Internetowy Klub Filmowy Osób Niewidomych

ikfon.defacto.org.pl
Teraz jest 6 cze 2020, o 05:12

Strefa czasowa: UTC




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 26 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 20 sie 2014, o 06:32 
Offline

Dołączył(a): 8 sty 2013, o 20:22
Posty: 192
(Niemcy, Austria Francja),rok produkcji 2012


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 20 sie 2014, o 06:32 


Góra
  
 
PostNapisane: 24 sie 2014, o 22:35 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:05
Posty: 125
Drodzy miłośnicy srebrnego ekranu zrzeszeni w Internetowym Klubie Filmowym Osób Niewidomych „Pociąg”!

2 listopada 2012 roku w polskich kinach odbyło się kilka premier, a wśród nich między innymi: „Looper-Pętla czasu”, „Headshot-Mroczna karma”, „Asterix i Obelix: W służbie Jej Królewskiej Mości” czy „Silent Hill: Apokalipsa 3D”.Możemy szukać najlepszego z nich, jednak żaden z tych filmów nie dorównuje „Miłości” Michaela Hanekego. Mamy tu bowiem dobre kino artystyczne, kino dla wymagającego widza, kino, które długo się pamięta, a ostatnio zdarza się rzadko. Nie jest to pospolita, amerykańska produkcja, ale film, który boli i przejmuje, a jego siła polega na tym, że jest życiowy.
Oto wkraczamy na dwie godziny do paryskiego mieszkania dwojga kochających się małżonków-Anne i Georgesa. To osiemdziesięcioletni, emerytowani muzycy, ludzie klasy średniej, przedstawiciele inteligencji. Towarzyszymy im przy śniadaniu, prozaicznych rozmowach o pustej solniczce czy zepsutej toalecie. Ten ciąg życia zostaje nagle przerwany. Następuje atak i choroba żony, a potem kolejne etapy choroby, bólu i niedołężności. Jesteśmy świadkami cierpliwej opieki męża i wynajętych opiekunek. Obserwujemy kontakt pary, do końca, także wtedy, gdy chora może już tylko automatycznie wyartykułować pojedyncze słowa. Przekraczamy razem z tym dwojgiem kolejne granice, wtajemniczani w niuanse śmierci. Dowiemy się czegoś, czego nie dowie się ich córka, odwiedzająca w ostatniej scenie puste mieszkanie rodziców.
(...)
Ufam, iż film nie pozostanie wśród Państwa bez echa, albowiem zdecydowanie nie wyczerpuje tematu i stawia wiele pytań. Na niektóre z nich nie znajdziemy odpowiedzi. Zachęcam zatem do dzielenia się opiniami i wymiany zdań o „Miłości”.
Proponuję przemyślenie poniższych tematów:
1. O czym dla Państwa jest film „Miłość”?
2. Jakie emocje wywołał film?
3. Do czego Państwo są zdolni w imię miłości w kontekście filmu?
4. Czy film promuje eutanazję? Co Państwo sądzą o eutanazji?
5. Czy sceny z gołębiem są dla Państwa symboliczne?
6. Jak interpretują Państwo ostatnią ze scen filmu, w której to małżonkowie wychodzą z domu?
7. W zwiastunie filmu o Michaelu Haneke pt.: „Reżyser” padają słowa: „„Znalezienie godności w cierpieniu jest możliwe tylko dzięki miłości i współczuciu. To trudne. Miłość jest trudna. Nie każdemu jest dana.” Jak Państwo odnieśliby się do tych słów?

Moderator-Magdalena Dudowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 sie 2014, o 13:44 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 272
Witam Wszystkich Pasażerów

„Miłość” w reżyserii Michaela Haneke to prawdziwa uczta dla każdej wrażliwej duszy. Reżyser wyciska z swoich aktorów to co najistotniejsze w miłości dwojga ludzi , scenografia, muzyka ( choć przewijający się Schubert sprawia iż przedstawiona historia nabiera romantycznych barw), poboczne wątki scenariusz zaznacza symbolicznie, co podkreśla artyzm obrazu.
A w odniesieniu do wątków pani konduktor:
1.To trudne pytanie lecz dla mnie film jest o trudzie zdobywania, budowania, umacniania i bólu utracenia „miłości” , a poza tym:
- uwagę moją zwraca kwestia strachu przed cierpieniem, chorobą i tym co nieuchronne, o braku akceptacji i zrozumienia bólu i wreszcie o tym co dla człowieka jest ważniejsze moment narodzin czy śmierci.
2.Artyzm tego filmu to subtelna gra na emocjach, przyznaję mnie film poruszył i wzruszył.
3.Po projekcji filmu powiedziałbym że prawie do wszystkiego lecz dopiero w godzinie próby będę wiedział co i jak zrobić :).
4.Czy eutanazję należy promować? Moim zdaniem nie. Należy pracować nad świadomością i akceptacją choroby, niepełnosprawności i śmierci. Podjęcie decyzji o śmierci ma wpływ na życie całej rodziny ale jestem całkowicie za tym iż każdy z nas powinien mieć wybór.
5. Gołębiom przypisywane są różne symbole, w tym obrazie dla mnie to znak iż tak w rzeczywistości nigdy nie wiem kiedy na pewno coś się kończy a kiedy coś się zaczyna.
6.W moim odczuciu wyruszają w nową podróż przez …. (życie) :).
7. Miłość jest trudna? Czy życie jest łatwe? Wszystko co wymaga trudu jest cenniejsze.

Z podziękowaniem za wybór filmu.

Pozdrawiam
M.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 sie 2014, o 16:02 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:05
Posty: 125
Witaj Monk/Panie Monk,
bardzo spodobała mi się Pańska odpowiedź na pytanie o to, co Pan jest w stanie uczynić w imię miłości. Zapewne mało kto jest w stanie od razu złożyć jakiekolwiek deklaracje, niektórzy w ogóle nie potrafią ocenić do czego są zdolni, a Pan mówi, że w trakcie próby się Pan dowie.
Sama się zastanawiałam nad tą kwestią i doszłam do tej samej odpowiedzi co i Pan.
Ciekawa jestem, jak wielu z klubowiczów zadało sobie w ogóle takie pytanie.
Pozdrawiam
M.D.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 sie 2014, o 16:10 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:05
Posty: 125
Jeszcze jedno, do Pana Monka:
Rozumiem, że kino Hanekego zrobiło na Panu wrażenie. Czy miał Pan okazję obejrzeć inne filmy tego twórcy? Chętnie wymienię uwagi, nie koniecznie na owym forum, poświęconym przecież "Miłości".
A może nawet stworzymy jakiś ranking tytułów spod znaku "Michael Haneke"
M.D..


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 sie 2014, o 06:16 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 272
Witam
Pani Magdalena napisała :
„Sama się zastanawiałam nad tą kwestią i doszłam do tej samej odpowiedzi co i Pan.”
To bardzo miłe wiedzieć że nie jesteśmy odosobnienie w swoim poglądzie. :)

„Rozumiem, że kino Hanekego zrobiło na Panu wrażenie. Czy miał Pan okazję obejrzeć inne filmy tego twórcy? Chętnie wymienię uwagi, nie koniecznie na owym forum, poświęconym przecież "Miłości".
A może nawet stworzymy jakiś ranking tytułów spod znaku "Michael Haneke”

„Miłość” to dla mnie pierwsze spotkanie z austryjackim reżyserem ale nie ostatnie. Już poczyniłem kroki aby udać się w podróż do świata pana Haneke , jestem otwarty na pani propozycje.

Pozdrawiam
M.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 sie 2014, o 14:22 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:05
Posty: 125
Witam Panie Monk,
Napisał Pan:
> "Już poczyniłem kroki aby udać się w podróż do świata pana Haneke
> , jestem otwarty na pani propozycje."
>
> Do tej pory udało mi się zobaczyć (niestety bez audiodeskrypcji, ale z polskim lektorem) filmy Hanekego w kolejności: "Ukryte", "Pianistka" (to adaptacja książki Elfriede Jelinek, którą dzięki filmowi poznałam i postanowiłam zgłębić twórczość), "Funny Games" i "Biała wstążka". Nie przebrnęłam przez "Kod dostępu", gdyż był bez lektora, a nie znam francuskiego.
Wszystkie te filmy polecam. Każdy jest inny, ale każdy zaskakuje. Zdradzę tylko, że "Miłość" jest najsubtelniejszym z tych obrazów.
Gdybym miała możliwość, to obejrzałabym wszystkie filmy Hanekego i to tak jak lubię, czyli w kolejności ich kręcenia. Podobnie czytam książki, bo lubię patrzeć jak dojrzewa i rozwija się (choć nie zawsze) dany twórca.

Tymczasem pozdrawiam
Magdalena Dudowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 sie 2014, o 05:58 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 272
Witam
Właśnie otrzymałem od znajomych „Funny games” , teraz pozostaje mi tylko organizacja czasu na projekcję. :) I o ile będzie taka możliwość podzielę się wrażeniami.
W moim przypadku kiedy mam wybór książka czy film wybieram książkę, i tak też było w przypadku „Pianistki”. Oczywiście w późniejszym czasie jeżeli mam możliwość chętnie konfrontuje treść z obrazem. Książki pani E.Jelinek to dla mnie niezwykle studiom nad skomplikowaną współczesną osobowością człowieka, i mam subiektywne wrażenie iż filmy pana M.Heneke i książki pani E.Jelinek mają wspólny mianownik.

Pozdrawiam
M.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 sie 2014, o 18:02 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:44
Posty: 44
4.Czy eutanazję należy promować? Moim zdaniem nie. Należy pracować nad świadomością i akceptacją choroby, niepełnosprawności i śmierci. Podjęcie decyzji o śmierci ma wpływ na życie całej rodziny ale jestem całkowicie za tym iż każdy z nas powinien mieć wybór.

Sądzę, że pytanie zostało postawione nie tak. Nie chodzi o promowanie eutanazji. ale też należy pamiętać, ze jest pewna granica godności w chorobie, niepełnosprawności i nie można jej odmawiać cierpiącemu skazując go na coś czego nie potrafi już udźwignąć mając jednocześnie świadomość ile problemów przysparza bliskim. Mogę jedynie pisać o moich przemyśleniach i psychicznej zgodzie na godne odejście aby bliscy zapamiętali mnie z tych najlepszych lat a nie jako kłębek wyjącego cierpienia nie potrafiącego zapanować nad bólem i fizjologią. Tego bym pragnęła bliskim oszczędzić, bo nie zasłużyli na taki epilog. stąd jestem zwolennikiem wielkiego snu za pośrednictwem wyzwalającego zastrzyku. Nie jest to ucieczka, ale właśnie miłość.

Z pozostałych filmów reżysera znam Pianistkę - Książka ani film do mnie mnie nie trafiły. Biała wstążka, tak, nie pozostałam nań obojętna. Zapewne moja ocena filmu wynika z niemozliwosci śledzenia fabuły a dialogi nie zawsze są w tym kontekście czytelne.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 sie 2014, o 21:06 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:05
Posty: 125
Witam Pani Mario,
pisze Pani: "Z pozostałych filmów reżysera znam Pianistkę - Książka ani film do mnie mnie nie trafiły. Biała wstążka, tak, nie pozostałam nań obojętna. Zapewne moja ocena filmu wynika z niemozliwosci śledzenia fabuły a dialogi nie zawsze są w tym kontekście czytelne."
Czy "Miłość" (z audiodeskrypcją) do Pani trafiła? Jak Pani ocena ten film?
Pozdrawiam
M.D.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 wrz 2014, o 06:22 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 272
Witam
Pani Maria napisała :
„Mogę jedynie pisać o moich przemyśleniach i psychicznej zgodzie na godne odejście aby bliscy zapamiętali mnie z tych najlepszych lat a nie jako kłębek wyjącego cierpienia nie potrafiącego zapanować nad bólem i fizjologią. Tego bym pragnęła bliskim oszczędzić, bo nie zasłużyli na taki epilog. stąd jestem zwolennikiem wielkiego snu za pośrednictwem wyzwalającego zastrzyku. Nie jest to ucieczka, ale właśnie miłość.”
W moim odczuciu podejmowanie decyzji tak ostatecznej będzie zawsze bardzo trudne. Uważam iż nigdy tak do końca nie powinienem wypowiadać się za swoich bliskich gdyż mają również prawo do własnej oceny .
Sceny z obrazujące cierpienie w filmie są bardzo sugestywne i prowokują do autoanalizy, podkreślę iż zdecydowanie jestem za pełnym, świadomym kierowaniem własnym życiem i śmiercią. Pewny jestem również tego że to jak przeżyję własne życie zadecyduje o tym co po mnie pozostanie. Wraz upływem czasu liczę tylko na to iż będą pamiętać tylko te dobre dni. :)

Pytanie mnie sprowokowało do dyskusji .

Jestem po projekcji Funny games” i miałem wrażenie że gdzieś z tylu ekranu widzę ducha Alfreda Hitchcocka. Dobre mocne kino. Dla mnie jest jeszcze za szybko aby wyciągać wnioski co do pracy reżysera, jedno wiem że to bardzo dobre kino które zmusza mnie do zreformowania postrzegania współczesnego świata.
Zaznaczam jednak iż następnym filmem jaki obejrzę będzie komedia. :)
Pozdrawiam
M.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 wrz 2014, o 16:59 
Offline

Dołączył(a): 8 cze 2013, o 20:54
Posty: 18
Witam
Film Miłość warto obejżeć gdyż przedstawia to jak można długie lata żyć z sobą niezależnie od tego ile ma się lat jakie problemy itd. Film jest nostalgiczny więc lepiej go obejżeć kiedy jest dobra pogoda i mamy dobry nastrój. Nie oglądałam żadnego po za tym filmem tego reżysera ale kto wie może warto do nich zajżeć.

pozdrawiam
Magda


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 wrz 2014, o 20:04 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:44
Posty: 44
Monk0123 "W moim odczuciu podejmowanie decyzji tak ostatecznej będzie zawsze bardzo trudne. Uważam iż nigdy tak do końca nie powinienem wypowiadać się za swoich bliskich gdyż mają również prawo do własnej oceny".

Zgoda, to też napisałam jak ja odbieram tę sprawę, także na podstawie minionych doświadczeń.

"Pewny jestem również tego że to jak przeżyję własne życie zadecyduje o tym co po mnie pozostanie. Wraz upływem czasu liczę tylko na to iż będą pamiętać tylko te dobre dni. :)"

Pamięć ludzka jest kapryśna i przewrotnie zatrzymuje dyskomfort, który jednostka musiała przeżyć. Chyba, że trauma jest tak potężna, iż włączają się mechanizmy wyparcia czy też zepchnięcia na obrzeża świadomości.
Chcę nawiązać do gry aktorskiej. Jest to wręcz genialne prowadzenie postaci. Nie ma ani zbędnego gestu ani nadinterpretacji. Komfort bycia z bohaterami psuły mi dynamiczności p. Marcina. Tych "dynamicznie" było stanowczo za dużo...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 wrz 2014, o 21:01 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:05
Posty: 125
Witaj Magdo,
dziękuję za wpis. Wiem, że muzykujesz, więc zapytam o Twoje odczucia, co do oszczędnej ścieżki dźwiękowej. Jak ją oceniasz? Nie brakowało Ci, tak jak niektórym, muzyki? Myślisz, że cisza w "Miłości" była nużąca, czy raczej budowała nastrój?

Co do innych postów, to bardzo jestem ciekawa, jaką komedię wybrał Pan Monk?
A czy widział ktoś z Państwa film duńsko-islandzki pt. "Wulkan"? Przygotowując się do moderowania "Miłością", znalazłam w Internecie kilka wypowiedzi, że "Wulkan" to bardzo podobny film, nakręcony rok przed "Miłością". Ciekawa jestem wrażeń, bo ja nie miałam okazji go zobaczyć.

Pozdrawiam
M.D.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 2 wrz 2014, o 06:07 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 272
Witam
Pani Maria napisała:
„Pamięć ludzka jest kapryśna i przewrotnie zatrzymuje dyskomfort, który jednostka musiała przeżyć. Chyba, że trauma jest tak potężna, iż włączają się mechanizmy wyparcia czy też zepchnięcia na obrzeża świadomości.”

Pani Mario sam się o tym przekonałem i przekonuje. Zdecydowanie wolę kolorową stronę życia a wszystkie trudne przeżycia wykorzystuję jako czynnik motywujący a takich jak państwo wiecie nie jest mało. Cierpienie jest czynnikiem stałym ludzkiego życia i można je również akceptować. W przypadku eutanazji obawiam się iż człowiek wykorzysta taka możliwość do jeszcze większego zwyrodnienia obyczajności życia.

„Chcę nawiązać do gry aktorskiej. Jest to wręcz genialne prowadzenie postaci. Nie ma ani zbędnego gestu ani nadinterpretacji. Komfort bycia z bohaterami psuły mi dynamiczności p. Marcina. Tych "dynamicznie" było stanowczo za dużo...”

To ile wyciska z aktorów Michael Haneke to wirtuozeria. Miałem to samo odczucie przy „Funny games”.

Pani Magdo wybrałem „Seksmisje” J. Machulskiego.
„Ciemność widzę, ciemność… „:)

O filmie „Wulkan” dowiaduje się od pani i zapewne warto byłoby dotrzeć do filmu. Dziękuje za inf..
Kino i muzycy skandynawscy potrafią zagrać na strunach ludzkiej duszy.

Pozdrawiam
M.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 wrz 2014, o 19:14 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 166
Film, którego scenografią jest mieszkanie, tylko albo aż mieszkanie. Starsze małżeństwo, on się nią opiekuje, ona po wylewie. Stan się nie poprawia, pogarsza, choć po sekwencji z wózkiem elektrycznym, jak chora miłośniczka gry na fortepianie, przez chwilę wesoło kręciła na mechanicznych kołach, te, zgrabne piruety, myślałam, że będzie lepiej... Marna nadzieja - jak mąż zabija żonę, dusi poduszką, myślałam, że zgłupiałam. Zatkało mnie, ale największe wrażenie, wzbudziła we mnie scena snu. Facet otwiera drzwi, a tu szyb windy, woda po kostki i ktoś go dusi... Metafora bezradności! I ta scena finałowa, jak oboje wychodzą z domu na koncert, wyparcie się? Wyrzuty sumienia? Plusy za scenariusz w tym momencie...

Mocne kino. Jak już zabił żonę, myślałam, że on rozprawi się też z gołębiem. A pan? Pisze na kartkach... Gdy było dobrze, wiele rozmawiali, słuchali muzyki, chodzili na koncerty... Atmosfera pierwszych scen w teatrze w tłumie innych melomanów jest inna niż barwy mieszkania. Od tej żółci we fotelach, a nawet od odcieni mebli czuć... duchotę i stęchliznę! On miał dość, czterech ścian, a dobijała go powolna agonia żony...

Dom antykwariat, przytulny salon z książkami, a gdzie ta miłość? Obiecał jej, że nie zabierze jej do szpitala, był przy niej, ale miał już dość. Film nie zaczyna się łagodnie, strażacy wywarzają drzwi, a tu leżą zwłoki kobiety na łóżku, ozdobione kwiatami.

Nie wiedziałam o co chodzi... Potem historia zaczyna się od rekonstrukcji, subiektywnej. Obok zmęczenia, były i marzenia, że na przykład chora wstanie i zagra na fortepianie, a tu tylko odtwarzacz płyt CD...

Film trzyma w napięciu, parę razy już chciałam dać stop, ale nagle drobne gesty aktorów wręcz detale, powodowały, że aż czekałam na najgorsze... ale naprawdę, myślałam iż ona umrze inaczej, a tu gość opowiada o czymś z kolonii i gwiazdki symbole złości i ten moment!

Film pokazuje momenty, gdzie człowiek ma już dość, choć nadzieja umiera ostatnia! Tylko co dalej zrobiła Ewa, córka starszego małżeństwa, to już tajemnica Poliszynela!

Obraz – kolory duszne, bardzo dużo detali, o uczuciach mówi sztuka, literatura, a nawet ten fortepian. Perspektywa taka, jakby ludzie nikli w tej starej kamiennicy. Ściany jasne i te białe drzwi. Biel drzwi i generalnie nadmiar tej barwy, może wzbudzać depresję i agresję. Może to podpuszczało tego, starszego mężczyznę?

Tego to ja nie wiem, ale klimat domu nie przypominał mi Francji, ale Polskie piekiełko. Jakby Francuz zatrudnił polskie emerytki na stanowisku opiekunek, nie miałby takich nerwów. W końcu ten naród na takie luksusy dla seniorów stać. Nie byłoby tragicznego finału, a tak to szukam tej miłości... na tamtym ekranie!

I taka dygresja do moderujących, ja tam nie mam nic przeciwko w oglądaniu komedii o Asterixie... a czytając wstęp do dyskusji, miałam wrażenie, iż zaraz ktoś mnie opiętnuje! Ja lubię komedie, ale czasem można i oglądać takie kino... i łapać te śmieszne chwile, przecież pięknego życia? Film, może nie moja jeszcze perspektywa, nie osądzam staruszka, bo nie wiem, ile ja bym wytrzymała... ale na pewno nie było to delikatne, kinowe doznanie!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 6 wrz 2014, o 20:35 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:21
Posty: 48
Witam!
Tematem tego mądrego, pięknego filmu jest ostatnia faza miłości, tj. uczucia łączącego dwoje starych już partnerów, uczucia silnego, kierującego

postępowaniem i właściwymi wyborami, jedynie w celu pomocy i ochrony ukochanej, bezradnej osoby. Wróciłam dziś z wakacji i zastałam film, który przyszedł

bardzo późno, zdążyłam obejrzeć goi, zajrzeć na forum i może jeszcze zdążę parę moich myśli wyskrobać, bo tak mnie ten film poruszył. Imponująca jest

delikatność, wrażliwość, współodczuwanie w cierpieniu żony przez Georgesa. Może pewną podkładką jest wysoki poziom kultury osobistej, wspólnota

zainteresowań,umiłowanie muzyki. Georgewspaniale opiekuje się żoną dostosowując do tego cały swój tryb życia, robi to bez martyrologii, nie poświęca się,

jest to dla niego naturalne. Odczuwa tylko bezradność wobec jej cierpienia, któremu nie jest w stanie do końca ulżyć. Obserwuję podobne sytuacje w kręgu

znajomych i różnie to wygląda. Często tak, jak u córki bohaterów, a jeszcze częściej z podkreślaniem ogromu swego poświęcenia i osobistej krzywdy, /które

nota bene są faktem obiektywnym, czego nie można negować/. Nie odniosłam wrażenia, że George jest zniechęcony czy zmęczony, że ma dość, jak pisze p. Justyna

Margielewska i chyba dalej wnioskuje, że dlatego udusił Anne poduszką, aby się uwolnić, więc zatem gdzie ta miłość. Moim zdaniem George udusił ją z miłości,

to była największa ofiara jego uczucia. Cierpiała, wszystko ją bolało, nie mógł jej pomóc. Nie chciała jeść ani pić, nie mogąc mówić dawała mu do

zrozumienia, że nie chce żyć, a on zawsze ją rozumiał. Potem pisał wspomnienia na kartkach, ubrał ją w suknię i kwiaty. Liczyły się wspomnienia ich wspólnego

życia, przeżywanych razem pięknych chwil - to jest ostatnia scena. Gołębia uratował i uwolnił, zadając sobie wiele trudu, bo cenił i kochał życie. Gołębiowi

mógł pomóc, żonie nie. Anne miała szczęście - chociaż dotknęła ją ciężka choroba, cierpienie i bezradność, najbliższy człowiek uwolnił ją od tego. W krajach,

w których nie ma eutanazji, a Francja do nich należy, osoba taka musi cierpieć do końca.
Nikt z nas nie wie, co go czeka i który moment zakończenia życia byłby optymalny. Na użytek własny zmieniłam tekst modlitwy na "Od nagłej i niespodziewanej

śmierci nie zachowuj nas Panie!"Gdyby tak się jednak nie stało, chciałabym mieć możność wpływu na własny los, to ważny element wolności osobistej. Myślę, że

cywilizowane państwa będą szły w kierunku legalizowania eutanazji, chciałabym, aby tak się stało w Polsce. Konfliktu sumienia nie widzę, przecież nikt nie

nakłania do takiego wyboru.
Pozdrawiam Marta Blimel


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 wrz 2014, o 07:39 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 166
Pani Marta Bimel, napisała: "Margielewska i chyba dalej wnioskuje, że dlatego udusił Anne poduszką, aby się uwolnić, więc zatem gdzie ta miłość. Moim zdaniem George udusił ją z miłości,".

Myślę, że bardziej z rozpaczy, bezradności i tego miał dość, bo w końcu, gdyby jej nie kochał to oddałby ją do szpitala, "dla świętego spokoju" miejsca, którego jego żona się bała się i nie chciała tam być.

Co do eutanazji, jeśli osoba cierpiąca chce odejść w ten sposób, to tak. Oby tylko nie wykorzystali tej sposobności, wnuczkowie tak "dla wygody". Myślę, że jeśli można decydować czy w razie nieszczęśliwego wypadku, móc zostać dawcą organów to i tak z tą eutanazją... tylko na prawdę to musi być wola chorego! Lekarze, który nie życzą sobie takiego "zabijania" oczywiście, mogą odmówić albo nie.

Jedni chcą cierpieć do samego końca, bo eutanazja to z ich perspektywy samobójstwo, a inni nie. Oby tylko osoby trzecie nie miały w tym, tragicznym momencie dla chorej, tylko jakiś interesów typu "spadek po bogatej babci".... Ale tu zahaczamy o kryminał, a to przecież nie zawsze tak jest... mam taką nadzieję.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 wrz 2014, o 10:46 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:46
Posty: 21
/witam,
Bardzo wzruszający i symboliczny film. Myślę, że właśnie tą miłością była pomoc w odejściu Ann jej ukochany nie mógł patrzeć jak jego żona cierpi. Miłość to nie tylko piękne chwile, ale także ból i cierpienie.

w filmie brakowało mi troszkę podkładu muzycznego. a audiodeskrybcja była bardzo dobrze wykonana.
pozdrawiam
Joanna


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 wrz 2014, o 21:23 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:05
Posty: 125
Witaj Justyno,
mogę na Ty? Czekałam na Twój wpis, bo już dawno, w poprzednich postach zauważyłam, że masz kinomaniackie zapędy i niebanalnie potrafisz opisać wyłuskane z danego filmu szczegóły.
Poza tym jesteś fajnym okiem, które przybliża wizualne aspekty filmów, a co to oznacza w naszym klubie, to nie muszę tłumaczyć.
Mnie osobiście uzmysłowiłaś właśnie, że czułam zapachy mieszkania naszych bohaterów, tylko nie byłam do końca tego świadoma.
I właśnie doczytałam do momentu o piętnowaniu i głupio mi się robi, a Ty chyba jesteś obrażona. Akurat nie chciaam Tobie dokopać. Sorry, jeśli tak odebrałaś wprowadzenie.
Nie będę się teraz rozpisywać na ten temat, ale przy najbliższym spotkaniu musimy pogadać.
Tymczasem pozdrawiam
M.D.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 wrz 2014, o 21:31 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:05
Posty: 125
Witam,
czy ktoś z oglądających odgadł, co to za obrazy są opisane przed sceną, kiedy to Georges udaje, że był w toalecie i nie chce wpuścić Evy do matki?
M.D.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 wrz 2014, o 06:09 
Offline

Dołączył(a): 25 wrz 2013, o 09:09
Posty: 272
Witam
Pani Magda napisała:
„Czy ktoś z oglądających odgadł, co to za obrazy są opisane przed sceną, kiedy to Georges udaje, że był w toalecie i nie chce wpuścić Evy do matki?”
Nie odgadłem ale ciągle mnie to frapuje .
Jeżeli mogę, to poproszę o odpowiedz.

Co do dyskusji.

Reżyser celowo nie daje nam pełnego obrazu miłości dwojga ludzi a tylko jej ostatnią fazę która jest sugestywna i dla mnie akceptowalna. Życie bohaterów jest prozą a ich miłość poezją.
Bolesny jest obraz starości której nikt nie docenia, nie chce zrozumieć, zaakceptować i odkryć jej uroków.

Pozdrawiam
M


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 wrz 2014, o 13:46 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:05
Posty: 125
Witam,
co do obrazów: też mnie to frapuje i niestety nie znam autorów ani tytułów opisywanych malowideł.
Wyczytałam w jednej recenzji, że to barok holenderski. Przewertowałam tamten okres (nie tylko holenderski), ale to też nic nie dało. Albo to są dzieła mniej znanych malarzy, albo są wzorowane na baroku. Ich znaczenie jednak musi mieć jakiś sens, bo w "Miłości" nie ma przypadkowych scen.
Pozdrawiam
M.D.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 wrz 2014, o 17:27 
Offline

Dołączył(a): 13 sty 2013, o 21:50
Posty: 166
Przyznam się, że nie znam sie na tym malarstwie, ale istotnie obrazy mają sens.
Jak jest wspominane o nieprzyjemnych koloniach to pojawia się obeaz z urwiskiem.
Obaraz jest przygnębiajacy w kolorach szarości albo w ciemnych.
To urwisko, jakby przepaść nad którą stoi ukochanny Anne. To jest przed sceną eutanazji.
Przepaść zawiera ponad połowę planu.

Jak jeszcze jest w miarę dobrze, to Anne wydaje się być zagubioną panią w zapasce,
na jednym z obrazów. Te obrazy, nie mają pastelowych barw, światło się przenika w szarościach,
jak w tej prozie starości, a poezją bywają pokazywane krajobrazy. Tonie jest lekka poezja.
Taki późny, nieco rozczarowany romantyzm, albo barok, ale takie odczucia, sroga natura, srogi los, a mały człowiek.

Mam nadzieję, że nie ma literówek. Bo nie kopiuję tekstu z edytora.
Jakoś nie miałam czasu na pisaninę, a film niebanalny. I nie gniewam się za żaden post,
niby atak na moje, ukochane rysunki :)

pozdrawiam,

Justyna "Justa" Margielewska


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 8 wrz 2014, o 19:56 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:05
Posty: 125
Drodzy Klubowicze!
Nadszedł moment, w którym żegnam się z Państwem, albowiem dobiegł końca czas naszej dyskusji o filmie "Miłość" Michaela Hanekego.
Życzę Państwu, by nigdy nie musieli Państwo stawać przed ciężkimi wyborami, a jeśli już, to by podjęte decyzje były zawsze zgodne z Waszymi sumieniami.
Tymczasem
Magdalena Dudowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 wrz 2014, o 17:47 
Offline

Dołączył(a): 14 sty 2013, o 21:05
Posty: 125
Witam,
musiałam tu jeszcze na chwilę wejść, bo dowiedziałam się czegoś o tych sześciu sekwencjach, opisujących obrazy.
Po pierwsze: te obrazy wiszą na ścianach mieszkania Laurentów.
Po drugie: reżyser opowiadał, że chciał tu obrazy spe łniające dwa warunki. Miały być stare (XVIII lub XIX wieczne) i miały to być krajobrazy epatujące spokojem. Scenograf zaproponował obrazy jakiegoś skandynawskiego malarza, ale te były zbyt drogie i po prostu zastąpiono je podobnymi.
A zatem nie są to jakieś znane dzieła, a raczej przypadkowe.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 10 wrz 2014, o 17:47 


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 26 ] 

Strefa czasowa: UTC


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group
Tłumaczenie phpBB3.PL