Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych

ikfon.defacto.org.pl
Teraz jest 7 kwi 2020, o 23:50

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 22 wrz 2014, o 07:14 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 190
Polska rok produkcji 2007


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 22 wrz 2014, o 07:14 


Góra
  
 
PostNapisane: 22 wrz 2014, o 07:31 
Offline

Dołączył(a): 24 paź 2013, o 07:24
Posty: 33
„Pora umierać” to wydawało by się banalna historia o życiu lekko zwariowanej starszej pani, która żyjąc jedynie z psem, niezwykle inteligentną suczką o imieniu Filadelfia codziennie odprawia te same rytuały, prowadząc wyjątkowo monotonne życie. Aniela Walter, bo o niej tu mowa zamieszkuje samotnie stary zabytkowy dom, w którym się wychowała, a jej największym marzeniem jest by dom ten ponownie zaczął tętnić życiem jak za dawnych lat. Próbuje zatem namówić swego syna Witka, aby wraz z żoną Marzenką i ich córką wprowadzili się do niej, jednak napotyka na opór tłumaczącego się niechęcią do wspólnego mieszkania wraz z nią wnuczki i synowej. Głównym zajęciem Anieli zatem staję się obserwacja sąsiadów, zabawne rozmowy ze wspomnianym czworonożnym przyjacielem i niecierpliwe wyczekiwanie na wizytę lub chociażby telefon od jedynego syna. W między czasie staruszkę nachodzą wysłannicy nowobogackiego sąsiada, chcącego za wszelką cenę odkupić od wydawało by się naiwnej staruszki dom z atrakcyjną działką, a ją zmusić do wyprowadzki. Na cenny spadek po staruszce liczą oczywiście również jej najbliżsi, wnuczka upatruje sobie pierścionek po babci, a syn liczy z zyskiem sprzedać zabytkową posiadłość. Nie chcąc zdradzać dalszego biegu wydarzeń i tego jak postąpi Aniela w tej trudnej sytuacji zapraszam na seans, a poniżej jeszcze kilka przemyśleń o starości i głównej bohaterce w tak doskonały sposób zagranej przez już wówczas ponad 90 letnią Danutę Szaflarską. Dla wielu, osoby na emeryturze są tylko zależnymi od innych przeżytkami społeczeństwa, których już nikt nie traktuje poważnie. Film Doroty Kędzierzawskiej na przykładzie pani Anieli pokazuje jak ciężko jest starszemu człowiekowi jakoś jeszcze zaznaczyć własne zdanie. Każdy traktuje główną bohaterkę z pobłażaniem, nikt nie sądzi, by miała ona coś ważnego do powiedzenia. Starość jest rzadko poruszanym tematem. Kultura masowa stara się nas przekonać, że starość wręcz nie istnieje. Promuje się ludzi młodych, aktywnych, przekonując, że taki jest wzór człowieka XXI wieku. Szkoda tylko, że zapomina się o tym człowieku, gdy już przekroczy on te siedemdziesiąt lat. Wtedy nie pozostaje nic innego jak tylko pogrążyć się w cichej melancholii, bo przecież starość nie jest trendy.
Jednak bohaterka "Pora umierać" stara się za wszelką cenę nie pozwolić, by nią manipulowano. Jest bardzo silną kobietą. Nie załamuje się nawet wówczas, gdy najbliższa jej osoba okazuje się nie mieć wobec niej żadnych skrupułów, podobnie jak cała reszta.
Całość okrasza starannie dobrana muzyka spełniająca rolę delikatnego tła, wspomnień z dawnych lat. W filmie przeważa jednak cisza, dająca nam pole do refleksji.
Dostajemy esencje samotności w pigułce i to już od widza zależy, czy przełknie ją i wyniesie z tego wnioski.

Oglądając film mnie osobiście naszło wiele różnych przemyśleń i chętnie poznam zdanie innych osób na tematy, nad którymi ja się zatrzymałem, a kilka z nich pragnę przedstawić poniżej:
1. Jak oceniacie postać sympatycznej głównej bohaterki? Czy widzicie w niej raczej lekko zwariowaną starszą panią gadającą z psem czy w pełni świadomą swoich decyzji silną osobowość, a może wredną staruchę chcącą zrobić synowi na złość swą decyzją?
2. Jak postrzegacie decyzję Anieli dotyczącą dalszych losów domu? Czy uważacie, że najbliższa rodzina ma prawo uważać, że spadek jej się należy od tak z urzędu czy należy sobie jakoś na niego zasłużyć?
3. W „Miłości” Michaela Haneke główna bohaterka umiera po długiej i ciężkiej chorobie, zaś tu Aniela sama szykuję się do śmierci uznając, że nie ma już po co żyć. Czy waszym zdaniem istnieje „dobra” pora żeby umierać?
4. Starsza pani jak większość osób w podeszłym wieku ubolewa nad złym wychowaniem swej wnuczki. Czy tak już zawsze musi być, że osoby wychowane w innych realiach i innym światopoglądzie będą narzekać na współczesność i wspominać jak to za ich czasów było lepiej pod każdym względem?
5. Bardzo ważną rolę w życiu Anieli odgrywa suczka Filadelfia, towarzysząca jej w osamotnieniu oraz dzięki to której poznaje ona brutalną prawdę o swoim synu. Większość z nas ma lub miała czworonożnego przyjaciela w postaci psa, a może wy również macie ciekawe historie z udziałem waszych czworonogów, które zmieniły bieg ważnych wydarzeń?
6. Jak oceniacie walory dźwiękowe w tym filmie zarówno muzykę oraz bardzo pomocną nam jak zawsze audio deskrypcję?


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 wrz 2014, o 11:31 
Offline

Dołączył(a): 17 wrz 2014, o 20:38
Posty: 4
Witam,
Zanim wypowiem się na temat filmu, zadam pytanie trochę nie na temat. Jestem tu nowa i nie do końca znam zasady, a nigdzie nie znalazłam wyjaśnienia. Czy nagradzane filmem są również opinie zamieszczane tutaj, czy trzeba je przesyłać na maila?
Pozdrawiam serdecznie
W. P. Wołoszyn


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 wrz 2014, o 12:57 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 269
Pozdrawiam Wszystkich Festiwalowo :)

Co do pytań moderatora oczywiście bardzo subiektywnie.
1.Kogo widzę?
Widzę piękną, wrażliwą i inteligentną kobietę. Scenariusz ukazuje nam tylko fragment z życia Anieli ale jej wykreowany nieco sentymentalny świat potwierdza w moim odczuciu bogactwo jej wnętrza. Na to moje postrzeganie ogromny wplyw ma pani Danuta Szaflarska.
2.Decyzja Anieli jest całkowicie świadoma a oczekiwania rodziny uwidaczniają kryzys relacji co jest niestety dość powszechne i smutne.
3.Świat z filmu Michaela Hanek jest tylko pozornie podobny do wizji pani Doroty Kędzierawskiej i mam na myśli różnice kulturowe społeczeństwa zachodniego i naszych realiów. Bohaterka filmu „Pora umierać” żyje pełnią życia na miarę swoich możliwości co w tym obrazie jest piękne. I zawsze warto żyć do końca bez reżyserii.
4.Ja to rozczarowanie doskonale rozumiem i nie trzeba różnicy wieku czy pokoleń aby nie akceptować pewnych zachowań. A wnuczka brrr .
5. Filadelfia jest po prostu genialnym psem.
Czy wiesz kto był treserem tego wspaniałego owczarka border collie?
6.Pierwszy raz oglądałem film z audio deskrypcja i ponownie dojrzałem więcej. Dobra robota.
Pan Włodek Pawlik był już wielokrotnie nagradzany a pierwsze z nagród odebrał za muzykę do poematu Juliusza Słowackiego „Anhelli” to mistrz improwizacji i emocji.

Podziękowania za wybór filmu

Pozdrawiam
M.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 wrz 2014, o 15:31 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 161
Wpis na forum, tez jest nagradzany filmem...

Film „Pora umierać” to kolejna opowieść o starości. Klimat fabuły podkreślają barwy, bieli i czerni, a właściwie to skali szarości. Kolejny film nie barwny w polskim kinie, choć przecież kolory dawno wynaleziono. Brak kolorów sprawia, że czasem gdyby nie lektor pani o cudnym głosie, zastanawiałabym się co się dzieje na planie, gdy tylko pani Aniela chodzi po omacku. Ach te korki, ach te wspomnienia. Polskie kino relacji między ludzkich lubi czerń i biel. Tak było w „Papuszy”, oglądanej na festiwalu. I w wielu innych produkcjach. Czerń i biel, buduje atmosferę grozy, bo gdyby nie tak to jakie byłoby kino noir?
Genialna gra Danuty Szaflarskiej. Nie tylko gestem jak i drżącym tonem głosu. Ba, jak trzeba babcia i głos podniesie. Wizyta u bezczelnej według seniorki Anieli, u tej pani doktor w pierwszych sekundach filmu to po prostu żywy cytat niechęci do służby zdrowia.
W paru zachowaniach pani Aniela, przypomina mi moją drogą babcię Józefę, zwłaszcza tym przywiązaniem do swego domu i szczerością. Nie wyobrażam sobie tego, aby ktoś podstępem miałby eksmitować mamę mojej mamy. Zachowanie syna było karygodne i myślę, że dobrze się stało, iż Fila w porę obudziła staruszkę.
Film oddziałuje na wszystkie emocje złe i te dobre, nastrojowa muzyka, barwy, zaciemnione pomieszczenia. Było mi żal puszystej wnuczki jak zła na nią babcia wyzwała od grubej, ale ona też nie była fair. Film czasem mi się dłużył, ale sceny przygotowywania się do śmierci, zrobiły pietra. Myślałam, że świadoma swej doli staruszka popełni samobójstwo. Miałaby motyw.
Ciekawym zabiegiem jest miejscami brak ostrości, o ile to nie robota moich oczu, tam gdzie pojawiają się wspomnienia. Nikłe, mgliste obrazki, syna lub Anieli jako młodej damy w sukni ślubnej. Aniela musiała być bardzo muzykalna, a jej dworek był niczym carski pałac, jak w filmie o Anastazji, we wspomnieniach wypełniony tańcami i radością. Podobnie jak w filmie „Miłość” tu też pojawia się instrument klawiszowy i jest związany z akcją. Rozbawiła mnie kwestia Dostojewskiego, który swe kółko talentów nazywa Syberią, a znanego pisarza, jakimś ruskiem. Starość nie jest trendy i film to pokazuje, zaznaczając, że seniorzy też mają swe zdanie i nie są jak ryby bez głosu. Na koniec rola psiaka chyba kundelki Fili, towarzyszki Anieli, urocza. Tylko pies mógłby wysłuchać tylu tekstów starszej damy i być wiernym do końca. Nie to, iż Aniela była nie do wytrzymania, ona po prostu miała specyficzne poczucie humoru. Takie poczucie humoru, mają chyba wszystkie babcie, „dawniej zimy były chłodniejsze, lata cieplejsze, a psy mądrzejsze”.
Jeśli zaś o zabawne role czworonogów, mój pies Kuba jamnik też lubił kromki z masłem i też tak wyjadał smakołyki jak filmowa Fila. To było słodkie.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 wrz 2014, o 17:28 
Offline

Dołączył(a): 24 paź 2013, o 07:24
Posty: 33
Witam wszystkich!

Pani Weroniko, tak jak już tu Justyna napisała opinia na forum również jest nagradzana płytą z filmem, tak samo jak nadesłanie maila z komentarzem.

Nie mam pojęcia kto był treserem psa nigdzie nie zauważyłem takiej informacji przygotowując wprowadzenie.

No cóż film sentymentalny, rzeczywiście przypominający trochę nasze babcie jakoś, o tym wcześniej nie pomyślałem, ale faktycznie starsi ludzie zawsze bardzo przywiązani są do miejsc gdzie się wychowali, to nie to co teraz, że można się przeprowadzać kilka razy w ciągu życia :-)

Pies jest super, zawsze miałem w domu jakiegoś czworonoga, a aktualnie nie mam i oglądając film zaczęło mi tego brakować :-)

Dziękuję wam za nadesłane opinie, jak zawsze każdy głos jest cenny i z uwagą przeczytany.

Pozdrawiam serdecznie
Radek Morawski
Moderator IKFON


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 paź 2014, o 06:50 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 269
Witajcie
Radek napisał:
„… ale faktycznie starsi ludzie zawsze bardzo przywiązani są do miejsc gdzie się wychowali, to nie to co teraz, że można się przeprowadzać kilka razy w ciągu życia :-)”
Moim zdaniem to stereotyp, wszystko zależy od osobowości i kultury w której dorastamy.
W Australii dopiero po osiągnięciu wieku emerytalnego ludzie zaczynają żyć , porzucają swoje domy i ruszają w świat ten mały lokalny i miedzy kontynentalny.
Starość nie musi być szara, nudna czy samotna.

Pozdrawiam
M


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 paź 2014, o 07:49 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:19
Posty: 56
Witam
Co tu można napisać o tym filmie pomijając wypunktowanie?
Kolejny film o starości, samotności i nostalgii, która w większości już występuje, albo dopiero będzie, no chyba że mamy szczęście mieszkać z kimś oczywiście żebyśmy nie byli ciężarem.
W samotności najlepszy przyjaciel to oczywiście piesio, lub inne zwierzątko.
Co do wychowania dzieci to każdy ma swój jakiś wyrobiony stereotyp zwłaszcza już starsze osoby i raczej ciężko jest coś w nich zmienić. Tak jak i miejsce zamieszkania.
Z rodziną to też bywa różnie, można się ciekawych rzeczy dowiedzieć i to wcale nie tych pozytywnych, niestety.
Audiodeskrypcja w normie, film nie porwał mnie, jak dla mnie średni, ale każdy ma swoje zdanie.
Pozdrawiam Bartek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 paź 2014, o 10:46 
Offline

Dołączył(a): 17 wrz 2014, o 20:38
Posty: 4
Dziękuję za wyjaśnienie. Jeśli chodzi o pieska, to w napisach końcowych jest informacja. Piesek o ile dobrze pamiętam wabi się Tokaj, a nazwisko treserki - bo to była treserka - sprawdzę wieczorem. Wtedy też napiszę coś więcej o samym filmie.
Pozdrawiam serdecznie
W. P. Wołoszyn


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 paź 2014, o 12:04 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 269
Dziękuje bardzo pani Weroniko.
"Tokaj" czyli pies o ognistym temperamencie :).
Pozdrawiam
M.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 paź 2014, o 13:26 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 22:03
Posty: 288
Witam!
Dla mnie film "Pora umierać" stał się swoistą klamrą, spinającą miniony już festiwal. Danuta Szaflarska zagrała w tym filmie siebie. Oczywiście chodzi mi o brak konieczności specjalnej, dodatkowej charakteryzacji. Osobiście dostrzegłam w tym filmie wiekową kobietę (powiedzmy) minionej epoki, a może dwóch. Wykreowana postać Anieli znacznie odbiega od współczesnej babci i to pod wieloma względami. Reżyserka ukazała także brak relacji między pokoleniami, mechanizm tworzenia barier między ludźmi.
Trzy pokolenia i brak umiejętności komunikowania się. Aniela odrzuca synową, syn jest bierny i obojętny wobec matki. Natomiast wnuczka patrzy na babcię z perspektywy tego, co mówią o niej rodzice. W kontraście pozostaje także upływ czasu. Aniela (stary człowiek) ma go nadmiar. Syn (człowiek w sile wieku) ciągle się gdzieś śpieszy. Wnuczka (dziecko) ma go pod dostatkiem, ale nie dla starości.
Oj i jeszcze jedno istotne przesłanie zawarte w filmie. otóż czasami warto wykazać się cierpliwością, gdy babcia prosi o przesunięcie instrumentu lub mebla, bo ... śmiech.
Pozdrawiam z uśmiechem - Alicja


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 paź 2014, o 16:30 
Offline

Dołączył(a): 24 paź 2013, o 07:24
Posty: 33
@Monk0123 - oczywiście, że to stereotyp i również u nas coraz częściej można spotkać aktywne babcie, które na emeryturze zaczynają podróżować i korzystać z życia, jednak obraz babci przywiązanej do korzeni i tradycji jest nam chyba jednak znacznie bardziej znany i bliski w Polsce.

Zgadzam się Bartku, że to kolejny film z cyklu na zbyt smutnych, opowiadających o samotności i mam nadzieję, że wkrótce trafi się coś weselszego :-)

Celna uwaga Alicjo na temat wychowania wnuczki, która przecież patrzy na babcię przez pryzmat rodziców i to obojętność ojca wobec własnej matki wyzwala w niej taką, a nie inną postawę wobec babci. Jest to rzeczywiście kolejny smutny obraz o jakże trudnych relacjach międzyludzkich i o zwyczajnym braku porozumienia pomiędzy dwojgiem ludzi, w tym przypadku matki z synem.

No tak klamra spinająca festiwal świetnie tu pasuje, bo w końcu rozpoczęliśmy go filmem o równie trudnych relacjach ojca z synem "Mocna kawa wcale nie jest taka zła" i podejrzewam, że festiwal wzajemnych oskarżeń rodziców wobec dzieci i na odwrót, zobaczymy jeszcze w niejednym filmie, bo to temat rzeka.

Dziękuję za wszystkie kolejne opinie.

Pozdrawiam
Radek Morawski
Moderator IKFON


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 paź 2014, o 17:37 
Offline

Dołączył(a): 17 wrz 2014, o 20:38
Posty: 4
Dobrze… wypowiem się w końcu, bo zabieram się do tego od jakiegoś tygodnia, jak na razie z marnym skutkiem.
Obraz Doroty Kędzierzawskiej „Pora umierać” to przejmujące… przerażające wręcz studium samotności. Główna bohaterka jest postacią wielowymiarową: inteligentna, wrażliwa, pragnie kontaktu z ludźmi, lecz wychowana w innych realiach, nie może znaleźć sobie miejsca we współczesnym świecie.
W tym momencie nasuwa mi się pytanie, czy to na pewno jej wina? W tym kontekście bardzo wymowna jest pierwsza scena kiedy Aniela zostaje nieuprzejmie potraktowana – można nawet powiedzieć – upokorzona przez lekarkę.
Przykra refleksja… W ostatnim stuleciu świat chyba znacznie się zmienił i to na niekorzyść, ale to już temat na zupełnie inną dyskusję.
Ludzie tacy jak Aniela zwyczajnie nie mogą tego pojąć, co najczęściej jest przyczyną ich samotności.
A gdy jeszcze zdradzają najbliżsi… Cóż można zrobić? Usiąść i płakać?
Główna bohaterka, uporawszy się z wywołanym tą swoistą zdradą wewnętrznym kryzysem, podejmuje w pełni przemyślaną, wspaniałą decyzję. W sytuacji, w jakiej się znalazła, chyba nie mogła zrobić niczego lepszego. I nie chodzi wcale o ukaranie rodziny, choć można to tak odebrać, lecz o świadomość, że dom który kochała, trafi w dobre ręce i, że ktoś go doceni; przyjmie ze szczerą wdzięcznością.
Czy istnieje odpowiednia pora, żeby umrzeć? Odpowiadając na to pytanie, możnaby zapewne napisać filozoficzną rozprawę, jednak mnie nasunęła się nieco inna myśl. Dobrze, że człowiek nie ma na to wpływu – nie mówię o przypadkach skrajnych. Można sobie wyobrazić, jak potoczyłaby się ta historia, gdyby Aniela umarła w momencie, kiedy podjęła decyzję, że „pora umierać”.
Wracając jeszcze do poruszonej w filmie kwestii różnicy pokoleń… Ona była, jest i będzie i tego się nie uniknie. My również będziemy mówić, lub już mówimy młodszym od nas, że dawniej było lepiej. Tak robili nasi rodzice, dziadkowie i powiedzą tak również nasze dzieci. Każdy z nas patrzy na świat przez pryzmat własnej epoki, ale moim zdaniem, akurat wnuczka Anieli jest po prostu przykładem wyjątkowo źle wychowanego, rozpieszczonego dziecka. Nie ma mowy o konflikcie pokoleń. O konflikcie pokoleń można mówić wtedy, kiedy dwie osoby; starsza i młodsza, mają różne poglądy na daną sprawę i z powodu różnic wywołanych najczęściej kanonami obowiązującymi w owym okresie, nie mogą znaleźć porozumienia.
A tu nie ma w ogóle mowy o żadnym dialogu.
Ja odebrałam postać tej małej, jako zupełne przeciwieństwo babci.
Fila… Nieodłączna towarzyszka głównej bohaterki. Cóż o niej powiedzieć. Wierna, kochana, jak to pies, na dodatek bardzo inteligentna. Sama mam psiaka, również suczkę, która jest członkiem rodziny.
Jeśli chodzi o walory dźwiękowe, na uwagę zasługuje muzyka i wspomniana przez moich przedmówców cisza, która odgrywa dużą rolę. Często słyszymy też tykanie zegarów, czy śpiew kosów i drozdów, który wprowadza niepowtarzalny klimat.
Dla mnie audio deskrypcja była bardzo pomocna. Bez niej obejrzenie tego filmu byłoby bardzo trudne, nawet gdyby ktoś z boku opisywał.
Podsumowując… Film poruszający, głęboki, skłaniający do refleksji. Zapewne po ponownym obejrzeniu, nasuną się zupełnie nowe spostrzeżenia. Nad wspaniałą grą aktorską Danuty Szaflarskiej nie będę się już rozwodzić, bo zrobili to moi poprzednicy.
Dziękuję za wybór dzieła tak wartościowego.
Pozdrawiam serdecznie
W. P. Wołoszyn


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 2 paź 2014, o 08:04 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 269
Radek napisał:
„oczywiście, że to stereotyp i również u nas coraz częściej można spotkać aktywne babcie, które na emeryturze zaczynają podróżować i korzystać z życia, jednak obraz babci przywiązanej do korzeni i tradycji jest nam chyba jednak znacznie bardziej znany i bliski w Polsce.”

Radku nie zrozum mnie źle lecz taki stereotyp nie jest mi bliski. I zdecydowanie nie identyfikuje się z tym stwierdzeniem.
Omawiany na forum film pani Doroty Kędzierzawskiej doskonale obrazuje funkcjonujące stereotypy ograniczające moje postrzeganie drugiego człowieka.
Pozdrawiam
M.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 2 paź 2014, o 12:28 
Offline

Dołączył(a): 8 cze 2013, o 20:54
Posty: 18
Witam
Pora umierać to film który daje wiele do zastanowienia się nad tym jaka może być nasza starość. Różnice pokoleń były są i będą. Mogą one się tylko nieco różnić swoją wymową. Pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Fila spełniała się dobrze w roli Anieli. Sama miałam kiedyś w domu pieska i wiem ile on dlamnie znaczył. Film wcześniej kilka miesięcy temu oglądałam w telewizji, i prawdę mówiąc nie wiele z niego wiedziałam. Gdyż bez audiodeskrypcji jest go trudno samemu obejżeć. Audiodeskrypcja była dużą pomocą. Wydaje mi się że nie ma najlepszego momętu na czas pory umierania, to samo musi nastąpić. Filmy Doroty Kędzierzawskiej są ciekawe. Narazie udało mi się zapoznać z dwoma filmami. Swego czasu Dorota Kędzierzawska była w radio w trójce i opowiadała o swoich filmach i o sobie.
pozdrawiam
Magda


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 3 paź 2014, o 09:06 
Offline

Dołączył(a): 24 paź 2013, o 07:24
Posty: 33
Dziękuję kolejnym paniom Weronice i Magdzie za wypowiedzi i przedstawienie swojej opinii o filmie "Pora umierać". Nic dodać nic ująć kolejna porcja ciekawych spostrzeżeń. Trafna myśl, że co by było gdyby śmierć nadeszła wtedy, gdy główna bohaterka tego sobie zażyczyła, a są przecież ludzie, którzy w sytuacjach skrajnego znużenia życiem postanawiają je skrócić, zamiast jak nasza bohaterka dziarsko wstać i coś pożytecznego jeszcze w tym życiu zrobić :-)

Z zaciekawieniem czekam na kolejne opinie...
Z pozdrowieniami
Radek Morawski
Moderator IKFON


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 paź 2014, o 17:51 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:44
Posty: 44
No i doczekałeś się Radku, kolejnej, choć może nieco przytłumionej opinii. Truizmem byłoby powtarzanie, że film jest wartościowy a p. Kędzierzawska jest wrażliwym społecznym kamertonem, ponieważ kolejny raz pokazała ludzkie niebagatelne losy. Faktycznie, jesteśmy zniewoleni i stłamszeni modą na sukces, młodość, tężyznę i siłę i bezradni często samotni i niechciani starcy są chowani po katach. Kluby seniora to także swoiste przechowalnie od .... do.... A jeśli staruch jest mniej zaradny, budzi zniecierpliwienie i absmak. Byłabym niesprawiedliwa pisząc, że każdy stary egzemplarz to "trzęsiłebek" bo i są damy trzeciego wieku oprawiające jogę, podróżujące i nieźle się bawiące na herbatkach i roberku. Tyle, że jest ich zdecydowana mniejszość, ponieważ obecna starość, to niewielka emeryturka i dzieci, które nie maja czasu, bo kariera, bo własne sprawy i babcia jawi się jedynie jako jakiś spadek, jakieś pieniądze.
A czego potrzeba starszym ludziom, przede wszystkim życzliwej uwagi i podarowania odrobiny własnego czasu. Byłoby to z korzyścią dla obu stron. Po obecnym wypadku, przykuta do łóżka miałam okazję obserwować wpadających jak po ogień synów, córki, wymieniających kilka zdawkowych zdań i pędzących dalej, byle zostawić niewygodne sceny choroby i bezradności. A stary człowiek cierpi, bo przecież cierpi jego duma zdana na laskę pomocy innych i od innych zależna. Nie jest to przypadek, że babcia drepcze z pieskiem, że rozmawia z nim, że widzi w jego mądrych wiernych oczach oddanie, którego zabrakło często zdawałoby się - najbliższym. Wiem, że zapewne jest to obraz przejaskrawiony, ale widzę smutnych klubowiczów klubu seniora, widuję ciągnących z mozołem torby z zakupami, widzę te samotne posiłki, to czekanie na wizytę, telefon od syna, córki, wnuka.... Ale młode wilczki nie pamiętają o tym, że będą kiedyś starzy, będą "balastem". Nie pamiętam autora przejmującej sztuki "Drewniany talerz". W finale jest scena gdy po przepisaniu na syna dobrze prosperującej farmy stary ojciec zaczyna otrzymywać posiłki na drewnianym talerzu [bo fajansowy stłucze] a następnie, wbrew sobie zostaje odesłany do koszmarnego domu starców [bo jest tani] Jedynie wnuczka bezsilna wobec okrucieństwa rodziców porywa drewnianą miskę ze stołu z komentarzem. "Zachowam ją dla was, gdy nadejdzie czas". Ech, czcij ojca swego i matkę ..... jakie to staroświeckie.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 paź 2014, o 18:48 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:21
Posty: 46
Witam klubowiczów!
Wyrazy uznania dla młodego kolegi moderatora, który jak ze wszystkim, świetnie poradził sobie z problemem starości, w oryginalny, niebanalny sposób

przedstawionym w filmie. Łatwo jest radzić sobie ze starością , gdy jest ona daleko, gorzej, gdy jest tuż tuż, albo ... już, świadomość tego stanu odsuwamy

od siebie jak najdłużej.
Podziw mój wzbudza nie tylko mistrzowska kreacja aktorska Danuty Szaflarskiej, ale i jej świetna kondycja fizyczna i intelektualna, dzięki której mogła tak

autentycznie wcielić się w odtwarzaną postać. Aniela cierpi w swoim osamotnieniu. Pragnie, aby otaczała ją serdeczność i troska najbliższych, aby ktoś podał

chociaż filiżankę gorącej herbaty, aby ukochany dom, z którego wreszcie wyprowadzili się lokatorzy,służył jak dawniej wspólnemu rodzinnemu życiu. Oddziela

jednak marzenia od rzeczywistości. Widzi wady swych najbliższych, a przekonawszy się o prawdziwych, perfidnych zamiarach syna w stosunku do niej i domu

podejmuje racjonalną, choć bardzo śmiałą decyzję. Przy okazji cieszy nas ten akt sprawiedliwości, chociaż pewnie obdarowane Ognisko będzie musiało opiekować

się grobem na cmentarzu. Odnosząc się do zadanego przez Radka pytania w pk-cie 2, spadkobranie wśród najbliższych krewnych jest w zasadzie bezwarunkowe i

wynika z samego pokrewieństwa. Zdarza się, że ktoś zaliczony do kręgu spadkobierców ustawowych otrzymuje spadek , którego się nie spodziewa i nawet o nim nie

wie. Intencją reżysera było ukazanie, że stary, samotny i pozornie bezradny człowiek ma prawo i możliwość realizowania swojej woli i dysponowania swoją

własnością. Aniela była tak związana emocjonalnie z domem i ogrodem, wktórym spędziła całe życie, że nie mogła sobie wyobrazić, że stanie się on własnością

kogoś w stylu jej nachalnego sąsiada. Decyzja Anieli nie nadaje się do jednoznacznej oceny, element kary w postaci pozbawienia rodzinnego majątku jest tu

wyraźny. Decyzję wywołało absolutnie niemoralne postępowanie syna, który nie licząc się z uczuciami matki zamierzał zmusić ją do darowizny i sprzedać

nieruchomość, nie czekając nawet na jej śmierć. Aniela jest kobietą mądrą i stanowczą, o silnej psychice. Od pierwszej sceny pokazuje, że stary człowiek ma

swoją godność i zmusza otoczenie, aby się z nią liczono. Daje dobrą lekcję chamskiej lekarce, przegania wścibskich urzędników, próbuje wychowywać wnuczkę,

nastawianą w domu przez matkę, ale z tym idzie jej najgorzej. Konflikt i niezrozumienie pokoleń jest w filmie dobrze przedstawiony. Ona sama z psem, on

obojętny wobec matki, nie chce dać się uszczęśliwić na siłę domem, do którego miłości nie czuje /ma prawo, jest wolnym człowiekiem/, buntowana wnuczka nie

kocha babci - i tak by to było aż do jej samotnej śmierci. Ale te jego podłe knowania tego już było za wiele. Czy należy ją podziwiać czy potępiać? Sama nie

wiem. Ja ją po prostu rozumiem.
Marta Blimel


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 paź 2014, o 12:35 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:19
Posty: 56
witam
ja tyko tak króciutko do wypowiedzi Marty. Super bardzo fajnie opisałaś ten film. p
ozdrawiam Bartek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 paź 2014, o 13:41 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:47
Posty: 5
Witam,
Film Doroty kędzierzawskiej „Pora umierać” to kolejny refleksyjny, piękny, choć smutny ale jak dla mnie warty obejrzenia i zadumy. Trochę komiczny, bardziej tragiczny a najbardziej prawdziwy. Film o samotności, potrzebie akceptacji, miłości i uwagi drugiego człowieka. Jakoś dziwnie współgra z moją na wpół melancholijną, a na wpół zwariowaną duszą.
Już w pierwszej scenie (u lekarza) poznajemy Panią Anielę, jako osobę z charakterem – powiedziałabym wręcz „z pazurem”, która nie pozwala traktować siebie przedmiotowo. Dla mnie to obraz kobiety dumnej, honorowej, choć trochę bezradnej wobec starości, samotności i ignorancji ze strony najbliższych. Jak każda matka z utęsknieniem czeka na wizyty swojego jedynaka. Na to, aby zamieszkali razem, by móc cieszyć się bliskością rodziny, by nie być skazaną tylko na towarzystwo swojej ukochanej suczki Filadelfii. Bo pomimo wielkiego przywiązania, oddania i mądrości najukochańszy pies nigdy nie zdoła zastąpić kontaktu z drugim człowiekiem, z najbliższą rodziną. Swojemu synowi Pani Aniela pragnie ofiarować to, co ma najcenniejszego – dom, który dla niej ma ogromne sentymentalne znaczenie. Nawet nie bierze pod uwagę tego, że dla niego może on nie mieć żadnego znaczenia oprócz możliwości uzyskania z niego korzyści finansowych. Brak dialogu między matką a synem doprowadza do sytuacji, w której żadna ze stron nie zna i nie rozumie potrzeb, planów i dążeń tej drugiej. Gdyby było inaczej, może udałoby się wypracować kompromis, w którym obie ze stron byłyby w jakimś stopniu zadowolone a przede wszystkim potrafiłyby zrozumieć siebie nawzajem. Pani Aniela, gdy odkrywa niewybaczalną intrygę syna, zawala się jej cały świat. Jej telefon do syna i wiadomość: „Nie przyjeżdżaj, niczego nie potrzebuję” jest dla mnie krzykiem rozpaczy. Prośbą o kontakt, o rozmowę, porozumienie, wyjaśnienie powstałej sytuacji. Może ma nadzieję, że po takiej wiadomości syn przyjedzie, że uda się wszystko wyjaśnić, naprawić. Jednak gdy syn się nie pojawia, traci wiarę. Pozbawiona złudzeń, odarta z godnośći, chce już tylko umrzeć. W ostatniej chwili postanawia nie oddać domu w ręce syna, który w tak okropny sposób ją zdradził i upokorzył. Przekazuje dom na cele charytatywne. W moim odczuciu czyni to bardziej w akcie desperacji, proteście przeciw przedmiotowemu traktowaniu jej przez syna, z chęci zemsty niż z potrzeby serca. Choć może tli się w niej iskierka nadziei, że dzieci odnajdą w tym domu to, czego nie potrafiłaby odnaleźć rodzina jej syna, czyli poczucie radości i szczęścia. Nie zmienia to jednak faktu, że w momencie, gdy do domu sprowadzają się dzieci z ogniska, znoszą swoje sprzęty, książki, wprowadzają zamęt i harmider Pani Aniela umiera. Czy nie z żalu, bezsilności i ogromnej samotności wśród tylu obcych przecież twarzy? Bardzo podoba mi się symbol rozbitej filiżanki, zwiastującej odejście Pani Anieli. Wspaniała gra Pani Danuty Szaflarskiej. Piękna muzyka. Doskonała audiodeskrypcja. I na koniec jeszcze taka moja refleksja:
Na swojej drodze spotykamy tak wielu samotnych, odrzuconych ludzi, smutnych oczu, zatroskanych twarzy, tyle milczenia będącego krzykiem rozpaczy. Nie spychajmy ich w czarną otchłań swojej nieświadomości. Czasem jeden uśmiech, jeden czuły gest, jedno ciepłe słowo znaczy tak wiele…

Pozdrawiam refleksyjnie
Ewa


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 paź 2014, o 18:41 
Offline

Dołączył(a): 24 paź 2013, o 07:24
Posty: 33
Dobry wieczór!

Dziękuję paniom Marii, Marcie i Ewie za wyrażenie swoich opinii o filmie. Nic dodać nic ująć, film skłania do refleksji i niech to co Ewa napisała na koniec będzie dla wszystkich jakąś motywacją i przyczyni się do zatrzymania w pędzie i zauważenia drugiego człowieka, zwłaszcza osamotnionego w podeszłym wieku

Dziękuję pani Marto za słowa uznania, bo rzeczywiście z racji stosunkowo młodego wieku zastanawiałem się chwilami jak zgłębić temat, by nie okazać się na przykład zbytnim ignorantem w stosunku do chwilami śmiesznej staruszki.

Pani Mario życzymy szybkiego powrotu do zdrowia, brakowało nam bardzo pani obecności na festiwalu.

Jeszcze raz pozdrawiając serdecznie wszystkich klubowiczów, zabieram się powoli do próby jakiegoś podsumowania tej ciekawej dyskusji.

Radosław Morawski
Moderator IKFON


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 6 paź 2014, o 13:57 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:46
Posty: 21
Witam, fantastyczny film, świetna rola Pani Danuty Szaflarskiej. bohaterka też mi trochę przypomina moją babcię, która nieraz wraca do młodości i do miejsca gdzie mieszkała jako dziecko, mówiąc, że już nie zdąży odwiedzić swojej miejscowości.
potępiam zachowanie rodziny dla której liczy się tylko majątek.

Piesek wspaniały, kocham zwierzęta. Sama mam suczkę Lenę i też potrafi wyłudzić jedzenie ze stołu robiąc słodkie oczy


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 paź 2014, o 06:58 
Offline

Dołączył(a): 24 paź 2013, o 07:24
Posty: 33
Dzień dobry wszystkim!

Bardzo szybko minął czas projekcji filmu "Pora umierać" w IKFON.

Kończąc swoje zadanie chciałbym w tym miejscu jako moderator wszystkim serdecznie podziękować za aktywny udział w dyskusji i czekamy razem na kolejny film.

Pozdrawiam
Radosław Morawski
Moderator IKFON


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 8 paź 2014, o 06:58 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL