Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych

ikfon.defacto.org.pl
Teraz jest 20 wrz 2019, o 17:54

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 28 lip 2019, o 13:48 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 179
Film: „Mój piękny syn” (2018 r.), czas trwania: 112 minut

Gatunek: dramat
Reżyseria: Felix Van Groeningen
Scenariusz: Felix Van Groeningen, Luke Davies
Kostiumy: Emma Potter
Scenografia: Ethan Tobman
Zdjęcia: Ruben Impens
Występują: Steve Carell, Timothee Chalamet, Maura Tierney, Christian Convery, Amy Ryan
Audiodeskrypcja: Hanka Chojnacka-Gościniak
czyta: Hanka Chojnacka-Gościniak

Dzień dobry,

Bardzo mi miło powitać Państwa ponownie. Tym razem zapraszam na seans filmu „Mój piękny syn” oraz na wspólną dyskusję po filmie. To nie byle jaki obraz, bo mamy tu do czynienia z historią opartą na faktach.

„Mój piękny syn” w reżyserii Felixa Van Groeningena to historia relacji mężczyzny z jego nastoletnim, mającym problemy z narkotykami synem. David i Nic Sheff, główni bohaterowie filmu, to postaci autentyczne, a scenariusz filmu oparty jest na dwóch książkach, napisanych przez syna i ojca: „Na głodzie. Moja historia walki z nałogiem" (to historia opowiedziana przez Nica) i „Mój piękny syn” (opowieść Davida) - ta książka jest dostępna po polsku w formie audiobooka.

Akcja filmu dzieje się w latach dziewięćdziesiątych. Mamy tu naprzemienną opowieść ojca i syna, sporo retrospekcji z dzieciństwa Nica, potrzeba więc skupienia w odbiorze, bo akcja filmu nie jest prezentowana chronologicznie. David jest dziennikarzem, wydaje mu się, że ma bardzo dobre relacje z dorastającym synem. Kocha go bardzo i od zawsze widział w nim tylko idealne dziecko. Prawda jest jednak taka, że widział tylko to, co chciał widzieć a to co złe, wypierał. Bezwarunkowa miłość ojcowska nie stała się dla syna gwarancją bezpieczeństwa, tylko stłamsiła go a ucieczka Nica w niezależność była drogą przez uzależnienie. Jest taka scena, gdy Nic krzyczy do ojca, obwiniając go o swój stan, że on nigdy nie widział w nim tego, kim naprawdę był, stworzył sobie tylko wyidealizowany obraz dziecka. Chłopak stopniowo pogrąża się w nałogu narkotykowym, sięgając po coraz mocniejsze środki, dążąc do samodestrukcji. Co ciekawe, studium upadku fizycznego i psychicznego Nica w filmie są tylko zasygnalizowane, reżyser nie epatuje obrazami. Dla niego najważniejsze jest przedstawienie relacji ojca i syna oraz walki o życie dziecka, w rezultacie wręcz takiej, która może wywołać w widzu sprzeciw, wzruszenie, ból. Ale proszę pamiętać, że ta historia zdarzyła się naprawdę. Co się dziś dzieje z pierwowzorami postaci? Reżyser w wywiadzie dla Gazety Wyborczej powiedział: „Potrafili wspaniale wyjść na prostą. Spędziłem w domu Davida kilka dni, poczułem energię, jaka bije od ich rodziny. Zobaczyłem obraz jak z reklamy. David, jego partnerka Karen, rodzeństwo Jasper, Daisy, Nic są ze sobą obłędnie zżyci. Nie mają tematów tabu, o wszystkim rozmawiają, nawet na te najtrudniejsze tematy. Wygrzebali się z bagna (…) Brat Nica, Jasper ma dzisiaj 23 lata, pracował jako asystent kierownika produkcji przy filmie. Jest artystą, narysował dziennik Nica, który pokazujemy na ekranie. Świetnie sobie radzi. Daisy też. Znów: myślę, że szczerość między Sheffami zrobiła swoje. Sprawiła, że nie tkwią w nich drzazgi niewypowiedzianych żali. Bo tak naprawdę, choć na ekranie pokazuję tragedię, to film jest pełen pozytywnych emocji”.

W filmie w główne postaci wciela się dwóch świetnych aktorów. W roli Davida zobaczymy kojarzonego głównie z rolami komediowymi Steve'a Carella, znanego choćby z ról w serialu „The Office” czy filmie „Mała Miss”. W filmowego Nica wciela się młoda wschodząca gwiazda Hollywood, czyli Timothee Chalamet, któremu popularność przyniósł występ w filmie „Tamte dni, tamte noce”. W pozostałych rolach zobaczymy m.in. znaną również ze wspomnianego już „The Office” Amy Ryan jako matkę Nica, czy Maurę Tierney, którą być może kojarzą Państwo z serialu „The Affair” - tutaj w roli drugiej żony Davida, Karen.
Zwróćcie Państwo uwagę na te właśnie postacie w filmie i ich rolę w walce o Nica, w historii jego uzależnienia.

Jeśli chodzi o samego autora filmu, Felixa Van Groeningena, „Mój piękny syn” jest szóstym filmem w dorobku tego belgijskiego reżysera. Wcześniejsze jego dzieła to choćby „Dni bez miłości” z 2007 roku, „Boso, ale na rowerze” z 2009 roku, nagrodzony wyróżnieniem specjalnym na festiwalu filmowym w Cannes czy „W kręgu miłości” z 2012 roku, który zdobył Nagrodę Publiczności w kategorii Najlepszy Film na festiwalu Berlinale.

Film, o którym będziemy dyskutować przez najbliższe dwa tygodnie, może pochwalić się kilkoma nominacjami, m.in. nominacjami do Złotego Globa i Critics' Choice Award dla najlepszego aktora drugoplanowego. W swoich filmach Van Groeningen często porusza tematykę trudnych rodzin i relacji między członkami nietypowych rodzin. W jednym z wywiadów reżyser wyjaśnił tę kwestię: „Moi rodzice wcześnie się rozstali. Pozostali w dobrych stosunkach, więc nie noszę w sobie traumy. Poradziłem sobie z tym, też trochę dlatego, że musiałem. Jednak zawsze miałem poczucie, że chwila prawdziwej bliskości trwała u nas w rodzinie bardzo krótko. Może dlatego zarówno w moich fabułach, jak i filmach krótkich, rodzina tylko chwilę cieszy się błogim spokojem. Potem każę im przedzierać się przez piekło, trochę tak, jak to było z nami”.


„Mój piękny syn” może przypaść do gustu szczególnie tym z Państwa, którzy cenią sobie realistyczne dramaty rodzinne. Opowiedziana przez reżysera historia oparta jest na faktach, co pozwoli widzom łatwiej uwierzyć w historię bohaterów – w końcu łatwiej uwierzymy i wyciągniemy wnioski z filmu opartego na faktach, niż z fikcji. Ciekawostką dla Państwa może być fakt, że producentem filmu jest nie kto inny, jak sam Brad Pitt i jego firma Plan B, mająca na koncie sukcesy takich oscarowych produkcji jak „Moonlight” czy „Zniewolony”. Z rzeczy wartych uwagi przed seansem warto też wspomnieć, że fani muzyki wykonawców takich jak Nirvana, Massive Attack czy David Bowie mogą poczuć się zadowoleni, gdyż utwory właśnie tych artystów usłyszymy w filmie – David puszczał swojemu kilkuletniemu synowi muzykę tych wykonawców.

Tradycyjnie załączam kilka kwestii, które moim zdaniem warto byłoby poruszyć w dyskusji:

1) Która kreacja aktorska przypadła Państwu najbardziej do gustu?

2) Jak oceniają Państwo relację ojca z synem? Czy jest coś, co Państwa zdaniem David powinien zrobić dla Nica lepiej?

3) Gdzie i kto popełnił błąd w wychowaniu Nica? Czy w ogóle możemy mówić o jakimkolwiek błędzie? W końcu reżyser mówił, że „Ważne było dla mnie, by zrobić film, który przybliży naturę uzależnienia. Oduczy ludzi szukania winnego. Odczaruje stereotypy, że to jakaś forma moralnej porażki”. Zgadzacie z nim?

4) Czy mieli Państwo styczność z książkami, na podstawie których powstał film? Jeśli tak, jakie mieli Państwo po nich wrażenia? Czy film wiernie oddaje literacki pierwowzór?

5) W filmie Felixa Van Groeningena pewne wydarzenia pokazane są niechronologicznie, co często było punktowane jako wada filmu. Czy zaburzenia chronologii wydarzeń nie przeszkadzały Państwu w zrozumieniu filmu?

6) Jak Państwo odbierają postać Nica?

Tyle tytułem wprowadzenia, w dniach od 29.07.2019 do 11.08.2019 zapraszam do dyskusji na forum www.ikfon.defacto.org.pl oraz drogą mailową ikfon @defacto.org.pl

Pozdrawiam i życzę Państwu dobrego seansu.

Jakub Kraszewski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 28 lip 2019, o 13:48 


Góra
  
 
PostNapisane: 4 sie 2019, o 18:15 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 22:03
Posty: 266
Witam Forum!

Dobry wieczór panie Jakubie!

Duży wpływ na odbiór filmu „Mój piękny syn” miała świadomość, że oglądam obraz oparty na faktach. Doskonale ukazane uwikłanie młodego chłopaka w coraz bardziej uzależniające używki. Próby leczenia, na których bardziej zależy ojcu. Długa i trudna walka, która kończy się pozytywnie. Choć w pewnym momencie miałam wrażenie, że oto życie Nica dobiegło końca. Scena przed budynkiem szpitala rewelacyjnie eskaluje napięcie – tutaj reżyser wpuścił mnie w kanał schematycznego myślenia. Zakładam, że bohater umiera. Po chwili dowiaduję się, że jednak nie.
Kiedyś podobnie, jak David chciałam kupić działkę i spróbować odlotu, jaki daje narkotyk. Poczuć wolność, „kopa”, nirwanę fizyczną i duchową. Nie odważyłam się, a dzisiaj już chyba mi przeszło - uśmiech.
W produkcji Felixa Van Groeningena rodzina Sheffów jest pełna ciepła i zrozumienia. Jest w niej otwartość, miłość, wzajemne poszanowanie. Przyznaję, że zastanawiałam się, czy ten obraz nie został wyidealizowany? Nie wiem dlaczego David rozstał się z matką Nica, dlaczego chłopiec został z ojcem? Czy ich pożycie było dobre? Gdzie szukać przyczyny ucieczki Nica w coraz silniejsze używki?
Wszyscy członkowie rodziny Sheffów budzą pozytywne emocje, ale najbardziej urzekła mnie postać Karen. Trwała wytrwale przy Davidzie, gdy walczył o Nica. Nigdy nie negowała decyzji męża związanych z leczeniem chłopaka, a przecież często w grę wchodziły duże kwoty. Przemilczała kradzież oszczędności Jaspera. Wreszcie powiedziała stop i kto wie, czy w ten sposób nie uratowała własnej rodziny i także Nica.
„Mój piękny syn” to obraz, który skłania do refleksji i zastanowienia się nad przyczynami prowadzącymi do uzależnień. Dlaczego tak wiele osób umiera w wyniku przedawkowania?

Serdecznie pozdrawiam

Alicja Nyziak


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 sie 2019, o 19:30 
Offline

Dołączył(a): 5 kwi 2018, o 17:42
Posty: 10
Witam,
zawsze podobały mi się filmy oparte na faktach.
Ten obraz jest nie tylko opowieścią o relacji pomiędzy rodzicem i dzieckiem, ale także o wewnętrznej przemianie kochającego ojca, która zaszła w nim w trakcie walki o wyjście syna z uzależnienia. Ciekawe było obserwowanie, jak David zrozumiał, że to Nic musi chcieć sam sobie pomóc.
Podobały mi się role Steva Carella i Maury Tierney, no i oczywiście młodego Timothéa Chalameta.
Na szczególną uwagę zasługuje znakomicie dobrana muzyka, która dopełniała dramaturgię filmu.
Audiodeskrypcja bardzo dobra, w każdym momencie zrozumiała.
Pozdrawiam
Mariusz G.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 sie 2019, o 12:58 
Offline

Dołączył(a): 30 paź 2018, o 16:26
Posty: 9
Witam Panie Jakubie, witam Forum.
Trudno jednoznacznie powiedzieć, kto i kiedy popełnił błąd w wychowaniu Nic’a w prezentowanym filmie „ Mój piękny syn”. Z jednej strony zarzuca się Davidowi, iż jest nadopiekuńczy, z kolei, co byśmy powiedzieli, gdyby nie interesował się jego życiem? Dlatego dobrym założeniem reżysera było zwizualizowanie problemu uzależnienia, a nie szukanie winnych. W obliczu takiej tragedii człowiek wydaje się bezsilny.
Za bohaterów filmu uważam całą rodzinę, ponieważ to oni, bez wyjątku, stanowili największą siłę w walce z nałogiem. I nie ma tutaj znaczenia jak potoczyły się losy rodziny, ważna jest współpraca i wzajemne poparcie. Gdyby reżyser rozdrabniał się nad powodem jej rozpadu, mogłaby ujść uwadze natura samego problemu.
Film wypełniony momentami wzruszeń, bo trudno, aby się tam nie znalazły. Pocieszające jest to, iż uporządkowały się losy autentycznych bohaterów tragedii.
Pozdrawiam serdecznie Bożena.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 sie 2019, o 15:13 
Offline

Dołączył(a): 20 lut 2019, o 08:49
Posty: 14
Pani Alicjo, Panie Mariuszu, Pani Bożeno,

Widzę, że film „Mój piękny syn” przypadł Państwu do gustu – bardzo mnie to cieszy. Pani Alicja wspomniała, że fakt autentyczności oglądanej historii miał wpływ na odbiór filmu. Muszę przyznać, że w moim przypadku było podobnie, choć jednocześnie sam sobie zaszkodziłem, przed seansem zapoznając się z historią rodziny Sheffów – wiedząc, że Nic nadal żyje, nie poczułem aż takiego napięcia przy wspomnianej przez Panią scenie w szpitalu. Nie można jednak zaprzeczyć, że moment ten może zszokować widza.

Zwracają Państwo uwagę, że wszyscy członkowie rodziny zostali przedstawieni w sposób bardzo ciepły, wręcz sympatyczny. Nie sposób się z tym nie zgodzić, sam bardzo łatwo przywiązałem się do bohaterów. Nie jestem w stanie stwierdzić, na ile taki obraz rodziny Nica jest prawdziwy, a ile z tego zostało „upiększone”, ale trzeba przyznać jedno – na ekranie cała rodzinka wypada bardzo sympatycznie, a przy tym wiarygodnie. W ramach ciekawostki warto wspomnieć, że Steve Carell początkowo wahał się przed przyjęciem roli Davida. Jak mówił: "Bałem się, że to będzie hollywoodzka historia, która nie pokaże, jak było naprawdę. Ale kiedy zobaczyłem scenariusz, wiedziałem, że będzie inaczej. Był zupełnie szczery. Nie było w nim bohaterów i złoczyńców. To było samo życie". Aktor w ramach przygotowania do roli spotkał się z prawdziwym Davidem Sheffem, który, jak później przyznał, był zaszczycony, że Carell chce zagrać go w filmie. Całe szczęście, że aktor jednak przekonał się do roli, bo jego kreacja należy do najciekawszych w filmie.

Zostając jeszcze na chwilę w temacie Davida, odwołując się do tego, co napisała Pani Bożena – lekka nadopiekuńczość ojca wobec Nica osobiście mnie nie raziła, odebrałem ich relację jako relację dziecka i kochającego rodzica. Jeśli David faktycznie był trochę nadopiekuńczy wobec Nica, być może w ten sposób próbował mu zrekompensować jakoś trudności związane z rozwodem z jego matką? Kto wie.

Pozdrawiam serdecznie

Jakub Kraszewski


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 6 sie 2019, o 16:52 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:05
Posty: 112
Witam Forum!

Dla mnie w tym filmie było tak dużo ojcowskiej miłości, że aż dziw bierze, iż Nick wpadł w tak wielkie uzależnienie. Widać, zdarza się tak w różnych rodzinach, nie tylko w patologicznych, gwiazdorskich lub tzw. normalnych. Ale ten film w pierwszej scenie pokazał mi, co tu będzie sednem, jak ojciec pyta lekarza: co te narkotyki mu robią i jak z tym walczyć. I pokazał także jak trudna jest taka walka. Przecież i Dave i Nick chcieli rzucić nałóg i było to piekielnie trudne.
Z kolei ta scena, kiedy Nick po odebraniu dyplomu stoi przy aucie, rozmawia przez telefon a za nim jest piękny ocean odgrodzony od niego siatką. Coś co daje niesamowite poczucie szczęścia, kusi i przyciąga zmysły i albo zrobimy dziurę w siatce i się poddamy, albo przezwyciężymy nasze chciejstwo. Właśnie Nick rozmawiał wtedy zdaje się z mężem swojej matki, który go bardzo dopingował i był wsparciem duchowym w tym momencie.
Dlatego mogę sobie wyobrazić i nie karcić Nicka, bo przemówiła do mnie ta scena, gdzie Nick zaprzepaścił kilkanaście miesięcy trzeźwości.
I przypomina mi się jak pięknie synowi śpiewał ojciec, ale życia za niego nie mógł przeżyć, choć bardzo chciał, by toczyło się ono inaczej.

Świetna była muzyka w filmie, ta zbuntowana Nirvana (sentymentalnne wspomnienia się obudziły) i kojące "Sunrise sunset" przypomina o ciągłości życia, dzień za dniem... W ogółe fajne kapele wykorzystano w filmie :)
Podoba mi się też konstrukcja filmu, lubię takie przetasowania i retrospekcje. Cofnęliśmy się w czasie akcji, bydotrzeć do tego samego punktu, po czym poszliśmy dalej. To wyglądało też trochę jak walka z nałogiem.
Mam chęć na książkę Dave'a. Póki co poczytałam Bukovskiego, bo ciekawiło mnie nawiązanie do jego wiersza, ale zdobyłam jedynie "Kobiety" i "Faktotum" :)

Pozdrawiam
Magda


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 sie 2019, o 08:43 
Offline

Dołączył(a): 20 lut 2019, o 08:49
Posty: 14
Pani Magdo,

faktycznie, dużo tu miłości i ciepła, co tylko dobitniej pokazuje, że problemy narkotykowe jak najbardziej mogą dotyczyć też tych tak zwanych "zwykłych" rodzin. Problemy Nica mogły wyniknąć z wielu czynników, mogło się do tego przyczynić złe towarzystwo, mogła to być zwykła ciekawość nowych doświadczeń, mogła to być też w końcu trauma spowodowana rozpadem małżeństwa rodziców. A być może wszystko na raz. Cokolwiek by to nie było, w żadnym wypadku nie możemy powiedzieć, chłopak nie był kochany przez rodzinę.

Te kontrastujące ze sobą sceny, o których Pani wspomina: najpierw widzimy szczęśliwą rodzinę, by chwilę później znów być świadkiem nałogowych problemów Nica, robią tu bardzo dobrą robotę, pobudzają emocje u widzów. Tak jak Pani wspomniała, w ciągu jednej chwili słabości, Nic zaprzepaścił coś, na co pracował od kilku miesięcy. Nie sposób nie poczuć w tym momencie bezsilnej złości.

A co do muzyki w filmie, fakt, została dobrana bardzo dobrze. Dobrze obrazują film, a przede wszystkim to bardzo solidne utwory. Sam nie jestem jakimś wielkim fanem choćby Nirvany, ale gdy usłyszałem utwór "Territorial pissings", mimowolnie się uśmiechnąłem. Jak Pani to ujęła - wspomnienia wróciły ;)

Pozdrawiam serdecznie

Jakub Kraszewski


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 sie 2019, o 19:50 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 147
Film o narkomanie z przejmującymi zdjęciami, a zarazem bardzo wzruszający. Dobrze, że ta historia skończyła się szczęśliwie, ale wcale tak nie musiało być. Scena w toalecie to dobry przykład, gdyby tutaj film urwał się jak świadomość u uzależnionego człowieka od używek, pomyślałabym, że to już koniec pięknego chłopca. Przez długi czas zastanawiałam się, co było przyczyna nałogu Nicka czy rozwód biologicznych rodziców, czy może za duże wymagania. Nie kazali mu iść na najlepszy uniwerek, z partnerem matki dogadywał się (tak te niewybredne żarty), a do roboty wcale nie musiał chodzić i tyrać w korporacji.

Jak patrzyłam na te rodzinę to nawet byłam zazdrosna – matka, a właściwie macocha to artystka (i te jej kreatywne zabawy), ojciec w sumie luzak (nawet trawki by spróbował). Tylko pozazdrościć… Niby ta ciągła kontrola nastolatka, wzmagała w nim bunt, ale jak się potem okazuje, chłopak wcale nie podpalał sobie hobbistycznie tylko trawki… więc ja tam się nie dziwię takim postawom.

Uzasadnienie ćpania. Pustka, chęć odlotu i poczucia czegoś więcej – jeśli Nickowi tak potrzeba było adrenaliny to zapraszam do Polski na kowbojski pojedynek oko w oko z piratem drogowym. Ostatnio w lasach (bo wykarczowali) po miastach jak podają w TV zaczęły biegać dziki, a u mnie pod blokiem to nawet młodego lisa widziano. Ponoć kogoś ugryzł, ale na szczęście ten osobnik był młody czyli nie wściekły. Jednak dla fana mocnych wrażeń z USA, znudzonego dostatkiem i używkami to było by coś mocnego prawie jak ta bardzo uzależniająca substancja na literę „m”, co nie?

Wiem, jestem podła. Z jednej strony cieszę się, że bohater się opamiętał i mam nadzieję, że już na dobre wyjdzie na prostą, ale z drugiej strony, zastanawiam się dlaczego jest to rozrywka młodzieży, której w życiu nic nie brakuje (oczywiście istnieją też wyjątki od tej reguły – wrażliwi muzycy bluesowi, rockowi czy heavymetalowcy, nie potrafiący znaleźć dla siebie miejsca w tym korpo świecie nie tylko z USA). Tylko czy to jest dobre usprawiedliwienie? Zawsze można uciekać w świat fantazji, nie koniecznie kosztem własnej rodziny. Jednak raczej od pisania piosenek czy rysowania (oby nie pod wpływem grzybków halucynatyków)… nikt nie skończył jako zwłoki w kostnicy. O przepraszam, Adasiowi Miauczyńskiemu z filmu „Nic śmiesznego” granego przez Cezarego Pazurę przytrafiła się taka nieprzyjemność. Chociaż nie do końca, bo go zabiła zwiedzona nim małżonka, a nie dragi.

Dobrze, a teraz na poważnie. Piękny chłopiec – był piękny jak nie był naćpany. Wzruszająca była scena, jak ojciec zdejmował jego fotografie ze ściany… I to było takie pozbawiające widza nadziei… ja tylko czekałam jak on wywinie rodzicom kolejny numer i na to, co go w końcu powstrzyma od kolejnych głupstw. I doczekałam się, choć myślałam, że to właśnie przypadek reanimacji ukochanej, nim wstrząśnie… z drugiej strony co trzeba mieć w głowie aby kochać się z kimś pod wpływem narkotyków? Nie mam zielonego pojęcia. Może dlatego, że darowałam sobie takie rzeczy jak metaamfetamina.

Co do tego typu substancji – lecznicza marihuana zalegalizować, a resztę to może jak w Holandii… pilnować, aby na rynek nie dostawały się te chemiczne, twarde narkotyki, które nie dość, że są najgorsze to na dodatek żywią przestępców. To takie moje info z jednego dokumentu. Lepiej zjeść ciasteczko na poprawę humoru, a niż mieć żyły jak po chemioterapii… Choć ja i tak uważam, że najbezpieczniejszym narkotykiem jest czekolada. Niby człek się cieszy na myśl o tym, że to czekolada, więc pewnie i słodkie to będzie, a tu pech podstawiono nam na talerz gorzka i to z dodatkiem ostrej chili! Totalny odlot, proszę Państwa!

Tyle ode mnie, Justa


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 sie 2019, o 07:43 
Offline

Dołączył(a): 13 paź 2016, o 13:24
Posty: 24
Witam wszystkich forumowiczów :)
Film bardzo mi się podobał. Pokazuje że ludzie uzależnieni nie muszą wywodzić się tylko z patologicznych rodzin. Dla mnie bardzo ważna była także muzyka, która dobrze podkreślała emocje w filmie. Jeszcze raz dziękuje za dobre kino
Pozdrawiam Stanley


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 sie 2019, o 19:43 
Offline

Dołączył(a): 20 lut 2019, o 08:49
Posty: 14
Pani Justyno, Panie Stanleyu,

Super, że film przypadł Państwu do gustu. Temat narkotyków i uzależnień jest niby trudny i, wydawałoby się, nie każdy może mieć ochotę doświadczać tego typu historii podczas wakacji, a jednak przeważnie jesteście Państwo zadowoleni z seansu. I świetnie, bo „Mój piękny syn” to niezły film, który można myślę oglądać niezależnie od pory roku.

Pani Justyna pisze o tym, jak sympatyczna jest filmowa rodzina Sheffów. Tu muszę przyznać, że sam miałem podobne odczucia podczas seansu; rodzina Nica wydała się mi grupą naprawdę porządnych ludzi, których aż chciałoby się poznać. I nie mówię tu nawet o tym, jak fantastycznie zostali zagrani. W całym filmie jest kilka naprawdę ciepłych scen z udziałem całej rodzinki, w tym chyba moja ulubiona scena z całego filmu, kiedy Nic spędza czas z młodszym bratem na plaży. Aż trudno uwierzyć, że to ten sam chłopak, który chwilę później ponownie zażyje narkotyki.

Co do muzyki w filmie, trzeba przyznać, że została dobrana perfekcyjnie, bo to kawał dobrej muzyki, a przy okazji, jak Pan Stanley napisał, podkreśla emocje i zwyczajnie pasuje do sytuacji.

Scena ze zdejmowaniem zdjęcia – faktycznie, bomba emocjonalna. Choć prawdopodobnie przeżyłbym ją mocniej, gdybym przed obejrzeniem filmu nie przeczytał trochę informacji na temat Nica i jego historii. Podobnie zresztą ze sceną w szpitalu, gdy chłopak przedawkował – z jednej strony byłem w lekkim szoku, z drugiej po chwili przypomniałem sobie, że przecież Nic nadal żyje i napięcie opadło. Będę miał nauczkę na przyszłość, by przed seansem nie psuć sobie zabawy czytaniem informacji.

No i odwołując się ponownie do wypowiedzi Pana Stanleya, „Mój piękny syn” pokazuje, że uzależnienie od narkotyków nie zawsze równa się patologii, i to chyba najbardziej spodobało mi się w filmie. Ten prosty przekaz, przełamanie pewnego stereotypu narkomana jako kogoś gorszego, wywodzącego się z najgorszej patologii. Bo tak naprawdę w nałóg może wpaść każdy z nas, a powody tego mogą być różne.

Pozdrawiam serdecznie

Jakub Kraszewski


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 sie 2019, o 12:13 
Offline

Dołączył(a): 20 lut 2019, o 08:49
Posty: 14
Szanowni Państwo,

W ten oto sposób zakończyła się nasza wspólna przygoda z filmem „Mój piękny syn” w reżyserii Felixa Van Groeningena. Jak można się było spodziewać, film wzbudził wśród uczestników dyskusji wiele emocji, choć w przeważającej większości byli Państwo zadowoleni z seansu. Chwalono nie tylko historię i grę aktorską, ale przede wszystkim istotny okazał się dla Państwa sam temat filmu i sposób przedstawienia problemów związanych z nałogiem, oraz wpływ nałogu Nica na resztę jego rodziny. „Narkomania nie jest problemem jednostki, ale rodzinnym. Człowiek przede wszystkim należy do rodziny, z tą grupą społeczną jest związany formalnie i emocjonalnie, więc to rodzina najbardziej odczuwa ciężar odpowiedzialności za uzależnionego członka” - Tak napisała o tym Pani Edyta. Z kolei Pani Hanna napisała tak: „Przerażająca jest ta destrukcja do jakiej prowadzą uzależnienia, nie tylko dla osoby uzależnionej ale również dla najbliższych. Ich cierpienie i walka o życie uzależnionego jest w filmie świetnie pokazana, choćby na przykładzie nie tylko ojca, ale Karen i ich dzieci. Mam takie wrażenie, że ten właśnie dramatyczny wątek wynikający z uzależnienia chciał przede wszystkim pokazać reżyser”. Jeśli chodzi o momenty w filmie, które najbardziej Państwa emocjonowały, w dyskusji kilkukrotnie przewinęła się scena, gdy David odmawia Nicowi powrotu do domu.

Jeśli chodziło o Państwa ulubione kreacje aktorskie, najczęściej oczywiście chwalono dwie główne role – Timothee Chalameta jako Nica i Steve'a Carella jako Davida. „Postać ojca jest świetnie skomponowanym modelem kochającego rodzica. Mocnego i bezsilnego zarazem. Wątek odkrywania prawdy o wyniszczającym działaniu narkotyków jest przytłaczający i poruszający zarazem” - mówił Pan Mariusz. Poza głównymi bohaterami, najczęściej pozytywne opinie pojawiały się na temat Karen, granej przez Maurę Tierney, które może i nie była centralną postacią w fabule, ale gdy już pojawiała się na ekranie, potrafiła zyskać Państwa sympatię.

To, co mnie osobiście cieszy to fakt, że w przeważającej większości nie mieliście Państwo problemów z licznymi retrospekcjami i przeskokami czasowymi. Być może przyczyniła się do tego audiodeskrypcja, bo osobiście muszę przyznać, że gdy sam oglądałem film, nie raz poczułem się lekko zagubiony względem chronologii wydarzeń. Ale najważniejsze, że w Państwa przypadku większe problemy nie występowały.

W dyskusji byliście też Państwo wyjątkowo zgodni co do filmu. Często pojawiały się głosy chwalące fakt, że film pokazuje, iż uzależnienie jest taką samą chorobą, jak każda inna, i że może dotknąć każdego z nas, niezależnie od pochodzenia. Tak na ten temat pisali Pani Renata i Pan Aleksander: „Ten film, kończący się „dobrze” (osiem lat „czystości od narkotyków”, to dość długi okres, ale nigdy nie wiadomo…), jest dowodem na to, że narkomania może dotknąć, i zniszczyć życie każdego człowieka (nie tylko pochodzącego z rodziny patologicznej). I że odwrót od narkotyków bywa bardzo trudny, (a często, pomimo chęci i prób zerwania z nałogiem, staje się niemożliwy… )”.

Dziękuję Państwu serdecznie za bardzo ciekawą dyskusję. Te dwa tygodnie były dla mnie bardzo interesujące i pouczające, a Państwa wnioski dały mi do myślenia i pozwoliły rzucić nowe światło na niektóre kwestie związane z filmem.

Pozdrawiam wszystkich Państwa bardzo serdecznie

Jakub Kraszewski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 12 sie 2019, o 12:13 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL