Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych

ikfon.defacto.org.pl
Teraz jest 18 sie 2019, o 08:21

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 17 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 12 gru 2014, o 08:17 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 177
Polska rok produkcji 2006


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 12 gru 2014, o 08:17 


Góra
  
 
PostNapisane: 12 gru 2014, o 17:14 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 143
Ostatnią stacją w tegorocznej podróży filmowym pociągiem będzie prawie autobiograficzna twórczość Marka Koterskiego. Zatem przenosimy się z poetyckiej, malarskiej wizji Petera Bruegla na nasze, szare podwórko, pełne nałogów, bluzgów, ale też i tęsknoty za prawdziwą arte. Marek Koterski jest nietuzinkową postacią polskiego kina za sprawą, wykreowanej przez siebie postaci Adasia Miauczyńskiego. Jego bohater z siedmiu filmów i kilku form literackich, zwykle określany jest mianem alter ego samego reżysera. Zanim przejdę do charakterystyki tematyki filmu „Wszyscy Jesteśmy Chrystusami” przedstawię Państwu krótką biografię Adasia Miauczyńskiego.

Imię od Adama, pierwszego człowieka. Nazwisko po reżyserze, bo autor to przecież kot, a kocury miauczą. Ponoć mama pierwowzoru Adasia, gdy ten chciał cukierki w sklepie, mawiała do niego „przestań miauczeć”. I tak zostało. Jak wiadomo, Adaś, albo Michał, (bo tak chciał go nazwać ojciec), ale niestety śmiertelnie bał się mamusi przyszłego pana świra. Zatem Adaś wychował się w domu wariatów, z toksycznymi rodzicami. Mało tego, miał też być dziewczynką, bo mama tak chciała. W efekcie, aby tylko odreagować te wszystkie traumy, Miauczyński postanowił zostać artystą przez wielkie a, ale zawsze był jakiś problem. Najpierw, tak na studiach polonistycznych chciał sobie zostać nowym wieszczem narodowym i zaczął na poezję Adama Mickiewicza... podrywać dziewczyny. Romantyzm pomylił mu się z tanim pornosem. Później niedoszły artysta wylądował na reżyserii, ale niestety spalił jedyny, drewniany most na planie filmowym i ułani nie mogli zagrać. Więc w końcu nasz wybraniec losu został polonistą i tak już po rozwodzie z żoną, zabrał się za wiersze, ale ta dzisiejsza młodzież i ignorancja, jakoś nie pozwalały zasnąć niespełnionemu artyście. Wtedy Adasiowi pozostały już tylko środki typu prozak na jego nerwicę natręctw czy alkohol na brak miłości kobiety życia. Niestety wszystkie problemy seniora Miauczyńskiego, odbijały się na jego synu Sylwestrze, którego zazwyczaj gra Michał Koterski.

Film, „Wszyscy jesteśmy Chrystusami” to siódmy, uzdrawiający film Marka Koterskiego, bo nasz pan mruczek humanista rozstaje się ze swymi klęskami. W przeciwieństwie do obrazu „Pod mocnym aniołem”, widz dostaje informację o tym, iż Miauczyński wychodzi na prostą. Zanim jednak to się stanie, mamy istną Golgotę. W rolach Adasia występowali zazwyczaj aktorzy wyraziści tacy jak Marek Kondrat, nasz specjalista od twardzieli, tu pokazany jako słaby mężczyzna, Cezary Pazura za komizm sytuacji czy Andrzej Chyra, lubiący wcielać się w kreacje panów z problemami.

Filmy Koterskiego to nie tylko swoiste leczenie ran z dzieciństwa. Dzieła artysty to kino w pełni autorskie z własnym językiem czy z taką, a nie inną interpretacją symboli narodowych. Pan Miauczyński, słynny koneser sztuki, poeta, reżyser, kulturoznawca, inteligent, a klnie jak szewc. Bluzgi to reakcja na oddziaływanie społeczeństwa. Jeszcze innym zabiegiem jest potoczny język, przerobiony na potrzebę literatury. Bohaterowie Koterskiego mówią po swojemu, tak samo słyszą i widzą na swój niby sitcomowy ale i tragiczny sposób. Na sam koniec pozostaje filmowe pytanie czym jest ta „czarna sztafeta pokoleń”? Czy może ona dotyczyć tylko faktu nadużywania alkoholu z pokolenia na pokolenie?


Na plan filmowy Koterskiego składają się ujęcia w domu i na tle szarych blokowisk. Marek Koterski niczym na krośnie w linie wątków współczesnych,przeplata inscenizacje. Te kontrasty, przemawiają do wyobraźni, może i tak samo jak patrzenie prosto w oczy fikcyjnym postaciom. Dzieło autora „Dnia Świra” to przede wszystkim ujęcia różnych postaci do pasa czyli te, klasyczne zbliżenie w planie amerykańskim, czasem trafi się widok panoramy, ale nie jest to tak rozległy krajobraz jak we wspomnianym już obrazie „Młyn i Krzyż” Lecha Majewskiego. To bliskie kino, sposób rozmowy twarzą w twarz.


Marek Koterski jest reżyserem i scenarzystą swych dzieł, które również mają wersje dramatów teatralnych. Aktorzy Koterskiego to Michał Koterski, Adam Chyra, Marek Kondrat, Janina Tarczykówna, Małgorzata Bogdańska, Marcin Dorociński, Bożena Adamek.

Nagrody: siódmy film Koterskiego doczekał się statuetek Orłów za scenariusz autora i montaż Ewy Smal w 2007 roku. Poza tym film otrzymał Złotego Lwa za reżyserię w 2006 roku. Koterski ma też na swoim koncie statuetkę Mocnego Solanina za swoją bezkompromisowość w polskim kinie, przyznaną w 2014 roku na niezależnym festiwalu Solanin. Oczywiście, reszta filmów z cyklu o Adasiu Miauczyńskim otrzymała liczne nagrody, ale tutaj kładziemy akcent na ten siódmy film.

Tezy do dyskusji:

1. Czy kino autorskie Marka Koterskiego to atrakcyjna forma odbioru?
2. Jak spisała się audiodeskrypcja?
3. Jakie obrazy Polski i portrety Polaków według Państwa prezentuje reżyser i scenarzysta Koterski?
4. Marek Koterski mówił, że tak ze strachu przed sobą samym, zgodził się na bezkompromisowość. Twórczość to terapia dla samego siebie. Czy to tak jest, a może tworzenie to ścisłe planowanie sceny po scenie?
5. Koterski miał pomysł przy filmie „Porno” i „Baby są jakieś inne”, a reszta to przeżycie. Zatem, czy ten sam Marek Koterski to reżyser pomysłu, a może wylewu traumatycznych emocji?
6. Ile widzów tyle filmów. Dzień Świra eksplodował w widzach. Można dać
z siebie wszystko, a wyjdzie kmiot. Ja mogę opisywać tylko tę kroplę – siebie. To mówi Koterski o przewidywaniu tego czy film się spodoba, czy nie. To zależy od tego, czy widzowie się utożsamią z klinicznymi przypadkami. Ponoć na studiach, autor „Wszyscy jesteśmy Chrystusami” usłyszał takie słowa: „spójrzcie, ten facet nigdy nie będzie malował, bo nic nie widzi,
a posługuje się wyobraźnią”. Jaki byłby zatem Adaś Miauczyński gdyby był niewidomy?
7. Po filmach Koterskiego, zwykle prasa zaczyna opisywać problemy,
o których wspomina wymieniony reżyser? Czy zatem film to dobry pretekst do snucia profilaktycznych opowieści?
8. I jeszcze tak na sam koniec. Jak Państwo rozumiecie znaczenie filmowego tytułu, „Wszyscy jesteśmy Chrystusami”?

Na Państwa opinie czekam od 15 do 28 Grudnia. Wszyscy uczestnicy dyskusji, którzy zechcą podzielić się swymi interpretacjami obrazu Marka Koterskiego, otrzymają film... Zatem, zapraszam do dyskusji!
I oczywiście, czekam też na maile...


Justa czyli Justyna Margielewska, moderator.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 gru 2014, o 11:38 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:19
Posty: 49
Witam
Ja tak króciutko. Tematyka alkoholizm. Czyli temat podobny, Bar pod Mocnym Aniołem, chociaż tam bardziej drastyczne sceny, bliżej życia. Tu przekaz troszkę śmieszniej, przez dialogi ojca ze synem, choć temat poważny.
Filmy Koterskiego są przeważenie swego rodzaju abstrakcją. Audiodeskrypcja dobra, zrozumiała.
Do tytułu podszedłbym tak, że każdy nosi swój krzyż. I w jakimś stopniu, może decydować za siebie, ale nie do końca, bo zawsze ktoś się znajdzie z batem co nas pogania. Pozdrawiam. Bartek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 gru 2014, o 16:14 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 143
Dziękuję Panie Bartku za zwięzłą opinię. Jakby nawiązując do nazwiska reżysera, pierwsze koty
za płoty. Zachęcam kolejnych Forumowiczów do oddania głosu. Ciekawe spostrzeżenie wysunął Pan
na temat abstrakcji w obrazie Koterskiego. Zobaczymy jakie inne określenia poadną jeszcze na temat kina Marka Koterskiego.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 gru 2014, o 15:00 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 243
Witam Forumowiczów

Filmy Marka Koterskiego są dla mnie jak renta :), dobrze że są ale potrzebuje do życia czegoś więcej :).
Reżyser potrafi ubrać w genialne dialogi, które w moim odczuciu stają się kodem językowym który potrafi zniewolić widza, wewnętrzne rozdarcie.
Znakomicie zmontowane zdjęcia, nie tylko z omawianego filmu, powodują u mnie wrażenie umoralnionego wideoklipu (doceniam muzykę pana Jerzego Satanowskiego) do którego dobrałbym muzykę …..
Czy Szanowni forumowicze nie pokusiliby się o dobranie do takiego clipu muzyki?

A trzymając się wątków pani moderator:
1.W moim odczuci to karuzela życia ubrana w polskie mity i stereotypy. Tak to intrygująca forma lecz niestety bazując na polskiej mentalności nie jest uniwersalna.
2.W przypadku audio deskrypcji nie jestem obiektywny ale mogę tylko potwierdzić jej znacząca rolę w nowym odbiorze filmu.
3.To bardzo trudne pytanie gdyż scenarzysta wykorzystuje polskie słabości aby dać upust własnym frustracjom. Zaznaczam iż robi to wręcz poetycko z wykorzystaniem wszystkich możliwych chwytów.
4.Skoro reżyser i scenarzysta tak mówi to tak musi być. Montaż który kojarzy mi się z miksowaniem raczej zaprzecza planowaniu to raczej artystyczny chaos.
5.A może to więzień własnego pomysłu?
6. Radiowa Trójka w dniu 13.12.2014 ogłosiła wyniki plebiscytu „Kino wolność” to podsumowanie 25 lat kina polskiego, wygrał „Dzień Świra”
Gdyby Adaś był niewidomy? Ależ to genialny pomysł na nowy film dla pana Marka Koterskiego !!!
7. Oj prowokuje pani moderator, prowokuje, no dobra zapraszasz do dyskusji itd. :). Tak sobie myślę iż nasza codzienność nie sprzyja analizie czy choćby rozmowie o trudnych sprawach. Mix emocjonalny który serwuje mi pan Koterski jest nieco ezoteryczny co niestety sprawia iż niejednokrotnie dyskusje schodzą na błędny tor.
8. Dociera do mnie iż przy wszystkich swoich ludzkich słabościach porównywanie się z Chrystusem to nadużycie, egocentryzm to nic dobrego.

Jest coś w twórczości pana Marka Koterskiego co mnie przyciąga do kina i nie tylko.
Podziękowania dla pani moderator za wprowadzenie oraz dalszą dyskusje :).
Podziękowania dla rady programowej za wybór filmu.

Pozdrawiam
M.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 gru 2014, o 20:06 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 143
Panie Monk0123, pańskie słowa "Filmy Marka Koterskiego są dla mnie jak renta :), dobrze że są ale potrzebuje do życia czegoś więcej :)" to niezłe motto!

Wiem, lubię prowokować, ale jakie wnioski! Ja też jestem ciekawa roli Miauczńskiego jako niewidomego :) Jedno jest pewne - gdyby taki film powstał, całą Polska gadałaby o... niewidomych!

To też ciekawe, że film Koterskiego wygrał w plebistycie, ale mnie to nie dziwi - już lata temu jak obraz się pojawił, młodzież (wtedy też i ja) notorycznie cytowała "Modlitwę Polaka" albo komentowała na forach, "najśmieszniejsze reklamy pod koniec filmu"...

Była jeszcze taka draka, że niektorzy nakręcali filmiki w roalch Adasia, narzekajacego na stację PKP Łódź Kaliska itd... Szał!

A co było jak ponoć pierwszym filmem po zniesieniu cenzury było "Porno" Koterskiego - tak Adaś erotoman! Ponoć film przebił nie jedne zagraniczne... :)

Wniosek nasuwa się sam - Koterski tworzy pod widza polskiego, tylko jak już Monk0123 wspomniał
Koterskiemu brak uniwersalności na zagranicę :) I czasem szkoda!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 18 gru 2014, o 10:08 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 243
Dzień Dobry :)

Miałczyński Adaś widomy nie, być ma, być miał, by.
Nie, to przecież taka piękna katastrofa , no proszę sobie wyobrazić.
Nadgorliwie troskliwa matka , żona i syn, syn też?
Patrząc tylko na stereotypy funkcjonujące w naszej codzienności dotyczące osób niewidomych to mógłby powstać film moralnej katastrofy w ujęciu pana Koterskiego.
Nie , nie , to brzmi wręcz niebezpiecznie.

Pozdrawiam
M.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 18 gru 2014, o 16:28 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 143
Powiem tyle - kino lubi katastrofy :)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 gru 2014, o 17:29 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:21
Posty: 43
Witam wszystkich poświątecznie!
Uporawszy się z gośćmi i biesiadowaniem zdążę jeszcze coś napisać. Znam tylko dwa filmy

Marka Koterskiego - "Dzień świra" oglądany w kinie bez audiodeskrypcji, a więc z

ograniczonym zrozumieniem oraz "Wszyscy jesteśmy Chrystusami".Dzięki wprowadzeniu p.Justy

i przeczytaniu jej pracy magisterskiej /szkoda,że nie wiemy jaką dostała ocenę - ja bym

dała najwyższą/ dowiedziałam się o Koterskim i jego twórczości dużo więcej.
Wykreowanie postaci Adasia Miauczyńskiego, który uosabia własne wady reżysera i problemy

jego osobowości jest dobrym pomysłem na twórczość, gdyż nadaje jej ciągłość i oryginalność,

sprzyjającym doskonaleniu formy i pogłębianiu treści, a przecież ludzkich wad,

nieokiełznanych demonów i problemów na styku z otoczeniem jest mnóstwo. O ile w Adasiu

Miauczyńskim z "Dnia świra" odnalazłam część siebie, zwłaszcza w rozmijaniu się oczekiwań z

rzeczywistością i trudności w znajdywaniu metod skutecznego działania, choć obcy mi był

jego arogancki, totalny krytycyzm, to w Adasiu z "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" nie

znalazłam niczego, co mogłabym zaakceptować czy chociażby zrozumieć. Marek Koterski, jak

bardzo wielu twórców, czerpie pomysły z własnego życia, analizy swojej psychiki i relacji z

otoczeniem. Wątki autobiograficzne modyfikuje i rozwija, osadzając je w stosownych realiach

i sytuacjach społecznych. Wykorzystanie tworzywa własnych przeżyć czy fobii to wielka

sztuka, nie sądzę jednak, by była to autoterapia dla reżysera. Widząc wielki dorobek Marka

Koterskiego w dziedzinie sztuki filmowej i znaczenie całokształtu jego twórczości dla

kultury polskiej, nie wyobrażam sobie aby w jego życiu wątek alkocholizmu mógł być tak

nasilony i dominujący, jak u Adasia Miauczyńskiego. Wiadomo, że Koterski miał problem z

nadużywaniem alkocholu i toczył z nim walkę.
Prezentowany w filmie obraz Polski i Polaków jest bardzo fragmentaryczny, ograniczony do

sfery zdominowanej problemem alkoholizmu, przedstawienia domu i rodziny alkoholika,

funkcjonowania i przeżyć dziecka w rodzinie alkoholika oraz pijackiej kompanii w barze

Jutrzenka. Film Marka koterskiego ma silniejszą i ostrzejszą wymowę antyalkoholową od filmu

"Pod mocnym aniołem". Obydwa filmy poświęcone są temu samemu zagadnieniu, z tym, że

Smarzowski przedstawia degradację, upadek i klęskę samego alkoholika jako jednostki, a

Koterski prezentuje problem przez pryzmat tragedii rodziny alkoholika, przez co jest on

bardziej przejmujący.
Trudno byłoby mi polubić Adasia świra, chociaż wiele jego spostrzeżeńń było celnych i

dowcipnych ale Adaś z chrystusów budzi już tylko obrzydzenie i nienawiść. Świetnie

przedstawiona jest sfera przeżyć Sylwka jako dziecka - odczuwany strach, bezradność, wstyd

- i tylko to w nim pozostaje na zawsze, nie liczą się dobre uczynki tatusia w chwilach

trzeźwości. Adaś jest potworem i egoistą - usiłującym zabić kopniakami dziecko w brzuchu

niekochanej żony, obojętnym wobec umierającej matki, kompromitującym się przy dziecku w

publicznych miejscach, nie mówiąc już o zachowaniu we własnym domu. Egoizm powoduje

nieodpowiedzialność, Adaś sprawia zawód swym najbliższym w najważniejszych momentach ich

życia. W rozmowach ze swymi pijackimi kumplami w barze jest nieszczery, zakłamuje

rzeczywistość, podkreślając swoje wyolbrzymiane zasługi rodzicielskie.
Symbolika filmu jest prosta - odniesienia do Golgoty, korony cierniowej, Chrystusa

upadającego pod ciężarem krzyża, Chrystusa ukrzyżowanego, Mater Dolorosa. Im większą

krzywdę wyrządzał najbliższym, w tym większy symbol cierpienia Chrystusa czy Matki Bożej

przeobrażały się krzywdzone osoby, aż do ukrzyżowania i przebijania serca sztyletem.

Chrystus cierpiał przez nasze grzechy i dla naszego zbawienia . Bliscy Adasia cierpią przez

niego, on dobrze to sobie uświadamia, ale przez swój egoizm nie zmienia postępowania. Może

jednak ta męka syna, matki, żony wybawi Adasia z nałogu?
Koterski wprowadza schemat dziedziczenia nałogu. Adaś pije, bo jego ojciec pił, w domu się

piło i mały Adaś próbował wódki. Ale Sylwek z powodu wzorca swego ojca ma wstręt do

alkoholu, ulega za to innemu nałogowi - narkotykom.
Zakończenie wprowadza nadzieję, nutkę optymizmu. Może to jest najbardziej autobiograficzny

wątek.
W dyskusjji na forum pojawia się przerażający temat, aby w kolejnej odsłonie Adaś

Miauczyński przedstawiony został jako niewidomy. Przecież Koterski wypruwa z człowieka

wszystkie wady, słabostki, małości. Kreowany przez niego obraz człowieka nie jest ani

obiektywny, ani kompletny. Nasze środowisko, jak każde, ma wiele specyficznych wad i

słabości. Czy wyobrażacie sobie, co zrobiłby z nas Marek Koterski? Zmieniłby i ośmieszył

obraz niewidomych w odbiorze społecznym, niwecząc wysiłki wielu przedstawicieli naszego

środowiska w pozytywnym kształtowaniu tego wizerunku. Umiem śmiać się z siebie i swoich

"ślepych" gaf, bawią mnie dowcipy o niewidomych, ale nie wiem, czemu służyć miał pochód

studentów z Adasiem na czele jako niewidomych.
Pozdrawiam Marta Blimel


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 gru 2014, o 15:50 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 143
Dziękuję pani Marto za opinię na temat filmu. Cieszę się też, że spodobała się praca
i że się przydała, taka garść informacji. Z pracy - dostałam piątkę :), a tak właściwie to z egzaminu.

Napisała Pani: "Przecież Koterski wypruwa z człowieka wszystkie wady, słabostki, małości. Kreowany przez niego obraz człowieka nie jest ani obiektywny, ani kompletny. Nasze środowisko, jak każde, ma wiele specyficznych wad i słabości. Czy wyobrażacie sobie, co zrobiłby z nas Marek Koterski? Zmieniłby
i ośmieszył obraz niewidomych w odbiorze społecznym, niwecząc wysiłki wielu przedstawicieli naszego
środowiska w pozytywnym kształtowaniu tego wizerunku. Umiem śmiać się z siebie i swoich
"ślepych" gaf, bawią mnie dowcipy o niewidomych, ale nie wiem, czemu służyć miał pochód studentów
z Adasiem na czele jako niewidomych."

Temu miałoby to służyć, aby Koterski zobaczył w człowieku jakiś pozytyw. Oczywiście, Koterski to nie jest cicha woda i może lepiej opowieści o niewidomych, dać komuś innemu. O na przykład Panu Andrzejowi Maleszce, Autorowi "Magicznego Drzewa" ... to na pewno miałoby pozytywne przesłanie!

Dziekuję za opinię i życzę Pani i reszcie forumowiczów, szczęśliwego Nowego Roku! Jeszcze czekam na kolejne opinie - śmiało, kto jeszcze glosu nie zabrał, to bardzo proszę!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 gru 2014, o 14:42 
Offline

Dołączył(a): 23 wrz 2013, o 12:58
Posty: 14
Witam,
Film również mi przypomniał Pod Mocnym Aniołem, ponieważ w obu produkcjach pojawia się wątek alkoholizmu jednak w innych odsłonach. Audiodeskrypcja była dobrze wykonana.
Pozdrawiam i szczęśliwego Nowego Roku.

_________________
Piotr Malicki


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 gru 2014, o 14:48 
Offline

Dołączył(a): 10 paź 2013, o 19:34
Posty: 14
Witam,
Film pokazuje problem alkoholizmu, który występuję często w obecnych czasach. Według mnie zostało to dobrze pokazane, a audiodeskrypcja pomogła zrozumieć całą treść filmu.
Pozdrawiam Barbara Malicka.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 gru 2014, o 16:54 
Offline

Dołączył(a): 24 paź 2013, o 07:24
Posty: 33
Witam wszystkich forumowiczów i Panią Moderator :-)

Trochę na ostatnią chwilę, ale dopiero dziś udało mi się obejrzeć film, wiec przesyłam kilka przemyśleń na jego temat.

Osobiście bardzo lubię kino Marka Koterskiego, bo jest zawsze bardzo oryginalne i dające w taki czy inny sposób do myślenia, a na pewno jest to kino dla ludzi lubiących pozastanawiać się co autor miał na myśli.

Audiodeskrypcja jak zawsze bardzo pomocna, właściwie niezbędna by dostrzec te wszystkie symbole i odniesienia religijne w filmie i to dzięki niej inaczej spojrzałem na ten film, pomimo że już go kilka lat temu oglądałem zwracając uwagę w zasadzie jedynie na alkoholizm i upadek człowieka, a pomijając coś ważnego, jakąś próbę dotarcia do sedna problemu.

Obraz postaw ludzkich, które przedstawił reżyser w filmie jest przede wszystkim bardzo realistyczny i uniwersalny, nie ma znaczenia czy byli by to Polacy i polska rzeczywistość czy ktokolwiek inny, tak samo jak problem alkoholizmu może dotyczyć według niektórych tylko nizin społecznych, co jak doskonale zostało pokazane w filmie nie jest prawdą.
Alkoholizm w klasycznym wydaniu, typowa "matka Polka" za wszelką cenę ratująca pijącego syna czy zalęknione dziecko i bezradna żona gdy ojciec przychodzi pijany są tu po prostu bardzo dobrze moim zdaniem pokazane i do tego te próby usprawiedliwienia złą sytuacją w kraju, naznaczeniem pokoleniowym czy czymkolwiek innym własnego upadku na dno, niestety zbyt bliskie i zbyt często spotykane w naszym otoczeniu świetnie tu zostały naświetlone.

Stosując kompromisy reżyser nie był by szczery wobec samego siebie i wydaje mi się, że dlatego wypowiedział te słowa, a jak również powszechnie wiadomo jego syn Michał Koterski miał poważne problemy z narkotykami, do których publicznie się przyznał, więc zapewne nie są to historie obce reżyserowi.

Każdy pomysł na film bierze się według mnie z życia, chyba że mówimy o jakiejś kompletnej fantastyce, a sposób w jaki reżyser to pokaże to właśnie jego wizja twórcza w przypadku tego filmu niezwykle mocna i dobitna i z pewnością szczegółowo zaplanowana.

Tytuł to zapewne jakaś próba przekucia zdania, że każdy niesie swój krzyż, jednak jakoś odnoszenie tego do alkoholizmu wydaje się poniekąd dość dziwne, dlatego nie podejmuję się interpretacji stwierdzenia, że wszyscy jesteśmy Chrystusami.

Ogólnie film całkiem ciekawy i dający do myślenia, lecz po raz kolejny bardzo poważny temat, osobiście czekam z niecierpliwością na ostateczny program IKFON na 2015r.

Pozdrawiam
Radek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 gru 2014, o 19:49 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:54
Posty: 15
Drodzy forumowicze,
Marta napisała „. Czy wyobrażacie sobie, co zrobiłby z nas Marek Koterski? Zmieniłby i ośmieszył obraz niewidomych w odbiorze społecznym, niwecząc wysiłki wielu przedstawicieli naszego środowiska w pozytywnym kształtowaniu tego wizerunku. Umiem śmiać się z siebie i swoich ślepych" gaf, bawią mnie dowcipy o niewidomych, ale nie wiem, czemu służyć miał pochód studentów z Adasiem na czele jako niewidomych „
Zgadzam się z Martą . Sama scena, kiedy Adaś prowadzi grupę studentów udających niewidomych mnie osobiście uraziła. Ponieważ owi studenci parodiowali niewidomych, z powyginanymi do tyłu głowami, koślawymi krokami podążali za profesorem. Przy tym wydawali się jakby byli chorzy umysłowo. To podtrzymuje widza w przekonaniu, w stereotypie, że osoba niewidoma to także głucha i głupia. Ten obraz nie jest prawdziwy, a w filmie „Wszyscy jesteśmy Chrystusami „ niewidomi zostali tak przedstawieni. Dla mnie nie było to wcale śmieszne. Tym bardziej, że to forum dyskusyjne i całe działania stowarzyszenia, zaprzeczają takiemu wizerunkowi.
Z poważanie m Iwona


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 gru 2014, o 14:45 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 143
Witam,

Dziekuję wszystkim zebranym na forum za oddanie głosu. Widzę, że do końca
pisano do mnie maile jak i tutaj. Pozostaje mi życzyć Państwu Szczęsliwego Nowego Roku.
Niebawem zamieszczę na stronie forum i w aktualnościach podsumowanie podsymowanie dyskujsji.
I jeszcze z kilka wczorajszych opinii.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 gru 2014, o 19:15 
Offline

Dołączył(a): 19 kwi 2013, o 18:35
Posty: 10
Witam. Co prawda już po dzwonku, ale postanowiłem dorzucić swoje "trzy grosze". Jak większość filmów M. Koterskiego, ten też wzbudza we mnie mieszane uczucia, trudno odmówić temu filmowi wartości artystycznych, jednocześnie trochę irytuje, a trochę pobudza do refleksji. Audiodeskrypcja na dobrym poziomie, a co do sceny z "niewidomymi" studentami, nikt nas bardziej nie ośmieszy, niż my sami potrafimy niekiedy dokonać tego, często nieumyślnie. Co do tytułu, nie mam pojęcia, co reżyser miał na myśli, tak film tytułując. Łączę wyrazy uznania Justynie za wprowadzenie i składam najlepsze życzenia noworoczne dla wszystkich uczestników dyskusji na Forum. Pozdrawiam u progu nowego roku, Andrzej Łogożny.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 gru 2014, o 19:56 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 143
Panie Andrzeju, dopisuję Pana na listę osób, które wypowiedziały się na temat filmu.
Jeśli dobrze liczę - dokładnie 45 uczestników zechciało - podzielić się swymi wrażeniami.

I tak już OFICJALNIE kończę dyskusję, wrzucając na forum podsumowanie:

"Podsumowanie dyskusji o filmie Marka Koterskiego „Wszyscy Jesteśmy Chrystusami”

Podejrzewam, że dyskusja o tym dziele była jedną z najbardziej burzliwych. Łącznie swymi wrażeniami podzieliło się ponad 40 klubowiczów i najwyraźniej święta nie pokrzyżowały planów na seans. Choć to nie łatwe kino. Żeby jednak nie komplikować sprawy, podam kilka zagadnień jakie nurtowały Widzów na Forum i tych, preferujących pocztę e-mail.
Obok opinii chwalących aktorów, pojawiły się i takie, posądzające autora „Dnia Świra” o brak jakiejkolwiek artystycznej wizji. Pani Beata M. wspomniała: „Dziękuję za przesłanie filmu Wszyscy Jesteśmy Chrystusami. Wspaniała rola Michała Koterskiego. Mocny film ukazujący temat choroby alkoholowej oraz wpływu osoby pijącej na rodzinę i otoczenie. Film trzyma w napięciu do końca, podświadomie zmuszając widza do przemyśleń i wniosków. Takich filmów, powinno być więcej, żeby uświadamiać społeczeństwo i otwierać oczy osobom nadużywającym alkoholu.”
Dla kontrastu, taka była opinia Pani Marii N.: „Wprost organicznie nie znoszę filmów z „alkoholowej półki” Można pisać, pokazywać a nawet pouczać. Ale w jakim procencie zmieni to zdeklarowanych i deklaratywnych alkoholików i czy sztuka potrafi uleczyć traumę najbliższych uwikłanych w bezrozumne ekscesy pijaka?„
Tego typu wypowiedzi pojawiły się pół na pół, ale zawsze sceny cierpienia rodu Miauczyńskich, raczej nie wywoływały uśmiechu. Bo z czego tu się śmiać? Chociaż pojawiły się tezy o łączeniu tragedii i komedii, aby jak najwięcej widzów mogło poznać opowieść o pewnym Adamie ku przestrodze. Tak pisał Pan Mateusz P.: „Film jest kontrowersyjny, może trochę nie pasują różne śmieszne sceny i przekleństwa do ukrzyżowania Chrystusa, ale z drugiej strony może tylko w ten sposób można pokazać zdemoralizowanemu społeczeństwu, że to właśnie w każdym człowieku można zobaczyć Chrystusa. Nie wiem no, taka refleksja mi się nasunęła.”
Tylko niestety, lub właśnie dobrze, nie koniecznie życzy sobie bluzgów w kinie, aby jak to rzekł pewien kabaret, a naukowcy językoznawcy nadal to ponoć zdanie utrzymują, „iż gdyby społeczeństwu zabronić jednego słowa na K... niektórzy przestaliby mówić”! To jest straszne i myślę, że pod tym kątem warto dbać o język filmu – bo to sztuka masowa. Nie trzeba pisać poezji w dialogach postaci, ale mniej „łaciny podwórkowej” nikomu nie zaszkodzi... Przecież, my Polacy nie jesteśmy aż tacy tępi. Pani Ewa M. tak wspomniała, co nieco o podejściu do kultury.: „A do tego Marek Koterski zadbał o to, żeby jego film trafił pod strzechy i został tam dobrze zrozumiany i dlatego zadość uczynił apelowi Sławomira Mrożka, który w swoim felietonie z lat dziewięćdziesiątych prosił w imieniu ludu umęczonego kulturą wysoką o minimum i umieszczenie w projekcie konstytucji choćby raz słowa "kurwa", żeby przybliżyć i uprzystępnić konstytucję dla mas”.
Sam temat alkoholizmu wiążę się z chorobą, cierpieniem, albo z nałogiem, który nie powinien być gloryfikowany. Mało tego – z jednej strony, widzowie dostrzegają cierpienia współuzależnionych i Bogu ducha winnych kobiet w obrazie – matki Sylwestra i jego babci, ale też i destrukcyjny wpływ „koleżków do picia”. Gdzie gdyby kazać im mówić politycznie poprawną polszczyzną – byłoby to co najmniej dziwne...
Co by jednak nie pisać o tym filmie, dzieło ma wartość ze względu na szczerość przekazu. Bo piją wszyscy, nie tylko „społeczne niziny”. Co my wiemy? To pytanie zadała Pani Eugenia W.: „Przez cały film krąży według mnie w akcji domyślne pytanie:-co ja właściwie o tobie wiem? Ojciec o synu, mąż o żonie, kolega o koledze, dziekan o pracowniku itd. Jest pokazana powierzchowność, płytkość, zakłamanie, zgorzknienie, gra pozorów, przechwalanie się, rozmowa jeśli się zdarzy,to w większości gadka-szmatka. Gdzie jest rzeczywistość, prawda? Widzimy to co na zewnątrz, a w środku-złożoność.”
Inna sprawa, jeśli spojrzymy na kwestię religii. Dla kogoś religijnego, film jak zresztą pojawiły się takie opinie... jest obrazoburczy. Bo jak tu porównać Pana Jezusa do metafory z alkoholowych ekscesów, bo czym była Męka Pańska? Myślę, że w tym punkcie, opinia Pani Ewy i Pana Sławomira M. daje nam do myślenia: „Reżyser tak chytrze zmanipulował widza odwołując się do scen biblijnych, że on współczuje bardziej sprawcom zła niż ich ofiarom.”
Jest jeszcze jeden temat warty odnotowania – wizja niewidomego. Zapytałam widzów o to, co byłoby gdyby Adaś nie widział. Teorii sporo na temat się zrodziło, łącznie z tym, że dopiero miałby powód do picia! Jednak – we filmie jest jeszcze jedna, podła scena, jak studenci, „grają niewidomych”.
To wątek poruszony na forum – coś niedopuszczalnego! Osoby wykształcone drwią sobie z niepełnosprawności jak tylko mogą, w ten sposób zakrzywiając prawdziwy obraz osób z dysfunkcja wzroku. Ciekawa jestem, co byłoby gdyby Pan Koterski, reżyser którego uwielbiam za filmy o kinie po polsku i tej wizji zagubionego romantyka we współczesności („Nic śmiesznego”, „Dzień Świra”) zjawił się na Festiwalu Kultury i Sztuki. Ewentualne pytania, pozostawiam Widzom na następny raz. I tymi już słowami – kończę oficjalnie dyskusję na temat obrazu Marka Koterskiego. Jeszcze raz dziękuje Wszystkim Pasażerom i życzę Do Siego Roku 2015!

Justyna „Justa” Margielewska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 29 gru 2014, o 19:56 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 17 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL