Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych

ikfon.defacto.org.pl
Teraz jest 6 cze 2020, o 05:52

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 21 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 23 maja 2014, o 10:27 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 192
Australia , Dania, Finlandia, Hiszpania, Holandia rok produkcji 2000


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 23 maja 2014, o 10:27 


Góra
  
 
PostNapisane: 24 maja 2014, o 10:38 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:33
Posty: 8
Szanowni Państwo, Pasażerowie Pociągu IKFON!

Nowoczesny pojazd „De Facto” mknie już kolejny rok, by promować kulturę filmową z audiodeskrypcją. Ma przystanki w dużych i małych miejscowościach, dociera do każdej chętnej osoby, która wyraziła potrzebę goszczenia u siebie w domu tego niezwykłego nośnika sztuki filmowej.
Do każdego składu jest wyznaczony kierownik pociągu, który na pewien czas przejmuje dowodzenie nad tym pojazdem. Obecnie przypadła mi ta funkcja, którą postaram się wypełnić rzetelnie i zaczynając od wprowadzenia aż po ostateczne podsumowanie zachować uważną postawę wobec wszystkich Państwa wypowiedzi i sugestii.
Na początek kilka słów wyjaśnienia. Zgłosiłam się do moderacji filmu „Tańcząc w ciemnościach” z potrzeby odmiany. Zazwyczaj promowałam polskie kino i nadal twierdzę, że jest mi ono bliższe mentalnie, ale zaintrygowana tytułem i bardzo krótkim opisem fabuły, postanowiłam zmierzyć się z produkcją międzynarodową i do tego z musicalem. Poczułam, że postać głównej bohaterki jest mi bliska z wielu powodów, ale przede wszystkim z zamiłowania do muzyki, sukcesywnej utraty wzroku, konieczności stopniowej adaptacji otoczenia innymi zmysłami i decydowania się na potomstwo mimo zagrożenia przekazania mu wady dziedzicznej.
Wybrałam film, w który wydawało mi się, że będzie łatwiej się wczuć. Co się okazało? Owszem, pewne sceny jakby przeniesione z własnego podwórka, ale sporo decyzji i obrazów, z którymi się nie zgadzam, albo nie da się ich jednoznacznie rozstrzygnąć. Zobaczyłam trochę Selmy we mnie, a trochę mnie w Selmie. Reżyser tak pokierował widzem, a główna bohaterka pociągnęła mnie w wir dylematów i muzyki, że straciłam kontrolę i dystans.
Wiem natomiast jedno: żaden film w ciągu kilku lat nie doprowadził mnie do tak wstrząsającego całym ciałem szlochu w trakcie oglądania. To raczej nie bliskość sytuacji życiowej bohaterki, a sposób, z jaką naturalnością i prawdą zostały przekazane emocje zwłaszcza w scenach więziennych. Nie dało się obok tego obojętnie przejść, albo tylko z jedną łezką w oku. Film łapiący za serce w każdym calu. Płaczący mężczyzna pod koniec tego filmu też nie powinien wstydzić się swoich łez.

Film stawia poważne pytania, każe też dokonywać wyboru między tym co dobre, a tym co konieczne i nieuniknione. Zmagamy się w tym dziele wspólnie z bohaterami z ich życiowymi wyborami, trudami podejmowania codziennych i niecodziennych decyzji. Natykamy się na niejednoznaczności, które nas otaczają, może dlatego jest to tak żywe i realne, a przez to nasze, że odrealniony świat musicalu, w który wchodzi w trudnych chwilach Selma, też wydaje się koniecznym następstwem.
Nasuwa się sporo skojarzeń, dylematów, niejasności, wątpliwości i emocji, które częściowo zawarłam w pytaniach na końcu wprowadzenia.
A zatem ...
Czapka kierownika pociągu włożona na głowę.
drzwi zamykać! Pociąg IKFON gotowy do odjazdu! Gwizdek, ruszamy!

W filmie pt:"Tańcząc w ciemnościach" Von Trier sięga po formułę musicalu. Akcja toczy się w latach 60. w Ameryce, w której, nawiasem mówiąc, duński reżyser nigdy nie był. Selma, uboga emigrantka z Czechosłowacji pracuje ponad siły w fabryce, aby uzbierać pieniądze na operację dla swego małego syna Gene’a. Bohaterka ukrywa przed pracodawcami chorobę, na skutek której stopniowo traci wzrok. Selma ma niewiele czasu, kiedy zupełnie oślepnie, zostanie zwolniona z pracy. Jej dziecko cierpi na tę samą przypadłość i jeżeli nie zostanie poddane kosztownemu leczeniu, podzieli los matki. Mimo dramatycznej sytuacji Selma zachowuje pogodę ducha, jej pociechą jest miłość do muzyki, zwłaszcza klasycznych amerykańskich musicali. W wyobraźni bohaterki świat pełen jest śpiewu i tańca. Gdy wszystko się komplikuje i wydarzenia zaczynają ją przerastać, w wyobraźni przenosi się przynajmniej na chwilę do świata musicalu. Radość, której skąpi jej życie, jest tam, w marzeniach, dzięki nim łatwiej jej znosić życie... które tak kocha. Gdy tylko słyszy cokolwiek, co tworzyło rytm (maszyny w fabryce, stukot pociągu na moście, a nawet regularne szuranie ołówka na kartce...) zamyka oczy i zaczyna się... taniec w ciemnościach? Niestety, po chwilach uniesienia w takt muzyki Selma musi wracać z powrotem na ziemię, gdzie czeka ją postępująca utrata wzroku i zbieranie pieniędzy na operację oczu dla syna. Kiedy emigrantce udaje się zebrać niemal całą sumę potrzebną na jego operację, następuje katastrofa, która doprowadzi Selmę do celi śmierci. Wszystko to prowadzi do wstrząsającego finału, który sprawia, że widz czuje się zaszokowany, nie mogąc wręcz przez kilka chwil dojść do siebie.
"Tańcząc w ciemnościach" to film obliczony na wywołanie potężnego emocjonalnego szoku. Podobnie jak w swoim wcześniejszym obrazie "Przełamując fale", von Trier ukazał bohaterkę jako świecką świętą, współczesną męczennicę, która zdobywa się na najwyższe poświęcenie, skazując się jednocześnie na potępienie nierozumiejącego jej otoczenia. Zwolennicy niekonwencjonalnych metod pracy Duńczyka podkreślali wstrząsające wrażenie, jakie wywiera film, odezwały się jednak również głosy określające von Triera jako cynicznego manipulatora grającego na uczuciach widzów.

Pytania pomocnicze:
1. Co obrazują zmieniające się plamy kolorów, kształty i linie na początku filmu? Mi przypominają tablice do oceny wzroku u okulisty. Były kiedyś takie w formie książek o czarnym tle, na które były naklejone kartony z kółeczkami w różnych kolorach, które tworzyły cyfry i trzeba było je rozpoznać. Tak mi się skojarzyło, a Państwu?
2. Jeff na moście odkrywa prawdę o słabym wzroku Selmy. Czy macie Państwo własne skojarzenia takich scen w swoim życiu, gdy osoba postronna odkrywa, że słabo widzicie albo już wcale? Jak wtedy reagować? Co powiedzieć? Czy lepiej jak Selma odpłynąć w świat musicalu?
3. Selma ma wokół siebie wielu przyjaciół, którzy chcą z nią przebywać, proponujący podwiezienie autem, kupujący dla syna rower, pomocna w wielu sytuacjach Cathy. Dlaczego Selma wzdraga się przed przyjmowaniem od nich pomocy? Czy chodzi jej o samodzielność, czy żeby się nie litowali, czy może o stworzenie dystansu, bariery?
4. Pogarszający się wzrok zmusza Selmę do radzenia sobie z coraz ciemniejszym otaczającym światem za pomocą dotyku: kopiąc nogą w tory, by wyczuć odległość między nimi, sprawdzając palcem poziom wody w szklance, wiodąc ręką po sznurze na palikach wskazującym drogę do kliniki. Czy tytułowe ciemności odnoszą się tylko do utraty wzroku? Czy jakoś obrazem reżyser ukazuje mrok?
5. Jestem osobą otwartą i może dlatego nie rozumiem dobrze powodu, dla którego Selma ukrywała przed wszystkimi cel oszczędzania pieniędzy. Czy tylko dlatego, żeby się Gene nie martwił, by nie pogorszyć jego stanu wzroku? Po co dodatkowo wymyśliła ojca?
6. Selma mówi „Wyobrażam sobie musical, bo nie może się stać w nim nic strasznego”.
Czy rzeczywiście? Uważam takie uciekanie od rzeczywistości w świat wyobraźni za objaw dość niepokojącego rozdwojenia jaźni. Śnienie na jawie, jak to nazywa, grozi katastrofą przy pracy, przy ciągle działających maszynach, gdzie skupienie uwagi jest bardzo istotne. Czasem można popaść w kompletne odrealnienie i coraz rzadziej z tego wracać. Czy to bezpieczne?
7. Mówi się, że tam, gdzie zaczynają się pieniądze, tam kończy się przyjaźń. Czy to stwierdzenie tyczy się sytuacji między Billem i Selmą? Jak mają się kłopoty finansowe Billa do życiowej konieczności Selmy? Co odczuwali Państwo obserwując postawę i działania policjanta?
8. Jak na Państwa oddziaływała formuła musicalu w fabule? Czy łatwiej przemawiać muzyką? Czy efekty muzyczne umiały dopowiedzieć emocje bohaterów?
9. Dlaczego Selma nie broni się przed zarzutami Lindy, Bila czy potem w sądzie? Czy milczenie oznacza, że prawda ma się obronić sama? Czy nie warto jej w tym pomóc?
10. Obserwacja stracenia bliskiej osoby to nieludzkie. Jak można być widzem w celi śmierci?
11. Cisza w celi, brak dźwięków nie mogły w Selmie wyzwolić musicalowych odruchów, ale znalazła źródło dźwięków przez szyb wentylacyjny. Czy to znaczy, że muzykę można stworzyć, wykrzesać lub się dosłuchać prawie wszędzie? Czy spostrzegli Państwo, jakie dźwięki stawały się przyczynkiem do musicalowych lśnień?
12. Czy audiodeskrypcja w scenach musicalowych była pomocna i nie przeszkadzała w odbiorze muzyki i jej przekazu?
13. Czy opis postaci, miejsc filmowania oraz metod pokazania scen realnych w odróżnieniu od przenoszenia się w świat musicalu zadowala Państwa na końcu produkcji, czy bardziej wymagany byłby przed projekcją?

Zapraszam do dyskusji i wyrażania swoich odczuć na forum IKFON

Moderator – Beata Wiśniewska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 maja 2014, o 08:40 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 272
Witam Wszystkich

Na peron wjechał pociąg „ IKAFON” z podczepionym wagonem o nazwie „ Tańcząc w ciemnościach” w którym konduktor Lars von Trier i Bjork porwali mnie w podróż której nie jestem w stanie jednoznacznie określić. Z pomocą wprowadzenia pani moderator spróbuję włączyć się do dyskusji.
Odnosząc się do pytań pomocniczych:
1. Moje skojarzenia są bardziej drastyczne. Obrazy są dla mnie wspomnieniem operacji związanych z narządem wzroku, czy były on prawdziwe, czy to wytwór mojej wyobraźni? Nie wiem do dziś. Brrrr :)
2.Proces adaptacji i akceptacji stopniowej utraty wzroku, który mnie również dotknął, jest bardzo złożony i w zależności od cech indywidualnych i przebiega różnie. W moim odczuci obraz dość trafnie odzwierciedla rzeczywistość igrając z moimi odczuciami.
3.To kwintesencja tego obrazu , jak pomagać, jak radzić sobie z ofiarowywaną pomocą , jak nie budować sztucznych barier i nie odgradzać się od świata , niezależnie od swej teoretycznej odmienności. Jak dawać nie wzbudzając poczucia litości. Reakcje Selmy są tak urocze że aż mdli co uważam za wielka manipulację reżysera.
4.Metody oswajania codzienności przez Selmę są mi wręcz bliskie :). Choć jak zawsze w filmie troszeczkę podkoloryzowane. Fakt iż główna bohaterka jest osobą ociemniałą jest celowym zabiegiem . Sprawia iż historia jest wielowarstwowa a ciemność dopada widza na każdym poziomie interpretacji.
5.To kwestia akceptacji sytuacji z którą przyszło się mierzyć Selmie a jej wrażliwość tylko utrudnia jej zrobienie kroku w przód. Oczywiście ucieczka w świat marzeń jest bajkowa , to prawie Alicja w krainie czarów. Dzięki temu film jest dla mnie bardziej atrakcyjny.
6.Zdecydowanie postawa Selmy nie jest właściwa do naśladowania,
lecz jako postać ze współczesnej tragedii dla filmu jest bezcenna.
7.Zangażowalem się emocjonalnie w oglądany obraz i zachowanie Billa było dla mnie bezwzględnym żerowaniem na ludzkiej tragedii a jego niskie pobudki tylko bardziej mnie w tym utwierdziły. Dobrze że to tylko film .
8. Bjork muzycznie dla mnie jest jednocześnie fascynująca i trudna do określenia. W roli Selmy jest dla mnie rewelacyjna a jej zjawiskowa uroda jest najbarwniejszym elementem filmu. Forma musicalu sprawiła że scenariusz odbieram jako współczesną baśń czy przypowieść.
9.Milczenie głównej bohaterki dodaje tragizmu postaci, i to kolejny celowy zabieg który działa na mój odbiór filmu i emocjonalne zaangażowanie.
10. Okrucieństwo do granic moich możliwości.
11.Muzyka w moim życiu odgrywa ważna rolę , wszystko mi czasem gra. Wiem iż muzyka może być „lekiem na cale zło” . Nie jestem pewny czy właściwie to zinterpretowałem ale czy to szum wody ?
12.Oczywiście nie można mieć wszystkiego. Audio deskrypcja zakłóca przekaz muzyczny ale pozwala go lepiej zrozumieć.
Audio deskrypcja + wprowadzenie + film i mam całość .
13. Wybieram formę po projekcji . gdyż pozwala mi to zweryfikować moją interpretację.

Lars von Trier zmanipulował mnie okrutnie ale zauważam że zabieg taki suma summarum pozwala na chwilę refleksji i ten anty musical zostanie na długo w mojej pamięcią.
Dziękuje za świetne wprowadzenia oraz szanownemu gremium za wybór filmu.
Pozdrawiam
M


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 maja 2014, o 11:12 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:33
Posty: 8
Witam serdecznie!
Wiem, że zachowania Selmy nie są jednoznacznie odbierane, jej dziecinność i "Alicjowanie" są przemieszane z odpowiedzialnością i pracowitością. Jej drżący głos w trakcie śpiewania też miesza się ze zdecydowanym i mocnym krzykiem. To chyba jak w życiu, nie ma tylko białych i czarnych barw. Głos i wygląd Selmy są dziecinne, może z tego powodu wiele osób chce się o nią troszczyć? Motywacje do tańca Selmy, to poza stukotem maszyn trzask igły gramofonowej, stukot ołówków rysowników na Sali sądowej, kroki marszowe w drodze do celi śmierci, uderzanie szczoteczką do mycia zębów o kratkę wentylatora,. Selma mówi do reżysera: "Potrzebny mi jest rytm, perkusja lub coś takiego w próbach do musicalu". Widać każdemu do życia i codziennej egzystencji jest potrzebny inny bodziec.
Pozdrawiam
Beata


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 maja 2014, o 13:10 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 272
Otóż to :). Bjork jest połączeniem sprzeczności tak jak jej bohaterka przez co pozyskała moją sympatię.Oczywiście mam świadomość manipulacji a mimo to daje się prowadzić tam gdzie reżyser chce. Świetnie poprowadzona gra na emocjach nie pozwala mi na obojętność.
Pozdrawiam
M


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 maja 2014, o 12:03 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:19
Posty: 56
Witam
Jakby tu zacząć. Nie będę się dużo rozpisywał, bo jakoś nie lubię tego typu filmów Musicale.
Ogólnie zamysł i przedstawienie całej tej sytuacji Matki, która poświęca swoje życie dziecku, żeby nie cierpiało jak ona jest super.
A z przyjaciółmi nieraz tak bywa, gdy w grę wchodzą pieniądze, co jak wynika z przysłowia coś w tym jest.
Troszkę zabrakło mi audiodeskrypcji w pewnych scenach. Niestety tym razem krótko.
Pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 maja 2014, o 17:14 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:33
Posty: 8
Witam!
Dziękuję też za te krótkie opinie na forum i w mailach. Każdy ma swoje ulubione rodzaje sztuki. Mnie akurat ten pomysł z musicalem w wykonaniu reżysersko-odtwórczym się podobał. Zwróciłam uwagę na dobrze opisany przedmiot, który odegrał niemałą rolę jako gadżet. A mianowicie chodzi o blaszane, okrągłe pudełko, które było dla Selmy symbolem dostatku, amerykańskiego dobrobytu, gdy jeszcze mieszkała w Czechosłowacji. Na miejscu w USA po opróżnieniu go z cukierków stało się skarbcem tak skrupulatnie odkładanych pieniędzy na ważny cel. Proszę zwrócić uwagę, że tam nie ma mowy, że zebrała około ..., ale dokładna kwota co do centa. Na koniec swojego żywota pudełko staje się narzędziem zbrodni na Billu. Akurat audiodeskrypcja wydobyła te charakterystyczne epizody i rekwizyty. Nie bardzo jednak zrozumiałam, jak wyglądały spinki czy szpilki wpinane w kartoniki, na czym polegało to dodatkowe zajęcie Selmy? Jeśli ktoś mógłby mi to objaśnić, to będę wdzięczna.
Pozdrawiam
Beata Wiśniewska - moderator


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 maja 2014, o 18:56 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:44
Posty: 44
BW>Nie bardzo jednak zrozumiałam, jak wyglądały spinki czy szpilki wpinane w kartoniki, na czym polegało to dodatkowe zajęcie Selmy? Jeśli ktoś mógłby mi to objaśnić, to będę wdzięczna.

Jeśli dobrze odebrałam ten motyw, to były kolorowe zapinki do włosów, które się zapina a nie wsuwa we włosy, stąd ważne było aby nie pognieść tekturki. Selma wpinała je po kilka sztuk w kartoniki. W każdym dużym pudle było tych kartoników liczonych w tysiące. Pracę te wykonywała dodatkowo chałupniczo.
Na temat filmu wysłałam moje odczucia mailem, może tylko dodam, że te celowe zderzenie realiów świata z fantazjami musicalowymi jest mocne, choć mnie nie zatargało emocjonalnie. Interesujące są słowa muzycznych songów, pozornie częstochowskie rymy, ale treść esencjonalna. Żałuję, że nie możemy klubowo podyskutować o warsztacie, no ale jesteśmy specyficznymi
odbiorcami i w tym tkwi nasz urok.... :-)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 maja 2014, o 07:16 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 272
Witam
Co do spinek czy wsówek do wlosów mam podobne skojarzenia jak "Domra".
Na przelomie lat 70-80 w realiach PRL , moja mama i babcia chalupniczo wyrabialy plomby :).
Od takiej pracy się migalem ale i tak mnie dopadala :).
Obraz von Triera dobrze oddaje uwczesne realia i problemy emigrantów.
Pozdrawiam
M.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 maja 2014, o 12:37 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 166
Witam Wszystkich,

Zanim podzielę się swoja opinią o filmie, chcę wspomnieć, jakie tematy zazwyczaj poruszają musicale. Zazwyczaj, to znaczy nie wszystkie, ale mamy: rozterki miłosne młodych ludzi i nastolatków (High School Musical), pogoń za marzeniami, chęć zostania sławnym muzykiem (no nasze słynne „Metro”), adaptacje filmowe animacji Disneya (Tarzan z muzyką Philla Collinsa lub Król Lew z nutami Eltona Johna) lub motyw zbrodni i kary... ale to jest czymś nowym. Przynajmniej w ekranizacjach filmowych, śpiewania. De facto, wszystkie filmy Disneya, tak te animacje klasyczne po te nowe od Pixara są gatunkowo musicalami, bo bohaterowie tam śpiewają. I najlepsze teksty maja zazwyczaj... postacie negatywne.
Wracając jednak do typowych musicali z tańczącymi i śpiewającymi ludźmi... Jest jeszcze taki dział jak relacje międzyludzkie, aczkolwiek typu nieszczęśliwej miłości. Mieliśmy do czynienia z musicalem o szukaniu uczucia w żydowskim miasteczku na forum IKFON „Pociąg” w „Skrzypku na dachu”...
Mi tam się jeszcze przypomina taki film, gdzie ubogi poeta zakochuje się w gwieździe najsłynniejszego nocnego klubu w Paryżu, fonetycznie brzmiący Mulę Róż. Niby gatunkowo melodramat, ale nie... to musical
z piosenkami Eltona Johna!
W ogóle Elton John lubi być rzucany w taki wir musicali bo, nawet w Gnomeo i Julii, jedna z postaci wygląda jak ten piosenkarz, a w teledysku do „Droga do El Dorado”, tym razem od DreamWorks, Elton John zamienia się w swoją rysunkową wersję i gra sobie na pianinie i śpiewa i przeszkadza animowanym aktorom na planie. Tyle ode mnie... z ciekawostek!
Musical zwłaszcza aktorski to nie mój konik, ale wnioski co do filmu, swoje mam... Musical jako film, podoba mi się bardziej niż musical na deskach teatru. No wiadomo czemu... :) Teraz do filmu:
Z czymś takim, co zetknęłam się w „Tańcząc w ciemności” i we filmie „Chicago” .Rob Marshalla z 2002 roku jest fakt poważnej tematyki. Co łączy te dwa obrazy, a to, że forma „tańczenia i śpiewania”, zabiera bohaterki do innej przestrzeni. Generalnie, coś dzieje się z tym z założenia „wesołym gatunkiem” - on poważnieje. I to dotyczy wszystkich, wymienionych przeze mnie tu, „Musicali”. Nawet te śmieszne Hight School Musical, każą w pewnym momencie, młodemu widzowi, zastanowić się nad kwestia dobra i zła.
W normalnym, klasycznym musicalu, mam takie odczucie, wszystko było lekkie i basniowe i takie, w krzywym zwierciadle, z wielką ilością humoru. Według tego, musicalem mogłyby się nazwać jedynie z tej paczki... „High School Musical” i stare klasyczne animacje do lat 90. Przynajmniej ta moja lista, zaproponowanych tytułów. W gatunku aktorskim, musicalem będzie
i „Skrzypek na dachu” i wymienione te filmy, ale one chyba dyskutują
z klasyczna formułą... tego, beztroskiego wesela!
Pod tym kątem, „Tańcząc w ciemności” to chyba horror, jest, a na pewno mocna dyskusja z gatunkiem... Na pewno na takiej zasadzie jak te włoskie spaghetti westerny, albo filmy Pana Kurosawy, które Amerykanie przerabiali na westerny... Typu „Siedmiu Wspaniałych” od Kurosawy „Siedmiu Samurajów”...
Koniec tych dygresji. Do filmu... Film o niewidzeniu i to w konwencji musicalu! Dwa motywy, aby dzieła nie obejrzeć. Muzyka mnie straszy od nieudolnych lekcji muzyki w podstawówce. I ta piosenkarka Bjork! Nie, ze jej nie lubię tylko ten temat... na pewno dysonans równy. Odpalam płytę DVD
i co... I to... I zobaczymy, czy się nie popłaczę... Odwlekam ten film
i odwlekam. A teraz będą skutki, czyli wrażenia Justy:
1. Główna bohaterka źle kończy. Kończy na szubienicy. Nie widzi to na nic dobrego, nie może jej spotkać. Selma w swojej postaci z rozwichrzonymi włosami, wygodnymi, ale pewnie nie modnymi ubraniami, brakiem makijażu, przypomina typowe „grube szkło” z pamiętnego „Zrób mi dziecko”, sztuki oglądanej na festiwalu. O ile tamte „grube szkło” bawi, to niestety doprowadza do łez. Faktycznie, postać męczennicy...
2. Jeśli chodzi o bohaterów, to mi się najbardziej podobała przyjaciółka Selmy, Kati, a najmniej ta egoistyczna blondi Linda, żona policjanta Billa. Typowa amerykanka filmowa w wersji postaci złej.
3. Film jak na musical jest wielowymiarowy, mamy tam wiele zagadnień: amerykańska wizja świata, ustroju. Stylizacja na lata 60. Ameryka jako „dobry przykład” - Selma to przecież ta „zła komunistka”, ale też brak edukacji społeczeństwa, - wymowna scena w kinie, jak Kati opowiada, co się dzieje na ekranie, potem kwestia poświęcenia dla dziecka, operacja syna, jedyny happy end (?), ale właśnie ze znakiem zapytania... na pewno rola sztuki, musical potraktowany jako sposób odcinania się od świata, ale też jako kontrast fantazji z szara rzeczywistością... I jeszcze jedna kwestia, zwycięstwo „tych złych” w osobie Lindy... Na koniec, film może być apelem przeciw karze śmierci. I sprawiedliwości za pieniądze, których nie otrzymał drugi adwokat, bo one były dla Jima.
4. Jak musical to muzyka... Bjork jako niewidoma. Ciekawa stylizacja, głos aktorki, pasuje na kreacje tej, która w marzeniach chce zostać królową musicalu. Co ciekawe, w podobny sposób debiutowała Edyta Górniak,
w musicalu „Metro” też grała dziewczynę chcąca rozpocząć taka karierę, ale akurat jej bohaterka nie miał kłopotów z oczyma...
5. Po piąte. Ten film, grzecznie mówiąc mnie wnerwił... Bo Selma miejscami wygląda jak ja. Tylko ja nie noszę kiecek.
6. Poza tym, w musicalu pada pytanie o to, czy warto mieć rodzinę, a może sobie odpuścić. I inne tego typu sprawy, związane z utrata wzroku. Nawet taka scena tańca na dachu wagonów pociągu, przypomina o tym, że Selmie nie dane będzie być szczęśliwą... Wesoły pociąg w końcu odjedzie, a Selma zostaje na chodniku sama. Z drugiej strony – przecież mogła prosić o pomoc. I to nie koniecznie tego, ekhm... stróża prawa! Niestety, stało się jak się stało.
7. Najlepszą sceną musicalową jest droga do celi śmierci i ta z tańcem w zakładzie pracy i ta z wagonem. Najgorsza to ta po samobójstwie Billa. Dla mnie to było samobójstwo. Bill, zaprzeczenie policjanta, który nie potrafił powiedzieć prawdy, a Selma niepoprawna idealistka! I tu znów kłopot... bo nie wiem jak Wy, ale ja chyba jestem niepoprawna idealistką! Nie chcę na... szubienicę!
8. Musical ma bawić, uciekać od rzeczywistości, a tu mamy sporą dawkę realizmu. Nawet to tańczenie, to przecież są efekty takiego a nie innego odbioru świata, w końcu Selma „widzi” tę cała imprezę bo jej te stuk puk stuk puk w pracy to przypomina...
9. Pierwsze kadry filmu, te sceny z płatkami, w pierwszym momencie odebrałam jako ślady krwi, albo mroczki w oczach... Sorry! Już to zjeżyło mi włosy na głowie. Spodziewałam się mocno zniekształconego obrazu lub czarni i bieli w stylu kina noir. Dostałam kolorowy musical, miejscami filmowany z telefonu komórkowego, „kamera z ręki”... I to było upiorniejsze niż te kino... A piosenka po morderstwie samobójczym, o taki ładny termin, to typowa scena wyparcia, jak wszystko się cofa. A potem te pytanie: „już nie boli Bill?” i Bill wstaje z podłogi, pociesza Selmę...
10. I na ostatek – Selma chce pozbyć się szkieł, tuz przed muzykowaniem na dachu wagonów pociągu... O ile razy człowiek miał taka ochotę wskoczyć na ten dach i pa... obrzydliwe bryle! No to był musical Selmy, jak sama sobie śpiewała, ale bez happy endu... I niestety pod tym kątem bardzo realistyczny... W szczególności ostatnia scena...
11. Audio deskrypcja i lektorzy okey. Pani lektor od obrazu, nadążąła za akcją. Nawet jak były fantazje na jawie... Nie wiem jak Wy, ale ja odnoszę wrażenie, że jak się wzrok myli, to się więcej fantazjuje... Bo jakoś w swoim otoczeniu, nie zauważam, aby ktoś notorycznie, wymyślał jakieś dziwne rzeczy... Pomijając oczywiście kuzynostwo. Czy ja z czegoś nie wyrosłam, czy ogólnie fantazjowanie to domena takich wzrokowców jak Selma i reszta? No tylko, że ja to nie musicale, to nie mój film... rysunkowy!

Tyle ode mnie – Justa,


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 31 maja 2014, o 11:09 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:33
Posty: 8
Witam Forumowiczów!
Dziękuję za objaśnienie dodatkowej pracy Selmy. Tak, pamiętam kartoniki z wsówkami i inne z eksponowanymi spinkami, ale sądziłam, że były układane jakoś wzorzyście.
Dziękuję Juście za przytoczenie innych rodzajów i wątków musicalowych.
Skojarzyłam sobie, że Selma przed śpiewogrami zdejmuje i odkłada lub wręcz wyrzuca okulary. Taki sen śnił mi się często, że próbuję zdjąć znienawidzone szkła, ale one uparcie trzymają się twarzy, ugniatają głowę i nos, a nie przynoszą lepszych efektów widzenia.
Kolejnym odruchem Selmy jest nerwowe oblizywanie warg, pociąganie eeeenich językiem. Dzieje się tak dość często w newralgicznych momentach, w czym idealnie uświadamia nas audiodeskrypcja.
Spodziewałam się wzruszenia w scenach związanych z utratą wzroku Selmy lub syna, a dopiero więzienne obrazy rozłożyły mnie emocjonalnie na łopatki. Rozmowy z bliskimi w rozmównicy czy trauma przed samym końcem związana z założeniem kaptura na głowę.
Mnie również podobało się zachowanie Cathy. W kinie opowiada Selmie, co dzieje się na ekranie, forma audiodeskrypcji, na wewnętrznej dłoni pokazuje własnymi palcami kroki tancerzy na musicalu w kinie, pomaga obliczyć kroki do sceny. Na zarzut jednego z widzów w kinie, że chce w skupieniu obejrzeć film, bo za to zapłacił, odpowiada wskazując na Selmę: "Ona też". Qualda to ktoś duży i szczęśliwy. Tak nazywa Selma Cathy. To opiekunka i przyjaciółka zarazem. Warto mieć przy sobie taką osobę i nie wolno odrzucać jej wrażliwej, życzliwej dłoni.
Pozdrawiam
Beata


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 cze 2014, o 16:23 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:21
Posty: 48
Witam!
Mnie ten film przede wszystkim bardzo wzruszył. Prostolinijna, szczera, uczciwa Selma,

dzielna i pracowita, próbuje jako emigrantka z komunistycznej Czechosłowacji utrzymać się

na powierzchni w kraju dającym szanse ludziom silnym i zdrowym. Ukrywała problemy wzrokowe,

żeby móc pracować i utrzymać siebie i dziecko. Pracowała w każdej wolnej chwili, wpinając

spinki na kartoniki, brała pracę na nocną zmianę, aby zaoszczędzić na operację syna. Gdy

się wydało, że nie widzi, zwolniono ją z pracy. Chcąc żyć normalnie, tj. w dotychczasowy

sposób, Selma musiała udawać, że widzi. Nie ma czasu na romans, jedyną jej rozrywką jest

kółko teatralne. Ja z własnego życia wiem wszystko na temat konieczności i tragizmu takiej

mistyfikacji. Latami chodziłam po sądzie na pamięć, a jak przewieszono wokandy, to

trafiałam na cudzą sprawę. Raz sędzia, przed którym wielokrotnie stawałam z dobrymi

rezultatami, zaskoczony jakąś moją nieporadnością, powiedział przy klientach: "Pani

mecenas, pani nic nie widzi, to okropne!", a raz klienct złożył na mnie skargę do Rady

Adwokackiej, że czytałam jego pismo do góry nogami. Tak jak Selma wiedziałam, że całkiem

oślepnę, czułam to zresztą widząc codziennie coraz gorzej. Wiem, co to znaczy dużo

pracować, żeby zdążyć załatwić coś ważnego. Prosiłam lekarza, który mnie leczył "Panie

profesorze, ja muszę jeszcze wykształcić dziecii", a kiedy całkiem zaniewidziałam i

płakałam na wizycie, że nie widzę nawet, czy telewizor jest włączony jeśli nie ma głosu,

przypomniał to mówiąc: "Przecież dzieci zdążyła pani wykształcić". Moja obecna sytuacja,

choć trudna i także nie wolna od wyzwań, jest komfortowa w porównaniu z tamtym udawaniem.

Człowiek, który udaje, nie może prosić o pomoc, bo to by go demaskowało, dlatego Selma

utrzymuje dystans wobec otoczenia. Selma ukrywa przed Ginnem konieczność operacji i

zbieranie pieniędzy z wielu przyczyn - aby go chronić od strachu, dociekań, wątpliwości, a

uciułane środki przed uszczupleniem na skutek próśb o rower czy inne rzeczy atrakcyjne dla

chłopca. Żyją przecież bardzo skromnie, w ostrylm reżimie finansowym. Selma jest szczera i

ufna jak dziecko, co zjednuje jej sympatię i przyjaciół wspaniała przyjaciółka Kathy,

oddany do końca Jeff, strażniczka w więzieniu. Jej natura jest nieskomplikowana, wyznaje

swoją hierarchię wartości, wierzy w prawdę i uczciwość - ujawnia Billowi swoje

oszczędności, lekarzowi daje pieniądze bez pokwitowania. Jednocześnie jest bezradna i

bezbronna, kiedy trzeba przeciwstawić się kłamstwu i bronić się. Może wierzyła, że Linda w

końcu powie prawdę. Z drugiej strony Bill i Linda to krańcowo czarne charaktery , ona

próżna, chciwa, wyrachowana, on - słaby, bezkrytyczny nikczemnik bez skrupułów Selma nie

podejmuje obrony, dlatego jest postacią tak bardzo tragiczną. Ucieka w światmuzyki i tańca,

co pozwala jej oderwać się od rzeczywistości nawet w najtrudniejszych chwilach. Sceny

więzienne były dla mnie przydługie.
Gdybym mieszkała w kraju, w którym stosuje się karę śmierci i mój mąż czy syn zostałby na

nią skazany, chciałabym być obecna przy jej wykonaniu. Chodzi tu o towarzyszenie do końca,

bliskość do ostatniej chwili.
Odnośnie muzyki - ja raczej nie lubię musicali, szczególnie tych z tańcem i stepowaniem.

Piosenki Bjork też mi się nie podobały, były dla mnie dziwne, ale muszę przyznać, że

podkreślały odmienność i nierealność Selmy.
Ad. była bez zarzutu. Opis postaci i pomieszczeń lepiej umieszczać na końcu, bo

konkretyzuje świeżo odebraną treść, a na początku byłby abstrakcyjny.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 2 cze 2014, o 13:27 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 272
Justa napisała :
„Nie wiem jak Wy, ale ja odnoszę wrażenie, że jak się wzrok myli, to się więcej fantazjuje... Bo jakoś w swoim otoczeniu, nie zauważam, aby ktoś notorycznie, wymyślał jakieś dziwne rzeczy... Pomijając oczywiście kuzynostwo. Czy ja z czegoś nie wyrosłam, czy ogólnie fantazjowanie to domena takich wzrokowców jak Selma i reszta?”

Życie bez fantazji czy bogatej wyobraźni byłoby po prostu nudne :). Oczywiście nadmierne bujanie w obłokach bywa niebezpieczne ale zdecydowanie nie jest związane tylko z niepełnosprawnością.
Czasem w moim przypadku pozwala mi wyobrazić sobie to czego nie widzę.

Pozdrawiam
M


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 3 cze 2014, o 07:06 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:54
Posty: 18
Witam Wszystkich klubowiczów. Po obejrzeniu filmu” Tańcząc w ciemnościach” postanowiłam zabrać głos w dyskusji. Zgadzam się z Martą B. że opisy tuż po filmie są dobrym rozwiązaniem. Uzupełnieniem postaci, które już poznaliśmy. Wysłuchanie tego przed filmem, mija się z celem. Ponieważ są to jeszcze nie znane osobowości i nic by to nie dało A tak, uzupełniamy sobie każdą znaną już postać. Dowiadujemy się szczegółów. W czasie filmu niestety nie ma na to czasu, choć to najlepszy byłby moment. Myślę, że udawanie, że się widzi to nie jest kwestia tylko wstydzenia się tego , czy niezrehabilitowanie osoby. Często jest to sytuacja, w której się obecni e znajdujemy. Sama jestem osobą dość otwartą, ale nie wiem czemu i ja udaję, że widzę jeszcze dobrze. Choć tak naprawdę pamiętam i domyślam się wyglądu niektórych rzeczy. Nie wiadomo dlaczego tak się dzieje. Nie chce mi się każdemu (setki już razy) tłumaczyć, że mocno niedowidzę. Ludzie zadają wówczas pytania. Jak ja widzę.? Odpowiedź nie jest wcale łatwa. Zwłaszcza, kiedy nie ma się punktu odniesienie. Tak dawno temu zaczęłam tracić wzrok, że już nie pamiętam jak to jest normalnie widzieć. Aby uniknąć tych pytań i czasem nazbyt przesadnej uwagi, udaję że widzę coś, co mi ktoś pokazuje. Na przykład, pani w sklepie pyta.T „aki czy większy kawałek wędliny mam ukroić. Ja przyłożę nóż, a pani powie czy tyle.” Zgadzam się na zaproponowaną przez panią wielkość ukrojonego towaru. Plasterek w tą czy w drugą nie robi aż tak dużej różnicy. Selma miała więcej do stracenia, pracę. Która była jej bardzo potrzebna. Gdyby się wydało, jak źle widzi to straciłaby ją na pewno. Uczyła się więc liter na pamięć, żeby móc oszukać lekarza , wystawiającego zezwolenie na pracę. Rozumiem Selmę, która ukrywała swoją wadę. Nie chciała stracić pracy. Odsuwała też pomoc, bo wówczas wydałoby się, że nie widzi. Tylko jednej osobie pozwalała na pomoc, Katii. Myślę, że Bil nie miał zamiaru powiedzieć żonie o swoich kłopotach, Był zbyt tchórzliwy. Z góry założył, że żona odejdzie o niego. Tak powiedział Selmie, aby wzbudzić jej zlptość. Tej litości nie okazał Selmie .Jakże naiwna okazała się, powierzając mu swój sekret. Jakże ufna była, dała się zwabić w pułapkę. Bil wyciągnął od niej te informacje. Oskarżając ją przy tym przed żoną. To było podłe. Stworzył sytuację, w której Selmę popchnął do morderstwa. Posłużył się nią okrutnie. Nie wiem, czemu się nie broniła. Może uznała się za przegraną z góry. Nikt jej i tak nie uwierzyłby. Ale to jest chyba zamysł reżysera, aby dodać dramatyzmu filmowi. Ucieczka w świat muzyki, dźwięków była dla Selmy odskocznią od problemów Ale to tylko złudzenie. Bo gdy wracała do rzeczywistości, problemy powracały. Ale to była jedyna odskocznia dla głównej bohaterki. Ucieczka w marzenia. Na szczególną pochwalę zasługuje ad. Zwłaszcza w pierwszych momentach filmu. Byłam nią zachwycona. Opisy zmieniających się plamek, barw były tak bogate, że jestem pełna podziwu dla piszącego tą ścieżkę dźwiękową. Ja sama nie znajdowałam słów, które mogłyby opisywać tak trudny fragment. Wszystko się zmieniało i przypominało mi tracenie wzroku. Wszystko niewyraźne, trudne do określenia. Na koniec znikło, tak jak widzenie. Gratulują. Bardzo mi się podobało. To był bardzo wartościowy film. Choć za bardzo nie przepadam za miusiclaiami, ale ten był wyjątkowy. Muzyka, dźwięki odgrywały w nim ogromną rolę. Zwłaszcza, że to były wskazówki dla Selmy. Nowy jej świat, zamiast widzenia. Dobrze jest też poczytanie państwa opinii na temat filmu. Jeszcze z jednym się zgadzam z Martą. Proszenie o pomoc jest niemożliwe, kiedy się udaje że się widzi. Iwona


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 3 cze 2014, o 08:22 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:33
Posty: 8
Dziękuję Klubowiczom za chęć dzielenia się swoimi doświadczeniami i emocjami związanymi z utratą wzroku. To nie jest łatwe, jak widać chociażby na przykładzie Selmy. Jedni chcą o tym opowiadać, dzielić się ze współtowarzyszami niepełnosprawności, a inni wolą zachować w sobie i nie epatować wszystkich pozostałych tematem niewidzenia. Każdy ma prawo do swojego stanowiska powziętego w sprawie niepełnosprawności. Każdy jest odrębną jednostką i nie można ingerować w jego niezależność. Selma wytwarzała jednak właśnie dystans między sobą a bliskimi ludźmi. Raz, gdy otworzyła się przed wydawałoby się życzliwym człowiekiem, nie skończyło się to dla niej dobrze, a wręcz tragicznie. Jak bardzo musiała potem żałować, że dała się ponieść chwili szczerości i zwierzyła się Billowi ze swojego sekretu.
Odrażał mnie swoją postawą żałosny policjant płaczący nad swoją bezradnością wobec żony. Obawiał się, że odejdzie od niego, gdyż nie jest w stanie zaspokoić jej materialnych zachcianek. Co to za miłość?
W przyczepie kampingowej nastąpiła licytacja własnych sytuacji życiowych, kto ma gorzej: Bil tracący majątek, czy Selma tracąca wzrok? A Selma mówi przecież nawet: Ślepota, brzmi to strasznie, ale nie jest takie.
Dziękują sobie wzajemnie, że powierzyli sobie sekrety życiowe, ale nie przyniesie im to korzyści. Tam, gdzie zaczynają się pieniądze, tam kończy się przyjaźń. Niewdzięczna konieczność odmowy pożyczki pieniędzy Bilowi stawia Selmę w niezręcznej sytuacji. Tak naprawdę błache powody zaspokajania luksusowych zachcianek żony, nijak się mają do celu gromadzenia ciężko zarobionych pieniędzy przez chorą Selmę. Bil jest potwornie egoistyczny i do tego szantażysta. Postępuje mocno nieetycznie. Zdając sobie sprawę z już bardzo słabego wzroku Selmy, oszukuje, że wychodzi zamykając drzwi, a w rzeczywistości zostaje w środku pomieszczenia, wstrzymując oddech i wszelkie odgłosy swojej bytności. Podstępnie obserwuje jak Selma składa ciężką pracą zarobione pieniądze do skrytki, by potem ją z nich okraść. To mnie chyba najbardziej odrzuca, gdy ktoś wykorzystuje czyjąś niemoc lub niepełnosprawność i podgląda, sprawdza, podpatruje zachowanie. Trochę jak obserwacja małpki w ZOO.
Potem dodatkowo zafałszowuje obraz prawdziwych pobudek i motywy działań Selmy, wysyłając Lindę daleko na farmę Millerów do telefonu po policję, a wcześniej po kajdanki do wozu, by nie była świadkiem rzeczywistych powodów szamotaniny z Selmą i nie znała faktycznych wypadków. Bill jest tchórzem, wykorzystuje bezbronną kobietę, by jej rękami móc uciec z tego świata, w którym osiągnął dno finansowe i to uważa za szczyt nieszczęścia.
Różnica w cierpieniu przy śmierci Bila między nim a Selmą była taka, że ona odczuwała cierpienie psychiczne, moralne, a on fizyczny ból. Zastanawia mnie czy w amoku zadaje się aż 34 rany?
Pozdrawiam
Beata


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 6 cze 2014, o 09:14 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 272
Witam
Pani Beata napisała :
„Różnica w cierpieniu przy śmierci Bila między nim a Selmą była taka, że ona odczuwała cierpienie psychiczne, moralne, a on fizyczny ból. Zastanawia mnie czy w amoku zadaje się aż 34 rany?”

Film von Triera wciąga i bezlitośnie igra z emocjami, co odczułem na własnej skórze. Nie mam żadnych wątpliwości że osoba która zostaje wykorzystana, okradziona i obdarta ze swych marzeń może zadać 34 rany.
Czy Bill w sposób okrutny nie decyduje o losie Selmy?
Moim zdaniem tak, ot i taki amerykański Raskolnikow.
Pozdrawiam
M


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 cze 2014, o 16:10 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:46
Posty: 21
Witam, Na wstępie odpowiem na cytowane wyżej pytanie forumowiczki Beaty. Moim zdaniem tylko w amoku/braku poczytalności, można zadać tyle ciosów.

Jak u większości forumowiczów film wywołał u mnie dużo emocji.Sama też cierpię na postępującą utratę wzroku, ale przeciwnie do Naszej bohaterki nigdy tego nie ukrywałam.Myślę, że mówienie otwarcie o swoim problemie może przynieść ułatwień.

Co mnie zaskoczyło w filmie, to że w latach sześćdziesiątych wykonywano jeszcze karę śmierci przez powieszenie. Osobiście nie mogłabym widzem przy wykonywaniu takiego wyroku, ani ze strony rodziny zamordowanego, ani sprawcy.

Audiodeskrybcja była dokładna i pomocna. Jeśli chodzi o miusicale tto nie przepadam za tego typu gatunkiem filmu.

pozdrawiam Asia


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 cze 2014, o 17:40 
Offline

Dołączył(a): 8 cze 2013, o 20:54
Posty: 18
Witam
Film obejżałam poraz pierwszy. Bil dlamnie był beszczelny gdyż wykożystał dysfunkcję wzroku Selmy. W życiu pewnie każdego albo i prawie każdego z nas znajduje się osoba która próbuje na wszelkie sposoby wykożystać to że nie widzimy lub widzimy słabo. Selma przeżyła koszmar na koniec filmu. Prawdę mówiąc sceny w więzieniu mną wstrząsneły. Niewiem czy chciałabym uczestniczyć w czyimś przeżyciu takich chwil. Fakt Selma robiła wszystko by ukryć swoją wadę wzroku ale pewnie w wielu z nas jest coś takiego że nie chcemy się zanic w świecie przyznać do tego że widzimy bardzo słabo albo i coraz słabiej. Sytuacje mogą być różne. Ja akurat nigdy dobrze nie widziałam i niebardzo mogę sobie wyobrazić jak wiele straciłam. Fakt ciągle myśle że widze całkiem jeszcze nieźle ale to tylko takie złudzenia. Tak pewnie i było też z Selmą.
Pozdrawiam
Magda


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 cze 2014, o 19:39 
Offline

Dołączył(a): 16 gru 2013, o 10:09
Posty: 7
Witam,

Z dużym zainteresowaniem obejrzałam "Tańcząc w ciemnościach"

Forma musicalu zastosowana w filmie to jest właśnie to.

Selma mimo tylu trudności, nie poddawała się, walczyła o zdrowie syna.

Marzenia to nic złego.Gdy codzienność dopiekła do żywego , w wyobraźni przenosi się do świata musicalu.

Nie zasłużyła na taki koniec. Nie można żerować na innych, a już okraść niepełnosprawnego to czyn niegodny człowieka.

Muzyka świetnie dobrana, tworząca "klimaty".

Film wart ponownego obejrzenia co z pewnością uczynię.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 cze 2014, o 12:19 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:33
Posty: 8
Witam szanownych Pasażerów pociągu!
Wagon z napisem "Tańcząc w ciemnościach" dotarł do kresu. Z licznych wypowiedzi wnioskuję, że film wzbudził mnóstwo emocji i różnego rodzaju przeżyć. Nie może być chyba nic wdzięczniejszego dla reżysera, niż pozostawienie w widzu obrazu niedokończonego, niedopowiedzianego, nieokiełznanego ...
Dziękuję wszystkim Forumowiczom za udział w dyskusji oraz samoistne wypowiedzi. Podsumowanie całości będzie zamieszczone na stronie IKFON, a tymczasem powoli opuszczamy przedziały, gasimy światła, milkną maszyny, ale pamiętajmy, że cisza też gra i zawsze można sobie wystukać rytm, by zatańczyć w ciemnościach.
Z pozdrowieniami odgwizduję koniec podróży
Beata Wiśniewska - moderator filmu "Tańcząc w ciemnościach"


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 cze 2014, o 20:24 
Offline

Dołączył(a): 23 wrz 2013, o 15:13
Posty: 3
Film ten bardzo ujmujący za serca zarazem fajny, ale bardzo ciężki , pokazujacy ile rodzin potrafi zrobić dla dziecka nawet własnym zyciem.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 14 cze 2014, o 20:24 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 21 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL