Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych

ikfon.defacto.org.pl
Teraz jest 15 paź 2019, o 13:36

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 28 paź 2018, o 20:02 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 181
Melodramat


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 28 paź 2018, o 20:02 


Góra
  
 
PostNapisane: 30 paź 2018, o 11:42 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 181
„OKRUCHY ŻYCIA”, reżyseria Claude Sautet
Produkcja: Francja/Włochy/Szwajcaria 1970

Podobno na chwilę przed śmiercią staje nam przed oczami całe nasze życie - albo przynamniej pojedyncze jego obrazy. Jeśli rzeczywiście tak jest, warto zastanowić się, które to mogą być obrazy. Przypadkowe i epizodyczne czy te, które zwykliśmy uważać za kluczowe? Czy ożywają wówczas sceny odległe w czasie, te zapomniane i wyparte, czy może raczej zdarzenia całkiem niedawne? A może ów wyświetlający się w naszej głowie ostatni film będzie zawierał także zdarzenia przyszłe – czyli „dni, których jeszcze nie znamy”…?
Taka właśnie refleksja towarzyszy filmowi Claude`a Sauteta. Jego akcja toczy się wokół wypadku samochodowego, któremu ulega główny bohater grany przez Michela Piccoli (znanego Państwu choćby z filmu „Habemus papam”). Pierre jest dobrze sytuowanym czterdziestokilkuletnim architektem z Paryża, który tkwi w rozdarciu pomiędzy dwiema kobietami: żoną Catherine i kochanką Hélène. W wyniku kolizji z ciężarówką bohater zapada w śpiączkę i przeżywa swoje życie jakby na nowo - tyle, że w telegraficznym skrócie.
Z perspektywy człowieka bliskiego śmierci obrazy z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości mieszają się jak w kalejdoskopie. Tej samej wagi nabierają wydarzenia istotne, jak i tytułowe „okruchy życia” – drobne epizody i ulotne chwile. Powracają konkretne postacie, ożywają fragmenty rozmów i pozornie nic nieznaczące przedmioty, które odsyłają do kolejnych ludzi i kolejnych zdarzeń. Narracja filmu nie jest linearna. Zapętla się w ciągu retrospekcji i futurospekcji, które dopiero z czasem układają się w spójną całość. Ich punktem wyjścia, ale i punktem dojścia, jest kręcona w zwolnionym tempie scena karambolu i tego, co nastąpiło zaraz po nim. Po dziś dzień uważa się ją za filmowy majstersztyk. Warto też zwrócić uwagę na rządzącą filmem Sauteta logikę skojarzeń: kiedy na przykład półprzytomny umysł bohatera rejestruje zgniecione w trawie czerwone maki, obraz ten mimowolnie przywołuje postać Hélène w sukience tego samego koloru – na podobnych skojarzeniach zbudowano w tym filmie wiele scen.
„Okruchy życia” powstały prawie pięćdziesiąt lat temu i dziś już pewnie nie robią wrażenia wspomniane eksperymenty z narracją ani sposób montowania obrazów, który miał naśladować pracę umysłu pogrążonego w częściowej nieświadomości. Zresztą oryginalna w 1970 roku metoda Sauteta znalazła na przestrzeni lat swoich licznych naśladowców. W 1994 roku powstała nawet amerykańska wersja filmu, pod tytułem „Intersection”, znacznie mniej udana, choć z hollywoodzką obsadą. Oryginalne „Okruchy życia” mają jednak w dalszym ciągu swoją siłę oddziaływania – przede wszystkim na poziomie emocjonalnej prawdy. Film, będący adaptacją powieści francuskiego pisarza Paula Guimarda, opowiada o człowieku, który nagle znalazł się na rozdrożu i musi dokonać rozrachunku z samym sobą. Wiodący podwójne życie bohater dopiero u progu sytuacji ekstremalnej, by nie rzec – ostatecznej, jaką jest groźny wypadek, zdaje się dostrzegać fakty ze swojej przeszłości i nadawać im nowy sens. Zaczyna też dostrzegać najbliższych mu ludzi – nareszcie we właściwym świetle i w odpowiednich proporcjach. Dotychczas wolał cieszyć się chwilą, trwać w bezpiecznym układzie i nie podejmować ryzyka. Co ciekawe, kiedy już wydaje nam się, że Pierre wreszcie coś zrozumiał i będzie próbował to zmienić, los okaże się nieubłagalny.
Autor filmu Claude Sautet, zmarły w 2000 roku, był jednym z mistrzów francuskiego kina. Zasłynął przede wszystkim jako subtelny badacz relacji międzyludzkich i wybitny reżyser kobiet. W „Okruchach życia” grająca Hélène Romy Schneider nie była wówczas jego odkryciem, ale to przede wszystkim u niego zagrała swoje najlepsze role: w filmach „Max i ferajna”, „Cezar i Rozalia” czy „Taka zwykła historia”. Pochodząca z Austrii zjawiskowa aktorka, wsławiona w wieku nastoletnim rolą cesarzowej Sissi, właśnie w filmach Sauteta znalazła ujście dla swego talentu i wrażliwości (zmarła tragicznie dwanaście lat później w wieku zaledwie czterdziestu trzech lat). W „Okruchach życia” wciela się w postać młodej kobiety, która namiętnie kocha i, w przeciwieństwie do swego partnera, nie kalkuluje, nie szuka kompromisów dla swojej miłości. Podobną miłością kamera obdarza w filmie samą Romy Schneider: niemal pieści jej opaloną skórę i promienną twarz; czyni z Hélène uosobienie emocjonalnej uczciwości i obietnicę nowego początku.
Przed nami film poetycki, złożony z subiektywnych „okruchów”, czyli wspomnień, fantazji, symboli, a wiąże je sentymentalny motyw muzyczny autorstwa Philippe`a Sarde`a. Z tego połączenia udało się Sautetowi stworzyć coś więcej niż typowy melodramat czy prostą historię o mężczyźnie w kryzysie wieku średniego. „Okruchy życia” to także wyrafinowana formalnie medytacja na temat tego, jaką rolę odgrywa w naszym życiu przypadek, przeznaczenie i wolna wola. Francuski twórca podejmuje więc w 1970 roku problematykę, którą z powodzeniem rozwinie po latach polski reżyser Krzysztof Kieślowski.

Proponowane zagadnienia do dyskusji:
• „Śpieszmy się kochać ludzi” – czy ten cytat jest zdaniem Państwa adekwatny do filmu Claude`a Sauteta? Jeśli tak, to proszę o podzielenie się refleksjami.
• Czy „Okruchy życia” są filmem, który przetrwał próbę czasu? Co wydaje się Państwu ciągle świeże i aktualne, a co się zestarzało?
• Czy jest to film bardziej o ironii losu, który – często kapryśnie - kieruje naszym życiem, czy raczej o naszych świadomych wyborach?
• Czy mimo specyficznego sposobu opowiadania, pełnego zapętleń i przeskoków w czasie, ta historia była dla Państwa czytelna i zajmująca?
• Jak zinterpretowalibyście Państwo jedną z końcowych scen filmu – tę z żoną bohatera i listem do Hélène? Jak oceniacie postawę żony w tej scenie?
• Czy francuskie kino obyczajowe, w rodzaju „Okruchów życia”, ma w sobie coś charakterystycznego, co odróżnia je na przykład od filmów polskich czy amerykańskich?
• Kiedy film Sauteta wszedł na ekrany, niektórzy krytycy zarzucali mu, że opowiada o wydumanych „problemach pierwszego świata”, o ludziach sytych, nieznających trudów codzienności i w gruncie rzeczy beztroskich. Czy zgodzilibyście się Państwo z taką opinią?
• Z jakimi uczuciami pozostawił Państwa ten film?
Zapraszam do dyskusji. Opinie proszę przysyłać do dn. 11 listopada 2018 roku na adres e-mail:
klubkonesera@defacto.org.pl
Dyskutować można również na Forum „Pociąg do dyskusji”:
http://ikfon.phorum.pl/
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 paź 2018, o 18:45 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:02
Posty: 82
Dzień dobry Pani Anito,
jak miło móc znów wymienić z Panią kilka słów o kinie.
Bardzo się cieszę, że rada programowa Klubu Konesera zechciała wybrać film francuski. Ta kinematografia rzadko trafia pod nasz osąd, szkoda… uśmiech
Ja jestem fanką francuskiego filmu, sztuki, i kuchni. Film Sauteta widziałam dawno temu i z radością stwierdzam, że się absolutnie nie zestarzał. Jest nadal interesujący, nadal aktualny i intrygujący. I ten cudowny Piccoli!
Pyta Pani o słowa księdza Twardowskiego i ich powiązanie z naszym filmem. Tak, coś w tym jest. Kiedy kres zagląda nam w oczy lub majaczy w oddali, uświadamiamy sobie, że nie zdążyliśmy czegoś zrobić, czegoś naprawić, powiedzieć. Dlatego warto prostować w życiu wszystko to, co powinno być wyprostowane. Przykład bohatera „Okruchów życia” pokazuje, że czasem owo prostowanie może się nie udać z powodu zupełnie od człowieka niezależnego… A tak przy okazji chciałam zwrócić jeszcze uwagę na tytuł: jest piękny, poetycki i taki… bardzo francuski uśmiech
I jeszcze słowo o audiodeskrypcji. Jest niezła, ale brakuje jej w dużym fragmencie. Myślę o scenie wizyty bohatera na budowie i następującego tuż potem spotkania z żoną. Może to wynik jakiegoś błędu technicznego?
Bardzo serdecznie pozdrawiam
Edyta G.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 paź 2018, o 19:09 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Pani Edyto,

Mnie również jest miło - zwłaszcza, że jest Pani pierwsza na tym Forum :-)
Dziękuję bardzo za podzielenie się filmowymi refleksjami. Co do cytatu, myślę podobnie. Ironia losu polega na tym właśnie, że często, kiedy wreszcie chcemy coś powiedzieć komuś prosto z serca, kiedy wreszcie zdobywamy się na odwagę, by coś zmienić, okazuje się, że już jest za późno. Ktoś pisze scenariusz naszego życia i przewidział dla nas inne zakończenie.

Mam nadzieję, że w Klubie Konesera będą częściej pojawiać się filmy francuskie. Na pewno wspomnę Pani Renacie o tym podczas podsumowywania naszej dyskusji.
Co do audiodeskrypcji, zgłosiłam już Pani uwagi - może coś da się jeszcze naprawić.

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 31 paź 2018, o 18:28 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:02
Posty: 82
Witam ponownie,
dziękuję, pomysł ze wstawiennictwem w sprawie kinematografii francuskiej bardzo mi się podoba! Jestem pewna, że w KK jest jeszcze kilku miłośników, którzy chętnie obejrzą dzieła wielkich Francuzów. Chabrol, Truffaut, to byłoby to!
Edyta G.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 lis 2018, o 11:24 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 250
Dzień Dobry Forum

Dzień Dobry pani Anito

Jedyne co, w moim subiektywnym odbiorze, się zestarzało i to te wszędobylskie papierosy. I mam tu na myśli ich symbolikę . Na szczęście współcześni ludzie jak i kino zauważają dziś życie bez oparów papierosowego dymu a jeśli ów dym jest jak choćby w filmach Jarmuscha czy książkach Austera, to ma inną, metafizyczną rolę. 
Jak przystało na Klub Konesera mam okazję spotkać się z innowatorskim podejściem do odbijania życia głównego bohatera na taśmie filmowej.
Niestety audio deskrypcja nie do końca wspiera to odkrywanie mistrzostwa montażu na tle czasu premiery filmu.
Pani Anito czy pierwsze sceny to jest coś w rodzaju cofania, rew, taśmy filmowej z obrazem czy jazda na wstecznym auta? Mam subiektywne wrażenie, że to nie jazda a czas jest tu przedmiotem akcji.
Wraz z rozwojem akcji deskrypcja zaczyna oznaczać grę czasu ale pierwsza faza gdzieś umknęła.
No i te symboliczne, faktycznie chyba zarezerwowane dla taśm filmowych kolory.
Pyta Pani :
- Kiedy film Sauteta wszedł na ekrany, niektórzy krytycy zarzucali mu, że opowiada o wydumanych „problemach pierwszego świata”, o ludziach sytych, nieznających trudów codzienności i w gruncie rzeczy beztroskich. Czy zgodzilibyście się Państwo z taką opinią?
Tak sobie myślę iż owa opinia jest proporcjonalna do czasów jej spisania a świadczy o tym iż mam do czynienia z filmem, który wyprzedzał postrzeganie człowieka przez człowieka w czasie premiery.
Nie wiem co byłoby gdybym spotkał się z filmem w 1970 roku ale dziś wiem że dzięki takim książkom, filmom nie muszę się zgadzać z taką opinią.

Pozdrawiam, dobrego dnia.
Mariusz Kowalski

PS Kino francuskie oferuje współcześnie nie tylko TAXI 4. I nie tylko KK ale IKFON ma co wybierać w kinie francuskim. :) - uśmiech.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 lis 2018, o 13:39 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Panie Mariuszu,

Tak, to jedna z nielicznych rzeczy, które zmieniły się na lepsze: wszechobecność papierosów na ekranie dzisiaj rzeczywiście szokuje :-)
Co do Pana wątpliwości odnośnie pierwszych scen, ma Pan dobrą intuicję, choć nie jest to efekt cofania taśmy, ile raczej kalejdoskopowe przemieszanie obrazów.
W tym sensie jest to film o czasie, ale w rozumieniu subiektywnym - o tym, jak on pracuje w nas. Ciąg obrazów, które pojawiają się na początku, jest mniej więcej tym, co nazywamy w literaturze strumieniem świadomości: luźnym zapisem doznań, myśli, wspomnień. Na początku wydaje się chaotyczny, stąd pewna dezorientacja widza, ale później układa się w logiczną całość.

Pozdrawiam Pana serdecznie i dziękuję za inspirujące uwagi
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 lis 2018, o 16:13 
Offline

Dołączył(a): 5 kwi 2018, o 17:42
Posty: 10
Dzień dobry,
film bardzo mi się spodobał. Skłonił mnie do refleksji, że mimo naszych planów i zamierzeń, czasami chwila, jakieś z pozoru drobne wydarzenie, może diametralnie zmienić nasze życie. Walorem obrazu jest piękna muzyka.
Audiodeskrypcja bardzo dobrze przeczytana. Dialogi czasami zbyt mocno aktorsko odgrywane, co mi nieco przeszkadzało.
Pozdrawiam
Mariusz G.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 lis 2018, o 17:18 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Panie Mariuszu,

Cieszę się, że film się Panu podobał i dostarczył materiału do przemyśleń.
Co do audiodeskrypcji, to na razie głosy są mieszane - jak widać trudno wszystkim dogodzić ;-) Czekam na dalsze komentarze w tej sprawie.
Świetnie, że zwrócił Pan uwagę na muzykę Philippe`a Sarde`a, bo ona w znaczący sposób buduje liryczny klimat filmu. "Okruchy życia" to był pierwszy tytuł w dorobku tego kompozytora, potem było jeszcze "Wielkie żarcie" Ferreriego, "Lokator" i "Tess" Polańskiego oraz dziesiątki innych świetnych filmów francuskich i nie tylko.

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lis 2018, o 13:16 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 22:03
Posty: 268
Dzień dobry pani Anito!

Cieszę się z ponownego spotkania w formie pisanej uśmiech.

„Okruchy życia”, to film nie tracący na aktualności mimo upływu lat.
Jedna z końcowych scen na dłużej skupiła moją uwagę. Oto Catherine, żona dostaje w dłonie list, który świadczy o tym, że jednak Pierre wybrał ją. Oto Helene, kochanka wbiega do szpitala pełna nadziei i radości, bo Pierre wybrał ją. Dwie kobiety kochające mężczyznę, który długo nie umiał zdecydować, którą z nich kocha. Przyznaję, że podziwiałam postawę Catherine. Potrafiła pokonać własną małostkowość i nie zranić rywalki. Pozwoliła jej wierzyć, że Pierre wybrał właśnie ją. Idąc dalej, zastanawiałam się, która z nich naprawdę go kochała? Tego nie dowiem się, bo nie wiem, jak w podobnej sytuacji postąpiłaby Helene?
Film wart obejrzenia, doskonała muzyka podkreślała emocje.

Serdecznie pozdrawiam

Alicja


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lis 2018, o 13:55 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 150
Czyli wszystkie plany pana Pierre poszły na marne, wraz z tym wypadkiem. On umarł, prawda? Ciekawa kompozycja scenariuszowa czyli najpierw ten zabieg z cofaniem taśmy, a na koniec dopiero pokazanie wypadku. „Okruchy życia” to nie tylko tytuł filmu, ale również forma gatunku filmowego, spotykana w azjatyckiej kinematografii. Ten gatunek to takie właśnie pokazywanie codzienności i problemów, które pod wpływem jakiegoś na przykład wypadku… mogą skłaniać do refleksji. Ciekawe skojarzenia z filmami w stylu „TAXI”, bo akurat tutaj (jak na szczęście) skutki nadmiernej prędkości na drodze nie są gloryfikowane… Nie wiem czy taka tematyka w klubie „Konesera” ponieważ listopad i tak grobowo, ale mi ten film pod kątem kolorystyki, nawiązywania do hipisów i z zabytkowymi autami, bardziej przypominał kino amerykańskie. To przez ten obraz… bo tematyka miłości utraconej… to oczywiście już bardziej Europa. Tylko nie wiem dlaczego. Ale w tłumie gapiów brakowało mi Ojca Chrzestnego, wysiadającego ze swojej bryki.

Serio. Dla pocieszenia byłą czerwona ciężarówka ze świnkami. Wiecie, los naszemu bohaterowi podsunął świnie dosłownie i w … przenośni. Więc jednak wieprzowina to bardzo zabójcza broń… Wybaczcie Państwo te moje skojarzenia do amerykańskiego kina, ale ten obraz na prawdę przypominał mi jakieś fabuły z Fabryki Snów.

Co do audiodskrypcji – bardzo fajny p[pomysł ze zmianą tempa czytania w senie z wypadkiem.

Pozdrawiam Justa


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lis 2018, o 16:27 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Pani Alicjo,

Ja się też cieszę z naszego spotkania :-) I pełna zgoda co do sceny z listem. Mnie również zaimponowała w niej żona bohatera, bo tym gestem zostawiła odrobinę pocieszenia swojej rywalce. Zaiste rzadka to wielkoduszność. Można tylko spekulować, co by było, gdyby jednak oddała ów list kochance. Pewnie żyłaby dalej w poczuciu triumfu, nie zdając sobie sprawy, jak bardzo jest on fałszywy.

Pozdrawiam Panią serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 lis 2018, o 16:36 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Pani Justyno,

Jak zwykle humor Pani dopisuje - dziękuję, że rozjaśnia Pani to śmiertelnie poważne forum :-)
Żal bohatera, ale świnek też żal. Mam nadzieję, że żadne zwierzę nie ucierpiało podczas kręcenia tego filmu.
Bo Pierre, oczywiście, umarł już na samym początku - co oznacza, że to co oglądaliśmy potem, tak naprawdę zdarzyło się przed.

Cieszę się, że audiodeskrypcja jednak dała radę. Myślę, że to film szczególnie trudny do opisania ze względu na te wszystkie sztuczki montażowe i przeskoki w czasie.
Pozdrawiam
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 lis 2018, o 19:16 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 22:03
Posty: 268
Pani Anito!

Reżyser ukazuje pozytywną, jak dla mnie także piękną postawę żony. Jednak obawiam się, że mimo upływu lat dzisiaj także pozostaje ona na pozycji spalonej. A może jednak jestem w błędzie? Z drugiej strony jakże trudno wybaczyć zdradę. Przedstawiony związek, jako figura geometryczna jest dość skomplikowany. Uśmiech.

Pozdrawiam

Alicja


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 lis 2018, o 19:30 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Pani Alicjo,

Żeby jeszcze bardziej skomplikować, zastanówmy się, co by było, gdyby jednak w tym liście było napisane to, co naprawdę czuł Pierre niedługo przed śmiercią - czyli, że chce jednak przeżyć resztę życia z Helene.
Jak zareagowałaby żona na taki list?

Serdeczności
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lis 2018, o 20:53 
Offline

Dołączył(a): 9 kwi 2016, o 19:57
Posty: 19
Dobry wieczór Wszystkim!
I cóż odkrywczego mogę powiedzieć, kiedy już to, o czym chciałam napisać, zostało powiedziane?:-(
Film mnie wzruszył, muzyka urzekła, kłęby papierosowego dymu przeniosły w przeszłość, żona pokazała klasę i nawet to przewidziałam jako możliwą opcję:-)
Dobry film na ten czas refleksji o nietrwałości życia, przemijaniu i tym, co naprawdę ważne.
Dziękuję, pani Anito, za przywołanie wiersza ks. Twardowskiego.
Śpieszmy się!
Serdeczności,
Dorota


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 lis 2018, o 22:46 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Dobry wieczór Pani Doroto,

Rzeczywiście, film bardzo na czasie :-)
A mnie miło czytać, że ten stareńki, dziwacznie opowiedziany film tak pięknie koresponduje z Państwa odczuciami i przemyśleniami.
I że ciągle w swym przesłaniu pozostaje jakoś aktualny.
Myślę też, że chcąc nie chcąc sami sporo w ten film wkładamy - ze swoich własnych przeżyć i doświadczeń.

Pozdrawiam serdecznie
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 lis 2018, o 22:39 
Offline

Dołączył(a): 20 lut 2014, o 16:33
Posty: 51
Prawie na sam koniec, gdy wszystko, co ważne w odniesieniu do tego filmu zostało już napisane, ale nie wypada mi się choć półsłówkiem nie wypowiedzieć, albowiem mój to był pomysł, żeby w KK pokazać „Okruchy życia”. Po prawdzie chodziło mi o Romy Schneider, bo do niej mam osobisty sentyment, a zrodził się on we mnie, kiedy miałam jakieś 13 lat i nic o tej aktorce nie wiedziałam. Wiedza o niej przychodziło do mnie później, krętymi drogami, najbardziej podczas oglądania programu „Perły z lamusa”. Nie jestem tylko teraz pewna, czy to dobrze, że aż tyle wiem o tej aktorce…
Co do fabuły, to według mnie jest ponadczasowa. Trójkąty były i będą i zawsze są przyczyną pogmatwanego życia - nie tylko uczuciowego - wszystkich jego uczestników. Mimo to kobiety angażują się w związek z żonatym mężczyzną, któremu być może sprzykrzyło się życie u boku żony, bo być może dawno, dawno temu zbyt pochopnie zdecydowali się na wspólne życie jako mąż i żona plus potomstwo. Tylko że trudno tak od ręki wymazać wszystkie wspomnienia i przeżycia, zburzyć więź, jaka się przez lata bycia z sobą wytworzyła i jeszcze ten syn, którego nie byłoby, gdyby nie było wspólnego pożycia, a które też cementuje związek. I zastanawiam się, jak to jest, że porzucone i zdradzone żony tęsknią za byłymi mężami? Jak to jest, że mężowie, odchodząc od żon, wchodząc w nowy związek, nadal myślą i tęsknią za życiem u boku byłej żony…? A może jest tak, że można kochać kilka kobiet jednocześnie, tyle że każdą inaczej, każdą za co innego…?
Co do słów Twardowskiego, to ja za bardzo się z nimi nie zgadzam. Kochać ludzi trzeba, bo po prostu są, bo są dla nas ważni, bo coś nas z nimi łączy. Myślę oczywiście o ludziach nam bliskich. Trudno jednakowo mocno kochać każdego. Zastanawiam się też, kto w tym filmie miał się śpieszyć z kochaniem: ten, który odszedł czy ten, kto pozostał?
Tyle ode mnie na teraz. Dziękuję radzie programowej za spełnienie mojego kaprysu, a panią moderator przepraszam, że dopiero teraz włączyłam się do dyskusji! :)

_________________
Edyta


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 lis 2018, o 10:20 
Offline

Dołączył(a): 12 paź 2016, o 15:52
Posty: 58
Pani Edyto,

Dziękuję w imieniu swoim oraz Klubowiczów i Klubowiczek - teraz już wiemy, komu zawdzięczamy "Okruchy życia" w naszym Klubie :-)
Z tym filmem jest tak, że chętnie przepuszczamy go przez filtr naszych własnych doświadczeń i przeżyć. Stąd różnorodność opinii.
Sautet dotknął spraw, które wielu spośród nas są bliskie, a skomplikowana forma tej opowieści doskonale oddaje skomplikowany stan emocjonalny, w jakim znaleźli się bohaterowie.
Bo w miłości, niestety, nie ma symetrii - jeden inwestuje w nią więcej, drugi mniej. A śpieszyć powinniśmy się wszyscy, bo nie znamy przecież dnia ani godziny.

Tym po-zaduszkowym akcentem kończę i pozdrawiam Panią serdecznie :-)
Anita Piotrowska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 12 lis 2018, o 10:20 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL