Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych

ikfon.defacto.org.pl
Teraz jest 6 cze 2020, o 05:52

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 14 paź 2014, o 19:11 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 192
Polska rok produkcji 1982


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 14 paź 2014, o 19:11 


Góra
  
 
PostNapisane: 15 paź 2014, o 15:45 
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2013, o 09:10
Posty: 12
Zapraszam Państwa do obejrzenia filmu, który przez władze Polski Ludowej został określony jako „najbardziej antykomunistyczny film w dziejach PRL” Z powodu jego nakręcenia został rozwiązany Zespół Filmowy X, kierowany przez Andrzeja Wajdę. Nie dopuszczony do rozpowszechniania przez cenzurę krążył w tzw. „drugim obiegu” na kasetach video. Premiery kinowej doczekał się dopiero po siedmiu latach, gdy zmieniła się rzeczywistość polityczna w kraju. W pewnym sensie symboliczny jest fakt, że ostatnie zdjęcia do „Przesłuchania” zostały nakręcone tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego w grudniu 1981 roku. Później trzeba było, już w konspiracyjnych warunkach dokonać niewielkich poprawek. Krystyna Janda tak wspomina tamten czas: „…były na nas donosy, że kręcimy, dlatego czekały nas przesłuchania i krzywoprzysięganie. Krzywoprzysięgaliśmy oczywiście, że takiego filmu nie kręcimy.” Można, więc powiedzieć, że film i życie splotły się w tym przypadku w swoistą jedność.
Akcja filmu rozgrywa się we wczesnych latach pięćdziesiątych. Poznajemy w nim losy tancerki, Antoniny, która po jednym z występów przed robotniczo-chłopską publicznością zostaje upita przez dwóch mężczyzn (jak się okazuje funkcjonariuszy UB) i przewieziona do więzienia, gdzie rozpoczyna się tytułowe przesłuchanie. Jego celem jest nakłonienie Antoniny do złożenia zeznań obciążających jej kolegę z zespołu, majora Olchę, którego UB oskarża o zdradę ojczyzny.
Na zakończenie, jak zwykle, kilka zagadnień do dyskusji:
1.Porucznik Morawski stwierdza w trakcie jednego z przesłuchań, że Antonina nie ma szans na przetrwanie przesłuchania i nie zdradzenie kolegi, bo nie służy żadnej wielkiej idei. A jednak Antonina się nie poddała. Jak Państwo sądzą, jakie wartości pozwoliły głównej bohaterce nie załamać się, pomimo stosowanych wobec niej tortur?
2. Morawski sam był w czasie wojny torturowany przez hitlerowców. Czy, Państwa zdaniem, jego wojenne doświadczenia miały wpływ na całą jego postawę wobec przesłuchiwanej?
3. „Wie pan, co myślę? Że w życiu, na przekór wszystkiemu, trzeba robić głupstwa i mieć kaprysy, że rozsądek i posłuszeństwo wcale nie muszą być nagradzane.” – mówi w pewnym momencie Antonina do porucznika Morawskiego. Co sądzicie Państwo o takiej filozofii życiowej? Czy może być ona podstawą do przezwyciężenia trudnej próby?
4. Czy według Państwa film zasłużył na nagrody, które otrzymał? Zwłaszcza, czy rola Krystyny Jandy, była rzeczywiście najlepsza w jej filmowej karierze?
5. Czy brak muzyki w tle jest wadą, czy zaletą tego filmu?
6. Czy audiodeskrypcja spełniła swoje zadanie? Czy pomogła Państwu w odbiorze tego, co działo się na ekranie?
Zachęcam do obejrzenia filmu i do żywego udziału w dyskusji. Swoje opinie proszę przesyłać na adres: ikfon@defacto.org.pl lub zamieszczać na forum dyskusyjnym IKFON-u. Jeszcze raz zapraszam Państwa na „Przesłuchanie”
Moderator
Andrzej Liczmonik


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 20 paź 2014, o 08:00 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 272
Witam Szanowne Forum

Znane mi współczesne kino poszukuje artystycznej głębi przekazu a pan Ryszard Bugajski wraz z ekipą wykorzystał wszystkie braki budżetowe czy organizacyjne aby takie kino po prostu stworzyć. Pokonanie wszystkich przeszkód w czasach kiedy powstawał film sprawie iż „Przesłuchanie” jest artystycznym dowodem na indoktrynacje polityczna jednostki przez system totalitarny. Wspomniany przez pana Andrzeja braki muzyki jest raczej wynikiem braku komfortu pracy nad filmem. Lecz bez strat dla widza.
Współcześnie mamy większy, mimo wszystko, dostęp do informacji i jeżeli korzystamy z tej możliwości z jednoczesnym zwiększaniem własnej świadomości możemy protestować. Praca którą wykonuje Amnesty International jest w tym aspekcie bezcenna i obnaża każdy ustrój.

Ale czy Pana zdaniem , jak i pozostałych forumowiczów stworzono coś lepszego niż demokracja?

Dramatyczne losy Antoniny sprawiły iż stworzyła ona własna metodę obrony i negacji czasów w których przyszło jej żyć. Heroiczna walka o wolność w zderzeniu z realiami życia w ówczesnej „wolnej Polsce” mogły wypaczać podstawowe wartości. „Wie pan, co myślę? Że w życiu, na przekór wszystkiemu, trzeba robić głupstwa i mieć kaprysy, że rozsądek i posłuszeństwo wcale nie muszą być nagradzane” to jej tarcza obronna i sposób na przetrwanie. Ciąg dalszych wydarzeń odradza Antoninę z pierwszych dni wojny. Pełną siły i wiary w idee wolnej Polski. To świetny pomysł scenarzystów na ośmieszenie i dewaluacje metod UB w kontekście jednostki. Doborowa obsada to kolejny walor filmu a pani Krystyna Janda to mistrzostwo świata. Przyznaje również iż film zmodyfikował moje postrzeganie pani Agnieszki Holland.
Wcześniej oglądałem film bez audio deskrypcji a teraz doceniam jej ważną rolę, choć zabrakło mi w pierwszych scenach filmu , podczas występu Antoniny, opisu publiczności.
Bardzo dziękuję radzie programowej za wybór filmu który jest bezsprzecznie ważny w historii polskiego kina.
Rok 2014 w IKFON rokiem pana Ryszarda Bugajskiego.
Pozdrawiam
M.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 20 paź 2014, o 16:52 
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2013, o 09:10
Posty: 12
Bardzo dziękuję za interesującą wypowiedź. Gdybym jeszcze mógł jej autora imiennie przedstawić w sprawozdaniu w celu nagrodzenia filmem... Co do treści: Chyba rzeczywiście nie wymyślono nic lepszego niż demokracja, ale ręka mnie świerzbi, żeby przytoczyć w tym miejscu słowa Leszka Kołakowskiego: "Jeśli 51 procent postanowi, że należy zabić pozostałe 49 procent, to ja nie jestem demokratą."
Pozdrawiam.
Moderator
Andrzej Liczmonik


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 paź 2014, o 06:10 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 272
Witam
Przykazania prof. Kołakowskiego to wspaniały drogowskaz ku szczęściu, normalnemu , zwyczajnemu szczęściu. :)
Przytoczę jeszcze słowa Wojtka Waglewskiego „ Jestem nietolerancyjny gdyż nienawidzę nietolerancji”.
Najważniejszym orężem jednostki w walce z nadinterpretacją wszelkich ideologii jest świadomość. Film pana Bugajskiego obrazuje sposoby manipulowania informacją a postawa Antoniny niweluje ich przydatność.
Pozdrawiam
M.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 paź 2014, o 09:01 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:19
Posty: 56
Witam
Co przyświecało Antoninie, jaki cel, aby przeżyć. No właśnie, żeby przeżyć i nie dać satysfakcji katom.
Na zachowanie porucznika najprawdopodobniej miał wpływ pobyt w obozie i to co tam przeszedł, dlatego rozumiał co przechodzi Antonina Nie dając już rady z walką z ustrojem popełnił samobójstwo.
Zgadzam się, że czasami trzeba popełnić jakieś głupstwo i wcale nie musi ono wyjść na złe.
Film zasłużył na nagrodę, a zwłaszcza aktorka głównej roli K. Janda.
Jakoś nie zwróciłem uwagi, że brak muzyki w jakiś sposób wpłynęło ujemnie na film, a nawet raczej nie wyobrażam sobie w tym filmie muzyki.
Audiodeskrypcja, no wiadomo nigdy nie zastąpi wzroku i jakby chciał się przyczepić to zawsze coś się znajdzie, jakieś nieczytane sceny.
Pozdrawiam B. R.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 paź 2014, o 17:04 
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2013, o 09:10
Posty: 12
Serdecznie dziękuję za zabranie głosu w dyskusji.
Pozdrawiam.
Moderator: Andrzej Liczmonik


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 paź 2014, o 10:06 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:44
Posty: 44
Przesłuchanie obejrzałam w dość dużym przedziale czasu, to jest zaraz po wprowadzeniu do dystrybucji a po latach w ramach IKFON. Pierwsze wrażenia i odczytanie obrazu, to rozliczenie z czasami totalitaryzmu i bezsilności ludzi wobec bezpodstawnych oskarżeń i wszechwładzy osławionego Bormanna i spółki. Były to zaiste lata w których zło i osobiste animozje były realizowane pod hasłami walki z wrogami klasowymi i wrogami ustroju.
Potem były mniej lub bardziej zróżnicowane lektury związane z różnymi okresami historii i terytoriami akcji, Wraz z poszerzaniem kręgu zainteresowań pojawiły się refleksja, ze nie tylko ubecy wnieśli swój niechlubny wkład do zniewolenia ludzi. Zło zaprzęgnięte w imię „wyższych racji” towarzyszy ludziom od zarania dziejów a wymyślne tortury były nie tylko narzędziem wymuszania i umacniania władzy, ale znajdowały chętnych widzów w postaci wszelkiej maści gawiedzi i motłochu. Obcinanie kończyn, oślepianie, łamanie kołem, włóczenie końmi, wbijanie na pal, powolne palenie na stosach, to tylko niewielki rejestr gwałtu zadawanego ludziom przez sługusów tych co mieli władzę. A ileż wyrafinowanych wskazówek znajdujemy w „Młocie na czarownice” i podobnych podręcznikach.
Przesłuchanie jest między innymi moralitetem, opowieścią, że tak być nie powinno, że pomimo długiej historii ludzkość nie potrafiła wypracować skutecznych i mądrych metod obrony społecznego ładu. Bo też komuniści akurat nie wymyślili „wyrafinowanych” metod przesłuchania, a więźniowie reagują bestialstwem nie dlatego, że są w komunistycznych kazamatach. Reagują tak, jak dyktuje im charakter i społeczna rola. Wspaniałą ilustracją tej tezy jest słynny eksperyment Philipa G. Zimbardo znany jako „więźniowie i strażnicy” W każdym czasie i pod każdą szerokością geograficzną znajdą się oprawcy-zleceniodawcy, oprawcy-wykonawcy, ofiary z godnością stawiające opór, a także ofiary odczłowieczone.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 paź 2014, o 19:41 
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2013, o 09:10
Posty: 12
Dziękuję za podjęcie tego wątku. Właśnie to starałem się zasugerować we wprowadzeniu: że przemoc i poniżanie ludzkiej godności nie były i nie są przypisane do jednego tylko systemu politycznego, ewentualnie jakiejś "grupy systemów totalitarnych", ale mają uniwersalny charakter. Ciekawa byłaby próba poszukania odpowiedzi na pytanie, co leży u podstaw takich zachowań i czy istnieje jakaś recepta na to, by je z życia ludzkich społeczności wyeliminować.
Pozdrawiam.
Andrzej Liczmonik


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 paź 2014, o 11:20 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 166
Witam wszystkich forumowiczów. Zanim przejdę, do omawiania swych wrażeń po seansie tego, niewygodnego przesłuchania, zapodam kilka ciekawostek, a właściwie skojarzeń z obrazami, pokazywanymi we filmie. Najpierw, gdy przeczytałam wstęp na forum i już kilka wypowiedzi, w głowie zaświtała mi taka myśl z jednego felietonu Tomasza Lisa, „Za czym ludzie tęsknią? Dlaczego ubolewają, komuno wróć”? Potem znów mnie coś naszło i przypomniałam sobie niczym fotos z jakiegoś reportażu o ZSRR o baletnicach z teatru Balszoj...
Stalin ponoć uwielbiał ten teatr, albo towarzysz Lenin... Wrócę jednak do fotosu – był samolot jakby z czasów wojny, taki z parama śmigłami i karabinami, ale to nic... Myśliwiec w obłokach, a na jego długich skrzydłach, podrygiwały baletnice z.... jeziora łabędziego! Tak – takie białe panie w lekkich jak obłoki sukienkach... Artystki w służbie systemu totalitarnego!
Może mi się to przyśniło? Chora wyobraźnia? Nie sądzę... cos takiego było! Dlaczego o tym wspominam, bo to absurd! Teraz do filmu. W pierwszych sekundach, widzę powabną artystkę blondynkę w cekinowej sukience, o kusicielskich ruchach z wyrazistym makijażem. Jazdy kamery takie, że albo szeroki uśmiech, albo w dół jakby na pokuszenie...
I oczywiście, zbliżenia na piękną twarz z opiętymi włosami. To ponoć był cyrk, „Ada to nie wypada!” Na usprawiedliwienie – satyra z wojny, nawet Hitlera tam mieli! Ale bez komentarzy, nasza oskarżona wyglądała, jak to mówią, „wybij okno Marilyn Monroe”. I to nie przypadek – akcja przecież toczy się w latach 50 XX wieku, a za oceanem po wojnie, królowała ta pani... Ja już wiedziałam po tych zbliżeniach, po tym uśmiechu – niczym kopiuj w klej z popartu, kogo za jakieś bzdury, zamkną w więzieniu... Niby rzekomo za miłostki z tym i z tym... nie to nie o to chodziło!
Antykomunistyczny film? Acha, bo nasza komunistka w okularach, niby imperialistyczny szpieg, splunęli jej na twarz... za teorie spiskowe siedzi i donosi! Najbardziej ze współwięźniarek, podobała mi się rola pani ze wsi jak walczyła o swoje. Była taka swojska i te pole za kratami okna, dowodziło nieźle pragnienia normalnego życia. Oczywiście, najbardziej dostało się min. naszej Marilyn Monroe, ale ta miała swoje przekonania... Jedna z gorszych scen, jak śpiewa „Ada to nie wypada”, a kat robi swoje. To jest paradoks – ludzie z obozu, swoje przeszli, a zachowują się jak swoi kaci.
Gdybym miała się odnieść do cytowanych słów Antoniny granej przez Krystynę Jandę: „Wie pan, co myślę? Że w życiu, na przekór wszystkiemu, trzeba robić głupstwa i mieć kaprysy, że rozsądek i posłuszeństwo wcale nie muszą być nagradzane.” Te słowa uratowały jej życie! I nawet nie dlatego, ze raz ocalała z pożaru piekarni, ale to iż nie straciła chęci do życia, nie zrobiła sobie prania mózgu! To przykre, że komunistka z celi, płaci za swe idee, ale gdy są one wypaczane, czasem trzeba powiedzieć... basta! Rola Jandy, warta nagrody, bo mamy na jej twarzy tyle masek od uśmiechu gwiazdy kina po gorycz ofiary. Niestety – kochany mąż, albo był tak zaślepiony ustrojem, ze chyba nie zauważył faktu, torturowania Antoniny i chciał ją zostawić. A myślałam, że to taki intelektualista, przecież w pierwszych kadrach tu był z maszyną do pisania, zawsze w okularkach itd... „Komuniści to nie wypada”! Az chce się przeinaczyć hit Antoniny!
W sumie dziwie się, że powstał taki film, ale na pewno był recepta na dwulicowość systemu. Dopóty idziesz z ludem jesteś na plakatach, a jak postawisz na indywidualizm, idziesz za kratki! Ja to tak odczytuję, bo nie znałam tych realiów, ale po co wodzom ZSRR były te baletnice? I na co im była sztuka, mogliby wszystko pozamykać... Nie trzeba było tworzyć pozory przed Zachodem, który jak przyszło co do szukania sojuszy, myślał, ze demokracja ludowa przestrzega praw... swego ludu – praw człowieka!
Wiem, że są tu bardziej wtajemniczeni w ten klimat, ale na koniec informacje wizualne: małżonek Antoniny czasem mi przypominał strojem i fryzurą :”człowieka z żelaza” ale to chyba autoironia! Dominuje kolor szary, a wystrój sal przesłuchania przy kulistej lampie, biurku prezesa i maszyna do pisania, wygląda jakby to był... nawet dzisiejszy komisariat policji! Scena, kiedy ktoś patrzy przez wizjer do celi Antoniny i jest tam namalowany symbol Pana Boga (oko w trójkącie, kat jest źrenicą) jest pokazywane w silnym przybliżeniu... - od razu się kojarzy z tytułem „Zdążyć przed Panem Bogiem”. Jest bardzo dużo przybliżeń na twarz bohaterek, albo sceny w planie amerykańskim – czyli do pasa. Na przesłuchaniu, widać dystans – kamera chwyta w oddali biurko kata a przy ścianie ofiarę. Jak jest zbliżenie na Antoninę, to przesłuchujący zakrada się jakby za jej plecami. Oczywiście tamci ubecy, też mają ujęcia na wprost twarzy i ostre zbliżenia. Widać emocje, (dla mnie widać podkrążone oczy i bliznę). I się zgadza – jak postać krzyczy to ma agresywne zachowanie, generalnie gniew jest. MUZYKI BRAK – ale i tak popyskówy złych, robią swoje. Film trzyma w napięciu. Twarda ta nasza Marilyn Monroe... Tylko szkoda, że taki koniec!

Tyle ode mnie, pozdrawiam, Justa!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 paź 2014, o 14:01 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 272
Witam
Pan Andrzej napisał :
„Ciekawa byłaby próba poszukania odpowiedzi na pytanie, co leży u podstaw takich zachowań i czy istnieje jakaś recepta na to, by je z życia ludzkich społeczności wyeliminować.”

Zgadzam się z panem co do zasady poszukiwania odpowiedzi i zwiększania świadomości społecznej, obywatelskiej jednostki lecz do tej pory nie znaleziono sposobu na okiełznanie mechanizmów samozachowawczych człowieka. Systemy, idee tworzą ludzie a ludzką rzeczą jest błądzić i na to nie ma recepty.

Człowiek zbudował , stworzył komputer dla którego nie ma rzeczy niemożliwych - z wyjątkiem tych, których od niego czasem wymagam.
Pozdrawiam
M


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 paź 2014, o 22:34 
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2013, o 09:10
Posty: 12
Zgadzam się w pełni z M, że na ludzkie odruchy nie ma skutecznego lekarstwa. Próba jego stworzenia mogłaby tylko, paradoksalnie, doprowadzić do ustanowienia kolejnego totalitaryzmu. Moje pytanie postawiłem trochę przewrotnie. Co do pytania postawionego przez Justę: "Po co wodzom były te baletnice i po co im w ogóle kultura?", to wydaje mi się, że kultura jest potrzebna reżimom totalitarnym właśnie do tego, żeby uwiarygodnić ich "ludzką twarz". Występek zawsze składa mimowolny hołd cnocie.
Pozdrawiam.
Andrzej L.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 paź 2014, o 07:45 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 272
Witam
Justa poruszyła ciekawy wątek.
Każdy system polityczny ma jeden cel zdobyć i utrzymać władzę za pomocą wszelkich dostępnych środków.
Nasza jak i globalna historia szeroko rozumianej sztuki dostarcza przykładów wybitnych postaci w literaturze, kinie, muzyce które identyfikowały się lub ciągle identyfikują się z różnorakimi ideami.
Artysta tez człowiek i czasami błądzi. :) Sztuka była narzędziem do indoktrynacji politycznej.
A czy dziś sztuka to narzędzie indoktrynacji czy biznes?
Pozdrawiam
M.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 paź 2014, o 17:30 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 166
Dobre pytanie z tym biznes czy idokrynacja?
Obawiam się, że to i to... :)

1. Artysta jak każdy człowiek ma swoje poglądy - komunista, liberał, demokrata,
konserwatysta... fundamentalista religijny! Do czegoś zawsze się odnosi taki ktoś,
a ludzie popierają jego poglady, albo nie....

2. Biznes. Nawet jak sie tworzy nie popart, a coś elitarnego,
to znajdą się tacy goście jak filmowy Koneser i dadzą
niezłą kasę za taki, a nie inny obraz... :)

Oczywiście te 2 warunki zaistnieją jak będzie odbiorca sztuki,
a zakładamy, że jakiś jest :)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 paź 2014, o 06:55 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 272
Witaj Justyna
Też tak myślę:). Piąteczka.
I w moim odczuci tylko człowiek, jednostka świadomie korzystająca z dobrodziejstw czasów w których przyszło nam żyć zachowa swój wewnętrzny dobrostan. ;)
Pozdrawiam
M.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 paź 2014, o 19:11 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:44
Posty: 44
"Po co wodzom były te baletnice i po co im w ogóle kultura?", to wydaje mi się, że kultura jest potrzebna reżimom totalitarnym właśnie do tego, żeby uwiarygodnić ich "ludzką twarz". Występek zawsze składa mimowolny hołd cnocie.

Nie dopatrujmy się głębszego podteksty w baletnicach i samolotach. Ktoś tam wymyślił nieudolną reklamę, że samoloty są zwiewne i leciutkie jak znane na świecie baletnice Diagielewa. Dzisiejsza reklama bazuje także na rzucających się w oczy skojarzeniach do rzeczy znanych aby uniknąć dysonansu poznawczego. Kultura akurat nie zawsze bywa potrzebna reżimom aby je uwiarygodnić, hitlerowcy palili masowo książki a cytowany Stalin dopuszczał do obiegu dzieła wybiórczo [vide Szostakowicz]. Starochińscy cenzorzy nie byli mniej gorliwi niż znane nam reżimy. Nie sądzę aby tyrani zabiegali o ludzką twarz, szczególnie gdy czują się niezachwiani. Oprawcy niezależnie od uprawiania brudnej roboty w zaciszu domu pijąc kufelek czegoś wyskokowego lubili popatrzeć na występy tancerek czy posłuchać fug Bacha a jeszcze lepiej Wagnera. A natura ludzka. Nadal odsyłam do słynnego eksperymentu Zimbardo.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 31 paź 2014, o 06:57 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 272
Witam
Pani Maria napisała:
„Kultura akurat nie zawsze bywa potrzebna reżimom aby je uwiarygodnić…..”
Zapytam, a kto stworzył socrealizm?

Pozdrawiam
M.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 31 paź 2014, o 10:11 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:44
Posty: 44
No akurat nie batiuszka Stalin. W okresie NEP-u artyści się nieco rozdokazywali. Wobec czego zabrano się za nich a zrobił to sam wielki Maksym. "Socrealizm został proklamowany w 1934 na Zjeździe Pisarzy Radzieckich w Moskwie przez Maksima Gorkiego. Zakładał, że dzieło sztuki powinno posiadać realistyczną formę i socjalistyczną treść, zgodną z ideami marksizmu i leninizmu. Podstawą założeń była praca Stalina O polityce partii w dziedzinie literatury pięknej. Pierwszymi teoretykami socrealizmu byli Anatolij Łunaczarski i Aleksander Woronski. Następnie na wniosek Andrieja Żdanowa rozszerzono socrealizm na wszystkie dziedziny sztuki. Program socrealizmu, mimo starań stworzenia jednolitej teorii, był wewnętrznie sprzeczny i niekonsekwentny. Opierał się na wybranych elementach XIX-wiecznego realizmu, doświadczeniach twórczości akademickiej oraz rozważaniach publicystów i estetyków komunistycznych. Jako tematy wybierano walkę klasową, sojusz robotniczo-chłopski, historię ruchu robotniczego, prostych robotników przy pracy, ujarzmianie przyrody przez człowieka itp. W odróżnieniu od naturalizmu, krytykowanego za indywidualizm i burżuazyjną dekadencję, zalecano typowość jako strategiczną cechę socrealizmu, ale pojmowaną w szczególny sposób, sformułowany w Referacie sprawozdawczym KC WKP na XIX Zjeździe KPZR przez Gieorgija Malenkowa: W ujęciu marksistowsko-leninowskim, to co typowe nie oznacza bynajmniej jakiejś średniej statystycznej. Typowość odpowiada istocie danego zjawiska społeczno-historycznego, nie jest zaś po prostu zjawiskiem najbardziej rozpowszechnionym, najczęściej się powtarzającym, powszednim. Świadome przejaskrawienie, wyostrzenie obrazu nie wyklucza typowości, lecz w pełniejszej mierze ujawnia ją i podkreśla. Typowość stanowi podstawową sferę przejawiania się partyjności w sztuce realistycznej. Problem typowości jest zawsze problemem politycznym. Inne nurty w sztuce zwłaszcza awangardowe i eksperymentalne były zwalczane jako wynaturzenia. Artyści odmawiający podporządkowania się kanonom socrealizmu narażeni byli na represje. W Polsce socrealizm wprowadzono od 1949 pod presją Włodzimierza Sokorskiego wiceministra, a następnie ministra kultury i sztuki. Jednak już w 1955 artyści zaczęli się wyłamywać (zobacz Zakłady Artystyczno-Badawcze ASP) i w późniejszym okresie, pomimo sugestii władz, socrealizm nie stanowił idei przewodniej twórczości artystycznej. Zbliżonym terminem stosowanym na Zachodzie na określenie sztuki realistycznej o wydźwięku walki społecznej, tworzonej w latach 40. i 50., jest social realism (realizm społeczny). Mimo podobieństw w treści i formie odznaczał się większą różnorodnością i wolnością. Nadal są kraje, w których powstają dzieła socrealistyczne, takie jak Wietnam, Białoruś, Chiny, Korea Północna czy Kuba. Obecnie w Polsce pokaźną kolekcję dzieł realizmu socjalistycznego można oglądać w Galerii Sztuki Socrealizmu w Kozłówce."

Owszem władze skorzystaly z takie okazji, to prawda i to skorzystały z nawiązką...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 31 paź 2014, o 10:43 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:46
Posty: 21
Witam wszystkich,
film "Przesłuchanie" jest filmem mocno oddającym realia tamtych czasów. Myślę, że powinnien go obejrzeć każdy uuczeń liceum na lekcji historii, zwłaszcza, że w szkole te czasy są pomijane.
bardzo dobra gra K. Jandy
Zgadzam się też z wcześniejszą wypowiedzią, że doświadczenie porucznika z czasów II wojny światowej miały wpływ na jego zachowanie.

Jeśli chodzi o muzykę, a raczej jej brak, to nawet nie zwróciłam uwagi, , że jej nie ma.

pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 31 paź 2014, o 14:06 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 272
Witam
Pani Mario nikt nie przypisuje czynnika sprawczego w nurcie socrealizmu Stalinowi. Niczego takiego nie zauważam. :)
Zasadniczą kwestią jest używanie wszelkich możliwych narzędzi, również sztuki, do zdobycia i utrzymania władzy niezależnie od systemu. Socrealizm był i jest jednym z narzędzi, Korea Północna jest dla mnie przykładem masowej indoktrynacji do dnia dzisiejszego a socrealizm to jedyna wszech obecna "sztuka".
W Polsce działania aparatczyków przyniosły odwrotny efekt. Sztuka stała się orężem do walki o wolność i godność człowieka czego przykładem jest dla mnie film pana Ryszarda Bugajskiego.

Pozdrawiam
M.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lis 2014, o 17:03 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 166
Ja dodam tylko tyle, że i owszem dzieło o losach piosenkarki jest przykładem sprzeciwu wobec komunistów, ale i my mamy w naszym dorobku filmy pokroju mentalności Korei Północnej.
Pierwszy powojenny film "Przygoda na Mariensztacie", niby nawiązywał do dorobku kinematografi,
ale estetyka socrealu, musiałą być.

W opowiesci o miłości we Warszawie, nie mogło zabraknąć, budowy w stylu obrazu "podaj cegłę".
Poza tym, bohater pozytywny to młody, piekny, nie pijący przoownik pracy...

Z tego filmu, oprócz plakatów Partii, najbardziej się pamięta banały.
"Wisła krolową polskich rzek"... Hasła na pocztówki i oczywiście stroje ludowe,
zamieniane od czasu do czasu na robotnicze gacie :)

W czym polegała, manipulacja widzem? W tym, że przy sprawach oczywistych,
dodawano "budujemy komunizm" i takie tam... Ale bez obawy - widz zaraz po wojnie,
o ile miał w pamieci filmy kilka lat starsze, jakoś nie widział kontynuacji
w rytm przebojów z lat 30.

Socrealizm - musiał więc uczyć bardziej podprogowo... nie wiem jak to było,
ale po obejrzeniu filmu o Mariensztacie, DZISIAJ aż prosi sie o parodię.
Podaj cegłę... Leci cegła - dostał ktoś w głowę, a nie wprost do otwartej dłoni.

Swoją drogą to bardzo ciekawe - co robi nowy Kim w Korei Północnej,
siedział w luksusach Zachodu na uniwesytetach, a po przyjeździe do kraju od razu zaczął robić to samo, co swój poprzednik. Komuniści są niereformowalni.

My mieliśmy durzo szczęścia w nieszczęściu, ale na przykład Francja do dziś zachwyca się komuną, bo nie wie, co to takiego łagr... :)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lis 2014, o 14:04 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:44
Posty: 44
Przepraszam, że nieco po czasie. Ale w ocenie powojennego dorobku kinematografii zauważam wiele naskórkowości. "Przygoda" był pierwszym polskim filmem powojennym w dodatku w kolorze. Warszawa była totalnie zniszczona i murarskie trójki nie były propagandówką a faktem. Więc to "hej ty stary podaj cegłę" było nie tylko czczym zawołaniem i powodem do obecnych prześmiewek. A stroje ludowe na tle ruin. Warto poczytać wspomnienia ówczesnych dzieciaków które trafiły do Mazowsza. Czasami zastanawiam się nad obecną beztroską krytyką tamtych czasów uprawianą z pozycji dzisiejszego widza, czy odbiorcy. Było i okrutne UB, ale też i było wiele dobrych inicjatyw, oraz wiele autentycznego zapału, także w pomysłach dziewczyny na traktory [populacja męska po wojnie była przerzedzona] A czy przedwojenne filmy - wprawdzie bez komunizmu w tle, to jedynie światowe hity. Partii wprawdzie w tle nie było ale zamiast "Wisły królowej polskich rzek" był sobie banalik w typie "Ada, to nie wypada" i "panie szofer gazu". Wszyscy byli szlachetni i piękni i szampan lał się strumieniami, czasami jakaś łzawa trędowata tragedia. A robotniczych gaci raczej się w nich nie uświadczy, chyba, że z samarytańską panią w roli głównej odwiedzającą z nudów ubogich.
"Socrealizm - musiał więc uczyć bardziej podprogowo... nie wiem jak to było, ale po obejrzeniu filmu o Mariensztacie, DZISIAJ aż prosi sie o parodię. Podaj cegłę... Leci cegła - dostał ktoś w głowę, a nie wprost do otwartej dłoni."[
Działanie bodźców podprogowych zostało dawno zdementowane doświadczalnie, więc ja jako świadek tamtych czasów się nie zmanipulowałam, a jeśli chodzi o cegłę to zastąpił ją kij hokejowy i to nie na budowie.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lis 2014, o 16:00 
Offline

Dołączył(a): 25 maja 2013, o 09:10
Posty: 12
Podsumowanie dyskusji.
Zakończyła się trwająca dwa tygodnie dyskusja nad filmem „Przesłuchanie” Ryszarda Bugajskiego. Wzięło w niej udział trzydzieścioro sześcioro klubowiczów. Jak na ponad dwustuosobową załogę „Pociągu” liczba ta wydaje się raczej skromna. Jest ona jednak porównywalna z liczbą osób zabierających głos w dyskusjach nad innymi filmami. Widocznie większość woli po prostu oglądać filmy, niż się na ich temat wypowiadać. Zwłaszcza bardzo niewiele osób wypowiedziało się na forum. Pojawiły się tam wpisy zaledwie pięciu osób. Choć dwie z nich toczyły bardzo ożywioną wymianę zdań.
Bardzo ciekawa polemika wywiązała się na forum na temat roli kultury w systemach totalitarnych, jej przydatności zarówno dla sprawujących w takich ustrojach władzę, jak i dla walczących z nimi. Wnioski z tej dyskusji były mniej więcej takie, że dyktatorzy chętnie posługują się kulturą dla indoktrynacji swoich poddanych, ale prawdziwa kultura, przez wielkie „K” jest im raczej obca i postrzegana jest bardziej, jako zagrożenie niż wsparcie.
W wielu wypowiedziach wyrażano opinię, że film jest trudny, że oglądanie go do końca było bardzo męczące i stanowiło duże wyzwanie dla psychiki widzów. Opiniom tym towarzyszyły apele o częstsze pokazywanie filmów łatwych w odbiorze o bardziej optymistycznej wymowie.
Na zakończenie warto stwierdzić, iż, pomimo opisanych wyżej zastrzeżeń, wszyscy uczestnicy dyskusji ocenili film bardzo wysoko, uznali, że zasługuje on w pełni na przyznane nagrody. Szczególnie pozytywnie odebrana została rola Krystyny Jandy. Biorąc to pod uwagę, można uznać, że pokazanie w klubie IKFON obrazu Ryszarda Bugajskiego było decyzją słuszną, dobrze wpisującą się w całą tradycję klubu.
Andrzej Liczmonik


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 10 lis 2014, o 16:00 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL