie dostają więc od reżysera, jak w większości filmów, gotowej listy dialogów, a jedynie pewien zarys tego, jak scena ma wyglądać, jakie emocja powinny towarzyszyć postaciom, jakie tematy mają paść w rozmowie. W ten sposób dialogi w filmach Loacha często brzmią bardzo naturalnie, gdyż w większości są improwizowane.

Gorąco zachęcam do dzielenia się przemyśleniami na temat filmu!

Pozdrawiam serdecznie.

Jakub Kraszewski


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 gru 2020, o 18:21 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:02
Posty: 109
Dzień dobry,
to moje trzecie spotkanie z twórczością Kena Loacha. I po raz trzeci ten wybitny angielski reżyser zafundował mi głęboki wstrząs, po którym muszę się pozbierać… Filmy „Ja, Daniel Blake” i „ Whisky dla aniołów” na wiele tygodni wytrąciły mnie z równowagi. Myślałam, że tylko w biedniejszych krajach panuje wyzysk i niesprawiedliwość, sztywna biurokracja, bezduszność i nieuczciwość, ale okazało się, że w swojej naiwności bardzo się myliłam.
Siła kina społecznego polega na tym, że twórcy pokazują widzowi wszystko to, co trudne, bolesne, skrywane głęboko przez rządy, partie itp. Spike Lee, Tony Richardson, Paul Greengrass i Keneth Loach nie moralizują, nie wskazują dróg rozwiązania społecznych bolączek i niesprawiedliwości. Sugestywność opowiadanych historii jest tak ogromna, że odbiorcy dzieła filmowego chce się walczyć z systemem, o ile ma siłę i umiejętności.
Pyta Pan, Panie Jakubie, który z bohaterów najbardziej zapadł w serce. Myślę, że Liza Joe - wrażliwa, a nawet nadwrażliwa, spokojna i bardzo kochająca swoją rodzinę dziewczynka. Jest chyba najbardziej poturbowana przez los, najbardziej potrzebuje pomocy. Ogromnie się wzruszałam, ilekroć telefonowała do niej matka i wydawała polecenia w rodzaju: makaron w lodówce, odrób wszystkie lekcje, nie siedź przed komputerem dłużej niż kwadrans. Te telefony zawsze kończyły się słowami: bardzo cię kocham. To takie smutne mieć mamę niemal wyłącznie przez telefon…
Trudny to był film, ale w niełatwym czasie, w jakim żyjemy, pozwolił na chwilę refleksji o własnym losie i prawdziwych ludzkich dramatach.
Edyta


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 gru 2020, o 21:06 
Offline

Dołączył(a): 20 lut 2019, o 08:49
Posty: 26
Pani Edyto,

Faktycznie to trudny film. Zresztą to chyba cecha charakterystyczna filmów Loacha (nie widziałem wszystkich, ale te kilka, które oglądałem, pasują do tej tezy). Tak jak Pani wspomniała, o dobry przykład kina społecznego – reżyser pokazuje tu trudną rzeczywistość, problemy, z którymi rodzina głównych bohaterów musi się mierzyć. Problemy, które są bardzo uniwersalne, bo tego typu sytuacje mogą wydarzyć się w niemalże każdym kraju. Warto zauważyć, że pomimo pokazywania pesymistycznej wizji świata, reżyser nie ocenia, a jedynie prezentuje przed nami rzeczywistość. Jej ocenę zostawia widzom.

Najmłodsza Liza Jane wydaje się być faktycznie najbardziej pokrzywdzona z całej rodziny. Choć stara się zachować pozytywne nastawienie, widać bardzo, jak odciska się na niej każda kolejna stresująca rodzinę sytuacja. Chcąc nie chcąc zawsze zostaje wmieszana w rodzinne awantury, jest świadkiem problemów zawodowych ojca, wyskoków brata, a matka, jak Pani zauważyła, przeważnie jest nieobecna. Dziewczynka jest zdana praktycznie sama na siebie. To smutne tym bardziej, kiedy uświadomimy sobie, jak wiele jest takich rodzin, których problemy najbardziej odciskają się na dzieciach.

Pozdrawiam serdecznie

Jakub Kraszewski


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 gru 2020, o 22:21 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:21
Posty: 51
Dobry wieczór Panie Jakubie i Szanowni Forumowicze!
O filmach Kena Loacha nie można powiedzieć, że się je lubi jak np. komedie, albo kryminały, albo science fiction. Ja po prostu filmy te podziwiam i doceniam, oceniam je bardzo wysoko pod każdym względem. Ukazują problemy ekonomiczno-społeczne współczesnego świata i bezsilność jednostki, której największe nawet starania są niweczone przez bezwzględne stosunki pracy. Oglądałam niestety tylko dwa filmy Loacha "Ja Daniel Blake" i "Nie ma nas w domu". Oba były dla mnie wstrząsające, bardzo je przeżyłam. Nie mogę zgodzić się z p.Jakubem,że film ukazuje zwyczajne życie przeciętnej rodziny i jest wolny od dramatycznych zwrotów akcji.Mnie ten film cały czas trzymał w napięciu, a dramatycznych momentów było aż nadto. Stosunek do bohaterów filmu - cała rodzina bardzo sympatyczna, nawet ten pogubiony nastolatek, prawie bez kontaktu z zaharowanymi rodzicami. Z największą sympatią podziwiałam pracowitość obojga małżonków, serdeczny i troskliwy stosunek Abby do swoich podopiecznych, nadludzkie wysiłki Ricka aby zdążyć, sprostać, zadowolić przełożonych. Może mieliby szansę realizacji marzeń o własnym domu gdyby nie pobicie i okradzenie Ricka połączone ze złodziejskim systemem kar finansowych i potrąceń. Zakończenie pozostawia nadzieję, bo Rick nie rezygnuje z walki, chociaż wydaje się ona beznadziejna. Szansą ich jest rodzina , ich wzajemna miłość, zrozumienie, podejmowanie starań, zwłaszcza rodziców wobec dzieci, ale również w drugą stronę. Podły, niesprawiedliwy świat, trudne życie bez miejsca na radość i przyjemności, ale jeszcze są razem, liczą na siebie, Seb ma gdzie wrócić i chyba to zrozumiał.
Takie mądre, realistyczne filmy są dla mnie bardzo ważne. Pragnęłabym,aby było ich więcej w programie IKFON.
Pozdrawiam i życzę wszystkim zdrowych Świaąt Marta Blimel


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 gru 2020, o 09:23 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 279
Dzień Dobry

Twórczość Pana Loacha jest dla mnie formą dokumentowania życia. Życia, które w swej prozie ma sporo białych plam acz owe plamy ubrane w reżyserską wrażliwość potrafią widza skatować. Nie potrzebuje fajerwerków by poczuć tak bliskie, znajome emocje towarzyszące filmowym bohaterom. Pierwszym filmem, który zafrasował mnie ogromnym poziomem ludzkiej wrogości, rasizmu był film „Wiatr buszujący w jęczmieniu”. Poczucie zdziwienia jak niewiele trzeba by się nienawidzić z tytułu narodowości było przygniatające. Czy lubię takie filmy? I tak i nie acz to kino warto poświęcenia czasu, uwagi.
Pyta pan :
4) Jak oceniają Państwo głównych bohaterów? Sympatyzowaliście z nimi podczas seansu? A może wręcz przeciwnie? Który z członków rodziny najbardziej zapadł Państwu w pamięć, kogo najbardziej polubiliście?
Bohaterowi filmów Pana Loacha , subiektywnie oczywiście, bardzo starannie oczyszczeni są z nici potencjalnych sympatii. Na ekranie mam bardzo intymny świat, trudny a jednakowoż angażujący w sytuacje. Tak bardzo współczuje bohaterom i dziwie się światu, w którym człowiek człowiekowi ….
Otwarte zakończenie filmu?
Z tego co pamiętam to też charakterystyczne dla Pana Kena?
Tak sobie myślę że cdn. filmu jest jak życie bohaterów. Niepewny.
Acz wieżę że rodzina jest dobrym fundamentem tej niepewnej przyszłości.
Dziękuje za wybór filmu i wprowadzenie.
Wszystkiego zdrowego!
Pozdrawiam
Mariusz Kowalski
Ps. Radosnych Świąt Bożego Narodzenia i udanego skoku do Nowego 2021 Roku!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 gru 2020, o 17:22 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 179
Nie jestem zbytnią fanką kina brytyjskiego… Film ten na pewno pokazuje portret typowej, brytyjskiej rodziny (mamy nawet mrugnięcia do narodowego sportu – kibice piłki nożnej). „Trzy wieczory dla rodziny to zdecydowanie za mało”. Byłoby więcej, gdyby nie socjal dla nic nie robiących nowych Brytyjczyków, którzy za to lubią postraszyć tubylców, gdy na przykład zbliżają się święta Bożego Narodzenia i strach, że ktoś znów coś … I nie mam tu nam myśli oczywiście, sparaliżowanego mężczyzny na wózku, czy seniorów wymagających opieki…

I tu kolejny problem – czyli opieka nad osobami z niepełnopoprawnościami… Chociaż, co warto zaznaczyć wiele Polek wyjechało ze swoimi dziećmi za lepszą opiekę do innych krajów, bo w Polsce to jeszcze bardziej leży… Oczywiście – mamy tu kolejny problem – praca ponad siły dla opiekunki.

Kolejny problem, mody chłopak malujący graffiti, trochę mi się skojarzyło z Banksy'm. Na widok tych rysunków, krzyczących na siebie ludzi… W duchu, życzyłam mu sukcesu, aby w końcu mógł wraz z rodziną, nie mieszkać na wynajmowanym…

To tylko, jeden z aspektów… Choć, jak skojarzyłam, że kumpel nastoletniego bohatera, miał pewne przywileje w szkole, bo był z mniejszości, od razu mi się skojarzyło z ruchem BLM. Można tak sobie wymieniać w nieskończoność, skoro ten film fabularny „realistycznie portretuje” współczesnego, przeciętnego Brytyjczyka… Najsmutniejsza scena – pomazane fotografie… Oglądałabym jakby to był horror. Rzeczywiście najbardziej żal córki…

Jeśli chodzi o warstwę kolorystyczną filmu to są takie niezbyt kolorowe fotografie, niby jest tam trochę barw, ale jakościowo jakby zdjęcia z lat 90. Może też magia brytyjskiej aury? Domy, brytyjskie kamienice… kojarzą mi się z nauką języka angielskiego i z podręcznikiem o tym lepszym kraju. Taka ciekawostka, jak się uczymy języka obcego… to zawsze on jest nam reklamowany przez ładniejsze fotografie. Ten film to odczarowuje…

Jest jeszcze kwestia konsumpcjonizmu… Na jednym z przestanków byął reklama ostatnio popularnych ostatnio w Polsce laleczek LOL Suprice. Jedna lalka – 60 zł. I kto je musi dostarczać, zapracowani kurierzy! Tego raczej nie wychwyciła audiodeskrypcja, to macie Państwo ciekawostkę. Skąd wiem, że to te lale? Boi idą święta… i trzeba było zajrzeć do kieszeni, a film ciezki jak angielska pogoda… Pozdrawiam, Justa


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 gru 2020, o 18:49 
Offline

Dołączył(a): 20 lut 2019, o 08:49
Posty: 26
Pani Marto, Panie Mariuszu, Pani Justyno,

Na samym początku powinienem się lekko wytłumaczyć. Pisząc o braku ekscytujących wydarzeń w filmie Kena Loacha, w żadnym wypadku nie miałem na myśli stwierdzenia, że jest to film w jakiś sposób gorszy czy nie trzymający w napięciu. Chodziło mi jedynie o to, jak bardzo fabuła tego i innych filmów tego reżysera są bliskie realności: klasyczne filmowe opowieści zazwyczaj trzymają się pewnego schematu narracyjnego i dramatycznego, widz wie, że przynajmniej raz podczas seansu może spodziewać się zwrotu akcji, oczekuje też przebycia przez bohaterów określonej drogi, często wewnętrznych przemian. U Loacha mamy zupełnie inaczej, jak mówiłem, omawiany przez nas film trzyma się blisko naszej rzeczywistości, jesteśmy w stanie uwierzyć, że taka historia mogłaby się wydarzyć naprawdę, nie tylko w Wielkiej Brytanii. Nawet najbardziej emocjonujące czy szokujące momenty filmu, jak zatrzymanie Seba przez policję czy pobicie Rickiego, choć niosą za sobą spory ładunek emocjonalny dla widza, nie są jednak czymś, co z perspektywy nawet nas jako widzów byłoby czymś, co ma małe szanse się wydarzyć. W końcu wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że takie sytuacje niestety mają miejsce w wielu rodzinach. Dlatego właśnie postanowiłem tu nawiązać do wypowiedzi Hitchcocka na temat wycinanych z filmu „plam nudy”, rozumianych tu jako, kolokwialnie mówiąc, „typowo życiowe fragmenty”.

Ze względu właśnie na tę bliskość realizmowi, tak jak wspomniała Pani Marta, ciężko powiedzieć jednoznacznie, że tego typu filmy się lubi – prędzej pasuje powiedzieć, że się je ceni. Podobnie jest z bohaterami, którzy, w przeciwieństwie do typowych filmowych bohaterów, są, jak określił to Pan Mariusz, „oczyszczeni z nici potencjalnych sympatii”. To tacy sami ludzie, jakich możemy spotkać każdego dnia na ulicy, w sklepie, podczas jazdy autobusem itp.

Pani Justyna zwróciła uwagę na istotną kwestię. Kilkukrotnie już w naszej dyskusji przewijało się stwierdzenie, że „Nie ma nas w domu” to bardzo uniwersalna historia, która mogłaby się wydarzyć w zasadzie w dowolnym innym kraju, w ty w Polsce. Choć na pierwszy rzut oka może się to wydawać trochę abstrakcyjne, bo, jak właśnie zauważyła Pani Justyna, zawsze dowiadując się o innych krajach, poznajemy przede wszystkim ich mocne strony. Stąd mamy później przeświadczenie, że możemy wyjechać na stałe za granicę, do Wielkiej Brytanii czy gdziekolwiek indziej, i że dzięki temu skończą się nasze problemy, już zawsze będzie nam się żyło lepiej. Często właśnie zapomina się, że tam za granicą ludzie mają takie same problemy, jak my, że tam mieszkają tacy sami ludzie i że w zasadzie możemy się taki wyjazdem rozczarować. Dlatego dobrze, że powstają też takie filmy jak twórczość Kena Loacha, bo mamy dzięki temu okazję skonfrontować swoje wyobrażenie z tym, jak to wszystko się ma do rzeczywistości.

Pozdrawiam serdecznie

Jakub Kraszewski


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 gru 2020, o 20:18 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 179
Według mnie ten film ogląda się jak dokument, ta izba przyjęć... przypomniał mi się SOR. Tylko na prawdę, oglądając podręczniki do nauki brytyjskiego angielskiego... można nieźle wpaść w kompleksy. Każdy ma swoje refleksje skojarzenia... taśmy filmowej jest dużo, a dysków przenośnych też, więc jest miejsce na różne kino. Nie tylko na Super Hero. Mamy kino społeczne, to ja teraz czekam na animacje... To tyle ode mnie. Może coś z Japonii, albo taki Detektyw Pikachu? Kto chętny?


[quote="Jakub Kraszewski"]Pani Marto, Panie Mariuszu, Pani Justyno,

Pani Justyna zwróciła uwagę na istotną kwestię. Kilkukrotnie już w naszej dyskusji przewijało się stwierdzenie, że „Nie ma nas w domu” to bardzo uniwersalna historia, która mogłaby się wydarzyć w zasadzie w dowolnym innym kraju, w ty w Polsce. Choć na pierwszy rzut oka może się to wydawać trochę abstrakcyjne, bo, jak właśnie zauważyła Pani Justyna, zawsze dowiadując się o innych krajach, poznajemy przede wszystkim ich mocne strony. Stąd mamy później przeświadczenie, że możemy wyjechać na stałe za granicę, do Wielkiej Brytanii czy gdziekolwiek indziej, i że dzięki temu skończą się nasze problemy, już zawsze będzie nam się żyło lepiej. Często właśnie zapomina się, że tam za granicą ludzie mają takie same problemy, jak my, że tam mieszkają tacy sami ludzie i że w zasadzie możemy się taki wyjazdem rozczarować. Dlatego dobrze, że powstają też takie filmy jak twórczość Kena Loacha, bo mamy dzięki temu okazję skonfrontować swoje wyobrażenie z tym, jak to wszystko się ma do rzeczywistości.

Pozdrawiam serdecznie

Jakub Kraszewski[/quote]


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 gru 2020, o 20:32 
Offline

Dołączył(a): 20 lut 2019, o 08:49
Posty: 26
Szanowni Państwo,

Dobiegł końca okres omawiania przez nas ostatniego w tym roku filmu, czyli „Nie ma nas w domu” w reżyserii Kena Loacha. Jest mi niezmiernie miło, bo zaproponowany film przypadł do gustu niemalże wszystkim uczestnikom dyskusji. Na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni miałem okazję zapoznać się z wieloma różnymi, niejednokrotnie odmiennymi opiniami na temat filmu, jak zawsze konfrontowanie Państwa wrażeń z seansu z moimi było ciekawym doświadczeniem.

To, na co warto zwrócić uwagę, to fakt, że niemalże jednogłośnie wszyscy Państwo podkreślaliście fakt, iż film Kena Loacha jest niezwykle uniwersalny. W wielu wypowiedziach powtarzało się stwierdzenie, iż akcja filmu mogłaby bez większych przeróbek zostać umiejscowiona w Polsce, czy w wielu innych krajach. Tak samo jak filmowy Ricky musi się mierzyć z pozornie życzliwym, a w rzeczywistości wyzyskującym go pracodawcą, tak samo wielu naszych rodaków znajduje się w podobnej sytuacji. Ta kwestia powracała jak bumerang w większości wypowiedzi.

Druga powracająca kwestia, która również mnie ucieszyła, to fakt, że bohaterowie filmu wzbudzali u Państwa przeważnie ciepłe odczucia, a przynajmniej sympatię. Jak słusznie zauważono w dyskusji, ciężko powiedzieć, który z bohaterów jest naszym ulubionym, gdyż nie są to postacie stricte filmowe – są trochę jak ludzie, których codziennie spotykamy na ulicy, w sklepie czy właśnie w pracy. To bardzo wiarygodni bohaterowie, co Państwo podkreślali niejednokrotnie, zagrani dobrze przez aktorów, budzący współczucie, pobudzający przemyślenia. Cieszy mnie, że sympatyzowali Państwo z nimi podczas seansu, że kibicowali im w walce z rodzinnymi problemami.

Jak zwykle bardzo cieszę się, że mogłem poprowadzić dyskusję w ramach naszego klubu filmowego. Jak zawsze dowiedziałem się od Państwa wielu ciekawych rzeczy, skonfrontowałem swoje spostrzeżenia z Waszymi. Z tego miejsca chciałbym serdecznie podziękować za udział w dyskusji wszystkim uczestnikom, a także życzyć wszystkim z Państwa wesołych i bezpiecznych świąt Bożego Narodzenia oraz dużo szczęścia w nadchodzącym (miejmy nadzieję, że lepszym) roku 2021.

Pozdrawiam serdecznie.

Jakub Kraszewski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 21 gru 2020, o 20:32 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL