Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych

ikfon.defacto.org.pl
Teraz jest 15 paź 2019, o 14:42

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 9 gru 2016, o 11:37 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 181
Dramat


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 9 gru 2016, o 11:37 


Góra
  
 
PostNapisane: 15 gru 2016, o 21:55 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 22:03
Posty: 268
Dobry wieczór!

„Skazani na Shawshank” w reżyserii Franka Darabonta, jak dla mnie rewelacja. Ponownie sięgamy do twórczości Stephena Kinga, ale tym razem jakże odmiennej od dopiero co oglądanego horroru. Z zapartym tchem śledziłam tą na wskroś pozytywną historię, choć pojawiały się w niej wątki dramatyczne.
Po raz kolejny patrząc na obraz pokazujący życie za murami więzienia uświadomiłam sobie, że resocjalizacja to blaga! Tylko jaka jest prawda? Czy rzeczywiście skazany traci w więzieniu wszelkie prawa? Czy może być bezkarnie gnębiony, gwałcony, nękany psychicznie przez współwięźniów lub strażników? Czy kontrabanda to zwykła codzienność za murami więzienia? Obawiam się, że coś jest na rzeczy, bo powieściowa fabuła to jedno, ale realny świat potwierdza ten filmowy obraz.
Osobiście nie miałam wątpliwej przyjemności przekroczyć więziennej bramy i mam nadzieję, że tak pozostanie. Przeżyłam jednak przygodę związaną z człowiekiem odsiadującym wyrok. Przyznam, że gostek napędził mi porządnego stracha, bo posiadając jedynie, a może aż mój adres korespondencyjny zdobył numer mojego telefonu komórkowego. Zadzwonił i …
Krzysztof Spadło napisał cykl zatytułowany „Skazaniec”. Podobno powieść jest oparta na faktach. Jeśli tak, to obraz wyreżyserowany przez Franka Darabonta wcale nie jest filmową fikcją. Historia Andyego Dufresne porusza do głębi. Podziw budzi jego hart ducha, pragnienie wolności. To on jako jedyny z zaprezentowanej trójki odzyskując wolność wie, co z nią zrobić. Dla mnie doskonałym posunięciem jest w filmie głos z offu. Red doskonale spełnia się w tej roli.
Na koniec słowo o audiodeskrypcji. Generalnie była bardzo pomocna, choć w kilku sytuacjach mocno wyprzedzała fabułę. Dwa opisy wywołały u mnie makabryczne wizje. W pewnym momencie usłyszałam twarz o okrągłych okularach. Oj wyobraźni zabrakło żeby zbudować obraz. „… Nogi się machają” – nie wiadomo, jak interpretować taką informację.

Pozdrawiam

Alicja


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 gru 2016, o 19:50 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 250
Witam Forum

Witam Moderatora

Upływający czas nie pokona ważnych dla człowieka emocji dzięki którym zajmujemy się życiem a nie umieraniem. Film Franka Darabount’a daje taką możliwość. Możliwość konfrontacji z podłą, mroczną naturą człowieka, którą pokonuje nie kto inny jak człowiek. Przyznaje lubię takie książki, filmy. Wszystko co mam w codzienności takie małe i duże upadki, pokusy takie, wydawałoby się , wytarte prawdy. Tak znam, powinienem, pamiętam i ciągle odkrywam na nowo.
Zastanawiał mnie polski tytuł. Skazani na więzienie jego bezimienność, instytucjonalizm, zezwierzęcenie. Dziś wybrałbym drogę oryginalnego tytułu, odkupienia poprzez nadzieje w sprawiedliwość .
Sprawiedliwość własnych rąk i umiejętności . Rzeczy, które zależą i należą do każdego z nas.
Intrygujące było obsadzenie faceta, prawie, dwu metrowego wzrostu w roli tak kruchej, inteligentnej postaci. Stereotypy sięgnęły bruku, na szczęście dobre kino tak ma.
Bezsprzecznym atutem są ostro skrojone dialogi. W polskim tłumaczeniu wygładzone nieco zaburzają kunszt budowania zbrodniczej natury wiezienia.
Narracja Redd’a to w moim odczuciu ukłon dla fanów książkowego pierwowzoru i mnie to pasuje.
Reżyser pokłonił się ikonom popkultury. Symbolom, które budowały i zbudowały magie kina. Tunel zawsze miał atrakcyjnego patrona. Zauroczył mnie ukłon dla autora muzyki.
Ciekaw jestem czy Pan Fisher miał wpływ na filmowo więzienny pokaz „Gildy”?
Film, który tak przepięknie puentuje przyjaźń musi być numerem jeden, prawie, wszystkich rankingów.
Dziękuje radzie programowej za wybór filmu.

Pozdrawiam
Mariusz Kowalski


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 gru 2016, o 21:26 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 150
Witam Moderatora,

Film o więźniach i o ich klawiszach. Wielowątkowa historia o tym jak wpakować do więzienia niewinnego człowieka i o tym jak się z niewoli wyzwolić. Okazuje się, że oprócz dobrego prawnika lepiej przyda się wiedza skazanego i jego dobre chęci.

Film od strony scenariuszowej zaskakuje: na początku wydaje się, że skazany na pewno jest winny, ale dopiero potem przychodzi refleksja: coś tu nie gra! Świetnym tego przykładem jest Red, który wspiera Andy'ego, ale z kolei historia bibliotekarza, pokazuje kolejny problem tego dzieła.

Czym jest ta cała, magiczna resocjalizacja, skoro więzień tuż po wielu latach odsiadki... chce się zabić? Niesamowite są też okoliczności: Red trafia do tej samej pracy i hotelu, co jego poprzednik. Są nawet te same kadry z nieszczęsnym stołem i scyzorykiem.

To wszystko pokazuje kunszt scenarzysty: każdy drobiazg od trzymania miniaturowego kilofa w biblii po sejf, zasłaniany odpowiednim cytatem pozwalają miejscami rozbawić widza, jakby pokazywać mu... a jednak jest tu sprawiedliwość, choć wcześniej droga do tego wszystkiego, wiodła przez mękę.

I ta kontra: piękna natury, które uwalnia na przekór ruchliwego miasta i odpychających murów więzienia i tego hotelu... Wszystkie te elementy – wspomniane przeze mnie z fabuły dały układankę – bardzo dobry film, opatrzony świetnymi komentarzami – narratora więźnia Reda i dal mnie ciekawie podaną audiodeskrypcją... zwłaszcza jeśli mowa o opisach emocji.
Tyle ode mnie – Justa.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 gru 2016, o 16:29 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:02
Posty: 82
Dzień dobry,
przyłączam się do podziękowań Mariusza i także cieszę się, że Klub Konesera zechciał nam ten film pokazać.
Obejrzałam go po raz drugi, jednak tym razem niezbędna była mi audiodeskrypcja. Dobrze, że zachowałam w pamięci pewne sceny i twarze aktorów, a przynajmniej dwóch moich ulubieńców, czyli Tima Robbinsa i Morgana Freemana.
To znakomity obraz, wciągający, intrygujący, zachowujący dobre tempo, zilustrowany piękną muzyką i okraszony celnymi złotymi myślami w rodzaju: Na wolności byłem porządnym człowiekiem, to więzienie zrobiło ze mnie przestępcę.
Oglądając „Skazanych na Shawshank”, myślałam o powieści Dumasa „Hrabia Monte Christo”. W filmie była o niej krótka wzmianka. Bohater został tu też skrzywdzony, też uciekł w bardzo pomysłowy sposób z więzienia i dokonał arcyciekawej zemsty. Jednak twierdza, w której przyszło odbywać karę Edmundowi Dantesowi w niczym nie przypominała amerykańskiego więzienia. Czy bohaterowie woleliby się zamienić? Bardzo jestem ciekawa, jak odpowiedzieliby na to pytanie…
Pozdrawiam
Edyta Grabowska-Gwardiak


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 gru 2016, o 11:28 
Offline

Dołączył(a): 28 lis 2016, o 00:41
Posty: 4
Drogi Moderatorze, Mili Forumowicze
Ten film początkowo szokował mnie swoją dramaturgią, ale w miarę rozwoju akcji z zainteresowaniem śledziłam losy głównych bohaterów „Reda” i Endiego, którzy piękną przyjaźnią i siłą przetrwania pokazali, że „Nadzieja to dobra rzecz, a takie nigdy nie umierają”.
Mnie też podobnie jak Pani Edycie, niektóre fragmenty fabuły seansu skojarzyły się
z powieścią Dumasa „Hrabia Monte Christo”.
Ogromnie wzruszyło mnie szczęśliwe zakończenie. Widok głównych bohaterów na tle lazurowego oceanu na długo pozostanie w mojej pamięci.
Muzyka bardzo dobrze komponowała się w treść filmu, budując klimat grozy i nadziei,
a audiodeskrypcja jak zwykle ułatwiała jego odbiór.
Pozdrawiam ciepło, życząc miłych i pogodnych świąt.
Renata Pawełczak


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 gru 2016, o 20:58 
Offline

Dołączył(a): 20 lut 2014, o 16:33
Posty: 51
"Skazani na Shawshank", czyli znowu scenariusz na podstawie książki, czy raczej opowiadania i znowu autorem jest Stephen King, ale w odróżnieniu od "Lśnienia" oba dzieła sprawiły mi frajdę. Ta historia niewątpliwie ma dwóch głównych bohaterów: Andy'ego Dufresne'a oraz Reda, który występuje w tej historii nie tylko jako bierny narrator, ale także jako zaangażowany w sprawę świadek. Myślę, że to właśnie stonowany i jakby pozbawiony emocji głos Reda sprawia, iż bardziej się w niego wsłuchujemy, bardziej interesujemy sprawą Andy'ego i w ogóle życiem za murami więzienia. A niektórzy więźniowie tak bardzo przyzwyczajają się do tego miejsca, że życie poza nim staje się dla nich swoistym koszmarem. Jest to i smutne i pocieszające zarazem. Kochamy wolność, walczymy o nią, cierpimy, gdy ktoś nam ją ogranicza lub odbiera, a jednocześnie mamy ogromną zdolność adaptacyjną, dzięki której jesteśmy w stanie przetrwać w najpaskudniejszych warunkach.
No i potwierdza się moje przypuszczenie, iż najlepiej resocjalizuje książka. To niezwykle wartościowy wypełniacz czasu, którego w więzieniu jest aż nadto. Jak człowiek czyta książki, to się go głupoty nie imają. Książka uczy cierpliwości, organizacji, wytrwałości w dążeniu do celu, pobudza wyobraźnię i sprawia, że na czytającego wszyscy patrzą nieco łaskawszym okiem. Andy Dufresne miło i pożytecznie spędzał w bibliotece czas, ale też uczynił to miejsce czymś w rodzaju zasłony dymnej. Prawda, że sprytne? Jego spokój i opanowanie naprawdę zrobiły na mnie wrażenie. Ogromna dziura w ścianie też. Ma facet rację, twierdząc, iż "nadzieja to coś, czego nie mogą ci zabrać". Od siebie dodam, iż nadzieja to coś, czego nie powinniśmy pozwolić sobie odebrać. Ale i bez oddanego przyjaciela takoż niełatwo byłoby przetrwać: Andy’emu w więzieniu, zaś Redowi na wolności.
Reasumując, "Skazani na Shawshank" to dobry film, bo dobrze się go ogląda i daje dużo do myślenia jeszcze długo, długo po.

_________________
Edyta


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 gru 2016, o 18:57 
Offline

Dołączył(a): 24 paź 2013, o 07:24
Posty: 33
Dobry wieczór wszystkim forumowiczom!

No nie dziwię się, że ocena tego filmu na portalu filmweb to aż 8,8 pkt, bo to kawał naprawdę dobrego kina i szkoda by go było nie mieć w swoich zbiorach to też na ostatnią chwilę zebrałem się napisać te kilka słów recenzji.
W tak zwaną resocjalizację sam osobiście za bardzo nie wierzę, a raczej w to że więzienie z uczciwego obywatela może stworzyć przestępcę, ale pomimo że takie właśnie słowa padają podczas seansu to film przecież nie o tym opowiada.
Jest taki znany eksperyment pewnego psyhologa, który swoim studentom zlecił na kilka tygodni wcielić się w rolę więźniów i strażników, a oni już po niedługim czasie zaczęli zachowywać się w stereotypowy sposób dla reprezentowanych przez siebie postaci.
No i tak zaczęli być wobec siebie na wzajem agresywni i jedni jako strażnicy nadmiernie okazywali swą władzę, w obliczu której drudzy stali się nazbyt ulegli, do tego stopnia, że eksperyment musiano przerwać ze względów bezpieczeństwa owych studentów.
Ten film jest dla mnie właśnie o takim poddawaniu się temu co nas spotyka, a dożywotnie więzienie w dodatku za niewinność to chyba jedna z najgorszych rzeczy jaka może się w życiu przydażyć. Nie poddać się w takiej sytuacji na pewno łatwo nie jest to też postać Andiego wzbudza uzasadniony szacunek i pokazuje jak silnym orenżem w walce z samym sobą jest inteligencja człowieka.
Jego determinacja i konsekwencja w działaniu oraz spokój wewnętrzny i opanowanie emocji pozwalają mu przetrwać i nie utracić nadziei poddając się jak to "ładnie" nazwano instytucjonalizacji w tym ponurym i zdemoralizowanym świecie za kratami Shawshank.
Oprócz niesamowitej historii i postaci głównego bohatera to jest po prostu doskonałe kino z dobrą grą aktorską i świetnie poprowadzoną narracją, odpowiednio dobraną muzyką, a do tego z bardzo dobrą audiodeskrypcją, dlatego oglądało się ten film naprawdę wybornie.
Jak dla mnie to oby więcej takich klasyków znalazło się w IKFONie, bo takie niezwykłe historie dobrze opowiedziane to jest jedna z tych rzeczy, które w kinie lubię najbardziej.

Pozdrawiam
Radek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 gru 2016, o 10:26 
Offline

Dołączył(a): 14 wrz 2016, o 07:16
Posty: 11
Miłe Klubowiczki i Klubowicze Mili!

Serdecznie dziękuję za wszystkie przesłanie opinie na temat „Skazanych na Shawshank” Franka Darabonta! Myślę, że to kwestia tego całego okołoświątecznego szaleństwa i zajętości powszechnej, bo otrzymałem ich stosunkowo niewiele. Nie narzekam, nie upominam, nic z tych rzeczy, termin jest wszakże najlepszym wyjaśnieniem i, jeśli ktoś potrzebuje, usprawiedliwieniem. Bo przecież nie mogło być tak, że brak wstępu spowodował mniejszą reakcję. Słowem wyjaśnienia: w ostatnim momencie, w nagłym zastępstwie przyjąłem rolę moderatora dyskusji po tym filmie, na przygotowanie i spisanie wstępu po prostu nie było szans.

Ale czy to w czymś przeszkodziło? Skądże! Przyjrzałem się im także pod tym kątem. Z wielu wprost wynika, że Klubowiczki i Klubowicze nie poprzestają na obejrzeniu, ale starają się czegoś więcej dowiedzieć o filmie, jego twórcach, powstawaniu, odbiorze, nagrodach itp. Dowiedziawszy się, że scenariusz powstał w oparciu o opowiadanie znanego już nam skądinąd Stephena Kinga, niektórzy z widzów sięgnęli także po literacki oryginał.

Ta dyskusja nie mogła się obyć bez rozważań o wolności, umiejętności jej doceniania, korzystania z niej. Niektórzy z komentujących zdobyli się wręcz na osobiste, mocne deklaracje dotyczące wolności. A płyną z filmu nauki, że wolność trzeba mieć w sobie, trzeba ją rozumieć, trzeba umieć z niej korzystać, wreszcie i nade wszystko– że nie jest dana raz na zawsze. No i że od wolności można się odzwyczaić, z wolna przywykając do niewoli, ale osobisty koszt tej zamiany jest olbrzymi, a powrót może okazać się niemożliwy. Warto o tym pamiętać. Zaskoczyło mnie nieco, że nikt z piszących nie odniósł się od naszego tu i teraz, do politycznej sytuacji w Polsce, gdzie wolnością wszyscy wycierają sobie gęby, ale wolności tej w mojej opinii jakby ostatnio mniej, a i perspektywy raczej niewesołe. Ale może to i lepiej, że sztuka filmowa wzięła górę nad skrzeczącą rzeczywistością.

Zwracają też piszący uwagę na dwa inne uniwersalne, ponadczasowe i nie do przecenienia wątki opowieści, czyli role przyjaźni i nadziei. Jedna osoba dostrzegła w tym filmie pean na cześć książek. Niejedna wymieniła inne kulturowe obrazy więzień i ucieczek z nich, z powieścią „Hrabią Monte Christo” Aleksandra Dumasa ojca na czele, tak cudownie wplecioną w filmową opowieść.

Swoją drogą, reżyser filmu, Frank Darabont, jeszcze raz sięgnął po tekst Stephena Kinga opowiadający o życiu za kratami i w 1999 roku zrealizował film „Zielona mila” z Tomem Hanksem w roli głównej, który stał się najbardziej kasową ekranizacją twórczości pisarza, którego chyba powoli możemy na pokładzie IKFON „Pociąg” zacząć uważać na naszego ulubionego.

Przyznam się na koniec, że od kiedy obejrzałem ten film po raz pierwszy, a minęło od tego czasu, chcąc nie chcąc, z górą dwie dekady, finałowe Zihuantanejo stale jest obecne w mojej świadomości. I mój telefon mi świadkiem, że obok miejsc, w których żyję lub bywam często, czyli Krakowa, Lublina, Warszawy, Lwowa czy Pragi, ten meksykański kurort jest stale obecny na liście miast, które mam „zapamiętane” w serwisie pogodowym. Teraz, czyli 26 grudnia 2016 roku o godzinie 20:07, w Zihuantanejo jest częściowo słonecznie, a temperatura wynosi 31 st. C. Ciekawe, co porabiają Andy i Red?

Dziękuję za „wspólny” seans i jak zwykle ciekawą dyskusję!
Kłaniam się,
Maciej Gil
PS Tradycyjnie na koniec subiektywny wybór najciekawszych, najtrafniejszych czy najzabawniejszych cytatów z nadesłanych tekstów wraz z nazwiskami autorów:
(…) więzienie to swoisty mikrokosmos przypominający dżunglę, w której codziennie toczy się okrutna walka o przetrwanie. Widzimy bezsilność jednostki w zderzeniu z bezwzględną i brutalną machiną, napędzaną często nie interesem społecznym, lecz brudnymi korzyściami prywatnymi. Zakończenie w stylu hollywoodzkim, czyli z happy endem, nie może przesłonić obrazu, który budzi przerażenie i bezsilną wściekłość. (pan Zbigniew Niesiołowski)
No i potwierdza się moje przypuszczenie, że najlepiej resocjalizuje książka. To niezwykle wartościowy wypełniacz czasu, którego w więzieniu jest aż nadto. Gdy człowiek czyta książki, to się go głupoty nie imają. Książka uczy cierpliwości, organizacji, wytrwałości w dążeniu do celu, pobudza wyobraźnię i sprawia, że na czytającego wszyscy patrzą nieco łaskawszym okiem. Andy Dufresne miło i pożytecznie spędzał w bibliotece czas, ale też uczynił to miejsce czymś w rodzaju zasłony dymnej. Prawda, że sprytne? Jego spokój i opanowanie naprawdę zrobiły na mnie wrażenie. Ogromna dziura w ścianie też. Ma facet rację, twierdząc, że „nadzieja to coś, czego nie mogą ci zabrać”. Od siebie dodam, że nadzieja to coś, czego nie powinniśmy pozwolić sobie odebrać. (pani Edyta Miszczuk)
Wolność to dla mnie wartość priorytetowa. Wolność słowa, myśli, czynu, a przede wszystkim – wyboru. Wolność wpisana jest w życie każdego człowieka. To, co nas ogranicza, jest albo w naszej głowie, albo pochodzi od drugiego człowieka, który chce nad nami mieć władzę. (pani Danuta Szewczyk)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 27 gru 2016, o 10:26 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL